poniedziałek, grudnia 16, 2019

3602. Odprysk książkowy

Tak już u mnie jest, że z książki kolejna lub dwie wyskakują. Najczęściej ich nie mam, więc trzeba upolować lub zamówić — klik, klik i jest lub klik, klik, klik i poczekać kilka dni (czasem to czekanie okrutnie boli). Tym razem obyło się bez klikania, bez czekania.

Biedny chłopiec z książką w ręce” — tak pisał Wyspiański o Hamlecie. A Jan Kott koniecznie chciał się dowiedzieć, jaka to była książka.

Julia Hartwig, Błyski,
Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2002.

Jana Kotta bardzo dobrze rozumiem — też bym chciała wiedzieć, jaka to była książka. Powyższy błysk uśmiechnął mnie i pogonił na odpowiednią półkę w ulu po ostatnią książkę Kotta (wydaną po śmierci autora).

Nie obyło się (przy okazji) bez wyjęcia z własnej biblioteki dwóch kolejnych książek, do których koniecznie muszę wrócić przed świętami, ale o tym kiedy indziej. Najpierw Kott. Byłam ciekawa, czy po prawie pełnoletnim już czasie od pierwszego czytania tej książki zmieni się mój odbiór — pokocham, a może uznam, że mogę się z nią rozstać.

Nie zmieniło się nic, jeśli chodzi o ilustracje — doskonałe. Zdziwiło mnie tylko, że ni cholery nie mogę ustalić ich Autora. Treść — każda kolejna dziesiątka lat na karku sprawia, że lepiej się tę książkę czyta i lepiej czyta się to, co w niej między wierszami. Zaliczenie jej do literatury dziecięcej dziś i siedemnaście lat temu było i jest dla mnie wciąż żartem idioty.

Tyle wrażeń ze świeżego czytania starej książki. Jest niepogryzdolona i mogę ją już oddać — trzeciego czytania nie będzie.

Moją wnuczkę zaprowadzono po raz pierwszy do ogrodu zoologicznego w Warszawie. Nie interesowały jej lwy. Patrzyła długo na starego goryla i on także bacznie się jej przypatrywał. Potem powiedziała bardzo cicho, bo była dobrze wychowana: „Tatusiu, dlaczego ten pan jest w klatce?”.

*

Mieszkanie jest dla kota jak świat. Nowe łóżko, jak mieszkanie po trzęsieniu ziemi. Pinia zmianę łóżka przechodziła jako osobistą tragedię, jeżeli tak można powiedzieć o kocie. Ale chyba można. Szymborska wie o kotach wiele, jak o ludziach. Jak ja o mojej Pinii. Nowe łóżko —

„… tego nie robi się kotu
”.

*

Poprzedniego wieczoru wyniosła z płonącego domu tych pięcioro, jedno po drugim. Brała je za karczki w pyszczek i wynosiła na dwór. Kiedy wyniosła dwoje ostatnich, cały dom płonął i pełen był czarnego gryzącego dymu. Strażacy już bali się tam wejść, polewali tylko sikawkami ten dom z trzech stron.
     Kiedy bura kotka wyniosła ostatnie z kociąt, padła bez ruchu. Była nieprzytomna. Zatruta dymem. Odratowano ją. Bura kotka śpi śmiertelnie zmęczona. Po jej grzbiecie biega pięcioro dzieci. Matka
.

*

Do klatki z gorylami wpadł dwuletni chłopczyk. Nie wiadomo jak. Może wspiął się po kracie i osunął w dół. Musiał upaść na głowę, bo nie płakał i stracił przytomność. Gorylica, ciągle ze swoim dzieckiem na głowie, podskoczyła do chłopca, wzięła go delikatnie w ramiona i zaniosła do bramki którą otwierano, żeby podać gorylom dzienne pożywienie i koryto ze świeżą wodą. Czekała tam spokojnie, aż przyjdzie ktoś i zabierze chłopczyka.

*

Klatki ze zwierzętami, jedne obok drugich, umieszczone były wzdłuż długiego korytarza. Rezusy przycupnięte w klatkach podawały sobie przez kraty kurczowo zaciśnięte łapki. Ten sznur z łapek rezusich siągnął się nieprzerwany od jednego do drugiego końca korytarza w uniwersyteckim zakładzie zoopsychologii. Od wieczora do świtu.
     Od czasu tej nocnej wizyty u rezusów mój przyjaciel Klaudiusz przeprowadza badania już tylko na ślimakach
.

*

Jeżeli muszla się nie stłucze, mewy podnoszą ją i rzucają jeszcze raz. Aż dostaną się do małży. Jak się tego mewy nauczyły? Od starych mew? A stare mewy od kogo? Rzucanie muszli, żeby się rozbiły, nie może być przekazane w genach. Jest edukacją. Ale co robiły mewy, kiedy nie było jeszcze asfaltowej szosy?

*

Jan Kott, Powiastki dla wnuczek,
Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa 2002.

*

Nie byłem dobrym ojcem. Dzieci mi przeszkadzały. Naprzód krzykiem, potem samą swoją obecnością.

*

Myślę, że miłość do wnuków przychodzi z jeszcze głębszych pokładów. Nazwałbym ją może metafizyczną, ale boję się takich słów..

(tamże)

3601. Perła w sercu

Z krwi, kości, oddechu i zacnych wad skonstruowane — mało idealne, ale fajne jesteśmy. I czasem któraś perłę rzuci. Tę podniosłam wczoraj.

nie krzyczę na Ciebie,
krzyczę do Ciebie
.

// Gepardzica

niedziela, grudnia 15, 2019

3600. Na collegium redakcyjnym


*

*

3599. Bukiecik

Pędzle Kaan:
(zniknęły, posiały się i nie ma ich)

Kaan:
(wczoraj napisała i przysłała fakt)
Nufki.


fot. Kaan, fragment.

Jabłoń:
(w zachwycie)

3598. Piękno i już (I)

     — naprawdę gryzdolisz po książkach?
     — naprawdę… tak, gryzdolę, ale tylko po swoich
.

*

Fakt istnienia błysków wyjęłam z tej książki. Z niej dowiedziałam się również, że pani Julia Hartwig nigdy nie pisała po książkach. Chciałam uwzględnić naturę Autorki i nie gryzdolić, ale emocje, poruszenie i zachwyt wzięły górę. Mój egzemplarz jest pogryzdolony i już. Pogryzdolony, nim zatrzymałam ten „grzech” w pikselu, by nie musieć przepisywać.

A błyski? Zachwycające! Są teraz dla mnie ukochaną formą literacką.

BŁYSKI to ślady codziennej krzątaniny umysłu, z której poezja chce się wydobyć na strzelistą drogę wiersza lub poematu prozą.

*

Co mam zrobić z tym bogactwem, którego nie zdążę wykorzystać?
     I jak opłakać mam bogactwo, które zmarnowałam
?

*

Kto staje między mną a słowem? Między wydarzeniem a opowieścią o wydarzeniu? Między wzruszeniem a skamienieliną? Między zielenią a słowem zieleń?

*

Mówić poważnie — to nierzadko już poezja. Albo żartobliwie — to też bywa poezja. Nie umiesz jej określić, ale dobrze wiesz, kiedy jest.

*

To, co zadziwia nas swoją odkrywczością, co przejmuje nas drżeniem, zachwytem lub zgrozą, rodzi się z niczego, z pioruna lub z szaleństwa.

*

Jesteś władcą.
     Jakiego królestwa? Uprzytomnij to sobie
.

*

*

Podobno kwiat drży, kiedy zbliżamy się do niego z nożem.
     Więc tak długo trzeba było czekać, by nauka potwierdziła jedność świata i ludzi, drzew, kwiatów i minerałów, głoszoną w ewangelii romantyków
?

*

Chłopak, który zawiązuje dziewczynie sznurowadło. Kobieta, która poprawia mężczyźnie krawat.
     Ile czułości
!

*

W każdym z nas jest coś z wiejskiego proboszcza.
     Nie przestajemy ganić, chwalić, jakbyśmy obdarowani byli zawsze łaską przekonywania
.

*

Pył miłości pył smutku pył zapomnienia
I nagle błyskawica oczyszczająca to wszystko
I ukazuje się zielona gałąź jak ramię Boga

*

Znielubiłam Gertrudę Stein za to, że wyśmiewała się z pisarstwa Hemingwaya wówczas, kiedy on uważał ją za swoją mistrzynię.

*

Gdzie jest hosanna, ta chwila uniesienia, którą kryje w sobie każdy dzień?
     Zna ją drzewo byle jakie, każde drzewo w południe
.

*

*

W klon trafiła błyskawica. Z zewnątrz żadnego śladu. Drzewo ukryło błyskawicę w sobie i miota się teraz jak chory nawiedzony przez demona.

*

Wszystko, co robisz bez wyraźnej konieczności, staje się jak cenny diament.

*

*

W sensie ścisłym język religijny nie mówi niczego o Bogu, lecz w najlepszym wypadku mówi coś na temat tego, jak można napotkać Boga w doświadczeniu.

*

*

Nie zapominać, że byli tacy, co w najcięższych chwilach historii robili to za mnie, robili to dla mnie”.

*

*

Jedzą. Piją. Nieznajomy biedak przysiada na ławce z boku. Patrzy wzrokiem życzliwym. Nie zazdrości im. Cieszą go roześmiane twarze.

Julia Hartwig, Błyski,
Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2002.
(wyróżnienie własne)

*

Jest straszliwą i nieubłaganą regułą, że nikt nie może odmówić innym człowieczeństwa bez pomniejszania własnego” — powiedział Martin Luther King, bojownik o równoprawne miejsce Murzynów w społeczeństwie amerykańskim.

*

Gdyby go tak wywrócić podszewką na wierzch jak pajaca z sukna i wytrząsnąć zawartość tego worka?
     Wyleciałoby trochę trocin, ukryta sprężyna kwaknie: Precz z Murzynami! Precz z Żydami!
     A potem: Ojczyzna! Ojczyzna! Ojczyzna
!

*

*

Danielle Salenave: Dla jednych komunizm był zły, bo głosił ideę równości, sprawiedliwości, braterstwa; dla drugich — bo zdradzał te ideały.

*

(tamże)

sobota, grudnia 14, 2019

3597. —

zgodzić się na siebie wymaga odwagi.
czasem to heroizm. bywam heroiną.

jestem nią dziś.

[suplement pikselowy: 1.12.2022]

(3126+470). Czwartkowy seans

Czterysta siedemdziesiąt wpisów później (przypadek?). Kwartecik spotkał się (już prawie) tradycyjnie w grudniu. Przekształcił się zgrabnie w Czwartecik, czyli kobiece wyjście do kina. Z braku filmu, granego o odpowiedniej porze, który porwałby serce Drzewka (inauguracyjnie miała prawo wyboru filmu i miejsca), seans odbył się w miejscu, w którym żałuje się, że ma się tylko jeden żołądek.

Każdej z nas głodne Anioły wysoko umieściły poprzeczkę.

Najedzone, a w zasadzie nażarte, nie obsunęły się w łatwiznę ani dla MY (naszej paczki), ani indywidualnie dla każdej z nas.

nasze miejsce i już.

piątek, grudnia 13, 2019

3595. Rycz, maleńka, rycz!

Myślałam, że nic nie zdetronizuje mojej ulubionej ilustrowanej książki. I co? I myliłam się okrutnie. Georginia powiedziała „sprawdzam”, obdarowując mnie tą ilustrowaną mistrzynią świata — o której istnieniu do wczoraj nie miałam pojęcia. Maksymalnie na palcach dwóch dłoni mogę zliczyć te strony (na 130 możliwych), które nie doprowadziły mnie do łez lub nie poruszyły do głębi jestestwa. Wczoraj ryczałam jak bóbr, a Georginia obok, patrząc na to, co się ze mną dzieje, chichotała. Musi mnie lubić!

Sprawdziłam. Dzisiaj też przeciekam, gdy biorę tę książkę do rąk. Należy dodać — z kronikarskiego obowiązku — że trzeba ją mieć w „papierzu”… tego, co jest na wyklejkach, nie ma w ibuku… sprawdziłam.

To gienderowa książka, bo jej bohaterami nie jest rodzinka lisów, kretów czy stado koni. A mimo to, czyli dzięki temu, jest to książka o najważniejszych rzeczach w życiu. By stać się człowiekiem, nie wystarczy nim się urodzić. Potrzebujemy innych i „innego”, by dowiedzieć się, kim jesteśmy, jaki potencjał kryjemy, co możemy dać światu.

*

*

*

*

*

*

*

*

Charlie Mackesy, Chłopiec, kret, lis i koń,
przeł. Magdalena Słysz, Wydawnictwo Albatros, Poznań 2019.

*

*

(tamże)

3594. U Orzeszka i Białego Kruka (LX)

Zima kończy się po raz pierwszy, gdy zaczyna przybywać dnia, czyli za osiem dni. Zima kończy się po raz drugi, gdy wracają do Małej Danii żurawie. Zima kończy się definitywnie w marcową równonoc dla wszystkich mieszkańców północnej półkuli.

Gdy zima trwa, Orzeszek i Biały Kruk profesjonalnie układają puzzle… gołym okiem widać, że pierwsza połowa połowy zimy za nami. Bo zima trwa 3 000 puzzli.


fot. Biały Kruk.

3593. Polska Gruzją Europy

Słowa: [ta] książka jest zbiorem tematów, które dotyczą każdego społeczeństwa, nie tylko gruzińskiego znajdziemy dopiero w posłowiu. Jest obrzydliwym, że nie można się z Autorką nie zgodzić, polemizować, nazwać przewrażliwioną — nie można, niestety.

Gdy, również w posłowiu, Autorka przyznaje, że napisała tę książkę z dwóch powodów: trochę na przekór i trochę ze złości, można wybaczyć sobie wkurw, który ma się prawie co chwilę, czytając każdy z kolejnych rozdziałów. Zadziwiające (chyba), że gdy tylko zmienić nazwy partii, cerkwię wymienić na kościół katolicki, natychmiast z hukiem lądujemy w Polsce — konstrukty myślowe nie mają nic z egzotyki dalekiego kraju. Wszystko jest o tym samym — władzy nad drugim człowiekiem.

[…] w gruzińskiej kulturze wszystko to, co związane jest z kobiecą seksualnością, wiąże się ze wstydem i winą.
     — Dziewczynkom mówi się: fuj, zakryj! schowaj! nie pokazuj! Ale penis traktowany jest jak paszport, jak coś, do czego podchodzi się z szacunkiem. My, gruzińskie kobiety, mamy wstyd we krwi
.

*

[…] kiedy w 2015 roku pojawiła się w mediach lakoniczna informacja o tym, że Ministerstwo Edukacji planuje wprowadzić do szkół przedmiot, który zawierać będzie elementy wychowania seksualnego, tolerancji oraz dotykać tematów związanych z równością płci, mniejszościami seksualnymi, przemocą domową oraz ekonomią, spotkało się to z gwałtowną reakcją społeczeństwa, a zwłaszcza Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej.

*

Gruziński portal informacyjny […] opublikował [w 2015] list ludzi kultury do ówczesnej minister nauki, Tamar Sanikadze.
     Zaczynał się tak:
     „Unia Europejska wyznaczyła Ministerstwu Edukacji Gruzji zadanie, które jest systemowym atakiem na nasze dzieci. Celami nowych obowiązkowych przedmiotów Ja i «środowisko» oraz «Moja Gruzja» są z jednej strony otrucie ich strasznymi dla ich wieku (7–13 lat) obscenicznymi informacjami, a z drugiej — odrzucenie narodowo-religijnego światopoglądu i zniszczenie odwiecznego sposobu życia”.
     Minister odpowiedziała, że temat konsultowany jest z Patriarchatem. I że ponoć słowa „płeć” oraz „mniejszość” mają nie pojawić się w programie nauczania tego przedmiotu
.

*

Wszystkie partie gruzińskie są konserwatywne, pomimo że wyrażają chęć integracji z UE, NATO i generalnie z Zachodem. Przez to także zgadzają się na respektowanie praw człowieka. Zawsze jednak podkreślają, że najistotniejsza jest gruzińska tradycja, w której skład wchodzi szczególna rola i miejsce Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej, a ta wyraziła ostry sprzeciw wobec antydsykryminacyjnej ustawy. Otwarcie wystąpiła przeciwko respektowaniu praw mniejszości seksualnych, twierdząc, że uderzają one w godność narodową i obrażają wartości chrześcijańskie. Cerkiew uważa, że homoseksualizm jest chorobą i grzechem.

*

[Ira] Nie mogę też powiedzieć, że Gruzja jest bezpiecznym miejscem dla osób LGBT. Do tego dochodzi potężny wpływ Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej, która uczy, że kiedy widzisz u siebie coś nienormalnego, czyli na przykład, że podobają ci się ludzie tej samej płci, to masz siedzieć cicho, wtedy zostanie ci to wynagrodzone po śmierci. A teraz się męcz. Wiem po sobie, że człowiekowi wierzącemu ciężko jest zaakceptować fakt, że jest gejem albo lesbijką.

*

[Ira] — Wyjście za mąż było dla mnie czymś oczywistym. Z koleżankami gadałyśmy głównie o ślubach. Miałam już nawet pierścionek zaręczynowy na palcu. Tylko mama mówiła, że może za wcześnie, no ale kto by słuchał mamy? Jak o tym teraz myślę, to w tamtym czasie niczego więcej od życia nie oczekiwałam. Myślałam, że tak musi być. Kolej rzeczy. I że tak wygląda ta cała miłość. Wszystko zburzył jeden gest mojej nowej koleżanki z uniwersytetu. Spędzałam z nią dużo czasu, lubiłyśmy być razem, jakoś mnie fascynowała. Tornike od samego początku był o nią zazdrosny, a mnie to śmieszyło. I pewnego razu mnie pocałowała. To było jak grom z jasnego nieba. Ten pocałunek wszystko zakończył. Zerwałam z Tornike, obraził się tak po męsku. Nie mógł zrozumieć, że skoro nie jestem lesbijką (bo długo się tak nie nazywałam), to dlaczego zostawiam go dla dziewczyny. Ja też nie rozumiałam, ale wiedziałam, że muszę to zrobić.

*

Według rankingu Rainbow ILGA–Europe, europejskiej gałęzi Międzynarodowego Stowarzyszenia Lesbijek, Gejów, Biseksualistów, Trans- i Interseksualistów, w 2018 roku Gruzja znajdowała się na 24. miejscu wśród 49 badanych krajów (Europa, Kaukaz Południowy i Turcja), jeśli chodzi o sytuację prawną osób LGBT. […] Polska plasuje się na 39. pozycji, Rosja na 46., a listę zamykają Armenia na 47., Turcja na 48. i Azerbejdżan na ostatnim miejscu.

*

[Weriko] — Kiedy mówi się w telewizji o LGBT, to głównie o gejach, lesbijek nie traktuje się poważnie. Lesbijka praktycznie nie istnieje w dyskursie publicznym. Jest transseksualna celebrytka, ale nie ma homoseksualnej. No i jeszcze powszechna opinia: „Jak posmakujesz faceta, to ci ten lesbizm przejdzie”, albo: „Nikt jej nie chciał, bo taka straszna, to się za baby wzięła”. Kiedy patrzą na nas jak na egzotyczne zwierzątka, to nie jest jeszcze tak źle. Problem zaczyna się, kiedy zaczynamy mówić, że jesteśmy tacy sami.

*

[Nino] W którymś momencie uświadomiłam sobie, że nie mogę tych ludzi namawiać, by dokonali coming outu, kiedy sama siedzę w szafie. Wcześniej uważałam, że homoseksualizm to jest zły nawyk, coś niedobrego i na pewno związanego z chorobą. Byłam mężatką. Można powiedzieć, że miałam wszystko: dobry dom, doskonale prosperującą praktykę adwokacką, dwie córki, opinię kobiety interesu. I nagle: trach! Od zawsze wiedziałam, ze jestem homoseksualna, ale nie miałam odwagi powiedzieć tego sobie wprost. Nigdy się tak nie nazwałam ani przed nikim się nie przyznałam. Nawet kiedy po drodze miałam jakieś romanse, to i tak nie nazywałam rzeczy po imieniu. Ja przecież nie mogłam być lesbijką! To tak wielki stygmat, że nie dopuszczałam do siebie takiej myśli nawet. Po prostu od czasu do czasu ciągnęło mnie do związków z kobietami. I tyle. Młodo wyszłam za mąż, miałam szesnaście lat. Byłam wtedy pewna, że małżeństwo mnie wyleczy. […] Wyszłam za niego, ale szybko zrozumiałam, że to był wielki błąd.

*

[…] to, że jestem kobietą w męskim ciele, nie zależy ode mnie. I nie robię tego specjalnie, żeby zwrócić na siebie uwagę. Od czasu do czasu idę do cerkwi się pomodlić. Ostatnio coraz rzadziej, bo znajduję tam tylko nienawiść. Wolę pomodlić się w domu. W tym kraju są ci w stanie puścić płazem zabicie człowieka, ale nie odmienność. Odmienność jest niewybaczalna.

*

Monica: — Kiedy zakomunikowałam światu, że jestem kobietą, w moim życiu od razu zmieniło się wszystko. Przez te wszystkie lata żyłam tak, jak ode mnie wymagano. Mieszkałam z rodziną, zarobione pieniądze przynosiłam do domu, byłam jej pełnoprawnym członkiem ze swoimi obowiązkami, nakazami i zakazami. Mój coming out był jak chirurgiczne cięcie. Bezpowrotnie zostawiłam za sobą Miszo i jego świat. Poczułam się wolna, że już nie muszę udawać, że mogę być szczera ze wszystkimi i sama ze sobą. Ale to szczęście kosztuje mnie bardzo wiele. Nie spodziewałam się, że to będzie tak ciężkie i że tak wiele rzeczy będę musiała poświęcić. I to pewnie nie jest koniec konsekwencji mojego wyboru. Straciłam już wszystko, co miałam do stracenia: rodzinę, przyjaciół, oparcie. Jestem sama ze swoim życiem.

*

Temo: — Trzymam się norm. Czasem potrafię głośno śmiać się z transwestytów czy gejów. Nazywam ich pedałami, cipami i pederastami. Moi koledzy są przekonani, że ich nienawidzę. Spałem z dwiema dziewczynami, ale nie daje mi to żadnej satysfakcji. Jakbym miał porównać seks z facetem a z kobietą, to z kobietą jest jak z ławką w parku. Bez sensu. Jak się ożenię, to pewnie zrobię dzieci i na tym zakończymy nasze amory. Obrzydza mnie kobiece ciało, po prostu. Ale nie mogę się do tego przyznać, bo nie będę miał życia. Wielu z nas żyje na dwa fronty. To nie Ameryka ani nawet Europa. To Gruzja jest.

*

Nikt nie pozwoliłby żadnemu chłopakowi ożenić się z dziewczyną na wózku. Staram się żyć dla siebie. Nie planuję, idę z prądem. Chciałabym być przydatna, komuś potrzebna, ale staram się nie myśleć o przyszłości, bo to jest przygnębiające.

*

[Sofiko] — W Gruzji niepełnosprawność traktuje się jak karę od Boga za własne grzechy albo za przewiny przodków. W podejściu do tego tematu Gruzja jest podobna do Polski. Robi się z Boga jakąś straszną istotę, która zsyła cierpienie. To, że ktoś się rodzi albo staje niepełnosprawnym, to nie jest działanie Boga. To przypadek. Ale straszenie karą bożą to forma przemocy psychicznej. Trzymanie bata nad ludźmi. Pozwala utrzymać dyscyplinę, ale nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.

*

Kobiety w Gruzji żyją pod presją społeczną. Mają dwie drogi wyboru: albo akceptowaną przez społeczeństwo rolę dobrej matki i żony, albo kobiety upadłej.

Stasia Budzisz, Pokazucha. Na gruzińskich zasadach,
przeł. Błażej Gałkowski, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2019.
(wyróżnienie własne)

*

Dla mnie rozmowy o równości są niezasadne w naszym kraju. Mamy swoją równość, w której każdy ma jasne zadania. Nikt mnie nie uczył robienia jedzenia, nigdy też nie widziałem swojego ojca w kuchni. Nie mam tego w genach.

*

     — Ilu was jest? Narodowców?
     — W tym kraju każdy szanujący się człowiek powinien być narodowcem i dbać o swój kraj i swoją rasę, o najlepsze geny. Jest nas większość, bo większość chce czystości i moralności
.

*

     — Wegetarianka. Czego wy w tej Europie nie wymyślicie? Są rzeczy, które w Gruzji się nie przyjmą nigdy: pederaści, muzułmanie i ten twój wegetarianizm też. To wbrew nam.

*

Kobiety boją się żyć w pojedynkę, bez patrona, bo w naszym społeczeństwie kobieta bez mężczyzny jest postrzegana jako nie do końca kobieta, człowiek nawet.

*

To rodzina najczęściej przeszkadza kobiecie opuścić machinę przemocy. Bardzo popularne są u nas mediacje, można nawet powiedzieć, że to specjalność gruzińskich rodzin. Kiedy coś się dzieje niedobrego, rodzina zaczyna intensywnie włączać się w sprawę. Nie ma żadnych badań, ale z mojego doświadczenia wynika, że większość kobiet ulega jej naciskowi i wraca do oprawcy.

*

[Merabi] Od zawsze myślałem sobie, że spotkało mnie wielkie szczęście, że w tym kraju urodziłem się mężczyzną. Nie jest powiedziane, że nam jest łatwo, ale na pewno nie jest tak trudno jak kobietom. Patrzę na moją dziewczynę, siostry, mamę, babcię i nie chciałbym tak żyć, choć pewnie do wszystkiego można przywyknąć. Ideowo jestem feministą, ale nie mogę się do tego otwarcie przyznać. Koledzy, rodzina i ojciec uznaliby mnie za wroga narodu.

*

Dziewczyna potrafi zepsuć dobre imię, syn nie. Nikt nie będzie oceniał jego życia seksualnego, jego zachowania, picia, palenia papierosów, trawy, która od sierpnia 2018 roku jest w Gruzji legalna. Ciągle słyszę od kolegów, których żony są w kolejnych ciążach: „czekam na chłopca”. A jak nie ma chłopca, to jest to wina kobiety. Bo kobieta w naszej kulturze jest winna zawsze. Kwestia posiadania dzieci też jest dla Gruzinów oczywistością. Jak ktoś ich nie ma, uważa się go za nieszczęśliwego. Mężczyźnie każe się szukać innej kobiety, która „da mu syna”, a ona przestaje się liczyć w oczach jego rodziny. Bo to przecież jej wina. Są dziewczyny bez instynktu macierzyńskiego, sam znam takie. Ale one tego nigdy nie powiedzą głośno, bo zaczęto by je uważać za nienormalne. Tak jakby normą dla kobiety było to, że musi uwielbiać dzieci. Facet może, a ona musi.

(tamże)

czwartek, grudnia 12, 2019

3592. Grudniowe słońce

dwa dni czekałam, aż „zobaczę” te kwiaty. doczekałam się.

3591. O grudniowym Bogu

tam. kilka dni temu.


fot. Phar Lap The Man, fragment.

*

Niekiedy
przybywasz do serca
potajemnie.

Niekiedy
widzą cię
otwarte oczy.

Twoje są
wszystkie te imiona,
wszystkie ślady.

Zawsze
przybywasz jednak
bez śladu, bez imienia
.

// Mozaffar Kermani

David i Sabrineh Fideler, Alchemia Miłości,
przeł. Błażej Gałkowski, Wydawnictwo Barbelo, Warszawa 2012.

*

tu. wczoraj.


śniegu brak.

*

Taka cisza nad morzem. Taki spokój. Takie równomierne światło nieszukające żadnego efektu, blasku, światłocienia.
     W taką chwilę Stwórca, niedenerwowany wiatrami, burzami, nachalnym słońcem, wrzaskami radości lub przekleństw, oddać się może rozmyślaniom nad własnym istnieniem
.

Julia Hartwig, Błyski,
Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2002.

3590. —

ten moment rozczarowania, gdy robisz wszystko porządnie, sumiennie, a rezultatu, który był pewnikiem jeszcze przedwczoraj nie ma. bezsilność i agresja — na los z pięściami bym się rzuciła, gdybym tylko miała siłę, gdyby miało to jakikolwiek sens. wczoraj, drobiąc w drodze donikąd, zatrzymałam się w kołowrotku bezgranicznej wściekłości i znalazło mnie, dając ukojenie i światło:

każdego dnia potrzebuję znaleźć nowy sposób.
[czasem na wszystko]

[suplement pikselowy: 24.11.2022]

3589. Samo gęste

Druga z dwóch równie sprawnie poradziła sobie z czytelniczym stosikiem, wymijając czytane, omijając pretendujące do bycia czytanymi. Druga z sześciu nie pomyślała nawet, by strzelić focha. Żadna z książek nie awanturowała się, że teraz jej kolej na moją uwagę. W ciszę zasłuchana opuściłam słowo wstępne. Interesowało mnie samo gęste.

To ty jesteś wędrowcem,
ty jesteś ścieżką,
ty jesteś celem podróży.

Uważaj,
by nigdy
nie zgubić
drogi
do siebie
.

// Szihab ad-Din Jahja Sohrawardi

*

Prawdziwy rzekł:
Gdziekolwiek się zwrócisz,
tam mnie znajdziesz.

Dlaczego więc
wciąż się wzbraniasz,
by wzrokiem swoim
zbadać siebie
?

// Dara Szikoh.

*

W miejscu miłosnego spotkania,
już pierwszego dnia,
człowiek serca
o prawdziwej mówił obietnicy
:

Poszukiwaczu!
Nie szukaj nikogo,
kto szuka
kogoś
kto nie jest tobą.

Szukaj tego,
kto również poszukuje ciebie
.

// Talib Dżadżarami

*

Mistyk to ktoś,
kto przemija

[…]

// Binawa Badachszani

*

Nie żałuj tego, co mija
i porzuć twe troski
o przyszłość.

Nie myśl o sobie —
przestań próbować to zrobić
!

[…]

po prostu przestań.

// Baba Afzal Kaszani

*

W krainie miłości
nie ma miejsca na wygodę.

Tam wszystko jest stratą —
próżno zysku szukać.

Jakże bez bólu i smutku
spodziewać się lekarstwa
?

Jakże bez błędu,
liczyć na przebaczenie
?
// Abu Sa’id Ibn Abi al-Chajr

*

Jesteś demonem
i dziką bestią
i aniołem
i człowiekiem —

Cokolwiek pielęgnujesz,
tym właśnie się staniesz
.

// Baba Afzal Kaszani

*

Pierwszym krokiem w miłości,
jest to, by stracić głowę.

Potem twe małe ego,
a wreszcie całe życie —
i znosisz tę katastrofę.
Gdy to jest już za tobą, pójdź dalej:

zetrzyj rdzę
ja
z lustra swojej istoty
.

// Fachr ad-Din Eraki

*

Obal ja, by odnaleźć Siebie.

Po cóż martwić się o gwiazdy,
kiedy jesteś niebem.

Świat pełen jest oczywistych rzeczy,
lecz ty —
ty jesteś ukrytym skarbem.

Pamiętaj i raduj się —
ty jesteś swoim światem
.

// Sana’i

*

Rozum powiedział,
„Żyjemy w świecie sześciu kierunków
— ot tyle!”.

Miłość odparła,
„Jest ścieżka, co dalej prowadzi,
szłam nią już wiele razy”.

[…]
// Rumi

*

O ile to tylko możliwe,
wyrusz w pielgrzymkę do serca —

serce warte jest więcej
niż wszystkie kamienne świątynie
.

// Auhad ad-Din Kermani

David i Sabrineh Fideler, Alchemia Miłości. Wybór myśli sufickich,
przeł. Błażej Gałkowski, Wydawnictwo Barbelo, Warszawa 2012.
(wyróżnienie własne)

Wystarczy jeden oddech
ze świata niedowiarstwa
do miejsca,
gdzie wiara zamieszkuje.

Wystarczy jeden oddech
z przystanku wątpienia
do ojczyzny pewności.

Nie gardź teraz
tym jednym, jakże drogim tchnieniem —
to właśnie ten oddech
jest celem twego życia
.

// Szah Nematollah Wali

*

Ptak,
który bolesną pieśń śpiewa —
to miłość.

Posłaniec,
który przemawia językiem nieznanego —
to miłość.

Głos, który mówi do ciebie,
wzywając, byś wyruszył
poza granice stworzonego świata —
to miłość.

To, co z ciasnoty twego
ja
cię wyzwala —
to również miłość
.
// Chakani Szriwani

*

Miłość może zranić głęboko —
lecz, jak skorupa małży,
perły w sobie skrywa.

Brzemię miłości jest ciężkie,
lecz zawsze bądź gotów je ponieść.

Jak gałąź,
co ciężka do ziemi się skłania,
miłość wiele przynosi owoców
.

// Razi Ghaznawi

(tamże)

środa, grudnia 11, 2019

3588. Nigdy nie mów nigdy

Gdy byłam młoda, piękna i zdrowa, miałam w rękach jedną z wielu książek Deepaka Chopry — pamiętam, że zrobiła na mnie wrażenie, ale nie pamiętam jej tytułu. To dobre stare doświadczenie było powodem zakupienia tej książki prawie rok temu. Sama się sobie dziwiłam, bo tytuł mnie nie zachęcał — należy do serii tytułów z etykietą: „w życiu nie wezmę tego do rąk”. Wzięłam. Drugi autor, doczytałam, jest profesorem neurologii — zdziwiła się ta część mnie, która zakupu tej książki kompletnie nie rozumiała i gotowa była bojkotować czytanie.

Czytałam metodą po-ma-lut-ku-nic-na-si-łę-zaw-sze-mo-żesz-rzu-cić-w-kąt. Kawałek — co mi on robi na poziomie głowy, serca i duszy? — przetrawić — ustosunkować się do tego, co w książce i we mnie — dopiero wtedy następny kawałek, a najlepiej przerwa, by poruszone „coś” we mnie w środku znalazło swoje właściwe miejsce. Wracałam, czytałam i odkładałam tę książkę przez prawie dziesięć miesięcy.

By czytanie tej książki miało sens, koniecznym wymaganiem, poza umiejętnością czytania ze zrozumieniem, jest właściwy dla czytającej osoby Czas. Inaczej nie ma co tracić czasu.

Twoja rzeczywistość jest ograniczona do tego, czego jesteś świadomy i czego doświadczasz.

*

Cisza sama w sobie nie jest zaletą — psychologiczne obserwacje dowodzą, że około 20 procent ludzi nie słyszy żadnego głosu w swojej głowie. Nikt nie wie, dlaczego tak jest ani czy jest to coś dobrego, czy złego. Cisza staje się wartościowa dopiero wtedy, gdy zaczynasz badać, co jest w jej środku.

*

Ignorowanie jest formą zaprzeczenia, a opór tylko wzmacnia uścisk tego, od czego chcesz się odepchnąć.

*

Każde przeżycie zawiera w sobie subtelny element błogosławieństwa.

*

Samoświadomość rozciąga się na ogromnym terytorium pomiędzy „Kim jestem?” a „To jestem prawdziwy ja”, między zwątpieniem w siebie a całkowitą biegłością. Człowiek, patrząc w lustro, odbiera zadziwiająco dużą liczbę rozmaitych obrazów, które sam wytwarza.

*

Ego i pięć zmysłów domagają się Twojej uwagi. Prawdziwe „ja” delikatnie kusi.

*

Nie ustaniemy w dociekaniach,
A kresem wszelkich naszych poszukiwań
Będzie dojście tam, skąd wyruszyliśmy
I poznanie tego miejsca po raz pierwszy
*.

// T.S. Eliot, Little Gidding, fragment.
_________
* przeł. Krzysztof Boczkowski.

*

Nie ma znaczenia, czy dane uczucie trwa dwa dni, czy dwie minuty, bo samo przeżycie wydaje się nie mieć żadnych granic czasowych. Albo, mówiąc precyzyjniej, wyślizgujesz się z objęć czasu i udajesz się w inne miejsce, które jest po prostu tu i teraz.

Deepak Chopra, Rudolph E. Tanzi, Uzdrów sam siebie.
Rewelacyjna i rewolucyjna ścieżka wzmocnienia odporności
,
przeł. Joanna Sugiero, Wydawnictwo Helion, Gliwice 2018.
(wyróżnienie własne)

[…] nieprzewidywalność ścieżki jest czymś, czego nie da się uniknąć. „Ja”, które wykonało pierwszy krok, nie jest tym samym ja”, które dotarło do celu.

(tamże)

wtorek, grudnia 10, 2019

3587. O luźnych szelkach

nie ma czegoś takiego jak:
      „ale… dobre czy złe?”, sukces, porażka.
są tylko zajoby*.

_____________
 * cudze oczekiwania, nierealne żądania, chora ambicja, ale też od Junga (mądrze): kompleksy. Ona to wie.


Carolyn Hillyer, [dostęp: 10.12.2019], źródło.

3586. Drzewko zdiagnozowane na amen

Kaan:
(wczoraj, wracając z północy)
Cmokam z pociągu.

Jabłoń:
cmok, cmok z sypialni. ❤ ❤ ❤

Kaan:
Omatko? 17.49…
Choroba czy seks?
Nie musisz odpowiadać.
🙂

Jabłoń:
komputer.

Kaan:
czyli jedno i drugie.

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem i pewnością,
że musi to tu mieć
)

3585. Chronos sobotni nieuporządkowany (V)

Sobota. Kiermasz. Spotkanie z Mikołajem, który dzień wcześniej okrutnie był zarobiony, miałam umówione właśnie wtedy i tam. Rach, ciach wszystko załatwione tak, jak chciałam. Szmaty omijam — gen stereotypowej kobiety mam wyłączony. Przy ceramice zatrzymuję się, ale nic nie chwyta mnie za serce — bezpiecznie idę dalej. Stoiska z książkami omiatam wzrokiem — to znam, to mam, a tamto to nie moja bajka.

Czytam teraz równolegle sześć książek. Jedna dla Duszy, druga zaspokaja potrzeby intelektualne, w trzeciej szukam inspiracji, czwarta jest dla czystej przyjemności; piąta, szósta mają już przeczytane pierwsze akapity i w blokach startowych czekają, kiedy skończę wspomniane cztery. Po czarnym piątko-weekendzie kolejnych kilkanaście stoi w kolejce po moją uwagę. Krótko: mam co czytać.

Na ostatniej prostej kiermaszowej przestrzeni. Niby wszystkie pokusy już dawno minięte. Straciliśmy z Sadownikiem czujność, zbyt dużą rutynę zaprezentowaliśmy światu. Biorę nieznaną mi książkę do ręki, otwieram na przypadkowej stronie, czytam i… zaczynam przeciekać oczami, nic sobie nie robiąc z tłumu ludzi, wprowadzając pana sprzedawcę w konsternację. Sprawdź, czy to nie rusza i Ciebie:

Dzisiaj, tak jak każdego dnia,
jesteśmy samotni i zrujnowani.

Nie wycofuj się,
uciekając od pustki
przez drzwi myślenia.

[…]

Są setki sposobów,
by uklęknąć w modlitwie —
setki sposobów,
by skierować swe serce
ku pięknu Przyjaciela
.
// Rumi

David i Sabrineh Fideler, Alchemia Miłości,
przeł. Błażej Gałkowski, Wydawnictwo Barbelo, Warszawa 2012.

Skończyło się adopcją sponsorowaną dwóch książek. Dwóch? Tak, bo obok druga leżała, o podobnej szacie graficznej okładki. Otworzyłam i drugą… jako wnuczka drukarza wymiękłam na poetyckości arabskich liter. Osiołkowi w żłoby dano, oczy szreka zrobiłam, miękkiego w sercu Sadownika dotknęłam. W ten sposób Sadownik został Sponsorem Głównym adopcji. Po powrocie do domu dwa palce podniosłam i uroczyście przyrzekłam, że do końca roku żadnej książki nie kupię… w papierzu, oczywiście. Już mnie boli to przyrzeczenie.

Ta książka nic sobie z opisanej wydawniczej kolejki nie robiła. Wepchnęła się w przestrzeń, zwolnioną przez skończoną pierwszą z wspomnianych sześciu książek. Zrobiła to zgrabnie, niezauważalnie i bardzo szybko — nikt się nie skarżył, kawa była jeszcze pyszniejsza niż zwykle. Koniecznie trzeba przeczytać słowo wstępne — wtedy inaczej się czyta i zachwyt jest jeszcze większy…

Jeśli nie grzeszyłeś, odejdź i zostań aniołem.
Moimi przodkami natomiast są Ewa i Adam
.

*

Nie wiem, kim ja jestem, ani jaki jestem,
wiem tylko, że jesteś lekarstwem moim
.

*

72
Kochanie, ogród to miejsce dla ciebie.
Ja natomiast w piecu, w popiele siedzę.
Ale czy to ogród, piec, czy też pustynia,
gdy oczy otwieram, widzę tylko ciebie
.

9
Prócz Ciebie innej miłości nie ma serce moje
i za perłę innej perły prócz Ciebie nie uznaje.
Moje serce płonie, Twoja miłość jest ogniem.
Kto się nie spalił, ten ogniem się nie zajmie
.

36
Kiedyś tuż przy cierniach tulipana ujrzałem.
„Druhu, kiedy mogę cię zerwać?” – spytałem.
Odparł: „Idź do ogrodnika i jego o to zapytaj,
ponieważ drzewo przyjaźni późno owoc daje
.

43
Dlaczego ciągle tak cierpisz, serce?
Dlaczego ciągle majaczysz, serce?
Idź, usiądź w kącie i dziękuj Bogu,
a może znajdziesz szczęście, serce
.

159
Serce szczęśliwe nie wie, co z cierpiącym się dzieje,
a człowiek zdrowy nie wie, co z chorym się dzieje.
Nie ma żadnej twej winy w tym zwyczaju starym,
że wolny nie wie, co ze zniewolonym się dzieje
.

129
Smutek tego świata jest naszym przeznaczeniem,
nasz ból uśmierzony będzie tylko przez alchemię.
Każdy w końcu na swoje bóle znajduje lekarstwo,
lecz nasze serca uzdrowić może tylko cierpienie
.

56
Patrzę na pustynię i Ciebie widzę.
Spoglądam na morze i Ciebie widzę.
Gdzie nie spojrzę: step, góry, dolina,
wszędzie ślady Twego piękna widzę
.

19
Po polu szedł rolnik i płakał krwawymi łzami,
a tam, gdzie jego łzy spadły, wyrastały tulipany.
Idąc, wołał zaś tak: „Jaka szkoda! Jaka szkoda,
że zasiawszy, trzeba je na tym polu zostawić
!

Baba Taher, Ciernie i tulipany, przeł. Albert Kwiatkowski,
Wydawnictwo Barbelo, Warszawa 2013.
(czerwone wyróżnienie własne)

40
Ty, który nie czytasz ksiąg o niebiosach,
ty, który nigdy do winiarni nie zaglądasz,
który nie wiesz, jak smakują zysk i strata
żałuj, bo żyjąc tak, przyjaciół nie spotkasz
.

(tamże)

poniedziałek, grudnia 09, 2019

3584. Porno to tu!

     — Te wszystkie osoby na Twoim blogu są fikcyjne, prawda?
     — ???
     — No, wiesz: Kaan, Georginia, Zkemi, Gepardzica, Smoku, Smocza Córka, Apus, Zulka, Bliźniacza Liczba, Zalo, Vía, Biały Kruk, Orzeszek, Onemu, Tollini, Nek, Dżo, Phar Lap The Man, Timka, Szpagacik, Oś i Monek?
     — Fikcyjni? Tak bujnej wyobraźni to ja nie mam. To najprawdziwsi, żywi ludzie
! Beethoven też jest prawdziwy, choć już nieżywy od prawie dwustu latSaxifraga, uprzedzając twoje pytanie, żywa jak mało kto.

*

Rzecz się miała w piątek. W sobotę działo się, więc tylko z tyłu głowy pamięć o tej wymianie zdań mnie uśmiechała. W niedzielę nie starczyło już siły.

Dziś szukam. Szukam, szukam — nie ma. Jeszcze raz, szukam, przeszukuję, poszukuję, tropię — nic. Jeszcze raz i drugi, i trzeci — cierpliwość, jako kompetencję miękką, rozwijam — nic! Zrozpaczona prawie się poddałam. O pomoc poprosiłam Kaan — w końcu to „jej  wina” — też nie znalazła. Na odsiecz przyszła Geapardzica — jest! Bez Niej zginęłybyśmy. A było tak…

W piątek Kaan o tym, że dużo Jej na tym blogu, może za dużo… Jabłoń, że jakie za dużo?, że bierze wszystko, bo uwielbia wpisy, które przyjaźnienie się z Kaan montuje w oka mgnieniu, ale po chwili dodaje szczerze:

Jabłoń:
[…] biorę wszystko, choć jestem
wybredna: musi mnie poruszyć —
dobre kryterium.

Kaan:
Idealne kryterium.

To jak z filmami porno.

Trochę.

Jabłoń:
(cieszy się jak dziecko)
Mam pornobloga!!!! Wyłącznie!!!!!
Bo każdy wpis dla mnie jest
efektem wewnętrznego poruszenia.

Kaan:
Idealne kryterium.

Wchodzę w to.

I już. I wszystko jasne.
Tylko zachwyt, i muszę to tu mieć — ja.

Naczelna pornobloga bezdzietnaMama
z Autorkami współpracującymi.

3583. Moc słów, zdań i ludzi

*

Muszę nauczyć się gotować.

Muszę… nie znoszę tego słowa… natychmiast staję się ofiarą. Uczyć się… skojarzenia z niekończącym się procesem ma Gepardzica i żadna forma dokonana tego czasownika niczego nie zmienia. Gotować… dla mnie synonim syzyfowej pracy oraz życiowej porażki.

Jakiś czas temu kupiłam od Gepardzicy na pniu zdanie, które zmieniło moje podejście do sztuki kulinarnej i niewiarygodnie ułatwiło Georginii proces kuchennego mentoringu. Wegańska fasolka po bretońsku według przepisu wynalezionego przez Kaan była fantastyczna — zrobiłam „siama” od a do ż. Od dwóch tygodniu wcale nie gotuję i nigdy w przyszłości nie zamierzam uczyć się gotować. Bo ja teraz:

komponuję jedzenie.

*

Muszę codziennie się rozciągać.

Muszę… patrz powyżej — jedyna różnica polega na intensywności doświadczenia: jestem megaofiarą. Codziennie… to jedyne słowo, które już dobrze rozumiem. Rozciągać się… nienawidzę, robię to przez rozum jako megasyzyf.

Dżo obrazowo wytłumaczyła mi, co robi rozciąganie. Oniemiałam z zachwytu i… kupiłam na pniu! Bo ja już nigdy w życiu nie będę się rozciągać. Nigdy, przenigdy nikt mnie do tego nie zmusi. Bo ja teraz:

karmię komórki, powięź i mięśnie.

Hawk!

*

niedziela, grudnia 08, 2019

3582. Groźby niedzielne dwie

Jabłoń:
(pisze sms do Georginii i Zulki)
Skończycie dziś na blogu,
daję słowo!!!

Zulek & George
(gotowi na święta)

fot. Georginia, fragment.

*

Georginia:
(kilka godzin później pisze sms do Jabłoni)
Szykuj się na jutro. :)) Wracam.

3581. My, szczęściary i szczęściarze!

Robi pauzy dokładnie tam, gdzie stawia przecinki, dwukropki, myślniki. Mówi, jak pisze. Pisze, jak czuje. Pozwala sobie czuć. Jest wielka.

Jak cudownie móc przeżywać te słowa bez pomocy tłumaczy, w rodzimym języku. Mamy niewyobrażalnego farta.

[…]   jeżeli się do kogoś tęskni, to on już jest.

*

Życie tworzą wydarzenia, lecz dopiero wtedy, gdy potrafimy je zinterpretować, próbować zrozumieć i nadać im sens, zamieniają się one w doświadczenie. Wydarzenia są faktami, ale doświadczenie jest czymś niewyrażalnie innym. To ono, nie zaś wydarzenie, jest materią naszego życia. Doświadczenie jest faktem, poddanym interpretacji i umieszczonym w pamięci.

*

Zamiast więc usłyszeć harmonię świata, usłyszeliśmy kakofonię dźwięków, szum nie do zniesienia, w którym rozpaczliwie próbujemy dosłuchać się jakiejś najcichszej melodii, najsłabszego chociaż rytmu. Parafraza szekspirowskiego cytatu, jak nigdy, pasuje dzisiaj do tej kakofonicznej rzeczywistości, Internet to coraz częściej opowieść idioty, pełna wściekłości i wrzasku.

*

Jestem — najważniejsze i najdziwniejsze słowo świata.

*

Literatura zaczyna się od owego „dlaczego?”, nawet jeśli mielibyśmy na to pytanie odpowiadać bez przerwy zwyczajnym „nie wiem”. Literatura stawia więc pytania, na które nie da się odpowiedzieć przy pomocy wikipedii. Wykracza bowiem za same fakty i wydarzenia, odwołując się bezpośrednio do naszego ich doświadczania.

*

Fikcja jest zawsze jakimś rodzajem prawdy.

*

[…]   przedmioty mają swoje problemy, uczucia, a nawet jakieś życie społeczne, całkiem porównywalne do naszego, ludzkiego.

*

Czułość personalizuje to wszystko, do czego się odnosi, pozwala dać temu głos, dać przestrzeń i czas do zaistnienia i ekspresji. To czułość sprawia, że imbryk zaczyna mówić. Czułość jest tą najskromniejszą odmianą miłości. To ten jej rodzaj, który nie pojawia się w pismach ani w ewangeliach, nikt na nią nie przysięga, nikt się nie powołuje. Nie ma swoich emblematów ani symboli, nie prowadzi do zbrodni ani zazdrości. Pojawia się tam, gdzie z uwagą i skupieniem zaglądamy w drugi byt, w to, co nie jest „ja”. […]   Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu. Czułość dostrzega między nami więzi, podobieństwa i tożsamości. Jest tym trybem patrzenia, które ukazuje świat jako żywy, żyjący, powiązany ze sobą, współpracujący, i od siebie współzależny.

*

I uznał Bóg, że to było dobre.

Olga Tokarczuk, Mowa noblowska, [dostęp: 7.12.2019].

Mit, jak wiadomo, nigdy się nie wydarzył, ale dzieje się zawsze.

(tamże)

3580. Chronos sobotni nieuporządkowany (IV)

Jabłoń:
(rozmawia z Białym Krukiem przez telefon)

Sadownik:
(przechodząc obok fotela z Drzewkiem wewnątrz)
Pozdrów mojego ulubionego Teścia.

Jabłoń:
(pozdrawia, ale i informuje, że Sadownik,
póki co, ma tylko jednego teścia,
więc niech się Biały Kruk nie cieszy
)

Jabłoń:
(po jakimś czasie odbiera sms i zaczyna
sekundować panom, czytając i pisząc na zmianę…
)

Biały Kruk:
À propos „ulubionego teścia”:
jak się nie ma, co się lubi…

Sadownik:
Myślałem, że tak jest z żonami.

Jabłoń:
(głosem, nie esemesem, z zachwytem chwilą)
No, to wpis na bloga zrobił się sam.

Sadownik:
Sam!?! Dwie tęgie [męskie] głowy…

Biały Kruk:
A nie pomyślał, że to może
dotyczyć i zięciów?

Sadownik:
(rozłożył ręce)
Zięć — rzecz nabyta.

Biały Kruk:
Nabyć łatwo, a zbyć… ;)

Sadownik:
(rozłożył ręce)
…żonę czy zięcia?

Biały Kruk:
To groźba?

Sadownik:
Żeby grozić, trzeba mieć odwagę,
by groźbę spełnić.

3579. Chronos sobotni nieuporządkowany (III)

Sadownik:
(poinformował, że Jego Rodzice chcą NAM,
dać na Gwiazdkę coś „do domu”
)

Jabłoń:
(po dobrej chwili i grzebaniu w internecie)
Mam trzy propozycje: praktyczną, ładną i przepiękną.

Sadownik:
Chcesz mi pokazać potencjalne nowe żony?

Jabłoń:
(po dobrej chwili)
Nie! Drewniane deski do krojenia!