jajka od szczęśliwych kur. najlepszy chleb w Polsce, który pokonał wczoraj 664 kilometry. i chwila, i towarzystwo o których marzyłam od wielu dni.
345/365

Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
jajka od szczęśliwych kur. najlepszy chleb w Polsce, który pokonał wczoraj 664 kilometry. i chwila, i towarzystwo o których marzyłam od wielu dni.
345/365

Jabłoń:
(zachwycona językową perełką dnia,
odlicza godziny do jutrzejszego ranka)
Perełka:
[jestem zakochana po uszy w takim jednym mężczyźnie.]
sono innamorata cotta di un uomo.
[jestem miłośnie ugotowana w takim jednym mężczyźnie.]
Niedzielne odliczanie literek, dwa. Bałam się, że po komunikacie: nie będziesz czytać tylko książek dla dzieci, nie mogę liczyć na przedstawicieli dziecięcej literatury. Na szczęście szybko okazało się, że nie było tak źle. To jedna z wielu „dzieckowych” książek, które wtedy otrzymałam od Sadownika. Misie mi się podobały bardzo, na każdej stronie.
«Pronto!… Chi è?… Si sente malissimo!».
«Sono io, tuo zio Fred!» la voce
era molto lontana, «arriverò
all’inizo della primavera. Dopo
il letargo. Ho tanto voglia
di rivederti!».
«Oh, anch’io, zietto…»
«Allora a…»
[ — Słucham!… Kto mówi?… Pan czuje się okropnie!
— To ja, twój wuj Fred! — głos był bardzo odległy. — Przyjadę na początku wiosny po zimowym spaniu. Mam dużą ochotę znów cię zobaczyć!
— Och, to tak jak ja, wujku…
— Więc do…]

«Molly, Molly, ho una bella notizia! A primavera lo zio Fred starà un po’ con noi. […]»
[ — Molly, Molly, mam wspaniałą wiadomość! Wiosną wuj Fred zostanie z nami troszkę.]
*
Ma il regalo più grande furono i racconti di Fred. Che storie pazzesche! Paesaggi affascinanti, tipi curiosi, fatti inauditi, cibi appetitosi, abitudini diverse. Le più sorprendenti che Momo e Molly avessero mai sentito.
[Ale największym prezentem były opowieści wuja Freda. Niestworzone historie! Fascynujące krajobrazy, ciekawe stworzenia, niezwykłe sytuacje, przepyszne jedzenie, różne zwyczaje. Najbardziej niesamowite niesamowitości, o jakich kiedykolwiek słyszeli Momo i Molly.]
*
*
«Hai ragione, saggio orso Passamontagna. Torneremo presto. Per ora arrivederci e grazie».
[ — Masz rację, mędrcze, niedźwiedziu Passamontagna. Wkrótce wrócimy. Teraz do zobaczenia i dziękujemy.]
*
«Ma non abbiamo tempo!»
[ — Ale nie mamy czasu!]
*

«Alberi, laghi, fiumi, mari e montagne sono il grande dono oche abbiamo ricevuto dalla natura. Dobbiamo conservarli con cura perché ognuno ne possa godere. […]».
[ — Drzewa, jeziora, rzeki, morza i góry są wielkim prezentem, który otrzymaliśmy od natury. Musimy obchodziś się z nimi ostrożnie, by każdy mógł się nimi cieszyć.]
*
«Eccoci di ritorno, zio Fred. Avevi proprio ragione! Il mondo è tutto da scoprire ed è così pieno di cose belle da imparare. Viaggiare ci ha insegnato tanto!» esclamarono Momo e Molly.
[ — Jesteśmy z powrotem, wuju Fredzie. Miałeś rację! Świat jest cały do odkrycia i tak pełen pięknych rzeczy do nauczenia się. Podróżowanie uczy tak wiele! — zawołali Momo i Molly.]
Christine Wendt, Le scoperte di Momo e Molly,
przeł. Laura Molinari i Vera Minazzi,
Jack Book, Milano 2022.

«Lo zio Fred non ha raccontato bugie!».
[ — Wuj Fred nie opowiadał bzdur!]
(tamże)

Niedzielne odliczalnie literek, raz. Bardzo długo na nią czekałam. Gdy udało mi się tę książkę upolować, rzuciłam wszystkie aktualnie czytane. Doskonała, choć każdy rozdział uświadamiał mi, że nie był to najlepszy wybór na trzeci tydzień giganta. Z każdym kolejnym rozdziałem, akapitem, zdaniem docierało do mnie, jak bardzo tęsknię już za sercem obleczonym w sierść, za moją malutką dziewczynką w babcinym już wieku, za Jej chrapaniem, za psimi oczami, które wodzą za swoim człowiekiem, by mieć aktualne dane na temat tego, co dzieje się wokół. A przecież tęsknić można w majestacie prawa dopiero od jutra.
Jeśli masz szczęście, możesz spotkać zwierzę, które zechce z tobą porozmawiać. Jeżeli masz jeszcze więcej szczęścia, spotkasz zwierzę, które poświęci czas i zada sobie trud poznania ciebie.
*
Pisząc w języku o języku albo myśląc w języku o języku, zawsze jest się pod wpływem tego języka. […] Język może nas zwodzić – forma języka zrównuje rzeczy, które równe nie są.
*
[…] zwierzęta wyrażają się na inne sposoby niż ludzie, ale nadają też znaczenie relacjom, ucząc się przez komunikację rozumieć siebie i świat, który zarazem współkształtują.
*
[…] powitanie stanowi coś więcej niż samo powitanie. Witając się, zwierzęta nie tylko mówią sobie „dzień dobry”, lecz także wymieniają się informacjami o swoich zamiarach. Podobnie jak my korzystają przy tym z min, gestów, mowy ciała i dźwięków.
*
Opór stanowi formę komunikacji, która może przybierać bardzo różne postaci.
*
Kiedy nie rozumiemy zwierząt, często przyjmujemy, że ich komunikacja nie ma znaczenia, a kiedy one nas nie rozumieją, uważamy, że są głupie.
*
Kiedy inni, zwierzę czy człowiek, są dla nas niezrozumiali, to dzieje się tak nie dlatego, że ich głowa czy myślenie są dla nas niedostępne, lecz dlatego, że nie jesteśmy obeznani z ich zwyczajami, zachowaniem i innymi rzeczami, które nadają znaczenie wspólnemu życiu.
*
Według Derridy język zawsze jest sztuczny, to most między wyspami, którymi my wszyscy jesteśmy.
*
Wypowiadane słowa dopełniają myśli, czyniąc je naszymi. Język wnosi do świata znaczenie i wyraża znaczenie.
*
Odnosząc się do zwierząt jak podmiotów z własnym spojrzeniem na świat, będziemy zadawali inne pytania i w inny sposób.
*
Ludzie myślą, że są wyjątkowo rozwinięci, jeżeli chodzi o sprawiedliwość, podczas gdy zarazem są gatunkiem, który na ogromną skalę wyzyskuje i wykorzystuje inne zwierzęta dla własnego zysku.
*
Żeby móc wieść wartościowe życie, nie wystarczy nie zostać zabitym czy wziętym do niewoli – trzeba też gdzieś żyć, mieć przestrzeń do nawiązywania kontaktów z innymi i samemu móc się rozwijać na różne sposoby.
*
[…] oksytocyna odgrywa na przykład rolę w relacjach matka–dziecko i między partnerami, a wraz z innymi hormonami również w szerszym społecznym współdziałaniu u ludzi. Już wspominałam, że oksytocyna jest także istotna w relacjach między ludźmi i psami oraz między zwierzętami.
*
[…] pojęcia takie jak ból, strach i miłość nie powstają w próżni. Inne zwierzęta wpływają na nie swoimi czynami i obecnością.
*
Myślenie i rozmawianie ze zwierzętami również ma te dwie strony: uczy nas lepiej rozumieć zwierzęta, a zarazem stanowi podstawę nowych relacji.
*
[…]
czynności nabierają znaczenia
w wyniku doświadczenia i ćwiczenia.
*
Zwierzęta, z którymi prowadzimy wspólne życie […] mają własne wyobrażenia na temat dobrego życia i własne sposoby dawania ludziom czegoś do zrozumienia.
*
[…] trzeba szukać sposobów na wspólne życie.
*
Żeby dociec, czego chcą zwierzęta, nie wystarczy je badać. Musimy z nimi rozmawiać. Prowadzenie tych rozmów wymaga zmiany myślenia o hierarchii między ludźmi i zwierzętami, ale może do niej dojść również podczas rozmowy, ponieważ ludzie zaczynają wtedy inaczej postrzegać zwierzęta. To wymaga zarazem zmiany w naszym sposobie myślenia o języku.
*
[…] język pomaga żyć ze zwierzętami w inny sposób. Zwierzęta pokazują nam, że język jest o wiele szerszy i bogatszy, niż sądziliśmy, oraz że istnieje o wiele więcej możliwości wyrażania się w znaczący sposób niż tylko za pomocą ludzkich słów.
*
Żeby język zwierząt był językiem, one nie muszą uczyć się niczego nowego, to my musimy inaczej je postrzegać. Mówią od dawna.
Eva Meijer, Języki zwierząt,
przeł. Alicja Oczko,
Marginesy, Warszawa 2021.
(wyróżnienie własne)

Orki mają bardzo duży mózg, a także – oprócz układu limbicznego odpowiedzialnego za przetwarzanie emocji – obszar w mózgu, którego my nie posiadamy. Z tego powodu niektórzy naukowcy sądzą, że prawdopodobnie orki są bardziej społeczne od nas i mają bogatsze życie uczuciowe.
*
Badacz Christian Rutz zakłada, że podsunięcie krukom trudno dostępnego pożywienia pełni taką samą funkcję jak postawienie w biurze ekspresu do kawy.
Krukowate potrafią więcej rzeczy, o których ludzie sądzili, że są zarezerwowane wyłącznie dla naczelnych i waleni. Wrony nigdy nie zapominają twarzy […].
*
U żyjących na wolności słoni w wyniku badania stwierdzono, że pocieszają przyjaciół i chronią przed innymi towarzyszy grupy, kiedy ci nie mogą bronić się sami.
*
[…] niedawno badacze odkryli, że żyrafy nucą sobie nocami.
*
Aby dowiedzieć się więcej o pochodzeniu języka, bada się obecnie mózg nietoperzy, które są postrzegane jako ssaki o najbardziej po człowieku złożonej formie komunikacji wokalnej.
*
Relacje nie ustają wraz ze śmiercią. Kiedy słoń umiera, inni członkowie grupy, często rodzina, zbierają się wokół niego.
*
W przeciwieństwie do ludzi, którzy oddychają automatycznie, delfiny robią to świadomie. Za każdym razem muszą się wynurzać. Kiedy życie staje się nieznośne, biorą ostatni oddech i osiadają na dnie, gdzie już pozostają.
*
Być może psy odczuwają emocje w inny sposób niż ludzie, ale to nie znaczy, że nie istnieje nic takiego jak psi smutek czy psia radość.
*
Ludzie, którzy żyją wspólnie z innymi zwierzętami, są zarazem kształtowani przez ich obecność oraz działanie, i odwrotnie.
*
Gatunek nie jest decydujący dla jakości komunikacji czy trwałości relacji. […] sierść czy ogon nie powstrzymają możliwości wypracowania wspólnego języka.
*
[…] gesty, postawa ciała, kontakt wzrokowy, dotyk i inne fizyczne formy interakcji są w komunikowaniu się z innymi zwierzętami ważniejsze niż używanie ludzkich słów.
(tamże)

«piove?»
«no, non piove. nevica!»
337/365
____________
* // à la Leon Leszek Szkutnik:
— pada deszcz?
— nie, nie pada. pada śnieg!
alternatywny tytuł wpisu:
4853. Panna cotta (LXXI)

w coraz krótsze dni szukam światła. znajduję czy jestem przez nie odnaleziona? wybieram to zatrzymane w liściach, a może to same rośliny mnie wybierają?
336/365

The material you’re made of changes, but the essence of that material might have been here timelessly.
Arnold Mindell, The Leader’s 2nd Training: For Your Life and
Our World, Gatekeeper Press, Columbus (OH) 2019.

ci metto i miei sogni per imparare chi sono.
ci metti i tuoi sogni per imparare chi sei.
ci mettiamo i nostri sogni per essere insieme felici.*
332/365
ci vuole un caffè.
e ci vogliono due cornetti.
e ci vuole un bel libro per essere
una persona felice la mattina.**
____________
* // à la Leon Leszek Szkutnik:
potrzebuję moich snów, by dowiedzieć się, kim jestem.
potrzebujesz swoich snów, by dowiedzieć się, kim jesteś.
potrzebujemy naszych marzeń, by być razem szczęśliwi.
** potrzeba filiżanki kawy.
i dwóch rogalików.
i jednej wspaniałej książki, by być / szczęśliwą osobą rano.
alternatywny tytuł wpisu:
4848. Panna cotta (LXX)
Tydzień temu Go zasypało. Po śniegu w środę już prawie nie było śladu, ale rekordowy sopelek trzymał się dziarsko. Dziś odkryłam, że w piątek dosłał jeszcze jedno stadko sopelków. Piękne! Wszystkie one. Dziś już nie ma w Małej Danii śladu ani po śniegu, ani po sopelkach, ale te ostatnie tu zostaną na dłużej.

Biały Kruk, fragmenty.

Niedzielne odliczanie literek, cztery. Po tamtej książeczce, gdy odkryłam istnienie całej serii, mimo że Sadownik obdarował mnie książkami na wiele miesięcy, musiałam wykorzystać listopadowy deputat na tę opowieść. Bo ja często się boję, więc pochylenie się nad pomysłem, by pozwolić wykiełkować odwadze ze strachu, wydawało mi się atrakcyjne na wielu poziomach. Po tej książce można nie tylko pochylić się nad naturą osobistych strachów, ale również im podziękować za to, co szepczą, mówią, a czasem wrzeszczą do nas.
Zachwyciły mnie ilustracje, drobne detale, do których nie da się nie uśmiechnąć. Mam hipotezę, że myszka jest bardzo cichą bohaterką każdej opowieści z tej serii. Sprawdzę przy okazji grudniowego przydziału na włoskie literki.
Tra queste [emozioni universali] figurano la rabbia, la tristezza, la sorpresa, il disgusto, la gioia e la paura.
Come mai non vi è traccia del coraggio? Perché è un derivato dell’emozione e esso antagonista: la paura.
Tanto più riusciamo ad affrontare le nostre paure, infatti, tanto più ci sentiamo coraggiosi e capaci di gestire le difficoltà.
[Między tymi [podstawowymi emocjami] znajdują się: złość, smutek, zaskoczenie, wstręt, radość i strach.
Jakim cudem nie ma śladu po odwadze? Dlatego, że jest to pochodna emocji, jest antagonistą strachu.
Im częściej możemy mierzyć się z naszymi strachami, tak naprawdę tym częściej czujemy się odważni i potrafimy radzić sobie z trudnościami.]
* * *
Nel Grande Bosco di Carta, l’ultimo giorno d’autunno, si celebrava la “Festa delle Lanterne magiche”.
Su un vecchio cartello all’ingresso del bosco era incisa questa frase:
Se il tuo desiderio su un bigliettino scriverai, regalalo al cielo e avverarsi to vedrai.
Tutti gli animali aspettavano questo evento con grande emozione.
Volpe, che abitava nella casetta più graziosa di tutto il bosco, ogni sera controllava che il bigliettino con il suo desidero fosse sempre al sicuro nella tasca del gilet.
[W Wielkim Lesie z Papieru ostatniego dnia jesieni obchodzono „Święto magicznych lampionów”.
Na starym znaku przy wejściu do lasu było wyryte takie zdanie:
Jeśli zapiszesz swoje życzenie na karteczce, wyślesz ją do nieba, to zobaczysz, jak ono się spełnia.
Wszystkie zwierzęta oczekiwały na tę imprezę rozemocjonowane.
Lis, który mieszkał w jednym z najładniejszych domków w lesie, każdego dnia sprawdzał, czy karteczka z jego życzeniem jest na pewno bezpieczna w kieszeni jego kamizelki.]
A Volpe, che aveva sempre paura di tutto,
iniziarono a tremare i baffi, poi le zampe
e persino la punta della coda!
[Lis zawsze bał się wszystkiego,
zaczynało się od trzęsących wibrysów, potem dołączały łapy,
a nawet końcówka ogona!]
*
— Sei in ritardo, Volpe! Corri, le lanterne stanno già volando!
Volpe no si mosse dal suo nascondiglio e, con un filo di voce, rispose: — Tasso, amico mio, scappa! Ho vito qualcosa di spaventoso laggiù nel bosco!
Tasso […] continuò: — […] Dai, vieni fuori! No ti interessa più il tuo desiderio?
[ — Spóźniasz się, Lisie! Biegnij, lampiony już latają!
Lis nie opuszczając swojej kryjówki, cienkim głosikiem odpowiedział:
— Borsuku, mój przyjacielu, uciekaj! Widziałem coś przerażającego tam na dole w lesie!
Borsuk […] dodał:
— […] Dawaj, wyłaź! Już cię nie obchodzi twoje życzenie?]
*
*
— Volpe, sai cosa mi diceva sempre mio nonno? “Più scappi dalla paura e più lei diventa forte!”
[ — Lisie, wiesz, co mówił zawsze mój dziadek?
Im bardziej uciekasz od strachu, tym bardziej on staje się wielki!]
Voul dire che evitare […] non serve a nulla. Scappare da ciò che ti spaventa, no farà andare via la paura.
[Chciał powiedzieć, że unikanie […] nic nie daje. Uciekanie od tego, co przeraża, nie sprawi, że strach zniknie.]
*
— Sai, una volta io avevo paura del buio… — sussurrò Tasso. — E poi ho scoperto che è solo nella notte scura che posso vedere il volo delle lucciole o il bagliore delle stelle.
[
— Wiesz, kiedyś bałem się ciemności… — wyszeptał Borsuk. — A później odkryłem, że jedynie w ciemną noc mogę zobaczyć lot świetlików i blask gwiazd.]
Volpe aveva ascoltato con molta attenzione le parole di Tasso e, timidamente, aveva tirato fuori anche una zampetta da sotto la coperta. Quatta quatta si era avvicinata alla porta. E fu proprio in quel momento che sentì un brivido attraversarle la schiena.
[Lis słuchał z uwagą Borsuka i, nieśmiało, wysunął łapkę spod kołdry. Bezszelestnie zbliżył się do drzwi. I w tym momencie poczuł dreszczyk na plecach.]
Così Volpe trovò il coraggio di fare un altro passettino in avanti.
[Tak Lis znalazł odwagę, aby zrobić kolejny kroczek naprzód.]
*
E così, passo dopo passo, brivido dopo brivido, arrivò quasi sotto l’albero. […] Si sentiva così forte ora, così coraggiosa!
[W ten sposób, krok po krok, z dreszczykiem emocji, dotarł prawie pod drzewo. […] Czuł się teraz tak mocny, taki odważny!]
*
Quando finalmente Volpe arrivò alla festa, le lanterne magiche stavano già tutte volando in cielo.
[Kiedy w końcu Lis dotarł na imprezę, wszystkie magiczne lampiony były już wysoko na niebie.]
*
Forse basta trovare il coraggio di affrontare, poco alla volta, le cose che ci spaventano.
[Może wystarczy znaleźć odwagę, by zmierzyć się krok po kroczku z rzeczami, które nas przerażają.]
Luca Mazzucchelli, La paura che diveta coraggio, ilustr. Giulia Telli,
Giunti Editore, Firenze/Milano 2020.
(wyróżnienie własne)


Niedzielne odliczanie literek, trzy. Jedna z wielu książek, które przywiózł dla mnie Sadownik. Została mi wręczona z komentarzem: nie będziesz czytać tylko książek dla dzieci. No, nie będę, ale ta, choć nie jest dla kilkulatków, jak wszystkie te dla dzieci, też jest o miłości. Co zrobić?
Paradiso.
Ufficio dei desideri. Tanti angeli vanno e vengono nella stanza. Arriva un’e-mail. L’ha mandata qualcuno dalla Terra, un uomo. Quando gli uomini vogliono qualcosa, i loro desideri diventano e-mail e arrivano in questo ufficio, in Paradiso.
[Raj.
Biuro pragnień. Wielu aniołów wychodzi i wchodzi do pokoju. Przychodzi e-mail. Przysłał go ktoś z Ziemi, jakiś mężczyzna. Kiedy ludzie chcą czegoś, ich pragnienia stają się mejlami i przychodzą do tego biura w Raju.]
*
L’angelo Pippo è un angelo specializzato. Fa questo lavoro da secoli e secoli. Ha fatto incontrare milioni di uomini e donne. In Paradiso è famoso perché vuole essere sempre originale e cerca sempre nuovi modi per aiutare le persone che si sentono sole. […] È davvero molto bravo, ma qualche volta pensa proprio come un uomo e quindi, anche lui, sbaglia.
[Anioł Pippo jest aniołem-specjalistą. Wykonuje swoją pracę od wielu wieków. W ramach swoich obowiazków spotkał ze sobą miliony mężczyzn i kobiet. W Raju jest słynny, ponieważ chce być zawsze orygialny i szuka ciągle nowych sposobów, by pomóc osobom, które czują się samotne. […] Jest w tym naprawdę dobry, chociaż czasem myśli dokładnie jak mężczyzna i wskutek tego, niczym mężczyzna, myli się.]
*
— Allora, Pippo? *
Il tempo passa […]. Michele continua a dire la verità […], ma in questo caso la verità non lo aiuta molto. * — Allora, Pippo. IL CAPO ha detto di si. *
Cerca di dormire. Pippo è vicino a lui e gli canta una ninnananna angelica. * — Sei un angelo, Pippo. Giovanni
Ducci,
Amore in Paradiso,
— Tutto bene. Si sono conosciuti al telefono.
— E come?
— Perla, la donna, è venuta a Roma. Sulla metropolitana io le ho rubato il portafoglio. L’ho messo per terra e Michele l’ha trovato. Poi lui l’ha chiamata al cellulare.
— Hai fatto cosa? Le hai rubato il portafoglio?
— Esattamente.
— Ma sei matto?
— Nessuno mi ha visto, io sono invisibile.
— Tu sei un angelo e non puoi rubare.
— Dobbiamo aiutare quell’uomo a trovare l’amore.
— Sì, ma non così. Mi dispiace, ma non posiamo accettarlo.
— È troppo tardi; si sono già conosciuti.
— Oh, no! Adesso il CAPO sicuramente si arrabbia con me. — dice l’angelo rosa — Pippo, devi fermare questa storia d’amore.
— Fermarla? E come?
— Perla non deve più vedere Michele. Una nuova famiglia non può nascere da un furto.
[ — Więc, Pippo?
— Wszystko dobrze. Poznali się przez telefon.
— A jak?
— Perla, ta kobieta, przyjechała do Rzymu. W metrze ukradłem jej portmonetkę. Rzuciłem go na ziemię i Michele go znalazł. Później zadzwonił do niej na komórkę.
— Co zrobiłeś? Ukradłeś jej portmonetkę?
— Dokładnie.
— Zwariowałeś?
— Nikt mnie nie widział, jestem niewidzialny.
— Jesteś aniołem, nie możesz kraść.
— Musimy temu mężczyźnie pomóc znaleźć miłość.
— Tak, ale nie w ten sposób. Przykro mi ale nie możemy tego zaakceptować.
— Jest za późno, już się poznali.
— O, nie! Teraz SZEF na pewno się na mnie wścieknie — mówi różowy anioł — Pippo, musisz zatrzymać tę miłosną historię.
— Zatrzymać? A jak?
— Perla nie może więcej zobaczyć Michele'a. Nowa rodzina nie może narodzić się z kradzieży.]
[Czas płynie […]. Michele nie przestaje mówić prawdy […], ale w tym przypadku prawda niezbyt mu pomaga.]
— Meraviglioso!
— Non ho mai visto nessuno essere così contento di andare a vivere sulla Terra.
— Non hai mai visto nessuno perché nessun angelo lo ha mai chiesto prima.
[ — Więc, Pippo, SZEF powiedział: tak.
— Wspaniale!
— Nigdy nie widziałem nikogo, by był tak zadowolony z faktu, że idzie żyć na Ziemi.
— Nigdy nie widziałeś nikogo, bo żaden anioł nigdy wcześniej o to nie poprosił.]
[Próbuje zasnąć. Pippo jest blisko niego i śpiewa mu anielską kołysankę.]
— Non più, Perla. Non più.
Pippo guarda il cielo e fa OK con le dita. Nella sala dei Desideri, gli angeli applaudono.
[ — Jesteś aniołem, Pippo.
— Już nie, Perla. Już nie.
— Pippo spojrzał w niebo i palcami wykonał znak OK. W centrum Pragnień aniołowie bili brawo.]
Alma Edizioni, Firenze 2015.
(wyróżnienie własne)

Niedzielne odliczanie literek, dwa. Osiemdziesiąt książek temu, już w czasie wojny, ale długo przed Noblem czytałam jedyną, dostępną wówczas w języku polskim, książkę tej Autorki. A potem przyszedł Nobel, chwila czekania i trzy książki wydane w jednej miały swoją polską premierę jedenaście dni temu.
Poraziła mnie ta książka, a w zasadzie trzy, które się na nią składają. W efekcie dużo teraz myślę o tych, którzy swoją obecnością lub zdecydowaną nieobecnością mieli wpływ na to, jak myślę, jak żyję, jak przeżywam to, co mnie spotyka.
Spadały na mnie grube warstwy ciszy.
*
[…] trzymam się jak najbliżej zasłyszanych słów i zdań, podkreślając je czasami kursywą. […] te słowa i zdania mówią o granicach i kolorycie świata, w którym żył mój ojciec i w którym żyłam ja. A w tamtym świecie nigdy nie mylono jednego słowa z drugim.
*
Jak opisać wizję świata, w którym wszystko drogo kosztuje?
*
Fakt, że lubiłam łamać sobie głowę, wydawał mu się podejrzany. Brak życia w kwiecie wieku. Czasami wyglądał tak, jakby uważał, że jestem nieszczęśliwa.
Coraz bardziej kochał życie.
*
Przypominam sobie ten moment, kiedy łudziłam się, że jeszcze nic nie jest stracone, gdy tymczasem jego wysiłek, aby uczepić się świata, świadczył o tym, że się od tego świata oddalał.
*
Wkrótce nie pozostanie mi nic do napisania. Chciałabym opóźnić ostatnie strony, mieć je zawsze przed sobą.
*
Wślizgnęłam się w tę połowę świata, dla której druga połowa jest tylko dekoracją.
Annie Ernaux,
Miejsce [w:]
Bliscy, przeł. Agata Kozak,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022.
* * *
Moja matka umarła […].
*
[…] i nagle: „Jej już nie będzie na świecie, nigdy i nigdzie”. Przestałam rozumieć zwyczajowe zachowania ludzi […].
Ten stan stopniowo zanika. […] pierwsza wiosna, której nie zobaczy.
*
Błędem jest udawać, że sprzeczność jest niepojęta, ponieważ to właśnie w bólu istoty żywej ma ona prawdziwe istnienie.
// Georg Wilhelm Friedrich Hegel (1770–1831)
*
Dla mnie matka jest osobą bez historii. Po prostu zawsze była. […] Chciałabym również dotrzeć do kobiety, która istniała poza mną, rzeczywistej kobiety […]. To, o czym mam nadzieję napisać i co byłoby najprawdziwsze, sytuuje się niewątpliwie na styku tematyki rodzinnej i społecznej, mitu i historii. Mój projekt ma charakter literacki, ponieważ polega na poszukiwaniu prawdy o matce – prawdy, do której można dotrzeć jedynie poprzez słowa.
*
Bojąc się, że nie będzie kochana za to, kim jest, miała nadzieję być kochaną za to, co może dać.
*
Staram się nie traktować przemocy, przesadnej czułości i wyrzutów matki jako jej cech wyłącznie osobistych, lecz umiejscowić je również na tle jej historii i kondycji społecznej. Ten sposób pisania, który wydaje mi się nastawiony na prawdę, pomaga mi wyjść z osamotnienia i mroku indywidualnej pamięci poprzez odkrycie ogólniejszego znaczenia.
*
Nauka przemknęła przez nią, nie wywołując żadnych pragnień. Nikt nie „popychał” swoich dzieci, one musiały mieć te chęci „w sobie”, a szkoła służyła jedynie temu, by przeczekały do momentu, kiedy przestaną być na utrzymaniu rodziców.
*
Funkcja mowy pozostała nienaruszona, spójne zdania, poprawnie wymawiane słowa, tyle że oddzielone od rzeczy, podlegające jedynie wyobraźni. […] Czasami jednak WIEDZIAŁA: „Obawiam się, że mój stan jest nieodwracalny”. Albo też WSPOMINAŁA: „Zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby moja córka była szczęśliwa, a ona wcale nie była przez to szczęśliwsza”.
*
Ludzie, którzy ją znali w przeszłości, pisali do mnie: „Nie zasłużyła na to”, i uważali, że byłoby lepiej, gdyby została szybko „uwolniona”. Być może pewnego dnia całe społeczeństwo będzie tego samego zdania. Nie odwiedzali jej, dla nich była już martwa. Ale ona chciała żyć.
*
Trzeba było, żeby moja matka, urodzona w zdominowanym środowisku, z którego chciała się wydostać, stała się historią, abym ja mogła poczuć się mniej samotna i sztuczna w dominującym świecie słów i idei, do którego przeszłam, tak jak tego chciała.
Już nie usłyszę jej głosu. To ona, jej słowa, ręce, gesty, sposób, w jaki się śmiała i poruszała, łączyły kobietę, którą jestem, z dzieckiem, którym byłam. Straciłam ostatni łącznik ze światem, z którego się wywodzę.
*
Czasem w domu natykam się na przedmioty, które do niej należały […]. Natychmiast ogarnia mnie świadomość jej śmierci, znajduję się w czasie rzeczywistym, w którym jej już nigdy nie będzie.
Annie Ernaux,
Pewna kobieta [w:]
Bliscy, przeł. Agata Kozak,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022.
(wyróżnienie własne)
* * *
Nie wiem, czy ludzie dużo myślą przy grobach.
*
Zachowałam w pamięci tylko tę opowieść, której miałam nie słyszeć, nieprzeznaczoną dla mnie, skierowaną do eleganckiej młodej kobiety, słuchającej jej zapewne z fascynacją, jaką budzi nieszczęście, którego sami chcielibyśmy uniknąć. […] Jedyna opowieść – innej nigdy nie będzie – inaugurująca dla mnie świat, w którym istniejesz jako zmarła i jako święta. Opowieść, która mówi prawdę i mnie wyklucza.
*
Dzieci radzą sobie lepiej, niż nam się wydaje, z sekretami, z tym, o czym jak sądzą, nie należy mówić.
*
„Ty” jest pułapką. Ma w sobie coś duszącego, wprowadza między mną a tobą wyimaginowaną intymność zaprawioną żalem, zbliża, aby robić wyrzuty. Dyskretnie dąży do tego, by uczynić cię przyczyną mojego istnienia, zredukować całość mojej egzystencji do twojego odejścia.
*
Rzeczywistość jest kwestią słów, systemem wykluczeń. Więcej/mniej. Lub/i. Przed/po. Być albo nie być. Życie lub śmierć.
*
Grzeczna znaczyło również tyle co czuła, przymilna, „przyjemniusia”, jak mawiano w gwarze normandzkiej w odniesieniu do dzieci i psów. Zdystansowana wobec dorosłych, wolałam ich obserwować i słuchać, niż obejmować, toteż nie przypisywano mi tej cechy. […]
Sześćdziesiąt lat później wciąż potykam się o to słowo, próbując rozsupłać jego znaczenia […].
*
Na pewno to tam trzeba cię szukać, w osobistym, nieczytelnym dla innych repertuarze wyobraźni, aby cię odkryć dzięki pracy, której nikt nie może wykonać za mnie.
*
W swoim pokoju u rodziców zawiesiłam zdanie Claudela, starannie przepisane na dużym arkuszu papieru o brzegach przypalonych zapalniczką, jak cyrograf: „Tak, wierzę, że nie przyszedłem na świat na próżno i że było we mnie coś, bez czego świat nie mógł się obejść”.
Annie Ernaux,
Druga córka [w:]
Bliscy, przeł. Agata Kozak,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022.
(wyróżnienie własne)

Niedzielne odliczanie literek, raz. Nie wybrałam tej książki. Nie miałam o niej pojęcia. Została mi zaanonsowana.
Cztery lata temu, gdy znałam już diagnozę, spotkałam La Tesorę — wtedy była jeszcze Kobietą-Aniołem — i poprosiłam Ją, by dała mi znać, jak znajdzie coś, co mogłoby mi ulżyć w życiu z chorobą. Jakieś czterdzieści dni temu powiedziała mi, że ma coś dla mnie, pomogła mi zacząć i… Dziś kończę: (a) miesiąc praktyki i (b) prawie cały miesiąc, pierwszy od czterech lat, gdy nie muszę w nocy nawiedzać toalety i nie mam dodatkowego śródnocnego czasu na czytanie.
Kilka dni przed moim wyjazdem na gigant, La Tesora — również uwiedziona włoską kulturą — pokazała mi tę książkę. Na szczęście była dostępna w ibuku. Ta książka nie zrobiłaby na mnie takiego wrażenia, jakie zrobiła, gdyby nie doświadczenie podarowane przez La Tesorę. Nie da się ukryć, że w nieszczęściu wymagającej choroby, mam niebywałe szczęście do Ludzi.
Początek tych ćwiczeń, tak jak początek jakichkolwiek ćwiczeń, był do dupy.
*
Moje pierwsze próby poruszenia nieba i ziemi w celu dotarcia do utraconej sztuki oddychania pozostawiły mnie z toną słownego gruzu. Chciałbym przez to powiedzieć, że napisanie niniejszej książki, jak to z większością książek bywa, wymagało mnóstwa czasu i aż nazbyt często przypominało syzyfową pracę.
Courtney Young, mój redaktor […] przemielił liczące sobie 270 000 słów gruzowisko wielosylabowych i trudnych terminów w nieco bardziej strawną cegłę, którą trzymacie właśnie w dłoniach.
*
[…] nos to cichy wojownik, strażnik naszego ciała, farmaceuta naszych umysłów i wiatrowskaz naszych emocji.
*
Ogólnie rzecz biorąc, ludzie mają wątpliwy zaszczyt bycia najbardziej „zatkanym” gatunkiem na Ziemi.
*
Mopsy, mastify, boksery i inne psy brachycefaliczne zostały wyhodowane tak, aby mieć krótki pysk, płaską kufę i mniejsze zatoki, przez co narażone są na wiele przewlekłych dolegliwości oddechowych podobnych do ludzkich. Pod wieloma względami współczesny człowiek stał się Homo odpowiednikiem tych powstałych w wyniku chowu wsobnego ras psów.
*
[…] ewolucja nie zawsze oznacza postęp. Ewolucja oznacza po prostu zmianę.
*
[…] dostrzegłem w historii badań oddechowych swego rodzaju sinusoidę: różni naukowcy, różne dziesięciolecia, te same wnioski, ta sama cykliczna zbiorowa amnezja.
*
Prawidłowe oddychanie nic nie kosztuje, wymaga niewiele czasu i wysiłku, możesz je uprawiać, gdziekolwiek zechcesz, kiedykolwiek potrzebujesz.
*
[…] współczesna medycyna jest zdumiewająco skuteczna w wycinaniu i zszywaniu różnych części ciała w nagłych przypadkach, niestety niedomaga jednak, jeśli chodzi o leczenie łagodniejszych przewlekłych chorób poszczególnych układów, takich jak astma, bóle głowy, stres i problemy autoimmunologiczne, z którymi boryka się większość dzisiejszej populacji.
*
To, w jaki sposób oddychamy, naprawdę ma znaczenie.
*
Ani razu nie obudziłem się też na siku. Nie musiałem, ponieważ moja przysadka mózgowa prawdopodobnie prawidłowo wytwarzała wazopresynę. Nareszcie spałem długo, dobrze i głęboko.
*
Kluczem […] jest cierpliwość, elastyczność i powolne przyswajanie tego, co oddech ma do zaoferowania.
*
Statystycznie rzecz biorąc, zaczerpniesz 670 milionów oddechów w ciągu swojego życia. Być może połowę z nich masz już za sobą. Być może bierzesz oddech po raz 669 000 000. Być może chciałbyś zaczerpnąć kilka milionów więcej.
James Nestor, Oddech. Naukowe poszukiwania
utraconej sztuki, przeł. Patrycja Przełuska,
Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2021.
(wyróżnienie własne)

Na najbardziej podstawowym poziomie wszelka materia jest po prostu energią.
*
Powinieneś postawić sobie wyzwanie,
a jednocześnie nie przesadzić.
*
[…] oddech to coś więcej niż tylko wprowadzenie powietrza do naszego ciała. To najbardziej intymna relacja, jaka nas łączy z otaczającym światem.
Powietrze, które ty, ja lub jakakolwiek inna oddychająca forma życia kiedykolwiek zaczerpnęła przez usta, nos bądź wchłonęła przez skórę, to nic innego jak używany, przeżuty i wypluty pył kosmiczny, który istnieje od 13,8 miliarda lat.
(tamże)
Kaan.
Należysz do tego świata, a do tej chwili, do tego miejsca, w którym właśnie się znajdujesz, przyprowadziła cię jakaś siła wyższa.
Toko-pa
Turner, Przynależność. Jak przypomnieć sobie
drogę do domu,
przeł. Dorota Pomadowska,
Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2022.

lubię ten obraz. wspomnienie dla jednych, marzenie dla drugich, dla trzecich marzenie niedoścignione. i teraźniejszość — Gonia w kolejce do sklepiku w depeesie, a ja cyk.
329/365

— wiesz, jeszcze nie jestem ciężarem dla rodziny — powiedział z nieukrywaną dumą w głosie.
nie wiedziałam, czy mam usunąć pierwsze trzy słowa oraz przecinek z jego wypowiedzi i postawić na końcu kropkę. a może znak zapytania?
328/365

Nasz oddech zawiera w sobie jeszcze jakąś inną niewidzialną energię – potężniejszą i silniej oddziałującą niż jakakolwiek molekuła znana zachodniej nauce.
James Nestor, Oddech. Naukowe poszukiwania
utraconej sztuki, przeł. Patrycja Przełuska,
Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2021.
Wczoraj zdjątko przysłał, nim dziś zasypało Małą Danię na całego.

Biały Kruk, fragment.