sobota, sierpnia 24, 2019

3430. 41/131

lipa! że niby bujda, gniot czy fuszerka?
tylko pod lipą upał nie zabija.

41/131

(3427+2). Święto Sierści (III), ludzie

Gepardzica ma rację, mówiąc, że w tej książce jest wszystko, co kocham, lubię i cenię. Jest nawet więcej: dużo filmów, cytatów i muzyki, jest psi pomnik, który osobiście sfotografowałam kilkanaście lat temu, gdy historia pewnego psa chwyciła mnie za duszę. Jest i wątek studencki, który nie tylko wprawiał mnie w zadumę nad kierunkiem, w jakim idzie świat.

Jest i niezapomniana atmosfera, w której z jednej historii wyłania się druga, dygresja rodzi dygresję, wątki się gubią i odnajdują. I tytułowy przyjaciel… każdego z nich warto na kartach tej książki spotkać, nie wszystkie spotkania są oczywiste, co dodaje szczególnego uroku powieści. Nie byłabym jednak sobą, gdyby ostatni z wybranych cytatów nie był… kudłaty.

Ej, ona czyta więcej ode mnie” — mówiłeś ludziom, a my się krzywiliśmy.

*

Któregoś pięknego wiosennego ranka podczas przechadzki przyjaciel zapytał Samuela Becketta:
     — Czy w taki dzień nie cieszysz się, że żyjesz?
     — Tak daleko bym się nie zapędzał – odparł Beckett
.

*

Ona ma rację: jeśli ktoś chce mieć psa, to już go ma. A wszyscy, którzy przychodzą mi do głowy i nie mają psa, mają przynajmniej jednego kota.

*

Nie żebym nie wiedziała, co czuję. To bardzo proste. Tęsknię za tobą. Tęsknię za tobą codziennie. Bardzo za tobą tęsknię.

*

Być może wszystkie smoki w naszym życiu są księżniczkami, które tylko na to czekają, by ujrzeć nasze piękno i śmiałość. Może wszystko, co straszne, jest w głębi bezbronne i oczekuje od nas pomocy.
// Rainer Maria Rilke

*

         — Co więc zamierzasz zrobić? Nie możesz tak siedzieć i czekać na cud.
         Ale właśnie na niego czekam
.

*

[…] wyobraźnia skuteczniej dociera do prawdy.

*

Mogą podważać idee Freuda, ile tylko chcą – mówiłeś. – Ale nikt nie ośmieli się powiedzieć, że ten człowiek nie był wspaniałym pisarzem”.
     — Czy Freud istniał naprawdę? — zapytał kiedyś student
.

*

Zawsze byłam wdzięczna, że choć Żona Trzecia nie była moją przyjaciółką tak jak Żona Pierwsza, to przynajmniej nie była moim wrogiem jak Żona Druga.
     […]
     I tu pauza, by wyznać nie bez wstydu: nigdy bez ukłucia w sercu nie wysłuchałam informacji, że znowu się zakochałeś, nie potrafiłam też zdusić radości za każdym razem, gdy mówiłeś, że z kimś się rozstajesz.

*

[…] każdy smutek da się znieść, jeśli zmienisz go w historię lub o nim opowiesz.

*

Co to jest miłość? Przypomina mistyczną próbę zdefiniowania wiary, którą kiedyś przeczytałam: „To nie to, to nie tamto. Jest taka, ale nie taka. Jest podobna do tego, ale nie jest tym”.
     Nieprawda jednak, że nic się nie zmieniło. Może nie używam słów „uleczenie”, „zamknięcie”, „ozdrowienie”, lecz jestem świadoma istnienia czegoś innego. Może czegoś w rodzaju przygotowania. Jeszcze niegotowego, chociaż bliskiego uwolnienia. Odpuszczenia
.

Sigrid Nunez, Przyjaciel, przeł. Dobromiła Jankowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2019.
(wyróżnienie własne)

W twoim nekrologu znalazłam dwa błędy. […] Drobiazgi, wkrótce poprawione, ale wiedzieliśmy wszyscy, że niemiłosiernie by cię wkurzyły.

*

Kiedy kobieta milknie, on również się nie odzywa, czekając na ciąg dalszy, a kiedy nadal nic się nie dzieje, przerywa ciszę:
         — Gdyby jakiś student napisał tak w swojej pracy, powiedziałbym: „To zbyt łatwe”
.

*

A kiedy student chce opisać strumień myśli swojego bohatera, niemal zawsze wprawia go w ruch. Wsadza do jakiegoś środka transportu, zwykle samochodu lub samolotu. Jakby potrafił sobie wyobrazić, że ktoś myśli tylko wtedy, gdy porusza się w przestrzeni.

*

Usuwam z komputera kwestionariusz przysłany mi przez kogoś, kto rozważa zapisanie się na moje zajęcia, nawet nie siląc się na odpowiedź. (Pierwsze pytanie: „Czy ma pani obsesję na punkcie takich spraw jak interpunkcja i ortografia?”).

*

Jak możesz studiować filologię i nie wiedzieć, że nie stawia się kropki po znaku zapytania? Dlaczego nawet doktoranci nie odróżniają powieści od pamiętników i dlaczego wciąż określają książki mianem „kawałków”?

*

„Zapomniałam, jak bardzo bolą wspomnienia” — pisze jedna z moich studentek. A ma dopiero osiemnaście lat.

*

Chcąc poprawić umiejętności mówienia i czytania, dzieci w szkołach i bibliotekach zachęca się, aby czytały na głos psom. Osiąga się doskonałe rezultaty u dzieci czytających właśnie psom, dużo lepsze niż u dzieci czytających innym ludziom. Wielu słuchających podobno dobrze się bawi, okazując oznaki zaciekawienia i uwagę.

(tamże)

(3427+1). Święto Sierści (II), psy

Kudłata impreza pod ławką rozkręcała się, bo najedzone psy uwielbiają się bawić. I choć trwała na tyle długo, by zdążyć cyk, to dopiero koty kilka godzin później i wiele setek kilometrów stąd poruszyły moje zwoje mózgowe, by rozwiązać dylemat wyboru cytatów. Psy poruszają niezmiennie moje serce, rozum przy nich prawie śpi.

Gdyby w tej książce nie było psa — dużego psa, który z łatwością wyjmie ci smaczki z kieszeni, nawet z tej na piersi w ogrodniczkach — nie jestem pewna, czy byłaby do zniesienia, choć ma wszystkie znamiona dobrej książki, np. kończy się zbyt szybko, a wybranie cytatów wymaga połamania głowy.


[…] kiedy podniosłeś wzrok i zobaczyłeś go — majestatycznego na tle letniego nieba — była to chwila tak porywająca i tajemnicza, że byłeś gotów uwierzyć, że to czary. Wyczarowany przez wiedźmę, jak jeden z tych wielkich psów w baśni Andersena.

*

Nie da się wytłumaczyć psu śmierci.

*

Prawie dziewięćdziesiąt centymetrów w kłębie. Osiemdziesiąt kilogramów żywej wagi. Dołączyłeś zdjęcie: ty i pies, policzek przy pysku, na pierwszy rzut oka wielki łeb przypominał kucyka.

*

One nie popełniają samobójstw. Nie płaczą. Ale mogą się rozpaść na kawałki i się rozpadają. Mogą mieć złamane serca i mają. Mogą stracić zmysły i je tracą.

*

Budzę się w środku nocy. Żaluzje są podniesione, księżyc stoi wysoko na niebie i w mocnym świetle widzę zarys wielkich, jasnych oczu i soczystą, czarną śliwkę nosa. […] kładzie swoją wielką łapę wielkości męskiej pięści na środku mojej klatki piersiowej i tam ją zostawia: waga ciężka (jak kołatka do zamkowej bramy).
     Nie odzywam się, nie ruszam, nie sięgam, by go pogłaskać. Na pewno czuje bicie mojego serca
. […]
     W końcu łapa się podnosi. Pojawia się nos, wciśnięty w zagłębienie mojej szyi. Strasznie łaskocze, ale się nie ruszam. Apollo obwąchuje okolice mojej głowy i szyi, następnie zarys całego ciała, czasami trąca mnie mocno, jakby próbował wyciągnąć coś spod spodu
.

*

Wracam myślami do czasu, kiedy leżałam na podłodze, a ty budziłeś mnie w środku nocy i wdychałeś kawałek po kawałku. Szukałeś danych. Kim jestem i co chowam w rękawie. Wciąż nieustannie mnie wąchasz, lecz już bez takiego śledczego zapału.

*

„Idylla” — tak Kundera opisuje ludzkie relacje ze zwierzętami. Idylla, ponieważ zwierzęta nie zostały wraz z człowiekiem wygnane z raju. Pozostają tam, nie kłopocząc się sprawami takimi jak oddzielenie duszy od ciała. A my, dzięki miłości i przyjaźni ze zwierzętami, możemy na nowo połączyć się z rajem, choć tylko za pośrednictwem cienkiej nici.
     Inni rozwijają tę teorię. Psy nie tylko są niedotknięte złem. To niebiańskie stworzenia, wcielone anioły, futrzaste opiekuńcze duchy, zesłane, by strzec ludzi i pomagać im żyć
.

*

Zawsze gdy wieje w naszą stronę, podnosisz łeb, a ja wiem, że trzysta milionów twoich receptorów węchowych wyczuwa dużo więcej niż słony ślad docierający do moich marnych sześciu milionów. Człowiekowi trudno jest wyczuć więcej niż jedną rzecz naraz. Kiedy słyszę, jak ktoś opisuje bukiet wina o ciężkim aromacie czarnego pieprzu, spod którego wydobywa się świeża woń malin i jeżyn, to wiem, że gada bzdury. Pokaż mi człowieka, który potrafi odróżnić węchem malinę od jeżyny, nawet pomijając ten pieprz na wierzchu.

*

Moja nerwica przed początkiem zajęć zacznie się za tydzień. Moje otwarte rany. Moje ukryte obawy. Moja samotność. Mój gniew. Moja nigdy niekończąca się żałoba. Wszystko to wyczuwasz.

*

Ekscytujący widok. Wydaje się tak szaleńczo szczęśliwy, zwycięski, kiedy biegiem wraca, by rzucić kij do stóp swojemu panu. Nie mogę powstrzymać ukłucia zazdrości, kiedy tak patrzę na zabawę tych dwóch silnych, młodych stworzeń. Ale tylko ja. Ty patrzysz jak zawsze spokojnie. Nie wiesz, co to zazdrość. Nie masz tęsknot, nie czujesz nostalgii. Nie masz wyrzutów sumienia. Naprawdę należysz do innego gatunku.

*

Dasz mi znać, prawda? Pamiętaj, jestem tylko człowiekiem. Daleko mi do twojej inteligencji. Kiedy to już będzie zbyt wiele, potrzebuję znaku.

Sigrid Nunez, Przyjaciel, przeł. Dobromiła Jankowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2019.
(wyróżnienie własne)

*

Biały Kruk synchronicznie wrócił mnie na chwilę do rzeczywistości owocem.

3427. Święto Sierści (I), koty

Okładka. Tak prymitywna i prostacka, że nawet nie chciało mi się czytać podczytnika, gdy książka miała premierę. Minął jakiś czas i Gepardzica zapytała: czytałaś? Nie czytałam, ale zaznaczyłam do upolowania. Upewniłam się, że w środku książki jest pies, co Gepardzica skwitowała: jest wszystko, co kochasz, lubisz lub cenisz. Po takiej rekomendacji byłam gotowa i ugotowana. Pożyczony od Gepardzicy papier prawie wystarczył, by sięgnąć po tę książkę. Prawie, bo używanie dwóch rąk do przemieszczania się po literach na burym papierze to dla mnie zbyt dużo fatygi, ale próbowałam, przysięgam. Klik, klik i… zaczął się wczoraj kudłaty dzień.

Z samego rana napisałam: trzeba bawić się w ograniczonych przestrzeniach. Zapomniałam o ławce, o czym dowiedziałam się godzinkę później przy śniadaniu. Pod ławką rozkręciła się kudłata impreza!

Potem synchronicznie zostały wspomniane Cori, Pomegranate, Zuki i Gus. Gdy Georginia przysłała zdjątka Figi i Filo, ludzki mózg, co głowę sobie łamał, jak wybierać cytaty z tej książki, zaskoczył: muszą być podzielone na kocie, psie i ludzkie.

Najpierw kocie, bo w kwestii mruczenia niewiele mam do powiedzenia, chyba że ze szczęścia. Ciekawe, czy zatwardziali kociarze polubiliby tę książkę? Poczekam, może dwie kociary, które mam na myśli, skuszą się na tę opowieść.

fot. Georginia.

Przecież każdy wie, że pies jest symbolem oddania. To jednak właśnie oddanie człowiekowi, tak instynktowne, że okazywane nawet tym ludziom, którzy są go niewarci, sprawiło, że zawsze wolałam koty.

*

[…] najtrudniejszym wyzwaniem dla wyobraźni jest nazwanie kota.

*

Słyszałam o badaniach, zgodnie z którymi koty, wvprzeciwieństwie do wielu innych gatunków zwierząt, nie wybaczają. (Tak jak chyba pisarze, którzy według znajomego redaktora nie wybaczają ani trochę).

*

Kiedyś pewien rezydent w szpitalu powiedział mi, że w trakcie szkolenia na oddziale psychiatrycznym nauczył się, że trzymanie w domu wielu kotów może oznaczać chorobę psychiczną. […] Ale gdy dopytywałam, ile trzeba mieć kotów, żeby uzasadnione było podejrzenie choroby, odparł: „Trzy”.

*

Pewnego razu mijamy schodki, na których siedzi kot – mniej więcej na wysokości głowy Apolla. Kot zrywa się, wygina w łuk i prycha psu z bliska w pysk. Apollo nadstawia drugi policzek: kocia łapa wyskakuje i drapie. Przez moment obawiam się o kota, lecz Apollo idzie dalej. Nie chce kłopotów. Pragnie pokoju.

*

Kot sąsiadów, czarno-biały jak ty, obserwuje cię spod zmrużonych ślepiów, znad krawędzi trawnika, przekazując, że nie jest pod wrażeniem.

Sigrid Nunez, Przyjaciel, przeł. Dobromiła Jankowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2019.

piątek, sierpnia 23, 2019

3426. 40/131

brakujące ogniwa dzieciństwa. warto przeżyć. gdy tylko trafi się okazja.

40/131

*

Zapisujesz coś, bo próbujesz to uchwycić. Opisujesz swoje doświadczenia po części dlatego, by zrozumieć, co oznaczają, i ich nie stracić. Nie zapomnieć.

*

To, za czym tęsknimy — co tracimy i co opłakujemy — właśnie to czyni nas ludźmi, którymi w głębi duszy naprawdę jesteśmy. Nie wspominając o tym, czego w życiu pragnęliśmy, lecz nigdy nie mieliśmy.
     To bez wątpienia prawda w określonym wieku. W dodatku młodszym, niż może się nam zdawać
.

Sigrid Nunez, Przyjaciel, przeł. Dobromiła Jankowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2019.

3425. Psie słuchy dwa

najbardziej mylące zdjęcie dnia.

to tylko chwilowa przerwa, dwie–trzy sekundy trwała i była jedną z najdłuższych. w zabawę zagryzę cię trzeba bawić się w ograniczonych przestrzeniach pod krzesłami, fotelikami ogrodowymi czy hamakiem — koniecznie (!) zajętych przez człowieka.

czwartek, sierpnia 22, 2019

3424. 39/131

dwa razy starsza od niego, gdyby miała o cztery lata więcej. gdyby miał o dwa lata więcej, byłby od niego trzy razy starszy. volvo — takich samochodów już nie robią od dziesiątek lat — dostojnie i w komforcie niosło trójkę ludzi, umiejących docenić życie i siebie nawzajem (nauka zajęła im parę lat).

39/131

3423. Hamakując w sadzie

Wydawnictwo, stojące za tą książką, ma manierę, by premiery ibuków odbywały się z pewnym opóźnieniem w stosunku do papieru — czego pojąć małym rozumkiem nie mogę. Gdyby nie było to TO-WYDAWNICTWO, bojkotowałabym ich książki, bo tę politykę wydawniczą uważam za dyskryminującą. Do wszystkich argumentów przeciwko papierowi, ostatnio można dodać jeszcze jeden (najważniejszy): czytając ibuki w nano-zepto-jokto-stopniu przeciwdziałasz katastrofie klimatycznej — jeśli masz dzieci, wnuki nie powinno ci być wszystko jedno.

Najpierw czekałam na premierę ibuka, potem na przyzwoitą jego cenę, a na końcu, gdy już książka znalazła się na moim wirtualnym czytelniczym stosiku, polowałam na właściwy na nią czas. Zaczęłam i wsiąkłam już po kilku stronach. A gdy skończyłam, robiąc odnośnik do wcześniej wydanej książki Autora, okazało się, że Jego powieści to ja chętnie, ale wyłącznie w hamaku. Wygląda więc na to, że książkę tę trzeba mieć w dwupaku: książka i hamak.

Nie przypominałem sobie, żebym wcześniej był w sytuacji, w której tak niewiele wiedziałem o przyszłości.

*

W mojej głowie w końcu coś się zmieniło. Zacząłem widzieć różne sprawy mniej jednoznacznie niż kiedyś i częściej miałem wątpliwości. „Dlaczego żyjemy, nie mając pojęcia po co? — zastanawiałem się. — Dlaczego istniejemy w centrum kosmosu, który jest tak ogromny i nie da się go ogarnąć rozumem?”

*

[…] nie odważę się zostać w nocy na zewnątrz. Istnieją jeszcze inne zagrożenia. Na przykład ze strony demonów zamieszkujących ludzką fantazję. Niebezpieczeństwo pochodzące od istot, które mogą nadejść wraz z ciemnością i nastawać na moje życie, mimo że ich nie ma.

*

     — Każdy z nas zabrał swoją głowę – powiedział. – To, co masz w głowie, masz zawsze przy sobie. I do tego nic nie waży.
     Najwyraźniej wytrąciłem go z zamyślenia, wyglądał, jakbym go obudził. Dorzuciłem uwagę:
     — Czasami lepiej mieć pusto w głowie.
     — To zależy od tego, jak pusto. Są różne rodzaje pustki. Tępa pustka, beznadziejna pustka albo czysta, uwolniona myśl. Taka myśl potrafi przedostać się poza czas.
     Zrozumiałem, że choć na takiego nie wygląda, musi mieć sporo za sobą
.

*

     — Ty nie wyglądasz na kobieta, co się boi — śmieje się Howard.
     — Ja nie wyglądam na różne rzeczy — odparowuje Alena
.

*

A jeżeli życie i zdolność myślenia to okno — mniej lub bardziej uchylone — otwarte na piąty wymiar? Okno niedoskonałe, ponieważ na co dzień nie doświadczamy piątego wymiaru w stanie czystym. Tylko nieliczni ludzie — na przykład podczas medytacji (tybetańscy mnisi), niektórzy myśliciele w swoich odkryciach, wybrani artyści w swoich dziełach — wydają się dotykać tego innego wymiaru wyzwolonego z ograniczeń pozostałych czterech.

*

Wielkość tego okna zależy od tego, jak bardzo jesteśmy dojrzali, jak głęboko myślimy, w jaki sposób pracujemy nad sobą, jak odczuwamy, jakie pytania sobie zadajemy, jak kształtujemy swój własny byt. W różnych fazach życia to okno ma różną wielkość.

*

Życie przynosi nam okazje do zaglądania w okno wychodzące na piąty wymiar — wymiar ducha. Tym duchem jesteśmy my sami, to znaczy możemy nim być. Na tym polega sens połączenia. Niektórzy wrażliwi ludzie nie zastanawiają się nad tym, a mimo to w swoim życiu tego wymiaru dotykają.

*

Każdego dnia idę pod górę i za każdym razem staram się dojść kawałek dalej.

*

Jesteśmy wrzuceni w życie, którego pochodzenia ani sensu nie znamy; idziemy przez nie po omacku i boimy się śmierci. Choć przeżywamy też chwile uniesień — chwile poznania, tworzenia, medytacji czy miłości, w których intuicyjnie rozumiemy, że musi być jeszcze coś i że my sami jesteśmy czymś więcej, że przez swoją duszę jesteśmy połączeni z czymś absolutnym.

*

     — Żona! Tak! — rozumiem i kiwam potakująco.
     — 
Hijo? – pyta dalej.
     Znowu nie rozumiem.
     — 
Hijo? Hijo?
     Czyżby pytał, czy mam konie? Nie
!

*

Przychodzi mi na myśl taka kwestia: czy gdyby wszyscy ludzie na całym globie ziemskim, albo przynajmniej na pewnym jego obszarze, uparli się, że jakieś wydarzenie nie miało miejsca, to czy naprawdę zmieniliby przeszłość. Bo jeżeli postrzeganie jest kluczem do istnienia, to istnienie owego minionego wydarzenia zostałoby w ten sposób poważnie zagrożone.

Martin Vopěnka, Piąty wymiar, przeł. Elżbieta Zimna,
Dowody na Istnienie, Warszawa 2019.
(wyróżnienie własne)

W umowie było też zapisane, że mogę wziąć jedną książkę. Jedną książkę na cały rok.

*

Do dziś nie mogę zrozumieć, jak to się mogło stać.

*

Wczoraj wieczorem nawet zajrzałem do książki i próbowałem zrozumieć istotę tego, co czuję. Teraz też o tym myślę.

*

Najchętniej zostawiałbym otwarte drzwi. Ale czasem nachodzi mnie strach i tracę wiarę w siebie. Czuję się pionkiem w nieznanej mi grze i lepiej mi za zamkniętymi drzwiami, które zasuwam, tworząc sobie iluzję bezpieczeństwa. A jednocześnie, kiedy buduję taką barykadę między sobą a otoczeniem, kiedy izoluję się od świata zewnętrznego, mój strach rośnie.
     Najlepiej byłoby spać z drzwiami otwartymi na oścież. Otworzyć je wraz ze swoim sercem na to, co ma nadejść. Drzwi otwarte na oścież oznaczają wiarę we własną przyszłość i w naturalny upływ czasu, zaufanie
do porządku świata
.

*

Czasem trudniej jest zrozumieć własne odczucia niż prawa rządzące światem” — myślę sobie. Skąd ten niepokój?

*

Widzę w tym szansę na nowe otwarcie między nami. Ktoś, kto spaceruje, próbuje zaprowadzić w swojej duszy spokój. Ktoś, kto z własnej woli wychodzi z pokoju, w którym śpi obiekt jego erotycznych marzeń, przyznaje tej osobie prawo do własnych potrzeb, a co za tym idzie — również do wolności.

*

Powinien się raczej golić. Na noszenie zarostu jest zbyt śliski.

*

Kiedy trzeźwo analizuję całe swoje dotychczasowe życie, to nie wydaje się prawdopodobne, żebym mógł się tutaj znaleźć. Ale tu jestem.

*

Nie ma życia bez ducha. Niesiemy w sobie jego pieczęć, mimo że jesteśmy materialni i czasowo ograniczeni. Nasza ludzka cywilizacja jest jego niedoskonałym, ponieważ materialnym, unaocznieniem. Nie ma życia bez materii i bez przebywania w czasie. A jednak w myślach, na przekór prawom fizyki, przemierzamy cały wszechświat.

(tamże)

środa, sierpnia 21, 2019

3422. 38/131

trzy zdania? tak, trzy zdania. dziś nie dam rady.

38/131

3421. Kromeczki (IX)

Te wakacyjne, bo od nich się zaczęło, są numerowane. Gdy umieszczałam pierwsze, nie miałam pojęcia, że już zawsze będę czekać i zachwycać się wakacjami Kaan, Apusa i Kaapusątek. I kolekcjonować kromeczki, chwile zaklęte w piksele, by mieć je tu zawsze pod ręką… nie tylko na śnieżno-depresyjny czas.

Dociera do mnie z całą mocą, że przeżywam coś, czego nie można przeżyć w innym miejscu. Coś, co mnie na zawsze wzbogaca.

Martin Vopěnka, Piąty wymiar, przeł. Elżbieta Zimna,
Dowody na Istnienie, Warszawa 2019.


wszystkie fot. Kaan, fragmenty.

wtorek, sierpnia 20, 2019

3420. 37/131

wrażenie, jakie robi na „wolnoleżącym” na powietrzu człowieku dźwięk spadającego z drzewa jabłka. zamienić na trzy zdania. nie umiem.

37/131

poniedziałek, sierpnia 19, 2019

3419. 36/131

na wszystko. absolutnie na wszystko będziesz musiał znaleźć swój własny sposób. i straszne, i piękne to jest.

36/131

3418. Wielokrotne niebo (składniki)

kupiłam to zdjęcie na pniu.

fot. Kaan.

Przepłynąłeś prawie tysiąc mil i przeszedłeś pieszo piętnaście, pod górę. Ja zaś muszę podlać fasolę i sałatę, bo żona i córka zostawiły ogród mej pieczy. Odpocznij więc. Porozmawiamy w chłodzie wieczoru albo poranka. Dopiero tu odkryłem, że w życiu rzadko niezbędny jest pośpiech.

Ursula K. Le Guin, Inny wiatr, tom 5. cyklu Ziemiomorze,
przeł. Paulina Braiter, Prószyński i s-ka, Warszawa 2013.
(wyróżnienie własne)

3417. W Małej Danii

świeżynka z aronii, południe, degustacja
i my: Orzeszek, Biały Kruk i ja.

a wszystkie psy i kocica niedaleko nas.

niedziela, sierpnia 18, 2019

3416. Czytane tam, kończone tu

Powinno być: czytane tam, kończone tu, odnotowane w Małej Danii, bo skończyła się ta książka w środę, a dziś jest już niedziela. Czytać — jedno, skończyć — drugie, ale być mądrym i odcedzić cytaty — trochę nie było na to mocnych — do gry wszedł więc czas i zrobił swoje. Uleżała się książka i już mogę zająknąć się na jej temat.

To nieprawda, że spaniele to głupole! Należy to głośno odszczekać.

Starałam się, czas też się starał, ale laba nie mogliśmy odpuścić w pikselowych cytatach.

Właśnie w tym tkwi siła psa. Psy sprowadzają każdego do tego samego poziomu. Jestem pewien, że czynią nas wszystkich lepszymi ludźmi.

*

Bardzo często ludzie postrzegają brak wskazań jako porażkę, ale przeczy temu każdorazowe wykorzystanie pracy psich śledczych pożarniczych: niezależnie od tego, czy dokonają jakiegoś znaleziska czy nie, pokazuje to, jak cennym są nabytkiem.

*

     — Kate, chodź i sama zobacz. — […] — To ma być inteligentny pies. Zaledwie parę godzin temu oszałamiał policję i kryminologów swoimi umiejętnościami, a teraz mózg całej operacji siedzi w ogrodzie na deszczu, choć mógłby sobie siedzieć w cieple. Co za szalony zwierzak!
     
[…]
     – Wygląda na szczęśliwego. Może po prostu się relaksuje i pozbywa nadmiaru wrażeń z całego dnia? – Możliwe, że Kate miała rację
. – […] Może on po prostu w taki sposób spędza wolny czas..

*

Cokolwiek się stanie, zdołamy sobie z tym poradzić […].

*

Chodzi o to, by pracować, naprawiać i nigdy się nie poddawać, a także być gotowym na stawienie czoła nowym wyzwaniom. Trzeba być silnym, ale jednocześnie nie żywić przekonania, że jest się nadczłowiekiem, ponieważ zawsze może wydarzyć się coś, co przypomni ci, że nim nie jesteś!

*

Ten dziesięciomiesięczny szczeniak był prawdziwym mędrcem. Ilekroć na mnie patrzył i posyłał mi spojrzenie w stylu: „Wszystko w swoim czasie, kolego”, wiedziałem, że wcale się ze mnie nie nabija. Ba, odnosiłem wrażenie, że wykazuje się wobec mnie wielką cierpliwością.

*

Kryminolodzy byli bardzo zadowoleni z tego znaleziska, a ja byłem zadowolony z Sherlocka.
     Gdy gratulowałem mu olbrzymiego sukcesu, usłyszałem, jak jeden z policjantów mówi:
     — Mówiłeś, że szukasz przewodnika tego psa strażackiego? Jest tam, turla się po podłodze… ze swoim psem.
     To się nazywa świętowanie
!

*

Każda chwila była okazją do ćwiczeń.

*

Gdyby ów wystraszony chłopiec, którym kiedyś byłem, mógł tu dzisiaj ze mną być, powiedziałbym mu, żeby się nie martwił i że wszystko będzie dobrze.

*

     — Tak, to mój pies — oznajmiłem z dumą przechodniowi, ale skoro w dziurze nie było żadnego skarbu, zacząłem się zastanawiać, czy Sherlock nie szuka przypadkiem swojego rozumu! Wyglądał na strasznie zadowolonego z siebie. Cały pysk miał upstrzony grudkami ziemi, a w jego brązowych oczach lśniła czysta radość.

*

Mój pies nie wiedział (choć wkrótce miał się o tym przekonać), że nie jestem człowiekiem lekceważącym siłę niepewności. Wszyscy mamy swoje małe demony, które dają o sobie znać, gdy czujemy się bezbronni: kiedy musimy wdrożyć się w nową pracę, poznać nowych ludzi, podjąć nowe wyzwania definiujące naszą siłę i sprawdzające nasze słabości. To wszystko czyni nas takimi, jacy jesteśmy. Byłem pewien, że wspólnie zdołamy się z tym uporać.

*

[…] w końcu jednak wszystko sprowadzało się do ciężkiej pracy i trzymania się słów, które zawsze powtarzał mi ojciec: „Synu, jedyne, co możesz zrobić, to mocno się postarać”.

*

Kiedy czasami przyglądam się, jak [Sherlock] pracuje w pełnym skupieniu, wydaje mi się, że jest jak nakręcana zabawka poruszająca się bez żadnego wahania. To istna maszyna. Podziwiam go za to, że ma własne poczucie dyscypliny.

*

Przezwyciężenie lęku to zawsze olbrzymi krok naprzód w życiu każdego — wiem z własnego doświadczenia. Wyzwolenie się z więzów, które powstrzymują cię przed zrobieniem czegoś, jest niesamowicie pozytywne. Dopiero wtedy człowiek jest w stanie zaakceptować wszystkie nowe doświadczenia, które poprowadzą go naprzód. Jedno jest pewne: strach ponosi odpowiedzialność za więcej porażek niż brak umiejętności.

Paul Osborne, Sherlock. Prawdziwa historia
psiego strażaka
, przeł. Kinga Markiewicz,
Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2019.
(wyróżnienie własne)

Sherlock — kulka energii — jest cocker spanielem, którego oficjalny tytuł służbowy to psi oficer śledczy Londyńskiej Straży Pożarnej.

*

Ach, Sherlocku, Rocksterze, Panie Niesforny, a czasami „pacanie”! Nie masz pojęcia, jaki jesteś wyjątkowy.

*

[…]   jak to zawsze powtarza Mick: „Zaufaj swojemu psu. Wierz w niego, a on cię poprowadzi”.

*


Gwiazdy Londyńskiej Straży Pożarnej (od lewej):
Murphy, Roscoe i Sherlock
.

*


Clive Gregory i Star. To, czego Clive nie wie o psach śledczych straży pożarnej, nie jest warte poznania.

(tamże)

3415. 35/131

ten moment, w którym już wiesz, że wszystko, co zrobiłeś* w życiu, przestało mieć dla ciebie jakiekolwiek znaczenie. liczy się tylko to, co czułeś. i to, co czujesz teraz.

35/131

____________
* zacne osiągnięcia.

3414. Kudłaci weganie na posterunku

Orzeszek:
(miała ich pełną uwagę i skupienie
od pierwszej marchewki po ostatnie jabłko
)

Misiek & Heniutka:
(doczekały się tego, na co czekały, nie raz)

sobota, sierpnia 17, 2019

3413. 34/131

serce nam pęknie jeszcze nie raz. mimo to, wyjdziemy z tego cali i silniejsi. choć niekoniecznie żywi.

34/131

czwartek, sierpnia 15, 2019

3410. 32/131

oddech jest wszystkim, co mam — truizm!
oddech jest tajemnicą mojego istnienia — banał!
nie zrozumiesz, dopóki nie przyjdzie na ciebie czas — już to wiem.

32/131

środa, sierpnia 14, 2019

3409. 31/131

na krańcu świata, w deszczu kropelkach, na balu księżniczek, szczęście taki ma kolor, dotyk anioła, zima na południu, róż tuż tuż — książę, co to jest, do cholery? to tylko nazwy kolorów farb — na własne oczy widziałam. landszaftowa poezja odświeżania ścian nie porywa mnie — dam się wywieźć na ten czas.

31/131

(3407+1). Kupione na pniu!

Jabłoń:
(uskarżyła się, że tak trudno się mówi/pisze o miłości)

Kaan:
(odpisała)
Etamzaraztrudno
Wystarczypominąćspacje
Ipisaćnajednymwydechu

Jabłoń:
(zachwycona pozostała już przez cały dzień)

wtorek, sierpnia 13, 2019

3407. 30/131

przyjaźń to forma miłości. zaklęta w słowa, gesty, chwile. i w pyszną zupę, gdy się jej w ogóle nie spodziewasz.

30/131

3406. Na granicy stref LGBT

Tam:
(chorym ludziom pomagają setki osób LGBT,
w tym: lekarze, pielęgniarki, salowe, technicy
)

Jabłoń:
(wdzięczna za tę pomoc)

Kaan & Jabłoń:
(zachwycone zatrzymały się, nim ruszyły z tam do tu)

fot. Kaan, fragment.

3405. Tam (X)

włóczyłam się. każdego dnia.






wszystkiego tam: 12 100 m

*

Nie chodzi tylko o dzielenie mrocznych momentów, ale o rozświetlanie ich.

Paul Osborne, Sherlock. Prawdziwa historia
psiego strażaka
, przeł. Kinga Markiewicz,
Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2019.

3404. Zwierza mnie ratują tam też

białe mundurki nie są obligatoryjne od lat. ale spotkać najpiękniejsze zwierzęta na korytarzu jednego z najsmutniejszych oddziałów, oznaczało wycie z zachwytu i proszenie o chwilę w bezruchu. prośby były wysłuchane. dziękuję.

piesy i sowy zawsze mnie uśmiechają.

poniedziałek, sierpnia 12, 2019

3403. 29/131

życie. drążyć do głębi. wydrążyć do końca.

29/131

*

Dla mnie to jest jedyna droga. Bo bardzo łatwo można kogoś osądzić i powiedzieć: „Reagujesz przesadnie!”. Ale tak naprawdę nie wiemy, czy to było przesadnie.

Jesper Juul, Być razem. Książka dla par, przeł. Dariusz Syska,
Wydawnictwo MIND, Podkowa Leśna 2018.

(3400+2). Errata

Kaan:
(napisała)
Nie „wydusił”, powinno być
„wyvojtusił”.
😉

Jabłoń:
(ma już przygotowane pytanie/prośbę
do Sadownika vel Pana Vojtusia
)
Kochanie, wyvojtusisz mnie?

niedziela, sierpnia 11, 2019

3401. 28/131

a ta pani nie ma reżimu łóżkowego? — o nieobecną na sali zapytała pielęgniarka przy wieczornym mierzeniu ciśnienia. macie tutaj bajzel — stwierdziła kilka chwil później druga, odpowiedzialna za pomiar cukru we krwi. reżim łóżkowy, bajzel, widzeń dzisiaj cała masa, mamy tu jak w luksusowym pierdlu! — podsumowało na głos Drzewko, które jeszcze chwilę wcześniej miało na tapecie czytanie o więźniu*.

28/131

____________
* do kompletu, zapisując tę trzyzdaniówkę, zjawił się czerstwy hicior i nie opuszcza:
    I tylko mi ciebie brak w tym więźniu,
    I tylko mi ciebie brak, ciebie tu.

    // Wały Jagiellońskie

3400. W Trójcy Jedyny

Pan Ciasteczko:
(przyjechał)

Sadownik:
(przywiózł pyszny obiadek)

Pan Vojtuś:
(wydusił)

Jabłoń:
(przeszczęśliwa)