odpuszczasz, opuszczasz, puszczasz…
gdy to zrobisz, pojawi się dławiący strach. jeśli go ustoisz, zrozumiesz, że nic się nie stało, straciłoś tylko złudzenia.
42/365
Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
odpuszczasz, opuszczasz, puszczasz…
gdy to zrobisz, pojawi się dławiący strach. jeśli go ustoisz, zrozumiesz, że nic się nie stało, straciłoś tylko złudzenia.
42/365

fot. Pati, fragment.
Nie staraj zmienić się, bo nie zmienisz się. A dlatego nie zmienisz się, bo nie możesz zmienić się. […] Ta chęć zmiany twojego życia, która pojawia się od czasu do czasu w jednej z twoich myśli, jako jedna z twoich myśli (nigdy wtedy, kiedy jest ci dobrze, zauważ to, a tylko wtedy, tylko niekiedy wtedy, kiedy jest ci źle, kiedy cierpisz) nie ma nic wspólnego z tym, co można by nazwać intencją zmiany radykalnej; zmiana nieradykalna nie jest żadną zmianą, to tylko zmiana wystroju, dekoracji, przestawienie mebli w tym samym wnętrzu. Co znaczy zmiana? Zmiana to nie jest zmiana od znanego do znanego. Jeżeli wiesz, czym chcesz stać się, już tym jesteś; wcale nie stajesz się tym, wydaje ci się to, ty już tym jesteś.
Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)
najpiękniejsze w życiu jest to, że jak za nim idziesz*, nic ci nie grozi. gdy za nim podążasz, doceniasz to, co ci proponuje, do czego cię zaprasza. z łatwością czujesz się niebywale obdarowaną osobą, choć od wczoraj nie zmieniło się nic.
39/365
________
* czasem oznacza to rezygnację, poddanie się; czasem zatrzymanie się na chwilę w sobie lub z filiżanką ulubionej herbaty w dłoni. zawsze wymaga otwartości, ciekawości i nieśpiechu; życie wyczuwa każdą próbę manipulacji czy choćby chwilową chęć kontroli sytuacji.
pierwsze z trzech zdań dopadło mnie podczas porannego weekendowego czworakowania.
Daj się poprowadzić, zobacz, gdzie zajdziecie.
•
To Ty decydujesz. Dobrze się zastanów.
Fundacja „Duch Leona”, Zrozumieć psa,
Dobra Wola 2025.
[suplement pikselowy: 11.02.2026]

Po porannym olśnieniu było czuć, że dziś będzie dobry dzień pomimo śniegu i zimna, które już od tak długiego czasu robią mi permanentny areszt domowy.
Przy późnoporannej kawie zachciało mi się psiego kłaczka, więc klik, klik i delektowałam się od deski do deski ibukiem-cegiełką, przepraszając Heniutkę co rusz za takie czy siakie ludzkie zachowanie, za to czy śmo przekonanie. Literki te sprawnie wyciskały ze mnie łzy, na zmianę tęsknoty i wzruszenia. Zdjęcia szczęśliwych psich osób uśmiechały mnie od ucha do ucha. To był dla mnie dobry czas.
A gdy skończyłam, pomyślałam, że potrzebujemy w następującej (dokładnie takiej!) kolejności wykonać dwa kroki: nauczyć się lepiej, czyli zdecydowanie inaczej, traktować psy, a następnie podejść do siebie tak dobrze jak do psa po korekcie naszego zachowania.
A może nasz (jako społeczeństwa) aktualny fatalny stosunek do zwierząt wynika z tego, że nienajlepiej (eufemizm!) traktujemy siebie samych. Parafrazując tytuł tej publikacji oraz kilku zawartych w niej stwierdzeń, może warto zacząć od odpowiedzi na dwa pytania: jaką mam relację ze swoim życiem? czy realizuję formę życia, którą w głębi siebie jestem? Jak dla mnie to piękne pytania, a znalezienie na nie odpowiedzi może być nie tylko pouczające, ale pomocne, by cenić bardziej życia innych, ludzkich i nieczłowieczych Osób.
A na koniec, gdy (który to już raz!) utyskiwałam na zimowy areszt domowy, przyszła do mnie parafraza-perełka: szanuj swój stan! Upiłam się pięknem dzisiejszego dnia. Wybieranie najcenniejszych wyimków było przepyszną wisienką na torcie.
Troska, poszanowanie, uważność i wolność — to filary, na których opiera się działalność Fundacji Duch Leona. Nie zabieramy do siebie psów po to, by dać im minimum komfortu. Naszym celem jest pozwolić im żyć w najlepszych warunkach, na jakie zasługuje każda żywa, czująca i myśląca istota.
•
Duch to nie budynek, nie biuro, nie konto w banku. To ludzie, którzy postanowili, że
oddadzą swój czas, talent i serce, żeby misja fundacji była realizowana
i zmieniała świat psów na lepszy.
I zmienia.
Każdego dnia.
Dzięki nim.
Fundacja „Duch Leona”

🖇 🖇
W Duchu oprócz tego, że codziennie staramy się przeżyć, po prostu też żyjemy. Nie jakoś byle jak i bez zasad. Pierwszą i najważniejszą zasadą naszej egzystencji jest stara łacińska sentencja, która w tłumaczeniu brzmi: śpiesz się powoli. Zatem wszystko staramy się robić spokojnie, w namaszczeniu, bez gwałtownych ruchów.
🐾🐾
To miejsce, w którym żyje kilkadziesiąt zwierząt ceniących sobie rutynę i stabilność. Każdy przychodzący gość ten spokój burzy. Bez znajomości i zrozumienia zasad panujących w tak dużej grupie psów, przeciętny człowiek z zewnątrz będzie na każdym kroku zachowywał się niekulturalnie z punktu widzenia psich mieszkańców Ducha.
🐾🐾
Azjaty, tybetany, nowofunlandy, kaukazy, podhalany, dogi argentyńskie, berneńczyki, akity, briardy, owczarki rumuńskie, niemieckie, belgijskie, cane corso, wszelkiego typu TTB. Do wyboru, do koloru. […] może warto zacząć zdawać sobie sprawę, że psy codziennie są usypiane i to nie z powodu chorób i starości, a tylko i wyłącznie z powodu bezmyślności ich właścicieli. Natomiast wszystkie te piękne psy, które widzicie na filmach, trafiły do Ducha w daleko innym stanie.
🐾🐾
Na warsztatach psy dostają szansę, której wcześniej im nie dano i z niej z ulgą korzystają. Nie ma nic lepszego niż widok psa, który już nie musi atakować; który może się rozluźnić, odpuścić, zażyć swobody przestrzeni, skorzystać z towarzystwa innych psów i ludzi oraz pokazać wszystkim, jaki potrafi być miły, kulturalny, ciekawski czy zwyczajnie zabawny.
🐾🐾

Gandhi
🐾🐾
Praca ze sobą i z tymi psami nie ma początku ani końca. Wszyscy cały czas uczymy się siebie nawzajem, zmieniamy się, mamy lepsze i gorsze dni, a my ludzie wiemy jak mało wiemy o psach. Cały czas jesteśmy ich ciekawi i stale nas fascynują. Nawet wtedy, kiedy nas wkurzają.
🐾🐾
Jeśli ktoś jest gotowy, to weźmie stąd wiele. Jeśli nie, omiecie wzrokiem i pójdzie gdzie indziej. Każdy ma jakąś swoją własną drogę. Niektórzy nigdy z niej nie zejdą, bo to zbyt straszne. Inni doprowadzeni pod ścianę, podejmą tę ostatnią próbę, bo nie widzą już żadnych szans. Jeszcze inni popatrzą, posłuchają i wejdą w to jak w swoją starą koszulę, której od dawna szukali.
🐾🐾
Marzymy o tym, by wszystkie psy
były rozumiane
i szanowane
w swojej odrębności.
🐾🐾
Psy uczą się kultury od siebie, stosują komunikację adekwatną do sytuacji i możliwości drugiego osobnika, wiedząc, że czasem dany pies już dał z siebie wszystko tego dnia, nawet jeśli dla człowieka mogłoby się to wydać niewystarczającą zmianą w zachowaniu. Stabilny pies, którego potrzeby są zaspokajane, nie nadużywa siły i nie dręczy innych, a wręcz im pomaga, jest więc nauczycielem idealnym.
🐾🐾
Zdrowa relacja opiera się na zaufaniu, radości, wspieraniu, ale też na poznawaniu i przekraczaniu granic, frustracji, wściekłości. Jest nierozerwalnie związana z ryzykiem, jakie niesie ze sobą życie.
🐾🐾
Duch ma niezwykle fajnych sąsiadów. I tych w pobliżu, i tych w okolicznych
wsiach. To zwyczajnie bardzo uprzejme, kiedy ktoś jadąc ciągnikiem czy
samochodem, zwalnia i czeka, aż wszystkie psy przejdą. […]
Pamiętajcie: sąsiedzi to ważna sprawa. To oni pierwsi widzą przemiany Waszych
psów, które mają szansę zachować się kulturalnie i z niej korzystają. To oni niosą
wieści, że można inaczej.
🐾🐾
Psy tworzą relacje przez całe życie.
🐾🐾
Świat z perspektywy kilkunastoletniego psa, mającego problemy ze wstawaniem i poruszaniem się, wygląda zupełnie inaczej niż świat widziany przez psa w pełni sprawnego. […] Stary pies chciałby mieć towarzystwo zrównoważonego, pogodnego i kulturalnego psa, który będzie szanował jego przestrzeń i wiek.
🐾🐾
Życie psów, jeśli tylko im na to pozwolimy,
może być równie bogate jak nasze.
🐾🐾

Gacek
🐾🐾
Dobry spacer to taki, na którym
zapominamy o czasie. Nigdzie się nie spieszymy […]. Co jakiś czas zatrzymujemy się na
chwilę, żeby nacieszyć się otaczającą przyrodą, posłuchać ptaków, drzew czy
wiatru.
[…] Idziemy, oddychamy i cieszymy się, że
jesteśmy razem.
🐾🐾
[…] relaks nie ma nic wspólnego z wyuczonym, uwarunkowanym zachowaniem.
🐾🐾
Jesteśmy ciekawi. Ciekawość każe nam poszukiwać, próbować, dociekać, analizować, sprawdzać, obserwować — czyli eksplorować w każdą stronę. To wszystko powoduje, że nasze mózgi rozwijają się. W taki sam sposób działają mózgi zwierząt.
🐾🐾
[…] zapewnienie psu komfortu życia. To nasz psi obowiązek.
🐾🐾
Dobra relacja polega na byciu nienachalnym obserwatorem, który nie przekracza granic psiej intymności. Z jednej strony trwanie w chwilach współobecności, a z drugiej intensywność rozmaitych form interakcji. Wyjściem do tego jest jednak traktowanie psa jak partnera i uważność na jego prawdziwe potrzeby.
🐾🐾
Daj psu wolność, przestrzeń i czas.
Bądź uważny.
Pokaż, jakie są zasady
kulturalnego zachowania
i sam ich nie łam.
🐾🐾
Psy powinny mieć wybór. Zimą zdarza się oczywiście, że niektóre będą leżeć na śniegu, by za chwilę zjawić się w domu, w cieple, wpakować się na materace i odpoczywać. Bo mogą. Bo chcą.
🐾🐾
Szczeniak, żeby […] wyrósł na pewnego siebie, stabilnego psa, który będzie miał do Was zaufanie musi mieć możliwość podejmowania niezależnych wyborów.
🐾🐾
Zabawa uczy wszystkiego, co będzie psu potrzebne w życiu dorosłym. Przede wszystkim uczy kultury, przestrzegania reguł, cierpliwości, samodzielności, szybkiego podejmowania decyzji, przegrywania i wygrywania, radzenia sobie w sytuacjach zagrożenia, szybszego rozwiązywania konfliktów i unikania eskalacji w przypadku zachowań agonistycznych (wszelkich zachowań społecznych związanych z walką).
🐾🐾
Psy to istoty równie złożone jak ludzie […].
🐾🐾
Doświadczenie zdobyte podczas zabawy wpływa na zdolność fizycznego
i emocjonalnego radzenia sobie z nieoczekiwanymi sytuacjami i przejściowymi
trudnościami […]. Zabawa to podstawa. […]
Wiele osób nie rozumie, czym jest prawdziwa zabawa. […]
Zabawa to coś, co ma sprawiać przyjemność wszystkim jej uczestnikom. Do
zabawy nie można nikogo zmuszać. Jest spontaniczna. Jej uczestnicy powinni
być uważni na siebie nawzajem, ale też na innych, którzy są obok.
🐾🐾
[…] daj mu żyć, doświadczać, uczyć się,
poznawać granice swoje
i innych.
🐾🐾
Ludzie i psy to istoty społeczne, które do normalnego funkcjonowania potrzebują kontaktu z innymi przedstawicielami swojego gatunku. Ważna jest zabawa, robienie czegoś razem, wspólnota, dotyk i to, że możemy na kogoś liczyć.
🐾🐾
Psy uwielbiają wąchać świat, tak samo, jak my
uwielbiamy go oglądać.
🐾🐾
Ludzie boją się świata, reagują histerycznie na widok psa bez smyczy, bo gdzieś na drugim końcu Polski jakiś pies pogryzł człowieka. Nie zastanawiają się nad kontekstem zdarzeń, przyczyną, tylko widzą w psach bezrozumne, dzikie i agresywne zwierzęta, które pozostawione bez kontroli na pewno zrobią krzywdę sobie lub komuś.
🐾🐾
[…] psy nie są z natury agresywne wobec ludzi. Ich zachowania są reakcją na sygnały emocjonalne opiekuna i kontekst środowiskowy. Strach przed psem jest więc w dużej mierze projekcją — odbiciem ludzkich wyobrażeń o „dzikości” i „dominacji”.
🐾🐾
Czy zapomnieliśmy już o czymś takim jak zasady i wychowanie? Może słyszeliście o konsekwencjach? Ponosimy je każdego dnia naszego życia i tak samo mogą ponosić je psy. […] Wyobraźcie sobie, że imienia też nie trzeba go uczyć! Po kilku dniach wspólnego życia, gdy zwracamy się do psa w odpowiedni sposób, on już wie, jak ma na imię.
🐾🐾
Współczesny człowiek kieruje się przede wszystkim pragnieniem panowania nad światem, a nie próbą zrozumienia go.
🐾🐾
Posłuszeństwo eliminuje przestrzeń dialogu. […] Władza nie generuje więzi — generuje dystans.
🐾🐾
Jest [pies] obecnością —
kimś,
kto z nami współtworzy sytuację.
🐾🐾
[…] każde zachowanie psa staje się […] informacją, zaproszeniem do rozmowy, sygnałem, że coś w relacji wymaga naszej wspólnej uwagi.
🐾🐾
[…] trzeba
umieć zatrzymać się
i naprawdę zobaczyć psa w jego doświadczeniu.
🐾🐾
Martha Nussbaum przypomina […]. Zwierzęta są „pierwotnymi podmiotami sprawiedliwości”
czyli ich moralny status wynika z ich zdolności do przeżywania świata — do
cierpienia, do radości, do czucia.
[…] Pies pozostaje istotą czującą, zdolną do inicjacji
kontaktu, wyboru, wyrażania preferencji, negocjowania relacji […].
🐾🐾

Marlon (?) & Rumba
🐾🐾
Zaufanie nie jest miękką kategorią emocjonalną. Jest fundamentalnym wyborem dotyczącym tego, kim chcemy być wobec istoty zależnej, wrażliwej i czującej.
🐾🐾
Zaufanie oznacza uznanie drugiej istoty jako zdolnej do przeżywania i wyboru. Jak pisze Haraway, relacja człowieka i psa nie jest hierarchią, lecz współzależnością — wspólnym byciem, które kształtuje obie strony.
Fundacja „Duch Leona”, Zrozumieć psa,
Dobra Wola 2025.

[…] pomaganie powinno być mądre i w efekcie przynosić więcej dobrego niż złego.
(tamże)
Jabłoń:
(z powodu choroby nie obsługuje już guzików
czy sznurówek; radzi się Sadownika co do sposobu
zainstalowania elastycznej wersji tych ostatnich)
Ty to jesteś jednak mądry facet.
Sadownik:
(uśmiecha się znacząco jako ofiara małżeństwa)
Popełniłem w życiu tylko jeden błąd.
Sadownik & Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)
(też by się śmiał)
Biały Kruk:
(duch Jego poczucia humoru
nigdy
nie opuszcza mieszkańców ula)
*

Jabłoń:
(kilka dni temu, chichocząc, przeczytała Sadownikowi
fragment, który kilkadziesiąt lat temu mógłby być,
jeśli chodzi o sens, typową między nimi wymianą słowną)
*
Dziwna jesteś, Młociu.
Przepraszam.
Nie, złotko, to miał być komplement.
Amanda Lee Koe, Ministerstwo moralnej paniki,
przeł. Mikołaj Denderski, Tajfuny, Warszawa 2020.
*
Sadownik:
Wtedy wydawało mi się,
że to zaleta.
Sadownik & Jabłoń:
(w roli kombatantów relacyjnej misji
długo śmiali się z siebie i z tego, co między nimi)
Nabyłam tę książkę w ramach akcji wydawnictwa ArtRage, mającej na celu wsparcie fantastycznego dziewczyńskiego wydawnictwa Tajfuny, które mierzy się z konsekwencjami upadku jednej z największej hurtowni książek.
To zbiór opowiadań. Jak dla mnie wszystkie o miłości, wszystkie o tożsamości. Podchodzą do gardła, tykają nie jedno tabu, po krawędzi nieznanego prowadzą i robią to pięknie. Moja miłość do beletrystyki jest bardzo skromnych rozmiarów, ale ta książka zdobyła całe moje serce i zaprasza, by do niej wrócić.
Żaden z poniżej wybranych wyimków nie spojleruje akcji żadnego z opowiadań. Każde z nich znalazło tu przynajmniej jednego zacnego literkowego reprezentanta.
Są rzeczy, które przebijają się przez połacie pamięci, rzeczy, które człowiek nosi w sobie, chociaż nie są niezbędne, rzeczy, które ciągną w dół, ale nie można się uwolnić od ich balastu, bo jedyny sposób wyrzucenia ich za burtę to samemu skoczyć do morza.
🖇
[…] kobiety zaczynają niezobowiązującą rozmowę, ale, jak to bywa w domach opieki, nie pada w niej raczej nic istotnego, rokowania wskazują w najlepszym razie na stabilizację, a jedyny możliwy rozwój wypadków to powolny przechył w stronę nieuchronnej śmierci.
🖇 🖇
Sztuka to kłamstwo, które sprawia,
że uświadamiamy sobie prawdę.
🖇 🖇
Co teraz robisz?
Myślę o tobie.
A wcześniej?
Też myślałem o tobie.
A wcześniej wcześniej?
Pranie.
🖇 🖇
Czy tak pani powiedział?
Nie.
To skąd taki wniosek?
Zapytał pan o moje zdanie.
🖇
不管天长地久,只需曾经拥有
Wieczność to nie istota rzeczy; jedno, co warto
wiedzieć, to że kiedyś mieliśmy siebie.
🖇 🖇
Przebaczenie nie jest aż tak trudne, jak sami sobie wmawiamy; problemem jest raczej strach przed tym, że nie można zapomnieć.
🖇 🖇
[…] płynny kształt pośrodku jej umysłu zmienił się z żałosnego cierpienia w radość, że jak na razie nie grożą jej śmiercią i że najprawdopodobniej to przetrwa. Niebo tamtego poranka było bardzo piękne i zdała sobie sprawę, że jest w stanie znaleźć w tym pocieszenie.
🖇
[…] ogarnęła spojrzeniem życie, które miała przed sobą, i wydało jej się czymś niemal bezczelnym myśleć, że może się do czegokolwiek przywiązać; dlaczego teraz miałaby zacząć? […] Nie zaskoczyło jej to, że nie została wybrana; zaskoczyło ją to, że wciąż jeszcze potrafi czegoś pragnąć.
🖇
Przepraszam, powiedziała.
Niepotrzebnie, odparła wiedźma, uśmiechając się bezzębnie. Cieszę się, że przyszłaś.
Skąd wiedziałaś, że przyjdę?
Wiedziałam to od dnia, w którym się urodziłaś, powiedziała wiedźma, ściskając jej dłoń resztką sił.
🖇 🖇
Więc nawet kiedy już dłużej nie możesz radzić sobie jakoś z tym, co masz […], pozostawiasz nietknięte to, co na powierzchni, jednocześnie drążąc tunel głęboko pod ściółką.
🖇
Może to brzmi dla ciebie niedorzecznie. Ale twoje pokolenie — to, w czym jesteście najlepsi, to stawianie siebie na pierwszym miejscu. Nie macie problemu z decydowaniem o sobie, nawet w związku z innymi ludźmi. To tak naturalne jak oddychanie.
Ale dla nas mieć w swoim życiu innych ludzi, tworzyć z nimi relacje, to mieć obowiązki, to służyć. Nie potrafimy ich z siebie zrzucić. Nie potrafimy być tymi, którzy odwracają się plecami. Ale kiedy to ty jesteś osobą, którą zostawiono, prawda jest taka, że zostajesz uwolniona.
Stałam się niezależna od bycia żoną, matką, a nawet kobietą. Stałam się po prostu sobą. […] Dalej zajmowałam się codziennymi sprawami, tak jakby nic się nie zmieniło; i faktycznie — nic się nie zmieniło, ale ja wiedziałam, że to początek czegoś nowego i że to coś wystarczy mi do końca moich dni.
🖇 🖇
Patrzy na mnie i odkłada łyżeczkę. To ważne, żeby żyć dla siebie. Żeby poznać życie.
Dopijam herbatę, a ona patrzy na mnie wyczekująco. Kiedy milczę, nachyla się do mnie i pyta: Czego się boisz?
🖇
Przyzwyczajenie to taki marny pretekst, żeby coś ciągnąć, ale to, zdaje się, narodowa rozrywka, nie sądzisz? Pozwalamy sobie popaść w nawyk kieratu, pozwalamy, żeby kierat nas wyniszczał.
Tylko czy to nie przyczyna-skutek?
Owszem, ale tylko jeśli patrzymy na rzeczy linearnie — wszyscy tak robią — ale życie nie jest takie proste, prawda?
🖇
Jenny, życie jest trudne czy łatwe?
Życie jest trudne. Tak zostało pomyślane.
Dlaczego tak zostało pomyślane?
Życie jest trudne, ponieważ żeby się rozwijać, musimy się godzić z tym, czego nie mamy.
🖇
Co to ma do rzeczy?
To coś jak różnica między miłością a żądzą.
Nie spiesz się z nazywaniem rzeczy, o których nie masz pojęcia.
🖇 🖇
Na okładce było napisane Sutra lotosu i otworzyłam na chybił trafił:
„Ty, najbogatsza z osób na świecie. Mozoliłaś się i trudziłaś bez końca. Nie wiedząc, że masz już w posiadaniu wszystko, czego szukasz”.
🖇 🖇
Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby Azjata zgarniał wszystko ze stołu inaczej niż z wielką dbałością.
🖇
Ktoś cię kochał i siedział we wnętrzu twojej dłoni, a ty nie potrafiłaś przestać zaciskać palców. Jest tyle sposobów wykorzystania drugiej osoby, znacznie więcej niż sposobów okazywania szczodrości i miłości. […]
Nie będziemy wnikać, jak definiowałaś zaciskanie ani ile trwało — dość powiedzieć, że ten człowiek w końcu nie wytrzymał. […] zobaczyłaś, jak w jego oczach gaśnie światło, światło rzucane tylko przez pochodnię, którą niósł dla ciebie.
🖇 🖇
[Szylkretka] kiedy tylko do lokalu wchodził klient, maszerowała w jego stronę, jakby nowo przybyła osoba była jej coś winna. Jeżeli podchodzi się do ludzi, jasno dając im o tym do zrozumienia, nie jest wykluczone, że trudno im to zignorować. W większości przypadków odkładali pranie i łaskotali ją pod pyszczkiem. Właściciel nigdy nie rozważał posiadania zwierzęcia, ponieważ wyobrażał sobie, że byłby kiepskim opiekunem, ale potem zrozumiał, że nie każda żywa istota wiąże z nim wszystkie swoje nadzieje i marzenia.
🖇
Wiesz, czego trzeba, żeby dobrze śpiewać?
Czego?
Martwych sęków w sercu.
🖇
Dlaczego są tu same smutne piosenki?
Wesołe szybko zaczynają działać na nerwy, więc trzeba co chwila dodawać nowe, a ja nie mam na to czasu. Smutne są bardziej uniwersalne.
Nie chce pan, żeby ludzie, którzy tu przychodzą, byli szczęśliwi?
Możliwość odczuwania smutku to też jakaś forma szczęścia.
🖇 🖇
[…] winę najłatwiej przecież zrzucić na ofiarę.
🖇
Zmieniłeś szkołę po tamtym. Zawsze czułem się winny.
Nie, złotko, przestałem chodzić do szkoły na dobre.
[…]
Marl uśmiecha się do mnie tak, jakby wygrał, ale to uśmiech wspaniałomyślny i życzliwy. To uśmiech zwycięzcy, ale otula mnie jak płaszcz zrozumienia, zapraszający i pobłażliwy.
🖇
Na piachu poruszała się jak kaleka, podtrzymując ciężar górnej części ciała na ogonie i obu dłoniach. W wodzie nie dało się jej odróżnić od pełnych zwinnego wdzięku fal.
🖇 🖇
Zaciśnięte pięści Nelly przypominały kształtem i rozmiarem ogarnięte furią bijące serce. Ściskała je i zaciskała… […]
Tyle czasu upłynęło im na unikaniu członków swoich rodzin, trudno było z nimi wytrzymać w jednym pomieszczeniu. Nigdy się nie wyjaśniło, czy ich wykształceni przez chiński system edukacji rodzice, jedni i drudzy po siedemdziesiątce, rozumieli, co łączy Arlene i Nelly.
🖇
Boisz się, że się starzejemy? Mamy dopiero pięćdziesiąt dwa lata. Chcę dożyć stu dziesięciu, z tobą. Mamy przed sobą całe życie.
🖇
Nic innego nie zbliża nas do wielkości tak, jak te śmierci — te drobne, te fałszywe i te prawdziwe — na które godzimy się w imię miłości.
🖇
Tak, ale nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa.
🖇
Patrzyli jedno na drugie, z przeciwległych brzegów przepaści nie do przeskoczenia, ze spokojem.
Amanda Lee Koe, Ministerstwo moralnej paniki,
przeł. Mikołaj Denderski,
Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2020.
(wyróżnienie własne)

wszystkiego najlepszego!
do wczoraj myślałam, że to sztampa i pójście na łatwiznę, a nie życzenia.
zmieniłam zdanie, bo jeśli szczerze wypowiedziane są te słowa, nie ma piękniejszych — pozbawione są polityki, światopoglądu czy uprzedzeń, jednocześnie odnoszą się z szacunkiem do losu.
34/365

fot. Sadownik, fragment.
[…] pain is unavoidable, but suffering is optional.
Darene Cohen, Turning Suffering Inside Out,
Shambhala Publications, Boston 2000.
[suplement 7.01.2026]
Ból stanowi jeden z kluczy, które otwierają nam nie tylko nasze wnętrze, lecz również świat. Zbliżając się do punktów, w których człowiek okazuje, że potrafi sprostać bólowi lub go przezwyciężyć, zyskujemy dostęp do źródeł jego mocy i do tajemnicy, którą kryje jego panowanie.
— Ernst Jünger
Od kilku miesięcy wiedziałam, że się ukaże. Nabyłam ją dwa tygodnie z małym hakiem temu. Przetupywałam do środy, czyli do dnia publikacji wersji elektronicznej, gdy z samego rana wylądowała na moim czytniku. Rzuciłam wszystkie czytane przeze mnie literki. Nie śpieszyłam się wcale, ale już w czwartek koło południa było po książce. Fusy wrażeń potrzebowały czasu do dziś, by opaść, by uruchomił się pozbawiony jakichkolwiek wątpliwości czujnik fragmentów, które muszę tu mieć zawsze pod ręką.
Zazdroszczę każdej osobie, która ma tę książkę jeszcze przed sobą. Zazdroszczę każdemu człowiekowi, który o książkach Wichy dopiero co usłyszał. Czeka ich piękno i mądrość.
Ważne było nie tylko każde zdanie czy słowo — liczyła się również każda kropka, kreska, interlinia, spacja:
Dzień dobry.
Zauważyłem, że na początku źle podzieliłem akapity.
Przepraszam, wysyłam poprawioną wersję (różni się tylko enterami).
Pozdrawiam,
MW
•
Nie lubił też zmiany tytułów. I z tym był duży problem. Bo w papierowym wydaniu gazety tytuły, które autor przysyłał, sprawdzały się idealnie. Ale w internecie miały mieć po 100 znaków […], musieliśmy je więc zmieniać. Co nie spotykało się ze zrozumieniem autora:
Pani Katarzyno. Widzę, że w internecie tekst zaczyna się od tytułu, którego mi wstyd.
W końcu udało się to przewalczyć — od pewnego momentu tytuły w internetowych wersjach felietonów były już identyczne z tymi z papieru.
Katarzyna Pawłowska-Salińska
Niby nic trudnego, prosta rzecz — chcesz narysować, to narysuj. Ale narysować bez piłowania, bez nadmiernego szczególarstwa jest trudniej.
•
No i na koniec: nie jest łatwo wymyślić dobry tytuł. Ale tytuł Proste rzeczy jest chyba bardzo właściwy. […] Chociaż Marcin zawsze powtarzał, przy każdym, nawet najprostszym zadaniu projektowym, że nic nie jest proste.
Istotnie, nie jest.
Tomek Frycz
Myślał o wydaniu tych felietonów. Każdy z nich jest dla mnie jak spotkanie po latach z najlepszym przyjacielem […]. Niech się je Wam dzisiaj dobrze czyta. Słyszymy się w tych samych miejscach.
Marta Tymowska-Wicha
🖇 🖇
Szkoły z lat 30. nie demonstrowały potęgi ani bogactwa. Za to mówiły coś fajnego o mieście, w którym powstały. Mówiły: staramy się rozwiązywać problemy — i na tym polega nasza nowoczesność.
🖇
— Książki w szkole czyta się po coś — powiedziała z naciskiem. — Na przykład po to, żeby nauczyć dzieci opisu lub charakterystyki postaci. Żeby pokazać ewolucję bohatera. We współczesnych książkach trudno to znaleźć.
— Dlaczego? — spytałem.
— Prawo serii. Wydawcy nie wystarcza jeden strzał. Chce sprzedać cały cykl, najlepiej osiem czy dziesięć książek. Bohaterowie nie mogą się zmieniać ani dojrzewać. Jeżeli ulegają jakiejś przemianie, to rozłożonej na dziesięć tomów. Poza tym musi być szybka akcja, więc nie ma miejsca na opisy.
[…]
— Może napisze pan kryminał? Kryminały się jeszcze sprzedają. — Usłyszałem przy okazji targów książki. — Za to wampiry — (tu głos zamienił się w szept) — wampiry powoli się kończą.
— To okropne — skłamałem.
🖇
Zwycięstwo Trumpa nie jest triumfem brzydkich i wykluczonych. To triumf ostentacji. Koniec udawania, że liczy się cokolwiek poza siłą i bogactwem.
[2017]
🖇

🖇
To jedna z zasad projektowania graficznego i w ogóle życia: rzeczy bezsensowne budzą respekt. To nie może być aż tak głupie — myślimy — coś się musi za tym kryć. […]
Patriotyczną grafikę poznajemy po kolorach. Dominują biel i czerwień z domieszką barw klubowych. Liternictwo musi być groźne i nieczytelne. Z jakichś powodów germański gotyk jest ulubionym krojem patriotów. Zapewne mamy do czynienia z typograficzną odmianą syndromu sztokholmskiego.
🖇
Słusznie czy nie, uznajemy pojawienie się maszyny parowej, samolotu lub komputera za nieuchronne.
Z historią bywa inaczej. Przez brak gwoździa upadają królestwa. Pośpiech i mgła zmieniają dzieje państw. Dopiero później — kiedy mleko jest już rozlane — historycy próbują przedstawić ciąg przypadków jako logiczny i nieuchronny proces.
🖇
Wkrótce trudności pokonano. Jak powiedział bohater pewnego filmu, porażki to tylko przystanki na drodze do ostatecznej klęski.
🖇

🖇
Przed laty wybitny plakacista opowiadał, że chętnie ogląda głupawe teleturnieje. Sprawdza, co ludzie jeszcze wiedzą i pamiętają. Które skojarzenia, odwołania i cytaty mogą zadziałać. W ten sposób poznawał granice tego kurczącego się skrawka — wspólnego języka — którego mógł użyć w swoich pracach.
🖇
Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Ani żałować lasów, gdy płoną wsie. Ani wsi – i tak dalej. Ciekawe, że najczęściej pouczają nas o tym piromani.
[…] W szkołach Skandynawii poświęca się sztuce cztery razy więcej czasu. W Lichtensteinie dziewięć razy więcej. […]
255 godzin, kilka kompletów farb plakatowych, kredki Bambino, trochę krepiny. […] Jakoś w trakcie cieniowania — zgrzyt, zgrzyt, twardy ołówek jeździ tam i z powrotem po papierze — dziecko dochodzi do wniosku, że wcale nie lubi rysować. Że nie ma talentu. To jakby ktoś przekonał ptaka, że nie ma talentu do latania. Trudne zadanie, ale szkoła daje radę.
[…]
Dobrze prowadzone lekcje plastyki to szansa na odkrycie, że w sztuce nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi (czyli zupełnie inaczej niż w testach kompetencyjnych). Że ludzie widzą świat na różne sposoby. Że ludzie — sensacja! — są różni i mimo wszystko mogą coś robić razem.
Należałoby tutaj przytoczyć solidne i rzeczowe argumenty. Napisać, że kreatywność jest podstawą nowej gospodarki i sprężyną start-upów. Zapewnić, że chlapiąc farbą, dzieci zdobywają cenne kompetencje, które później spieniężą na rynku pracy. Że dzięki plastelinie dogonimy Lichtenstein. Ale przecież nie po to wstaliśmy z kolan, żeby gonić jakieś Lichtensteiny.
🖇

🖇
W starym podręczniku policyjnym można przeczytać: „[…] Dowody nie zapominają̨. Nie mylą̨ się̨ pod wpływem emocji. Są na miejscu, nawet kiedy brak naocznych świadków”.
W przestrzeni publicznej jest tak samo. Tutaj też otaczają nas dowody rzeczowe. Każdy budynek, wiata, płot czy billboard gotowy jest świadczyć przeciw swoim twórcom. Opowiedzieć o prawach rynku, o meandrach ustawodawstwa, o spekulacji gruntami, nierównościach społecznych. Prze[d]stawić obraz społeczeństwa i raport o stanie państwa.
🖇
Śmiecenie i zdobienie — dwie siły, które kształtują krajobraz. Śmiecimy przez zaniedbanie. Śmiecimy przez obojętność, lenistwo, skąpstwo i upodobanie do najprostszych rozwiązań (gruz na łąkę, ściek do rzeki).
Za to potrzeba zdobienia jest rozrzutna i skora do działania. To ona atakuje każdą wolną ścianę, jeśli nie muralem, to przynajmniej kompozycją kolorowych rombów. […]
Porzucone dekoracje łączą oba nurty. Wczorajsze ozdoby zamieniają się w dzisiejsze śmieci.
🖇
Resztę tej historii mniej więcej znamy. Prywatną własność ogłoszono gwarancją wolności. Hasło „Rodzina na swoim”, poczęte na użytek kampanii zapomnianego prawicowego polityka, zawędrowało do reklamy kredytów hipotecznych. […] banki liczyły zyski i straty. Ale raczej zyski.
Po latach zostaliśmy ze zdemolowanym krajobrazem, zadłużeniem, przedostatnią w Europie liczbą izb mieszkalnych na głowę mieszkańca (dzięki ci, Panie, za Rumunię).
[…]
Architektura lat 90. nie miała swojego van Gogha, ale też nie o architekturę tutaj chodzi. Bardziej o tablicę z napisem „Późny kapitalizm, gust kredytobiorcy”.
Fajnie być dziełem sztuki. Mniej przyjemnie robić za eksponat w muzeum etnograficznym. Przykro odkryć, że nasze poglądy mają termin przydatności. Że to, co uważaliśmy za normę, wcale nie musi być normalne. Usłyszeć, że nasze opinie i aspiracje zostały zdeterminowane przez przynależność do grupy, klasy lub pokolenia. Że ktoś nam poukładał w głowach. Czujemy się tym upokorzeni.
[2016]
🖇

🖇
Ktoś powie, że proponowana lista nie jest jakoś szczególnie gorsza od poprzedniej. Problem w tym, że nie jest lepsza. Lista lektur to tylko narzędzie. Prawdziwym celem jest czytanie. Dokładniej — wykształcenie nawyku czytania i rozmawiania o książkach. Właśnie do tego potrzebujemy mądrej szkoły. Mądrej, odważnej i pomysłowej.
Ostatnio dziarsko maszerujemy w przeciwnym kierunku.
[2016]
🖇
Szkoła służy do oswajania niesprawiedliwości.
🖇
Zmiany są potrzebne. Ale w piekle powinno się znaleźć miejsce dla tych, którzy marnują cudzy wysiłek.
Od ośmiu lat patrzę, jak szkoła uczy, że nie warto jej traktować poważnie.
Lekcja pierwsza. Reguły są dla słabych. Silny robi, co chce, i w ten sposób demonstruje swoją władzę. To jak z kodeksem drogowym. Słaby czeka na zielone, a potem z modlitwą na ustach brnie przez pasy. Silny dociska gaz.
Lekcja druga. Jeśli nie zostaniemy rozjechani, wszystko inne można negocjować.
🖇

🖇
Chwilami się zastanawiam, czy z tego koszmaru można się wykupić. […]
Zapewne znajdzie się jakiś wentyl, odkryjemy tylne wyjście. Wady systemu zostaną zrównoważone przez jego nieszczelność i będzie jak zawsze.
Tylko że to jest potwornie smutne.
🖇
Złej władzy i złemu designowi możemy postawić te same zarzuty. Złe projektowanie jest nieuczciwe lub głupie. Marnuje cudzy wysiłek i trwoni zasoby naturalne. Nie dba o wspólne dobro. Nie dba o słabszych. Woli odwoływać się do emocji, niż szukać sensownych rozwiązań.
A dobre projektowanie? Państwo będą się śmiać: dobre projektowanie jest mądre i demokratyczne.
[2017]
🖇
Nawet zdawkowa krytyka powszechnych zachowań może zostać uznana za obrazę narodu. Jak to, Polacy śmiecą? Polacy hałasują?!
Autorzy nagłówków mają świadomość zagrożenia. Dlatego artykuł o ruchu drogowym nosi tytuł: „Polacy za kierownicą. Co z umiejętnościami?”. Doceńmy ten znak zapytania. Nie można przecież napisać „Polacy źle prowadzą”. Byłoby to krzywdzące uogólnienie. Źle jeżdżą jednostki, najczęściej w niemieckich samochodach. Polacy są znakomitymi kierowcami.
🖇
Gorzej, że granica między reklamą a informacją została zatarta. Domniemanie prawdziwości uchylono. Fotografia stała się tylko włącznikiem emocji. Wykrzyknikiem. Umownym znakiem wziętym z biblioteki motywów. Sposobem na zwrócenie uwagi i przypieczętowanie tezy.
[…] Nie jest łatwo o autorytet w czasach wizualnego cynizmu.
🖇
Książka zamknięta występuje jako podest, stopień, drabinka. Schodki ułożone z tomów. Góra, pochylnia, ścianka — po której można się wspiąć, wdrapać, dostać wyżej, sforsować mur. Książka pozwala osiągnąć więcej. Jest przedstawiana jako narzędzie samorozwoju.
Każdy, komu skończyło się miejsce na półkach, wie, jak chwiejne bywają stosy. Włażenie na taką konstrukcję obarczone jest sporym ryzykiem.
Drugi motyw ikonograficzny wydaje się ciekawszy. Otwarta książka zamienia się w uchylone drzwi. Spomiędzy stron bije smuga światła. Otwarty umysł. Otwór w murze. Brama do rajskiego ogrodu myśli. A w środku znów: książki motyle, książki kwiaty, dzieci kwiaty (i rosnące wskaźniki czytelnictwa).
[…]
Żaden Instagram tego nie zmieni. Prawdziwe książki to kurz, kłopot i niewygoda.

Giuseppe Arcimboldo,
Bibliotekarz, 1562.
🖇
Forma książki paginowanej jest arcydziełem designu. Przedmiotem doskonałym, jak łyżka lub koło.
🖇
[…] kreatywność jest rzeczą fajną. Prowadzi do oryginalnych dzieł, pomysłowych rozwiązań. Jednak czasami trzeba po prostu iść do sklepu po kolanko.
🖇
„Jako dzieci z natury jesteśmy artystami. Później wybijają z nas tę skłonność w szkole i trzeba płacić tysiące funtów, żeby ją odzyskać w uczelni artystycznej. Trzymaj się naturalnych upodobań, a zaoszczędzisz czas i pieniądze” – takie motto można przeczytać w galerii Tate.
Dobrze powiedziane, ale to nieprawda. Nie wszystkie dzieci są artystami. Szczerze mówiąc, większość uwielbia kicz, tandetę i przemoc (schlebianie dziecięcym gustom wykoleiło przemysł zabawkarski). Dzieci mają tylko jedną przewagę nad dorosłymi: bywają zainteresowane. Gotowe podjąć wysiłek, poznać, spróbować, nauczyć się czegoś nowego.
🖇
Nie wiem, jak produkcja, ale marketing produktów mącznych okazał się ostoją tradycji i twierdzą tożsamości. Szczególnie widać to w nazewnictwie.
[…] Jest chleb biesiadny i weselny, słowiański, staropolski, wiejski, chłopski, chleb gospodarza. Jest szlachecki z ziarnami, jest dworski, rycerski, sarmacki, kresowy. Jest chleb hetman, zaścianek na zakwasie oraz magnat krojony (Jakub Szela poleca). Można znaleźć orkiszowego dobrodzieja, pszenno-żytniego mnicha, chleb plebański, jak również kilka odmian militarnych: oficerski, koszarowy i poligonowy.
Nazwy są swojskie jak narodowe czytanie listy lektur.
🖇
[…] luksus to sen. Chwila drzemki raz na kilka pokoleń.
🖇
[…] uchodźca ze smartfonem. Ten widok utwierdza w niechęci. Budzi podejrzenia. Uchodźca ze smartfonem, państwo widzieli? Ze smartfonem! Od razu widać, że facetowi dobrze się powodzi. Wyruszył w drogę wyłącznie po to, żeby zabierać nam pracę, korzystać z socjalu i zamieniać kościoły w toalety.
A może wrogość podszyta jest niepokojem? Może człowiek z telefonem wygląda zbyt zwyczajnie? Może w skrytości ducha chcemy wierzyć, że pewne rzeczy nie przydarzają się właścicielom smartfonów?
Dotykają nas choroby i nieszczęścia, ale to nie my przeprawiamy się w małych łodziach przez morze. Nie tłoczymy się w obozach dla uchodźców. Nie szturmujemy granicznych płotów. Rekwizyty codzienności wrzucone w taki sztafaż wyglądają nieprzyjemnie. Sugerują, że i nas może spotkać to samo.
🖇
Ojciec nauczył mnie zasad perspektywy zbieżnej. […]
Mówił, że przy rysowaniu nie należy ścierać, tylko poprawiać. Można skreślić i zacząć od początku, byle nie używać gumki. Tej lekcji nie da się przekazać następnym pokoleniom, ponieważ na wzmiankę o używaniu gumki współczesne dzieci duszą się ze śmiechu.
Uczył, że trzeba stawiać pewne kreski (żeby nie wyglądały jak sianko). Że nie należy stawiać zbyt mocnych kresek, bo wyglądają jak drut.
[…]
Twierdził też, że ludziom należy ufać („bo cała strategia tych skurwysynów polega na tym, żeby ludzie sobie nie ufali”).
I że brzydkich słów lepiej nie nadużywać.
[…]
Poza tym był zdania, że zmywanie może zaczekać, jeżeli talerze ustawi się w pryzmę. Że sprzątanie to nuda, ale rzeczy powinny leżeć równo. Że symetria jest ważniejsza niż czystość.
Nie nauczył mnie wielu rzeczy, które sam potrafił. Nie nauczył prowadzić samochodu, gwizdać na palcach, pływać motylkiem. Może w ten sposób uszanował moją odrębność. A może uznał, że nie warto tracić czasu na przedsięwzięcia, które nie dają szansy powodzenia.
🖇
Stawił się na ósmą.
— Pan jest architektem — wychowawczyni zamachała dziennikiem — a my potrzebujemy rady w sprawie zakończenia roku. Bo, wie pan, normalnie dawaliśmy stojak na flagi po lewej, poczet sztandarowy po prawej, a w środku godło.
— Stojak po lewej? — powtórzył ojciec.
— A poczet z prawej — westchnęła nauczycielka. — Ale w tym roku chcieliśmy jakoś ciekawiej. […]
Ojciec wysłuchał, obszedł salę. Potem wyjął miarkę i zmierzył drabinki.
— Myślę — powiedział w końcu — że flagi powinny być po lewej, a poczet po prawej.
— A godło?
— Godło na środku.
W ten sposób otrzymałem lekcję, z której do dziś korzystam: projektant powinien przede wszystkim słuchać. Większość odpowiedzi zawiera się w pytaniu.
Nauczycielka też była zachwycona.
Marcin Wicha, Proste rzeczy,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2026.
(wyróżnienie własne)

Kiedy w dzieciństwie wyobrażałem sobie przyszłość, zamieszkiwały ją kanciaste roboty obdarzone metalicznym głosem. Światem miała rządzić logika i zimna kalkulacja.
Tymczasem rozwój technologii ściągnął nam na głowy lawinę emocji. Może to kwestia ilości informacji, które musimy przetworzyć? Nerwy są szybsze od rozumu. Może już tylko emocje potrafią wytrzymać tempo narzucane nam przez świat.
🖇
Wykrzyknik – skromny przodek emoji – przez lata miał kiepską opinię. Był piętnowany jako oznaka
złego stylu. […]
Anglosaska powściągliwość sprawiła, że oryginalna klawiatura QWERTY w ogóle nie miała klawisza „!”.
Historyk interpunkcji Keith Houston pisze, że jeszcze w latach 70. zeszłego wieku amerykańskie maszyny obywały się bez tego znaku. Jeśli ktoś koniecznie chciał uderzyć pięścią w stół, musiał najpierw wbić kropkę, cofnąć i w tym samym miejscu trzasnąć apostrof. Albo kupić maszynę Olivetti. Włoski sprzęt był bardziej emocjonalny.
🖇
Brak nadziei jest kwestią projektową, bo w swoich najlepszych momentach design chce poprawiać świat. Poprawiać po trochu, po kawałku. Zaczynając od drobiazgów. Bez nadęcia. Bez uproszczeń, wielkich haseł, szukania wroga, niszczenia wszystkiego i budowania od zera.
Design to szacunek dla naszego czasu, wysiłku i bezpieczeństwa. Wiem, że często bywa inaczej. Ale i tak uważam, że design to rozsądek. Rozum zaprzęgnięty do codziennych zajęć.
Strasznie brakuje designu w naszym życiu.
🖇
Troska o szczegół zawsze robi na mnie wrażenie. Czasem myślę, że w architekturze właśnie to jest najlepsze: drobiazgi, bez których można się obyć. Ceglane układanki odpowiadały na jakąś pierwotną potrzebę, chyba tę samą, która sprawia, że garncarz ozdabia miskę, a koczownik — jurtę. Skąd to się w człowieku bierze?
🖇
[…] przyszłość zawsze się różni
od naszych wyobrażeń.
🖇

(tamże)
Lata świetlne temu pożyczyła mi tę książkę. Mogę w końcu ją Jej oddać. Przeczytałam szybko i sprawnie, bo okazało się, że mogę ją przeczytać w wersji elektronicznej.
Gdybym czytała ją w roku, w którym się ukazała, byłaby dla mnie książką o czasach dawno minionych. Czytałam ją jednak teraz, gdy za miedzą wojna, której końca nie widać; gdy nienawiść podchodzi niebezpiecznie pod korek w zbyt wielu krajach. Ciarki momentami przechodziły po plecach.
Po tamtych dwóch książkach (pierwsza, druga) nie dziwiło mnie już wcale, że musiało minąć tak wiele dziesięcioleci, nim ta historia mogła ujrzeć światło dzienne, a potem jeszcze dwadzieśca sześć lat (sic!), by mogła ukazać się po polsku.
Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie, że boisz się całe życie? Spróbuj, choć jest to zupełnie niewyobrażalne.
Dziś w Polsce i wielu miejscach na świecie na różne okrutne sposoby nadal odmawia się ludziom prawa do miłości.
[…]
Nie doszłoby do polskiego wydania tej książki, gdyby nie determinacja i dobra wola osób, dla których było oczywiste, że historia Stefana K. musi w końcu zostać opowiedziana w Polsce.
•
[polska premiera, 2017] ma miejsce dwadzieścia sześć lat po ukazaniu się oryginału.
Aleksandra Małecka,
Kraków, 2017.
Właśnie tak było. Właśnie to przeżyłem. To nie powinno się już nigdy wydarzyć. Nikomu.
Latem 1947 roku wróciłem do Polski.
Mimo że moje uczucia do Williego się nie zmieniły, stało się dla mnie jasne, że wyzwolenie spod nazistowskiego panowania jeszcze długo nie będzie iść w parze z wyzwoleniem homoseksualnych mężczyzn i kobiet.
•
Do dziś jestem wdzięczny Williemu, że moich uczuć miłosnych od początku mogłem doświadczać jako czegoś pięknego. Stało się dla mnie ważne, by ludzie we wszystkich krajach świata w końcu pojęli, że karać za miłość i tolerować przemoc to zawsze przestępstwo. Tylko gdy jest na odwrót, ma to przecież jakiś sens.
Stefan K.,
Warszawa, 1990.
Strach, że jego homoseksualność wyjdzie w Polsce na jaw, nie opuszczał go do końca życia. Niejednokrotnie pytał mnie: „Czy mogę na tobie polegać?”. Mógł.
•
Pod koniec stycznia 1996 roku odwiedził mnie w Amsterdamie i wygłosił odczyt, który zgromadził pełną salę i zakończył się owacjami na stojąco. Następnego dnia otrzymałem od niego dokument […]. Ostatnie słowa brzmiały: „Kiedy umrę, musisz opowiedzieć całemu światu, co działo się wówczas ze mną i z wieloma innymi homoseksualnymi mężczyznami i kobietami — i co w wielu krajach dzieje się nadal”.
„Również w Polsce?” — zapytałem.
„Również w Polsce” — odpowiedział bez wahania. Należał do tych, którzy żywili nadzieję, że w jego kraju nastąpi otwarcie na Europę, dzięki czemu poprawi się los osób nieheteronormatywnych. Na szczęście nie zdążył przekonać się, że w przyszłości w Polsce rządzący dalej będą zaniedbywać prawa mniejszości lub, co gorsza, rozgrywać je dla politycznych korzyści.
Lutz van Dijk,
Kapsztad, 2017.

Teofil Kosiński (1925–2003) i Lutz van Dijk, 1996.
🖇 🖇
Polski już nie ma! Polski już nie ma! Moja pamięć ściśle wiąże to zdanie z owym dniem pod koniec lata 1939 roku, kiedy dowiedziałem się, że już nigdy nie będę mógł pójść do szkoły.
🖇
– Co masz na myśli, mówiąc „w tych czasach”? – zapytałem go jeszcze po cichu.
– Na świecie jest dużo nienawiści i wzajemnych gróźb. […] Mam tylko nadzieję, że politycy znowu się trochę opamiętają i nie przejdą od słów do czynów.
🖇
[…]
to wyłącznie na czas wojny. Jak tylko się skończy, wszyscy robotnicy przymusowi będą mogli wrócić do domu.
Wówczas jednak nie wiedzieliśmy, że do końca wojny jeszcze bardzo daleko i że do domu wróci ledwie co drugi.
🖇
Gdy wpatrywałem się w ciemność, niespodziewanie poczułem w piersi przeszywający smutek. […] Czułem, jak po policzkach spływają mi łzy. Nikt niczego nie zauważył.
🖇
Musimy wierzyć, że nadejdą dla nas lepsze czasy.
🖇
To dorośli zawracają jeden drugiemu w głowie i nazywają to miłością. Dotychczas czułem się na coś takiego po prostu niegotowy…
🖇
To, co dotąd było obce i niezrozumiałe, w jednej chwili stało się jasne — rozwijałem się całkiem normalnie. Żarty innych chłopaków i ten głupi cyrk między dorosłymi kobietami a mężczyznami — wszystko to po prostu nie było dla mnie. To nie pasowało — nie mnie.
🖇
Latem 1941 roku spadły na nas zrazu nowe wydarzenia. Mniej więcej od początku czerwca obserwowaliśmy wzmożone ruchy niemieckiej armii. Oficjalnie były to ćwiczenia wojskowe, a kierunku tych przemieszczeń nie dało się jednoznacznie ustalić.
🖇
Podczas gdy niektórzy z chłopaków umawiali się, żeby pograć wieczorem w karty albo w jeszcze inny sposób spędzić razem czas, ja biegłem od razu do domu, przebierałem się i pędziłem dalej do teatru. Tam w końcu zanurzałem się w inny, niewiarygodny, ale dla mnie jednak jedyny prawdziwy świat.
🖇
Ach, gdybyśmy mogli przez cały wieczór po prostu milczeć. Patrzyłem na niego i naprawdę nie potrzebowałem niczego więcej.
🖇
Miałem przed oczami tylko jego, tego czułego, pięknego mężczyznę – bez munduru, bez wojny i bez całej światowej historii w tle. Tylko jego.
[…] Teraz, gdy już siebie odnaleźliśmy, najgorsze minęło. Na świecie był człowiek, który czuł tak jak ja. Zasypiałem z myślą, że już dawno nie byłem taki szczęśliwy…
🖇
Jeszcze nigdy nie widziałem mężczyzn idących ulicą za rękę. Wydawało mi się to komiczne, ale jednocześnie pomyślałem sobie: jakie to głupie, że rzeczywiście nie można nigdzie napotkać mężczyzn, którzy czule się ze sobą obchodzą. Widać za to, jak chleją, biją się i nawet wspólnie onanizują, ale w gruncie rzeczy nie ma to nic wspólnego z czułością. Wręcz przeciwnie…
🖇
— […] Chcę żyć z tobą! — A po chwili: — Fatalna historia, co?
— Nie! — sprzeciwiłem się radośnie. — Cholernie mocna!
Willi naśladował mój polski akcent:
— Masz rację, mocna dla nas obu. Ale cholerna też!
🖇
Jak bardzo chciałem opowiedzieć komuś o moim ogromnym szczęściu. Kochałem i byłem kochany.
🖇
Zdziałać mogłem niewiele. Ale chciałem spróbować wszystkiego.
🖇
Zdawało się, że czerpią z tego przyjemność. […]
Aż do tej chwili mego życia nie wiedziałem, jak wiele bólu naprawdę jest w stanie znieść człowiek, zanim przestanie być człowiekiem, zanim z bólu straci poczucie przestrzeni i czasu, a w końcu także świadomość.
🖇
Byłem przerażony. Przez co ten mężczyzna musiał już przejść? Co jeszcze miało mnie spotkać?
— […] Ty musisz to wszystko tutaj przetrwać, dobrze? Wiem, że ja już długo nie wytrzymam, ale ty musisz, obiecasz mi to? Muszą przetrwać ludzie, którzy kiedyś opowiedzą, co się tutaj działo…
🖇
Jaap kiedyś powiedział, że nie czuje do mężczyzn tego, co ja. Ale lepiej mu się zasypia, kiedy leżę obok. Był wspaniale prostolinijny. Jeszcze nigdy niczego takiego nie doświadczyłem. A już w ogóle nie u chłopaka, który marzył o dziewczynach…
Lutz van Dijk, Cholernie mocna miłość. Prawdziwa historia
Stefena K. i Williego G.,
przeł. Filip Fierek, Agata Chmielecka,
Wydawnictwo Ha!art, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

— Za dobry rok z tobą!
🖇
— Ach, gdyby tylko wojna dobiegła końca – skwitowałem naszą pierwszą, nie tak znowu nieskomplikowaną wycieczkę w przyszłość.
🖇
Kolor skóry, nasze pochodzenie, język ojczysty, również orientacja seksualna… To wszystko składa się na nasze człowieczeństwo i nikt nie może być z tego powodu dyskryminowany.
(tamże)
trzeba opatrzeć rany po straconych piórach. zadbać* o pochewki piórowe. słuchać, jak powolutku kształtują się nowe lotki‡.
28/365
_______
* oznacza również konieczność spania w godzinach, które układ nerwowy lubi najbardziej.
‡ bo
skrzydła są w życiu piekielnie ważne.
Między siedemnastą a osiemnastą wersją doznałem olśnienia. Koń powinien mieć skrzydła.
Pamiętam wszystko. Pamiętam miejsce. […] Pamiętam nawet, z której strony padało światło, gdy to zrozumiałem.
Marcin Wicha, Proste rzeczy,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2026.
(wyróżnienie własne)
nieważne wcale myli się przez większość życia z najważniejszym. kręci się w głowie przez długi czas, gdy się to odkryje. literka po literce kiełkuje pytanie: i co teraz‽
27/365
— Co to znaczy być poetą?
— Być poetą to tak się zachowywać, żeby to zachowanie nie pozostawiało żadnej wątpliwości, że się jest poezją.
— …żeby to zachowanie nie pozostawiało żadnej wątpliwości, że się jest poezją, czy że się jest poetą?
— Że się jest poezją. Poetą nie da się być.
Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
[suplement 28.01.2026]
Spojrzał i poczułem się jak bohater melodramatu o podstarzałym mężczyźnie, który dostrzega pustkę egzystencji i tuż przed metą postanawia spełnić zaległe marzenia.
Marcin Wicha, Proste rzeczy,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2026.
Utknęłam również dlatego, że nijak nie miałam pomysłu, czy, a jeśli tak, to jak podzielić wybrane cytaty. Wiedziałam jednak, że muszę mieć pod ręką te piksele — pełne piękna i mocy, a także sierści.
Nasze ciała, w szczególności (?) twarze czy dłonie nieustannie opowiadają historie o naszym doświadczaniu życia. Ale to, jak zostaną one przez innych odczytane, zależy znacząco od zniekształceń spowodowanych przez doświadczenia tych, którzy, przyglądając się nam, słuchając tych historii, dorysowują własne szlaczki.
Ludzie, starając się zrozumieć to, co jest dla nich dość nowe, próbują dopasować to do tego, co już wiedzą. Najwyraźniej czują potrzebę, aby dowiedzieć się, jak ktoś, kto jest do nich tak podobny, może być jednocześnie tak bardzo od nich różny.
👁

Chris Rush, Swim II,
[dostęp: 22.08.2025], źródło.
👁
Kevin Connolly […] również jest osobą przyciągającą wzrok innych, […] porusza się na deskorolce. […] Uwieczniwszy podczas swoich podróży ponad trzy tysiące gapiów, Connolly stał się sprytnym obserwatorem osób, które mu się przyglądają na ulicach. Jego celem jest nie tyle upokarzanie gapiów w jakikolwiek sposób, ile badanie tego, czym jest gapienie sie i jak funkcjonuje ono jako zjawisko. Zwyczajni gapie są dla Connolly’ego równie interesujący, co jego wygląd dla nich.

Piękny psi gap z Zurichu,
fot. Kevin M. Connolly,
[z:] The Rolling Exhibition,
[dostęp: 22.08.2025], źródło.
[…] gapiący się widzowie Connolly’ego często umieszczają go w ramach tworzonych przez siebie samych historii, które mają wyjaśnić jego brak nóg. W Bośni na przykład ktoś uznał, że fotograf jest ofiarą wybuchu miny, w Rumunii uznano go za cygańskiego włóczęgę, na Ukrainie — za żebraka, w Nowej Zelandii — za osobę, którą zaatakował rekin, natomiast w Stanach Zjednoczonych — za weterana wojennego, który odniósł rany w Iraku.
👁
Connolly rozkoszuje się tym, że może pomóc innym zrozumieć, iż cieszy się pełnią ludzkiego życia.
👁

Doug Auld, Shayla,
z serii portretów State of Grace,
[dostęp: 22.08.2025], źródło.
Owa kobieta definiuje swoją rolę w spotkaniach z osobami, które się na nią gapią, w kategoriach „buntu”. Celem tego buntu jest „pokazanie im, po pierwsze, że na kogoś się gapią; po drugie, że ten ktoś WIE, że gapią się na niego; i po trzecie, że ten ktoś jest wspaniałą osobą. Wtedy odchodzą z pewnymi przemyśleniami… BYĆ MOŻE myślą, że… w gruncie rzeczy nie jesteśmy od siebie tacy różni”. Kiedy cytowana osoba „odgapia” się — podobnie jak Shayla ze swoimi poparzeniami, która spogląda na nas surowym wzrokiem z portretu Aulda — jej spojrzenie nie komunikuje prośby, lecz jest asertywną próbą wzajemnego poznania pomimo różnic. Odwzajemnienie spojrzenia zarówno na ulicy, jak i na portrecie, pokazuje gapiowi, że tym, co go zachwyciło, jest „zachwycająca” osoba. Gap — bez względu na to czy jest zszokowany, niepewny, czy też wrogo nastawiony — reaguje na widok osoby przyciągającej jego wzrok, która pomaga mu zobaczyć siebie tak, jak sama chce byc postrzegana. Jej oczy pokazuja mu, ze widzi wspaniałą osobę.
Rosemarie Garland-Thomson, Gapienie się, czyli o tym
jak patrzymy i jak pokazujemy siebie innym,
przeł. Katarzyna Ojrzyńska,
Fundacja Teatr 21, Warszawa 2020.
(wyróżnienie własne)

Gdyby nie Życie na kółkach pewnie nie przypomniałabym sobie, że utknęłam, peregrynując po tej książce. Utknęłam nie z powodu nieczytania, lecz technikaliów, by mieć tutaj znaczące dla mnie fragmenty, bo szansa na to, że wrócę do tej lektury, czytając ją po raz drugi, jest żadna — książka ma być książką, a nie rekwizytem rehabilitacyjnym. Z tego powodu, w zależności od rozmiaru wyboru cytatów, które muszę mieć pod ręką, co jeden lub co dwa rozdziały przestaję czytać i nie ruszam dalej, dopóki nie odcedzę literek. Utknęłam w sierpniu na odcedzaniu.
Skutek takiego modus operandi jest taki: nie odcedzę, nie pójdę dalej. Nie chcę, by mnie zasypał wybór wszystkich must-have. Ale, alé! To zbyt ważna lektura, by ją porzucić, więc odcedzam.
Gapienie się — jeden rzeczownik, wiele osobistych doświadczeń już od przedszkola, a gdy czytam każdy z kolejnych rozdziałów bardzo szybko okazuje się, że wszystko, co wiem na temat tego zjawiska, to wyłącznie wierzchołek góry lodowej. Jest w gapieniu się siła, ale też jest coś ważnego i znaczącego (szczególna moc) w byciu obiektem gapienia się. Hawk!
Dla tych, którzy ją potępiają, ciekawość powodowana impulsem do gapienia się na to, co niewytłumaczalne, jest formą sięgania po zakazaną wiedzę i aroganckim aktem transgresji.
👁
Jednocześnie jej [ciekawości] intensywne skupienie może sprawić, że to, co codzienne i zwyczajne, stanie sie egzotyczne i wyjatkowe.
👁
To, co dla jednej osoby jest niezwykłym widokiem, dla innej pozostaje codziennym krajobrazem. Gapić się, to wkroczyć w czyjąś przestrzeń.
👁
Gapienie sytuuje nas naprzeciw siebie.
👁
Seneka słusznie ostrzega, że ciekawość jest przypadłością, która sprawia, że nasze oczy i umysł wymykają się spod naszej kontroli.
👁
Gentlemani nie gapia się. […] Oczy muszą jednocześnie afirmować i potwierdzać; muszą zauważać, ale nie kwestionować. Każde zachowanie wzrokowe jest jednocześnie subtelnym działaniem, które potwierdza posiadaną pozycję społeczną i w uprzejmy sposób nadaje status drugiej osobie.
👁
Przed gapieniem się chroni nas nawet prawo. […] Ustanowiony w 1881 roku Kodeks Miasta Chicago, który obowiązywał przez kolejne niemal sto lat, dobrze oddaje charakter tych praw: „Każda osoba, która jest chora, okaleczona, lub w jakikolwiek sposób zdeformowana tak, że wydaje się szpetna lub odrażającą, lub też jawi się jako osoba, która nie powinna poruszać się po ulicach, szosach i innych arteriach komunikacyjnych lub w miejscach publicznych w tym mieście, nie będzie wystawiała się na widok publiczny pod groźbą kary w wysokosci 1$ (obecnie to równowartość ok. 20$) za każdorazowe wykroczenie”. […] Sposób sformułowania omawianego rozporządzenia implikuje również to, że ludzie, którzy w dużym stopniu zwracają na siebie uwagę innych i którzy publicznie pokazują objawy choroby, słabości lub pozostałości innych losowych zdarzeń mających wpływ na ich ciała, zniewalają nasze oczy i uwagę. Gdyby nie obawa, iż czyjeś spojrzenie mogłoby zwrócić się ku takim właśnie widokom, nie byłoby potrzeby wprowadzania omawianych praw.
👁
Osoby, które przyciągają wzrok innych, mogą również zachęcać do empatii jako alternatywy dla litości - jakże częstej reakcji na niepełnosprawność, która dyskredytuje osoby ją posiadające. Litość to emocjonalny ślepy zaułek, który w ostatecznym rozrachunku dystansuje gapia i alienuje osobę, w którą gap się wpatruje. Litość, uniemożliwiając wzajemność, staje się wysublimowaną odrazą, która objawia się dystyngowaną protekcjonalnością. Empatia natomiast opiera się na wzajemnym rozpoznaniu w drugim człowieku tego, co świadczy o naszym człowieczeństwie.
👁
[…] niepełnosprawność feminizuje mężczyzn, sprawiając, że stają się równi kobietom i osobom o odmiennym kolorze skóry.
Rosemarie Garland-Thomson, Gapienie się, czyli o tym
jak patrzymy i jak pokazujemy siebie innym,
przeł. Katarzyna Ojrzyńska,
Fundacja Teatr 21, Warszawa 2020.
(wyróżnienie własne)

O istnieniu osoby autora dowiedziałam się przy okazji zdjęcia, które pięć lat temu pokazała mi Gepardzica. Wówczas mogłam długo o nim dyskutować, bo budziło we mnie wiele ambiwalentnych emocji w zależności od perspektywy, z jakiej na nie patrzyłam. Dziś, gdy myślę wyłącznie o społecznym wymiarze oddziaływania tego zdjęcia, mówię: świetne!
Sięgnęłam po tę książkę, by mieć, choćby podczas czytania, kontakt z żywym człowiekiem, który pomimo doświadczenia bezgranicznego cierpienia, mówi życiu tak! Sięgnęłam, by odnaleźć w sobie siłę, która umożliwi mi mówienie tak! bez względu na to, co w swoim krótkim menu może zaproponować mi kiedyś życie. To był dobry wybór lektury.
À propos dostępności miejsc publicznych, nie wiem, jak to się stało, że w listopadzie zeszłego roku nie zrobiłam cyk głównemu wejściu na cmentarz, gdzie pochowani są rodzice Białego Kruka. Należała się temu miejscu nominacja do Złotej Siekiery, bo… schody. Schody na cmentarz! To, że jakaś kawiarnia schodami informuje mnie o swoim stosunku do inkluzywności, jestem w stanie mimo wszystko zrozumieć — nie chcą moich pieniędzy, ale cmentarz? Mojego zdziwienia nie zmniejsza fakt, że zmarłym jest wszystko jedno, gdy ruszają w ostatnią drogę, bo to żywi palą światełka swoim bliskim. Czasem ci żywi poruszają się na wózkach.
Gdybym w zdrowej fizycznie części życia nie nosiła czubka głowy na wysokości prawie metra dziewięćdziesięciu, pewnie bym w tak drastyczny sposób nie dostrzegała różnicy w traktowaniu mojej osoby teraz, gdy oczy mam na wysokosci metra dwudziestu. Niezmiennie jestem konfrontowana z ideą, że jeśli mam „popsute” trzy kończyny, to jestem również niesprawna intelektualnie, a skoro oczy mam tu, gdzie mam, to należy do mnie mówić jak do dziecka. A jeśli nie jak do dziecka, to do Sadownika zamiast bezpośrednio do mnie. Przerobiliśmy to nie raz. Czasem mnie to bawi, czasem protestuję i wciskam kaganek wiedzy w sprawne dłonie interlokutora, że jestem tu, że słyszę, że znam (zaskakujące?) odpowiedź na zadane pytanie lub naprawdę wiem (zaskakujące!), czego chcę.
Szpitale… długo można by o nich. Najważniejsze, ale także bardzo praktyczne, odczytałam na głos Sadownikowi, a potem dorzuciłam jako suplement do tego, wciąż mrożącego mi krew w żyłach, wpisu, by nie przepadło wśród wielości fragmentów, które tu chcę mieć.
A książka? Nie jest, jak wielu by chciało, o walce z chorobą (o tym głupim i szkodliwym związku frazeologicznym wciąż myślę TO). To książka o życiu, którego większość z nas nie jest w stanie sobie wyobrazić, oraz o osobistym zwycięstwie, którego nie odbierze czas.
Nim samo gęste pojawi się poniżej, muszę wspomnieć, że uwielbiam słowa Wojtka, ściągnięte z instagrama, które nadają właściwy wymiar wszystkiemu:
Jeśli możliwość wstania z łóżka, wyjścia z domu czy umycia zębów to luksus — to tak, pragnę luksusowego życia.
Miejmy wszyscy luksusowe życia!
Schody do klatki, do piwnicy, do małej windy, wysokie krawężniki na terenie osiedla, progi na balkonie, wąskie korytarze, klitkowe mieszkania — to standard miejskiej architektury. Można odnieść wrażenie, że w epoce Polski Ludowej niepełnosprawni nie istnieli, że to jakiś nowy wynalazek, że napłynęliśmy ze zlewaczałego Zachodu.
🖇
Wbrew temu, co twierdzą rządzący,
to nie jest kraj dla OzN.
🖇
Biorąc pod lupę polski system wsparcia osób z niepełnosprawnościami, czuję się, jakbym bawił się matrioszką. Lalka w lalce, kłopot w kłopocie. To chyba nigdy się nie kończy.
🖇
Mama zagląda pod stół.
— Wojtek, co się dzieje?
— Boję się śmierci.
— Nie ma się czego bać.
— Na ćwiczeniach mówiłaś, że nie umrę.
— Bo masz jeszcze szmat życia przed sobą.
— A jeśli nie?
— To pójdziesz do nieba.
— Tata mówił, że po śmierci czeka na nas ciemność.
— Nie słuchaj go. Wiesz, jaki z niego pesymista. Zobaczysz, że znajdziesz się w lepszym świecie. W miejscu, gdzie znowu będziesz mógł biegać.
— Obiecujesz?
— Obiecuję.
🖇
Wielka katastrofa to armagedon małych żyć,
tak nieistotnych jak moje.
🖇
[…] ableizm, czyli opowieść pełnosprawnej większości o osobach z niepełnosprawnościami, która nie bierze pod uwagę perspektywy tych drugich. Ableizm jest więc formą dyskryminacji, choć same uprzedzenia bardzo rzadko są wyrażane wprost. Zwykle objawiają się poprzez wyrażanie nieuświadomionych, ale głęboko zakorzenionych w jednostkach stereotypów, kalk myślowych i przeświadczeń, dotyczących możliwości osób z niepełnosprawnościami czy trudności, jakich doświadczają. Przykładem takiego stereotypu jest przekonanie o rzekomej bezradności wobec rzeczywistości […]. Powszechnie przyjęte jest również założenie, że osoba z niepełnosprawnością nie jest pogodzona z własną sytuacją i za wszelką cenę dąży do tego, by »odzyskać dawną sprawność« czy »stanąć na nogi«. Często również jeden typ niepełnosprawności wiąże się od razu z innymi, na przykład traktując osobę z niepełnosprawnością ruchową jak osobę z niepełnosprawnością intelektualną, bądź odwrotnie”. Nic dodać, nic ująć. Każdy z nas, każda OzN miała w swoim życiu do czynienia z ableizmem. Każdy z nas go doświadczył. To za jego sprawą nasze życie jest tak trudne i wymagające ogromnych pokładów determinacji.
🖇
Niepełnosprawność pozbawia mnie męskości w oczach społeczeństwa. […] nie muszę się wpisywać w patriarchalne wzorce. To wyzwalające, ale też pozbawiające ważnej części osobowości, mojego samopostrzegania. […] Ableistyczne społeczeństwo stara się odebrać mi siebie, wtłoczyć w swoje wyobrażenie niepełnosprawności – pozbawione krawędzi, apłciowe, aseksualne, uśmiechnięte.
🖇
To mój największy atut, ale i przekleństwo – nie mam nic do stracenia. Najwyżej znowu się otrzepię i życie potoczy się dalej.
🖇
Ktoś, kto zaprojektował moje życie, musi mieć niezły ubaw. Szkoda tylko, że ustawił level hard.
🖇
[…] poziom dostępności architektonicznej w Polsce wynosi obecnie 43%. To duży postęp w stosunku do czasów mojej młodości, ale wciąż zawstydzająca statystyka. Mniejsza jednak o wstyd władz państwowych, o to, że tak słabo wychodzi rządzącym egzekwowanie przepisów. Tu chodzi o wykluczenie osób z niepełnosprawnościami z życia społecznego. O fakt, że w ten sposób odbierane są nam podstawowe prawa, do pracy, do wypoczynku, do korzystania z budynków użyteczności publicznej. A najgorsze w tym wszystkim jest zamknięcie wielu OzN we własnych mieszkaniach, skazywanie nas na areszt domowy.
🖇
Siedzę obok. Ale nie na tyle wyraźnie, żeby zostać włączonym do rozmowy o własnym zdrowiu.
🖇
Bycie świadkiem powolnej degradacji mojego ciała. Nieubłagalność i nieodwracalność tego procesu wydrążała mnie od środka. Rodziła nieuzasadnione pretensje do samego siebie. Szukałem w sobie winy, wszędzie dopatrywałem się własnych błędów i zaniedbań. Wszystko było dla mnie lepsze niż przyjęcie do wiadomości faktu, że nie mam żadnej kontroli nad swoim życiem, że muszę zaakceptować niewiadomą.
🖇
Dawno już przywykłem do tego, że moje nagie ciało oglądają pielęgniarki, salowe, ratownicy, opiekunki, lekarze, anestezjolożki. To cena, którą płacę za przetrwanie. Zastawiłem intymność w kasynie życia.
🖇
Wreszcie czuję wiatr we włosach. Jestem panem świata, władcą swojej drogi. Nie mogę wyjść z podziwu, że wystarczy delikatny ruch warg, żeby wprawić tego ponad stukilogramowego kolosa w ruch. […] chcę tylko gnać przed siebie i czuć wolność w sercu. Kocham ten stan, choć doświadczam go dopiero od kilku minut.
🖇
[…]
mój stan zdrowotny mnie nie definiuje.
Jestem osobą z niepełnosprawnością.
Niepełnosprawność to tylko jedna z tysiąca moich cech.
🖇
Zamieram. Nie mam pojęcia, co ze sobą zrobić, na szczęście nie mogę się ruszać. Nie mam więc wielu opcji do wyboru. Leżę i czekam na rozwój wydarzeń.
🖇
Ostatnio jednak moje stanowisko w tej sprawie uległo pewnej modyfikacji, stało się zdecydowanie mniej nieprzejednane. […] W sytuacji, w której obecnie istniejący system […] wpędza w ubóstwo, depresję, odbiera podmiotowość, skazuje na samotność, więzi w blokach bez wind bądź nieremontowanych DPS-ach, wprowadzenie eutanazji wydaje mi się pójściem na łatwiznę. Najpierw stwórzmy system, który udostępni nam narzędzia do osiągnięcia indywidualnego szczęścia, do urzeczywistnienia rozwoju osobistego i zawodowego, potem zajmijmy się wdrożeniem legalnej eutanazji.
🖇
Szukam zwady, chcę dostać w twarz za niezawinione przewiny. Za to, że nie opływam w luksusy, nie stoję na szczycie świata. Przecież mógłbym tam być, gdybym tylko trochę bardziej się postarał, w pełni wykorzystał swój nieograniczony potencjał.
🖇
Ludzie nie są w stanie zrozumieć, dlaczego „obnoszę się” ze swoją niepełnosprawnością. […] Moja odmienność, niesprawność, ograniczenia psują im humor, podważają coachingowo-kapitalistyczną prawdę o tym, że każdy jest kowalem swojego losu, że w pełni odpowiadamy za siebie, za jakość naszej egzystencji.
🖇
— Lubisz kląć, co? — śmieje się Agata.
— No, kurwa. Odkąd odzyskałem głos, to nic mnie bardziej nie cieszy niż brzmienie niecenzuralnych słów.
🖇
Dlaczego z takim uporem piszę „asystent” zamiast „opiekun”? Z jakiego powodu tak bardzo zależy mi na kwestiach nazewnictwa? To drugie słowo przecież od razu przychodzi na myśl, wydaje się oczywiste, szczególnie w odniesieniu do OzN. Powszechność wyrazu „opiekun” wynika jednak nie tylko z wygody czy przyzwyczajenia, ale z głęboko zakorzenionego, niemal przezroczystego ableizmu. Nie róbcie takich wielkich oczu. Używanie tego słowa zakłada bowiem, że osoby z niepełnosprawnościami potrzebują opieki, pomocy, jakiegoś rodzaju aktywizacji, niańczenia. Że są krańcowo niesamodzielne, pozbawione wolnej woli. Takie postawienie sprawy odbiera nam podmiotowość […].
[…] nasuwa mi się podchwytliwe pytanie: czy osobę, która towarzyszy menedżerowi na ważnych spotkaniach, sprawdza jego kalendarz, odbiera telefony też nazwiecie opiekunem/opiekunką? No właśnie. Ponadto przez wzgląd na chorobę, utratę sprawności, zdarzenia losowe sami z miejsca stajemy się CEO naszej niepełnosprawności.
🖇
Chcąc obcować z OzN, musicie się przygotować na to, że może być dziwnie, nieswojo, absurdalnie, niezręcznie, wstydliwie, czasami wręcz nieprzyjemnie. Ale to dobrze, gdyż tak po prostu wyglądają relacje międzyludzkie. Wszystkie i bez wyjątku. […] Nawiązywanie relacji z drugim człowiekiem to gra do jednej bramki, mamy przecież ten sam cel: zainicjować skuteczną komunikację.
Wojciech Sawicki, Życie na kółkach,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

Upływ czasu przyjmuje własną,
nieodgadnioną trajektorię.
🖇
Nie mam nic do stracenia, czym ryzykuję? Cierpienie przecież znam już od każdej strony.
🖇
[…] według wskazań OBOP-u 62% dorosłych Polaków nie ma w ogóle kontaktu z osobami niepełnosprawnymi ani w swoim bliższym, ani dalszym otoczeniu, już sama nasza obecność w przestrzeni publicznej jest cennym wkładem w samorozwój polskiego społeczeństwa.
🖇
Znowu myślę o Agacie. Targają mną jednocześnie złość, rozgoryczenie i kiełkująca nadzieja na lepszą przyszłość. Paraliżujący strach miesza się z pragnieniem nowego życia, z powiewem wolności. Bez Agaty nie byłoby mnie tutaj, to ona mnie wszystkiego nauczyła, to z nią wypracowałem wszystkie procedury. Teraz mogę podążyć własną drogą. Wymyślić się na nowo.
🖇
Uświadomiłem sobie również, że czas ma dla OzN najwyższą wartość. […] Tylko on się liczy. Ta świadomość pcha mnie na skraj niemożliwego, zapewnia niesłabnącą motywację do działania.
🖇
Liczę każdy swój oddech. Każdy jeden jest jak skarb.
(tamże)