wtorek, czerwca 21, 2022

4672. Z oazy (XXVIII)

Nie czekałam na nią dwa lata — taki czas dzieli drugą i trzecią książkę od odpo­wied­niej dla niej po­przed­nicz­ki. Czekałam na tę prawie dwa razy dłużej, ale było warto. Byłam za­chwy­co­na, gdy pojawiła się w zapowiedziach. Wystarczyło poczekać, a to już prawie umiem.

To książka o tym, co cywilizacja, demokracjainne zdobycze białego, kulturalnego, chcącego dobrze a nawet lepiej człowieka robią całemu światu, choć na Grendlandii absurd tych działań widać jak na dłoni. To opowieść o tym, że większy i silniejszy mo­że więcej, może bezkarnie, a konsekwencje sa tym, z czym mierzą się ci mali. To książka o tym, że choć czasem wydaje nam się, że je­steśmy duzi, sprytni i silni, to jesteśmy — każda i każdy z nas — malutcy i bezbronni niczym Ziemia. To książka o małych, ale ważnych, arcyważnych jak każde jednostkowe życie.

Najpierw czekałam, aby się ukazała. Potem kolejne rozdziały wydawałam niczym druki ścisłego zarachowania, powoli, z namysłem. A gdy było po książce musiałam poczekać, aż opadną wrażenia, aż nadejdzie właściwa dla tej książki niedziela. Na­de­szła dwa dni temu, ale okazało się, że najpierw trzeba ograniczającą rzeczywistość ogarnąć, przytulić, nie zabić, obłaskawić, by dała żyć. Zaleganie wrażeń nie robi mi dobrze w żadnym języku. Dlatego też dziś udaję, że jest niedziela.

alternatywny tytuł wpisu:
(3004+11+1+1656). Czwarta

Mimo wiatru nadal słyszę śpiew Juaanny. To kołysanka dla wszystkich, do których tego dnia nie będą prowadziły świeże ślady. Na grobie Gerta nie pali się światło. Widać, że ktoś był, ale doszedł tylko do tyłu krzyża, stanął mu za plecami. Wygrzebuję spod śniegu kilka kamieni, buduję osłonę dla płomieni i stawiam znicz. Jest mi tak zimno, że nie mam się czym rozpłakać. Juaanna podchodzi i obejmuje mnie wpół.

*

„Człowieku, czemu jesteś taki szczęśliwy? Bo tacy powin­ni­śmy być. Nasza przyszłość? Nic o niej nie wiemy. Bądź szczę­śli­wy”. Coś takiego – śmieje się. – Proste.

*

[Aleqatsiaq Peary]  Dobrze mi idzie ze słowami. Dopiero niedawno nau­czy­łem się mówić to, co myślę, i niektórzy uważają, że jestem zbyt bez­po­śred­ni… Przez całe życie tylko słuchałem. Pamiętam dobrze, że kiedy ojciec powtarzał: „Nigdy nie wskazuj palcem na białego człowieka”, pytałem: „Dlaczego nie?”, ale nie doczekałem się odpowiedzi.

*

Widok za oknem to opowieść nie dla języka pisanego.

*

Początek nocy polarnej to czas odwiedzin. Idziesz ty albo przychodzą do ciebie.
     Sąsiedzi rozpoznają się po głosach. Na pytanie „kinauna?”, kto to?, odpowiadają „uanga”, to ja, i już wiadomo.

*

W ciemności ciało mniej się boi. Idziemy po prostu za saniami, a one nie pozwalają się przewrócić. Kilometr po kilometrze, w zgodzie na to, że we wszystkim, co nas różni, potrafimy bez słowa wyrównać krok.

*

Czasem myślę, że w ciemności jest wszystko i że nie można bez niej żyć.
     A innym razem – jak teraz – że można od niej ochujeć.

*

Nasza kultura bazuje na wzorcach osobowych i opowieściach. Tylko tak można dotrzeć do ludzi: opowiadając własne historie, dzieląc się trudnymi doświadczeniami, swoimi upadkami.

*

[…]  reszta świata potrzebuje tutejszego sposobu myślenia, ograniczania się, milczenia.

*

[…] ugguk – foka wąsata.
     – G czytamy jak h, więc wymawiasz „uh-huk”.
     Wymawiam.
     – Nie, wymawiasz „uhhuk”. Wymawiaj „uh-huk”.
     Wymawiam. Ilannguaq się śmieje.
     – To brzmi jak uhuk, czyli penis. „Uh-huk”.

*

Wywodzę się z kultury słowa pisanego, a ono upraszcza i definiuje, odbiera opowieściom kontekst, narzuca wstęp, rozwinięcie i zakończenie, więc na pewno do tego miejsca użyłam już bezwiednie iluś krzywdzących określeń, mimo że ważę słowa i ucinam przymiotniki.

*

Ja chcę wrócić choć raz i mam nadzieję zastać wszystkich w tych miejscach, w których będą sobie życzyli być zastani.

*

Pytam o przyszłość.
     – Przyszłość to luksus – odpowiada mężczyzna. – Również dla cywi­li­zo­wanych ludzi, tyle że my o niej nie myślimy, bo zakładamy, że będzie częścią naszego życia.

Ilona Wiśniewska, Migot. Z krańca Grenlandii,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022.
(wyróżnienie własne)

Tu wszystko zależy od nastawienia. Ja wybrałem bycie szczęśliwym.

(tamże)

poniedziałek, czerwca 20, 2022

4671. 171/365

a jeśli myli* się moja złość, proponując mi tunelowe widzenie? a jeśli moje: bezsilność i  poczucie beznadziei mylą** się? może to tylko ostry zakręt albo nieozna­ko­wa­ne roz­widlenie losu.

__________
   *  w ocenie sytuacji.
  ** w ocenie mojego stanu i potencjalnej przyszłości.

171/365


[suplement: 23.06.2022],
pozostałe dwie ilustracje tu.

sobota, czerwca 18, 2022

4670. Rodzinnie

Jabłoń:
(wciąż w porannym łóżeczku)
Dacie mi jeszcze pięć minut?

Biały Kruk:
(do Sadownika)
Dasz jej pięć minut?

Sadownik:
Dałem jej całe swoje życie,
dam i pięć minut.

Jabłoń:
(gotowa oskarżyć Sadownika
o podlizywanie się jego teściowi
)
Zbierasz punkty?
Kocie, nie jestem Żabką!

piątek, czerwca 17, 2022

4669. [*]

Rozkochał nas w labradorach. Stał się ojcem po­my­słu, by czarną la­bra­dor­ską kuleczkę przy­nieść do ula. Z wdziękiem i bez żadnego wy­sił­ku zro­bił obie te rzeczy. Fidus.

Wczoraj zwaliła nas z nóg informacja, że dzień wcześniej pożegnali Go Jego Ludzie. Tak trudno znaleźć sobie miejsce, wiedząc, że Fidusa nie ma już po tej stronie tęczy. Jego Duch — to pewne — po­zo­stanie z nami na zawsze. Świadczy o tym każda łza.

Fidus
(2007–2022)


fot. Człowiek Fidusa.

środa, czerwca 15, 2022

4668. Z oazy (XXVII)

Na gigancie wpadłam na pomysł, że o książkach będzie tu tylko w niedziele. Byłoby to niczym porozumiewawcze mry­gnięcie okiem do tych, którzy wpisów o książkach nie znoszą. Pomysł przedni, ale już na początku nie­sub­or­dy­na­cja książkowa. Prawie trzy tygodnie chodzę z wrażeniami na temat tej książki i nijak nie mogę ich upuścić. Pocze­ka­ła­bym do niedzieli, najbliższej lub kolejnej, ale nie­upu­szcze­nie tej książki zatkało mnie, zatrzymało i jedy­nym ratunkiem dla mej Duszy jest zostawić tę książ­kę tu, zrobić to jak najszybciej.

Nie wiem, co zachęciło mnie do sięgnięcia po tę lekturę. Na pewno nie okładka, na pewno nie jamnik, a w zasadzie jamniczka, ale pies mógł mieć z tym coś wspólnego, może starość Heniutki. Nie mam pojęcia. Sięgnęłam. Szybko wsiąkłam w opowieść i długo po tej książce szukałam pionu.

Proszę, nigdy nie przestawajcie kochać książek, bo one zabiorą Was, gdzie tylko zechcecie.

*

Życie w chwilach największego uniesienia nawet w połowie nie ekscytowało mnie tak jak ją.

Najwspanialsze w psach jest to, że zdają się po prostu wiedzieć, kiedy są najbardziej potrzebne. Rzucają wtedy wszystko, aby być przy człowieku.

*

Poczekalnie weterynaryjne czasami aż kipią od emocji. Koty w transporte­rach są zawsze wystraszone, a ich właściciele równie nerwowi. Zdarzają się zadowolone psy, którym nic szczególnego nie dolega, przyszły na rutynową kontrolę i nie posiadają się z radości, że mają okazję zwiedzić kawałek świa­ta i dostać ciastko za odwagę. Zdarzają się psy niespokojne, które nie­na­widzą weterynarzy bez względu na okoliczności.

*

Nie wierzę w przeznaczenie. Nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Nie wierzę w anioły. Nie wierzę w Niebo ani w to, że nasi bliscy patrzą na nas z góry. Niemniej słońce tak miło przygrzewa, wiatr tak przyjemnie chło­dzi, towarzystwo jest tak doskonałe, a całe popołudnie tak upajające, że trud­no nie usłyszeć niesionego wiatrem głosu Lily.
     – NIE! WOLNO! SIĘ! SMUCIĆ! DŁUŻEJ! NIŻ! MIESIĄC!
     Nie, miesiąc to o wiele za mało na uporanie się z żałobą, chcę zapro­te­sto­wać. Niemniej według psiego kalendarza minęło już siedem mie­się­cy. Po­nad dwieście dni. A to i tak nie ma znaczenia, bowiem dla Lily każdy dzień mojego smutku był dniem straconym.

*

Śmierć jest częścią życia. Im wcześniej się to zrozumie, tym więcej czasu zostaje na cieszenie się jego pełnią.

*

[…]   jak to możliwe, że dajemy radę żyć ze świadomością nieuchronnej śmierci swojej i bliskich. Jaki jest sens tego wszystkiego. Po co w ogóle wstawać z łóżka w obliczu takiej beznadziei. A może właśnie obietnica śmierci pobudza do życia. Trzeba korzystać z tego, co mamy, dopóki trwa. Czy wiedza, że każdy dzień może być tym ostatnim, wzmacnia w nas wolę życia?

*

Chyba zdołałem zażegnać kryzys, ale z doświadczenia na morzu wiem, że duże statki obracają się powoli.

*

Czy to dobry moment na szczerość? Nie mam nic innego do zaofiarowania.

*

Myśl o niesprawiedliwości losu jest jedynie zwróceniem uwagi na pewien fakt. Obserwacją. Takie po prostu jest życie. Tak funkcjonuje świat. Rządzi nami przypadek. Tak naprawdę nikt niczego nie rozdziela. Nikt nie pilnuje, by każdy dostał wszystkiego po równo.
     Mieliśmy tak wiele przygód. Wszystkie były cudowne.
     Były.
     Czas przeszły.
     […]   Życie jest największą z przygód. Czuć w sobie siłę huraganu – to do­piero niezwykłe poczucie.

*

Pytanie: Jaki jest twój ulubiony dźwięk lub odgłos?
     Odpowiedź: Wzdychanie szczeniaczków.

*

[…]   jakoś przetrwałem i idę dalej. Dołączenie do świa­ta żywych wy­da­je mi się absolutną koniecznością. Za długo mnie tu nie było.

*

     – Co masz do stracenia? – pyta.
     – Co mam do zyskania? – ripostuję.

*

Za każdym rogiem kryje się nowa szansa na zaczęcie wszystkiego od nowa, z czystą kartą. Każde odbicie piłeczki przynosi radość i obietnicę kolejnej pogoni.

Steven Rowley, Do widzenia, Lilly, przeł. Magdalena Rychlik,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

Nie utrzymasz psa na dystans, to niewykonalne. Będzie uparcie wdzierać się do twojego życia, czy ci się to po­do­ba, czy nie. Trudno jest też przed nim cokolwiek uda­wać, tak jak ludzie często to robią w relacjach ze sobą nawzajem. Psy zazwyczaj widzą cię całego i kochają bezwarunkowo.

*

Chyba wiedziałem, że ta chwila nadejdzie. Jeden roz­dział się kończy i zaczyna drugi.

*

O wiele łatwiej jest się podnieść i stanąć na nogi, kiedy się naprawdę wie, kim się jest.

*

Słuszna decyzja. Zła decyzja. Szczęśliwe wspomnienia. Smutna rzeczywistość. Dobrze. Niedobrze. Góra. Dół. Wygrana. Przegrana. Życie. Śmierć.

(tamże)

niedziela, czerwca 12, 2022

4667. Czekariat (XXV)

Pojechała na plener. Malowała. Wróciła, a kolejka po­ciąg­nięć pędzlem cze­ka­ła i czekała cierpliwie (tak czekać umieją tylko obrazy), nie starzejąc się ani tro­chę. Dłu­żej czekać nie mogła kolejka, nie mogły obra­zy. Nie mogłam i ja ruszyć w nowy tydzień, bez upu­szcze­nia tych cichych czekariuszy tu, by mieć je pod ręką już zawsze.




Kaan.

4666. Festiwal z drugiej ręki

Do drugiej lokalizacji festiwalowej drugi rok nie mam już dostępu. Jako wysłannik idzie tam Sadownik, a ja w tym samym czasie przy kawie czytam sobie. W zeszłym roku wrócił po dwudziestu minutach zdegustowany. W tym roku wrócił po godzinie z ha­kiem, czyli działo się dobrze.

Umowę mamy następującą: jeśli coś będzie się Sadowni­ko­wi podobać, zrobi cyk, by gdy zejdzie na dół mi pokazać. Było tego całkiem sporo, ale jeden projekt, w szcze­gól­no­ści jego dwa zdjęcia wyjęły mnie z bucików. W temacie było — jak zeznał Sado­wnik — coś z rzeką, a połączenie żywiołu z ludzkim ciałem, poza tym, że za­chwy­ci­ło, na­tych­miast przypomniało o innym fotografie, który zrobił na mnie podobne, pio­ru­nu­ją­ce wrażenie. Bonusem w oglądaniu zdjęć w ten sposób okazały się dla mnie por­tre­ty nie­wprost Sadownika, które muszę tu mieć razem z rzeką.

Korekta w obsłudze tej festiwalowej miejscówki od przy­szłe­go roku będzie dotyczyła robienia cyk informacjom o Autorkach i Autorach oraz tytułom projektów. Tu też usta­le­nie szcze­gółów post factum nie jest łatwe.


4665. Subiektywnik (VII)

Zahipnotyzowały. Pierwsze zdjęcie i Sadownika, i mnie. Drugie tylko mnie. Zahipno­ty­zo­wa­ły mocą. Mocą życia. Oboje natychmiast wie­dzie­liśmy, że żad­ne inne zdjęcie pokazywane na festiwalu nie będzie dla nas lepsze, moc­niej­sze, bar­dziej wyraziste, gadające non stop.

Z wrażenia — niepotrzebny był nam opis, by nas porwały — nie wiemy, kto jest ich Autorką/Autorem. Nie jest łatwo to ustalić.

[suplement: 13.06.2022] Dzięki Organizatorom wszystko już wiemy. Sadownik zapytał i otrzy­mał odpowiedź. Zdjęcia robił Autor i mogą być tu podpisane.

*

Balázs Turós, The Nature of Things.


4664. Subiektywnik (VI)

Nikogo nie powinno dziwić, że pojawią się na festiwalu zdjęcia, projekty związane z Ukrainą. Większość wyciskała łzy.

Duch czasów, w których przyszło nam żyć? Projekt dotyczący sytuacji zwierząt na Ukrainie zmiótł mnie niczym hipotetyczna wizyta na Paluchu.

[Wzajemne wsparcie] ma miejsce wtedy, gdy ludzie łączą siły, by nawzajem realizować swoje podstawowe potrzeby. Polega na wspólnym zrozumieniu, że systemy, w których żyjemy, nie spełnią tych potrzeb, ale możemy zrobić to razem, tu i teraz.
//  Dean Spade

Słowo wstępne do wystawy Solidarność, Protest, Troska.

*

Yulia Krivich, Słownik.


*  *  *

4663. Subiektywnik (V)

Optymistyczny tytuł projektu. Według mnie izmy w Polsce nie są ciche, choć strukturalnie są zawsze przemilczane i zbyte. Rasizm, seksizm, ableizm, ageizm mają się w Polsce doskonale i kwitnąco. A ludzie? Wielu stara się kwitnąć pomimo tych izmów, które ich nie tylko dotykają, lecz czasem próbują powalić.

To pierwszy festiwal, z którego wzięłam dla siebie więcej literek niż pikseli. Ten projekt jest jednym z dwóch w kategorii must see.

Rasizm symbolizuje w Polsce powszechnie używane słowo Murzyn […].

*

Dlaczego warto zwiększać świadomość na temat negatywnego wpływu ję­zyka na tożsamość? Język jest odwzorowaniem rzeczywistości i zmieni się tyl­ko wtedy, gdy zmienią się ci, którzy go używają. Cichy rasizm jest głosem pokolenia, które chce tej zmiany.

*

[Murzyn] Określenie używane w branżowym slangu filmowym. Oznacza czarną flagę lub ekran, wykorzystywany do wysłaniania światła na planie filmowym.

*

Teoretycznie możesz wszystko. Tylko pytanie, po co to robisz i co ci to zabiera, jeżeli tego nie zrobisz? Co ci zabiera to, że nie będziesz używał słowa Murzyn?
//  Oliwia Oladigbolu

*

Bardzo znamienne jest to, że w związku z różnymi problemami [z ró­wie­śni­ka­mi] nauczyciele stwierdzili, że zapiszą mnie do psychologa […]. Jak my­ślę o tym teraz, to zastanawiam się, czemu ja, a nie oni?
//  Mateusz Małkowski

Julia Klewaniec, Cichy rasizm,
(wyróżnienie własne).


sobota, czerwca 11, 2022

4662. Subiektywnik (IV)

Umami w związku to przedmiot projektu, którego dwa zdjęcia chcę tu mieć na wy­ciągnięcie ręki. Umami w długoletnim związku? Subtelny bywa, wykwintny jest zawsze i nie da się z niczym porównać — to naprawdę coś innego niż trzeci wspólny rok piątego związku. A umami życia z wyzwaniami? Ma czasem nie tylko smak bezsilności, ale również niebywałej mocy.

Umami z jap. 旨味  […] →  coś pysznego. Piąty smak, niepodobny do żadnego innego.

*

*

fot. na fot. Agata Puławska, [z:] Umami.


4661. Subiektywnik (III)

Książki na festiwalu. Zawsze i obowiązkowo. Nie chcemy ich mieć, ale chcemy dać im szansę, by nas dotknęły. Ta przykuła moją uwagę okładką, na której w pio­no­wych liniach znalazły się literka po literce poniższe wiersze. I wpadłam jak śliwka w kompot, dwie fotografie z tego albumu potrzebuję tu mieć.

I wil not show you anything
you have not seen before
I wil not tell you anything
you have not heard before
words create limitations
but silence oh silence
you are so rich and limitless

*

[…]  experience is immortal.

*

Silvia Pogoda, Butterflies,
Tajfuny, Warszawa 2021.


4660. Subiektywnik (II)

*


4659. Subiektywnik (I)

Uwielbia przyłapać Drzewko na myśli, uczuciu, delektowaniu się, próbie zrozumienia tego czy owego.

Raz, przypomniało mi się. Dwa, przy­po­mnia­ło mi się. Do trzech razy sztuka? Raz, dwa, trzy… nie, bo przy­po­mnia­ło mi się jeszcze to. Czyli cztery.


fot. Sadownik, fragment.

To, co mi się przytrafia, może
mnie zmienić, lecz nie pozwolę,
by mnie ograniczało.
//  Maya Angelou


4658. 162/365

dziś — szczególny czerwcowy dzień. dzień wepchnięty między urodziny ich dwóch. jedna ślad połączenia z drugą na brzuchu nosi cztery tuziny lat, tuzin miesięcy i drugi dzień.

162/365

środa, czerwca 08, 2022

4656. 159/365

co mogę zrobić, by czuć, że
                jestem bliżej siebie?
co mogę zrobić?
co?

159/365

wtorek, czerwca 07, 2022

4655. Złota Siekiera 2022 — Nominacja (#2)

Doceniam polską myśl techniczną, pomysłowość i poczucie humoru. Naprawdę, na­wet jeśli te trzy schodki powolutku przestają mnie jednak bawić. Strach się bać na samą myśl, jak tęgiego umysłu wymagało zaprojektowanie tego cacka.

Jedno z trzech przepięknie odnowionych dwa–trzy lata temu miejsc parkingo­wych dla osób z nie­peł­no­spraw­nością. W mieście wojewódzkim. Przed głównym wej­ściem. Uniwersyteckiego. Kli­nicz­nego. Cieszy­li­śmy się, że było wolne. Kilka razy, przy oka­zji parkowania tam, mówiłam Sadownikowi, co ja myślę o tych schodkach, scho­decz­kach, scho­du­niach. Dziś już musiałam cyk tej subtelnej, znaczącej o bez­myśl­no­ści, barierze archi­tekto­nicznej, która daje mi niezmiennie szansę na od­czu­wa­nie bez­rad­no­ści bar­dziej i moc­niej, niż czyni to moja niepełnosprawność co dnia.

To chyba będzie zdecydowanie mój faworyt do Złotej Siekiery 2022.


Złota Siekiera 2022

4654. Tam (XX)

tam. pierwszy raz nie bałam się wcale. po
tam, pierogi z truskawkami — dwie porcje
na jednym talerzu.

poniedziałek, czerwca 06, 2022

(4633+20). Z oazy (XXVI)

Czekałam na ten tom od ostatniego słowa umieszczonego w trzeciej części tej opo­wie­ści. Doczekałam się w Dniu Dziecka. Tego dnia mogłam wrzucić na czytnik książ­kę, za­ku­pio­ną dwadzieścia wpisów wcześniej. Degustowałam. Delektowałam się. Nie śpie­szy­łam się. Nie pomogło. Jeszcze w Dniu Latorośli było po wszystkim. Niestety.

*

*

*

*

*

*

[…]  następna część będzie ostatnim tomem historii Nicka i Charliego. Mnie też jest przykro! Obiecuję jednak, że będzie to historia czarodziejska, pocie­sza­ją­ca i pełna queerowej radości.

Alice Oseman, Heartstopper. Tom 4.,
przeł. Natalia Mętrak-Ruda,
Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)


(tamże)

4652. Z oazy (XXV)

Formalnie przynależy do korzeni i pędów rodziny Sadownika. Przynależy w sposób, w jaki przynależę ja. Nigdy się nie poznałyśmy. Gdy została młodą wdową, dotarło do mnie, że my — Sadownik i ja — nie daliśmy tej parze nigdy szansy. Oni też nam jej nie dali. Od nich do nas, od nas do nich były zaledwie dwa uściski dzielnic, do­wie­dzia­łam się w dniu pogrzebu.

Nigdy się nie spotkałyśmy, ale to „przez Nią” zajrzałam do tej książki. Jak ja bym chciała, by Ta-Której-Nie-Poznałam napisała książkę. Bardzo bym chciała. Nie tylko ja, jestem pewna.

Nigdy się nie dowiesz, jakie to uczucie, dopóki go nie doświadczysz.

*

Możesz sobie wyobrażać, jak się czuje miłość, radość, tęsknotę i smutek, ale dopóki się nie zakochasz, nie ucieszysz, nie zatęsknisz i nie zasmucisz, nie masz żadnego pojęcia, jak to może być. Nie, miłość nie jest jak orgazm – nie do pomylenia z niczym. Nie jest też jak ciąża zerojedynkowa, że albo jest, albo jej nie ma. Miłość jest skomplikowana. I choć jest wszędzie – w książ­kach, filmach, sercach zakochanych ludzi i oczach zakochanych zwierząt, dopóki ciebie nie spotka, nie wiesz.

*

Kochasz osobę też za to, kim się czujesz w jej obecności.

*

Niektóre informacje i zdarzenia w tej książce wyglądają na prawdziwe, choć nie są prawdziwe. Prawdziwe są wszystkie uczucia.

*

Żeby mieć to, czego się chce, trzeba mieć odwagę porzucić to, czego się nie chce. Ale warto przyjąć z uwagą, szacunkiem i zrozumieniem wszystko, co złego dostało się od życia. […]  Nie postanawiać za dużo. Nie popędzać umysłu ani ciała i utrzymać komfortowy dla siebie rytm życia. Zamiast spisywać cele życiowe, być otwartym na to, co życie przyniesie. Ale nie odkładać na później lepszych win. Ani tym bardziej nie odkładać miłości.

*

[…]  czasem w kłótni nie wystarcza twoje zen. Budzą się demony.

*

Ludzie myślą, że władza da im wolność, pieniądze zdrowie, a sława szczę­ście. Myślą, że jak będą dobrzy, to będą się dobrze ze sobą czuli. Tylko nie wiedzą, co znaczy „dobrzy” […].

*

Na wojnie łatwo jest zrobić coś niemoralnego ze strachu albo zgrzeszyć zaniedbaniem. […]  W czasie wielkiej miłości i śmiertelnej choroby też można zrobić coś niemoralnego ze strachu, niewiedzy albo zmęczenia.

*

Tak jakby ktoś mi zepsuł misternie ułożone puzzle 10 tysięcy sztuk. Ukła­da­ne od lat, a w ostatnich miesiącach na miejsce trafiły ostatnie kawałki i obraz ukazał się naprawdę piękny. Ale ktoś mi go rozpierdolił. Ktoś. Coś. […]  Wszystko się zepsuło, wszystko pomieszało, a kilka puzzli zginęło.

*

Na ogół nie mamy pojęcia o swoich własnych i wzajemnych potrzebach. I nie wiemy, czy spełnianie ich pomaga, czy przeszkadza.
     […]  część z tych potrzeb spełniamy (sobie lub innym), niektórych się nie da. Życie to nie szwedzki stół. Inne okazują się manipulacją naszego umy­słu, bo po ich spełnieniu okazuje się, że nie tego jednak potrzebowaliśmy. A czasem po niespełnieniu okazuje się, że to niespełnienie to najlepsze, co mogło cię spotkać.

*

Nigdy nie wiesz, czy coś przeminie i kiedy. Niby wiesz, bo wszystko przemija, ale… w sumie nie wiadomo.

*

Każdy ma wolną wolę. Każdy z niej korzysta, nawet wtedy gdy wydaje mu się, że został do czegoś zmuszony. Nie mamy wpływu na wszystko, ale do­ko­nu­je­my w życiu dużo makro – i mikrowyborów.

*

Ale to, że mógł, odkrywał przy mnie. To, że ja mogę, odkrywałam przy nim. Po co się spotkaliśmy? Może właśnie po to. Żeby uwierzyć, że wolno nam wszystko, nawet jak nie wolno.

*

To, co robisz teraz, ma wpływ na to, jakim człowiekiem, z jakim życiem będziesz za chwilę.

*

Gdy jest dobrze, a przynajmniej nie tak koszmarnie źle, warto spojrzeć dalej na drogę, a nawet spróbować wyobrazić sobie, co jest za zakrętem. Jutro. Na końcu świata.

*

[…]  prawda łączy, pewność dzieli, dlatego „naprawdę” pisze się razem, a „na pewno” osobno. Na pewno.

*

Gdy życie toczy się w zawrotnym tempie, gdy twój koń popędził do przodu (wszystko jedno, czy było to twoim, czy jego, kosmosu, pomysłem) – naj­pierw myślisz o tym, żeby nie spaść, o swoim tu i teraz, ale potem spójrz, czy nie pakujesz siebie (i innych, na przykład konia) w kłopoty.

*

Gotuję zupę z tego, co mam, a nie z tego, czego nie mam.

*

Chciałam, żeby to kot coś mi zrobił. W sensie – nauczył mnie czegoś. Że mo­gę po prostu być. […]. Przeciągnąć się, zdrzemnąć, przytulić, po­bie­gać. Po prostu. Bez misji. Ale to takie trudne. Nie umiem, bo ciągle szukam celu, sensu, zadania […].

*

I tak możesz zrobić tylko jeden oddech na raz, tylko jeden krok na raz, przeżyć tylko jeden dzień dziennie, więc na tym na razie się skup. Jak niepijący alkoholik – myśl o tym, że nie pijesz dzisiaj. Nie myśl o jutrze. Nie myśl o końcu świata. To trochę łagodzi lęk. Postaw sobie malutki cel, który cię nie przeraża.

*

I nawet kiedy umysł, z całą swoją zgromadzoną wiedzą, z doświadczeniem […], podpowiada, że nawet gdy jest źle, to jest dobrze – zmiany bywają straszne.

*

Zmiany są trudne. Akceptuję je powoli. Przyszły nie­spo­dzie­wa­ne, nie poddały się kontroli. […]  znów muszę zrobić krok w tył.

*

Nie mogę sobie tego wyobrazić. Ale mogę to przeżyć.

*

[…]  strach to nic strasznego.

*

Zastanów się, czy chcesz odpakować prezent. A co, jeśli ci się nie spodoba? A co, jeśli nie będzie można zapakować go znowu i oddać? Ciekawość to pierwszy stopień do piekła? Być może. Ale to też pierwszy krok do tego, żeby wiedzieć więcej. I jeśli zrobisz drugi krok, możesz przejść przez piekło tylko trochę osmalona, za to mądrzejsza i silniejsza.

Agnieszka Passendorfer, 13 lekcji miłości,
Pan Wydawca, Gdańsk 2020.
(wyróżnienie własne)

Jeżeli chcecie mi pomóc, dajcie mi to, czego po­trzebuję, a nie to, czego wy potrzebujecie” – po­wie­dział mój mąż dzień przed śmiercią. Dałam mu to, czego po­trze­bo­wał. Wtedy. Bo wiedziałam, czego po­trze­bo­wał. Wtedy. Ale jeszcze tydzień temu miałam wątpliwości. Gdyby każdy z nas z pokorą przyznał, że na ogół nie wie, czego ludzie potrzebują, nawet ci naj­naj­bliżsi, życie byłoby prostsze.

*

Gdyby wszystkie matki Polki, matki Teresy i święci męczen­ni­cy zastanowili się (zaobserwowali), czego napraw­dę potrzebują ludzie, którym pomagają tak na oślep – byliby lepszymi ludźmi.

*

Po co ty, Króliku, jesteś jeszcze potrzebny światu? Odpowiedzi przychodzą codziennie.

(tamże)

4651. 157/365

nasza relacja nie jest domatorem.
odkryłam. lubimy o nią dbać.

157/365