czwartek, września 12, 2024

5578. Z oazy (CCLXXIX)

Nie­dzielne odliczanie literek, trzy. Gdy druga z pierwszych dwóch przedurlopowo przeczytanych książek ustawiała się w ogonku, w którym obowiązywał zakaz wy­prze­dza­nia, i zapowiadało się na dłuższy postój, przyszła do mnie okładka tej. Na­tych­miast rozpoznałam Autorkę kreski i…

To patchwork miniatur na temat doświadczenia, które, w konstruowanym na miarę XXI wieku świecie cywilizowanego Zachodu, zamiast mieć chociaż delikatny po­smak przywileju, jest czymś, co trzeba społecznie tłumaczyć i oswajać, starać się wcisnąć w ramy pędzącego donikąd świata, który lubi dokładać nie­po­trzeb­nego cierpienia.

A ilustracje? Nie można się nimi rozczarować.

Wierzę w nas, które jesteśmy świadkami upływającego czasu, dostrzegamy u siebie na­wza­jem coś innego niż to, co widzą inni. […]  patrzymy sobie na­wza­jem głęboko w oczy i widzimy nastoletnie, zbuntowane dziewczynki, któ­rych nikt inny nie dostrzega. Można ich nie rozpoznać, jeśli wcześniej sa­me­mu nie przeżyło się młodości.

🖇

Niezwykłe jest to, że cieszę się na coś jeszcze, chociaż nie mam pojęcia na co i może nigdy się tego nie dowiem. Ale kiedy się przeżyło tak wiele minut, let­nich wakacji, zimowych nocy i piątków, to człowiek wie, że byłoby ogrom­ną niespodzianką, gdyby jakiś dzień, chyba zwłaszcza piątek, nie przyniósł żad­nych niespodzianek i przygód, gdyby okazał się zupełnie zwyczajny, jak wydawały ci się poprzednie dni.

🖇

     – Bycie starym nigdy nie daje gwarancji, że jest się mądrym, prawda? Szczerze mówiąc, często jest na odwrót. Można powiedzieć, że dorastamy zgodnie z zasadami i prawdą, ponieważ nie jesteśmy na tyle bystrzy, żeby zrozumieć, iż właściwie każdy dzień jest nam dany po to, żeby zadziwić się bardziej tym światem, częściej słuchać innych czy stukać kogoś w ramię, jadąc autobusem, jeśli rozumiesz, co mam na myśli.
     – Nie…?
     – W przeciwnym razie tacy ludzie jak twoi rodzice stają się coraz bar­dziej pewni tego, że mają rację, że to, co mówią i myślą, to prawda ob­ja­wio­na. Na świecie, niestety, jest zbyt dużo osób, które uwierzyły, że są „idddio­ta­mi”, ponieważ czują to w swoim sercu, i takich, które nie rozumieją, że są „idddiotami”, chociaż mają to wypisane na czole. Wiesz, Jon, piękne i spra­wie­dli­we w marzeniach jest to, że zawsze przychodzą wyłącznie do tych, którzy ich zapragnęli. Jestem tylko starym nieznajomym mężczyzną z auto­bu­su i nie mogę ci obiecać, że wszystko się ułoży. Prawdopodobnie będzie coraz gorzej. Aż pewnego dnia, kiedy ogarnie cię taka ciemność, że po­my­ślisz: teraz już tylko siąść i płakać, być może właśnie wtedy dostrzeżesz smugę światła daleko przed sobą. I to, co teraz wydaje ci się koń­cem świa­ta, okaże się najlepszą rzeczą, jaka ci się w życiu przy­trafiła.

🖇

🖇

Kiedy siedzimy przy obiedzie, rodzina rozmawia o tym, że:
       – chyba należy położyć płyty chodnikowe obok garażu,
     – dzieci sąsiadów rozpoczęły naukę w szóstej klasie,
     […] 
     – francuska rodzina zasadziła żywopłot wokół domku letniskowego,
     […] 
     – skrzynia biegów w maździe się zepsuła,
     – jedną trzecią jedzenia na talerzu powinny stanowić warzywa,
     […] 
     – ktoś w Haslum kupił szczeniaka cocker spaniela,
     – ten wieczór był tak miły, że musimy go powtórzyć.

Kiedy leżę w łóżku i słyszę głosy dobiegające z salonu, rodzina rozmawia o:
     – nadziei,
     – seksie,
     – tym, że ostatnio życie jest ciężkie,
     – tym, że Leif wrócił do nałogu po leczeniu odwykowym,
     – tym, że ktoś się zakochał,
     – lęku,
     – nieprzespanych nocach i tęsknocie po odejściu przyjaciela,
     […] 
     – samotności i sambie, ogródkach restauracyjnych i marzeniach,
     – tym, że tego wieczoru rozmowa toczy się w tak ciepłej i serdecznej atmosferze, że mogłaby się nigdy nie kończyć.

  A ja leżę z otwartymi oczami i zastanawiam się, kiedy znalazłem się poza nawiasem życia.

🖇

🖇

[…]  wigor nie ma nic wspólnego z tym, jak dużo lub jak mało zostało nam czasu. Wigor lub siła życiowa oznaczają patrzenie do przodu i tylko niekiedy spoglądanie przez ramię, żeby zo­ba­czyć, co się stało. Żeby nie stracić orientacji.

🖇

🖇

Bibbi nie mówi zbyt dużo […] . Często jej się przyglądam i myślę, że nie je­stem za-kochany, tylko po-kochany. Lubię ją, może nawet kocham? Nie wiem. Zresztą, czy to nie to samo?
     Teraz postrzegam ludzi z większą łagodnością. Rozumiem, że wszyscy je­steśmy lekko zdezorientowani, kręcimy się w życiu, w parkach, u Hin­du­sa, na okolicznych werandach, w poszukiwaniu czegoś, czego moglibyśmy się chwycić, dłoni, poręczy, jakiegoś Boga lub kanapki z krewetkami i ma­jo­ne­zem czy filiżanki kawy.
     Wiem, że Bibbi cieszy się, że tu jestem. […]  najwięcej myślimy o tym, że to jeszcze nie koniec, i cieszymy się, czekając na kolejny dzień, na sobotę. A zaraz potem przyjdzie poniedziałek. Miejmy nadzieję.

🖇

     – Na początku pandemii koronawirusa to wszystko przypominało mi pierwsze dni wojny. Panował ten sam nastrój. Może to zabrzmi strasznie, ale korci mnie, żeby nazwać to urokami 9 kwietnia*. Mam tu na myśli jedność, gofry i dzielenie wspólnego losu.

________
  *  9
kwietnia 1940 roku III Rzesza dokonała inwazji na Norwegię.

🖇

🖇

Ani ja, ani moje przyjaciółki nie grzeszyłyśmy zbytnio urodą. I by­łyś­my z tego zadowolone. Te ładne zbyt szybko wyszły za mąż.

🖇

Twoja uczciwa twarz, z którą przyszedłeś na świat, a dorastając, starasz się ją ukryć. Mimo to przebija od spodu, gdy czujesz coś całym sobą. Po­przed­nie pokolenia również pragnęły ją ukryć, ale niestety prawie nigdy się to nie udaje. Jeśli dobrze się przyjrzeć.
     […] 
     Ale to drżenie, powinnaś to wiedzieć, powinnaś to teraz usłyszeć, jest naj­wspa­nialszą rzeczą, jaką posiadasz, twoją naj­większą wartością.
     To ono sprawia, że stąpasz po ziemi bardziej miękko […]. To ono spra­wia, że na późniejszym etapie życia dostrzeżesz piękno jaśniej, wyraźniej, prościej.

🖇

Nie bój się pokazać swojego dociekliwego, szczerego spojrzenia.

🖇

🖇

Pewnie, że boli, gdy spadają liście,
boli to, co więdnie,
i to, co zawodzi.
[…] 
Umieram, trwając w zaufaniu,
które stwarza świat
.

🖇

Nie wstydź się swojej starej, nowo narodzonej twarzy.
Pokaż komuś tajemną ścieżkę.
Idź pod prąd.
Dokonuj nieoczekiwanych wyborów.
Postukaj kogoś w ramię.
Sprawdź, co kryje się pod maską zakrywającą twarz.
Pytaj. Mrugaj. Drżyj.

🖇

🖇

Najwspanialszy jest chyba ten zapach świec, dobrze znajomy i dający po­czu­cie bezpieczeństwa, a jednocześnie drżący i pełen oczekiwania. Coś się wydarzy. Coś się wkrótce wydarzy.

🖇

Nie boję się.
     Nie boję się śmierci. Zostanę tu na ziemi jeszcze przez chwilę. Nie boję się. Jutro zrobi się jaśniej, a ja wypiję kawę, wyjrzę przez znajome okno, strze­pię okruchy z obrusu, chociaż jestem tylko gościem. Jestem gościem. W tym domu.
     Przybyłam z ciemności. Zamienię się w wiatr. Ku pocieszeniu znów się odrodzę.

🖇

Teraz wiatr jest najprawdziwszą rzeczą, jaką posiadam. Jakie to dziwne. I nieoczekiwane.

Linn Skåber, Starość. O tym, co najważniejsze,
ilustr. Lisa Aisato, przeł. Milena Skoczko-Nakielska,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024.
(wyróżnienie własne)

Nauczyłyśmy się go [śmiechu]  w ciągu życia – nie oznacza dźwięku, ale wspólnotę, autoironię, życie.

🖇

RADY OD STARYCH DLA MŁODYCH:
     […]  
     – Naucz się lubić deszczową pogodę. Rok nie składa się z 365 słonecznych dni.
     […] 
     – Korzystaj z prawa do głosowania.
     […] 
     – Przytulaj od serca.
     – Dbaj o owady.
     – Nie przekształcaj świadomości zbiorowej w nie­na­wiść do obcych.
     […] 
     – Codziennie zapisuj trzy drobne rzeczy, które danego dnia okazały się dla ciebie ważne i sprawiły ci przy­jem­ność, na przykład:
     Wypiłam dobrą herbatę.
     Zakochałem się.
     Spadł deszcz.


  RADY OD STARYCH DLA INNYCH STARYCH:
     […] 
     – Ćwicz się w sprawianiu kłopotów.
     […] 
     – Miej odwagę wybrać się samemu do restauracji.
     […] 
     – Codziennie zapisuj trzy drobne rzeczy, które danego dnia okazały się dla ciebie ważne i sprawiły ci przy­jem­ność, na przykład:
     Wypiłam dobrą herbatę.
     Zakochałem się.
     Spadł deszcz.


(tamże)

środa, września 11, 2024

5577. Z oazy (CCLXXVIII)

Nie­dzielne odliczanie literek, dwa. Grzecznie w ogonku lektur skończonych czekała, wierząc, że doczeka się w skończonym czasie. Ja pewna tego wcale nie byłam, ale książki charakteryzują się anielską cierpliwością do ludzi. Urlop uznany został za dobry czas, by nieśpiesznie, po troszku ulać wrażeń z czytelniczego kubeczka.

Kawałek literatury młodzieżowej nie postarzał się wcale, gdy od upo­lo­wa­nia kilka lat na mnie czekał na wirtualnym stoliczku. W tym samym czasie znajome mi szpa­ga­ci­ki wydoroślały, nabrały praw wyborczych, a ja od dawna nie proponuję im książek. Gapię się na nie, próbuję zrozumieć, odkrywając w sobie coraz nowsze pokłady sta­rzyz­ny. Życie i tyle.

Nikt z Prognozy Śmierci nie zadzwonił […], by powiadomić mnie o rychłej śmierci, ponieważ […] dzisiaj nie umrę. Nie w tym sensie, który zwykle ludzie mają na myśli.

[…]  dziękuję także każdemu nieznajomemu, który nie wzywał po­licji, kiedy pytałem: „Co byś zrobił, gdybyś dowiedział się, że nie­dłu­go umrzesz?”.

Adam Silvera

🖇🖇

Tak, żyjemy, a przynajmniej otrzymujemy szansę na życie, ale czasami jest ono trudne i skomplikowane ze względu na strach.

🖇

Domyślam się, że nie należy do ludzi, którzy urządzają pogrzeby ptakom. Znam wielu takich, którzy by się z tym nie zgodzili albo tego nie zrozumieli. W końcu ptak to nic w porównaniu do człowieka, bo człowiek zakłada kra­wat i chodzi do pracy, zakochuje się i bierze ślub, a potem rodzą mu się dzie­ci i opiekuje się nimi. Tylko że ptaki też to wszystko robią. Pracują – bez kra­wa­tów, przyznaję – parzą się i doglądają potomków, dopóki nie nauczą się latać. Niektóre stają się zwierzakami domowymi i zabawiają dzieci, a te uczą się je kochać i o nie dbać. Inne ptaki żyją, aż nie skończy im się czas.

🖇

Nieważne, czy prawda narobi bałaganu czy nie – bywa, że sło­wa nie chcą wydostać się z ust, dopóki nie znajdziesz się sam.

🖇

     – […]  Uwiecznił moment mojego załamania.
     – Dlaczego?
     – Powiedział, że to jak zaznaczanie czyjegoś wzrostu, ale nie tylko w sensie fizycznym.

🖇

Ludzie są do bani, stary. Wydaje nam się, że jesteśmy tacy niezniszczalni i wieczni, bo w przeciwieństwie do budek telefonicznych czy książek mo­że­my myśleć i dbać o siebie, ale założę się, że dinozaurom też się wy­da­wa­ło, że będą rządzić już zawsze.

🖇

     – Moja córka nienawidzi deszczu – mówi Lidia Rufusowi. – Nie cierpi wszystkiego, nad czym nie ma kontroli.
     – Jeszcze zmieni zdanie.

🖇

Rodziny się nie wybiera, ale przyjaźnie już tak. Niektóre należy z czasem zerwać. Za inne warto zaryzykować wszystko.

🖇

     – Nie chciałeś jechać ze mną na rowerze, a teraz z własnej woli z niego zeskakujesz?
     – Dałem się ponieść chwili.
     Chciałbym uznać to za swoją zasługę, ale musiał to mieć w sobie od po­cząt­ku, musiał chcieć zrobić coś ekscytującego, ale był zbyt wystraszony, że­by wykonać pierwszy krok.

🖇

[…]  spogląda głęboko w siebie, daleko poza miejsce, gdzie kłamstwa i brak nadziei przychodzą bez trudu, a nawet jeszcze dalej, pod najprawdziwszą prawdę […].

🖇

Kiedy każdy dostaje swoje zamówienie, podnoszę szklankę.
     – Za uśmiechanie się, póki możemy.

🖇

Ściskam go, bo w ten sposób mówię wszystko, chociaż nie mam nic do powiedzenia.

🖇

[…]  czuję ulgę, że nie muszę mu patrzeć w oczy, ale też tęsknię za nimi i za tym, jak patrzyły na mnie, jakbym był wystarczająco dobry.
     – Szkoda, że nie mamy więcej czasu…

🖇

Są pytania, na które nie znam odpowiedzi. Nie potrafię powiedzieć, jak masz żyć beze mnie. Nie mogę cię poinstruować, jak masz mnie opłakiwać. Nie mogę cię przekonać, żebyś nie czuła się winna, że zapomniałaś o rocz­ni­cy mojej śmierci albo kiedy zdasz sobie sprawę, że minęły dni, ty­god­nie i mie­siące, odkąd ostatni raz o mnie myślałaś.
     Chcę tylko, żebyś żyła.

🖇

Cały dzień mam poczucie, że ktoś posłał mnie w dzicz ze wszystkimi po­trzeb­ny­mi narzędziami, ale nie mam pojęcia, jak ich użyć.

🖇

[…]  wszyscy byliśmy zagubieni i pogodzeni z tym, by nie odnajdywać się przez jakiś czas.

Adam Silvera, Nasz ostatni dzień, przeł. Agnieszka Brodzik,
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2019.
(wyróżnienie własne)

     – Dziękuję, że to powiedziałaś.
     – Przepraszam, że musiałam mówić coś tak oczywistego.

🖇

     – Miałem dziewięć lat, kiedy zapytałem tatę o miłość […]. – Chciałem wiedzieć, czy kryje się pod kanapą, czy wysoko w szafie, gdzie nie mogłem je­szcze dosięgnąć. Nie powiedział ani słowa o „miłości w środ­ku” albo „mi­ło­ści wszędzie do­koła”.
     […] 
     – Zaciekawiłeś mnie. Co powiedział?
     – „Miłość to supermoc, i obaj ją posiadamy”. I że cza­sa­mi nie mamy nad nią kontroli. Zwłaszcza gdy je­steś­my starsi. Cza­sami po prostu szaleje i nie powinienem się bać, jeśli ude­rzy w kogoś niespodziewanego. – Moja twarz robi się ciepła i żałuję, że nie mam supermocy w po­sta­ci zdrowego roz­sąd­ku, bo zdecydowanie nie po­wi­nienem mówić takich rzeczy na głos.

🖇

[…]  nie chodzi tylko o taniec, ale taniec z kimś, kto prowokuje mnie do życia.

(tamże)

wtorek, września 10, 2024

5576. Z oazy (CCLXXVII)

Nie­dzielne odliczanie literek, raz. Przywalone workiem czasu, w którym utknęło wie­le dni, wśród nich dwie niedziele. Poślizgnięte na pakowaniu się na urlop — szesnasty raz razem z Heniutką, siedemnasty raz u Lili, osiemnasty w tej samej miej­sco­wo­ści, gdy po raz pierwszy w życiu zrobiliśmy sobie urlop (trzydniowy!). Utknięte na głębokim smutku, że w tym składzie jesteśmy tu pewnikiem po raz ostatni.

Przywalone, poślizgnięte, utknięte. Jakby było mało, fusy wrażeń po tej lekturze długo opadały, co kompletnie uniemożliwiało wybór najcenniejszych dla mnie fragmentów, które muszę tu, pod ręką, zawsze mieć.

Po co czytasz takie książki? — raczej z ciekawości niż z wyrzutem wyrywało się nie­jednej mojej wewnętrznej postaci pod­czas czytania Okruszków. Nie miałam zgrab­nej, po­zba­wio­nej emocji, racjonalnej do bólu od­po­wie­dzi. Nie miałam, aż do ostat­nie­go roz­dzia­łu, bo właśnie z niego wyjęłam informację o tej książce i nic mnie nie mogło po­wstrzy­mać, gdy tylko odkryłam, że jest ona do­stęp­na w ibuku.

Ta książka uświadomiła mi, że w moich, dyktowanych czuciem, działaniach, które zapoczątkowała nagła śmierć Białego Kruka, pro­wa­dziła mnie swoją mądrością intu­i­cja. Szła pod rękę z miłością, więc musiało się udać, a przy okazji ich kroki, którym niepewnie chciałam dorównać, pozostawiły piękny ślad.

Doświadczenie straty naj­bliż­szych nam ludzi nigdy się nie kończy, ale żałoba wy­tra­ca impet, po­lu­zo­wu­je unie­możliwiający oddychanie ucisk w gardle; dobre wspo­mnie­nia i wdzięcz­ność za dar wspólnego czasu rozsiadają się już bez skrę­po­wa­nia obo­ma po­ślad­ka­mi na kanapach. Zie­lo­ny po­wo­lutku przestał być dla mnie kolorem głębokiej, wytrącającej z dłoni sens życia, żałoby. Podaję dalej dobro, któ­re do­sta­łam od Białego Kruka. A muzyka? Muzyka wciąż wybrzmiewa!

Żałobę przeżywamy jako plemię i poprzez każde swoje zachowanie wysyłamy do jego członków pewien konkretny sygnał.

🖇

     — Spodziewałaś się, że przestanie wygadywać głupoty tylko dlatego, że ktoś umarł?
     — W sumie to tak, gdy ktoś umiera…
     — Wszyscy momentalnie stajemy się lepszymi ludźmi, tak?
     Roześmiała się, a ja razem z nią.

🖇

„Ile czasu minęło?” to jedno z pierwszych pytań, które zadaję. To by­naj­mniej nie tak, że żałobę da się jakoś precyzyjnie nanieść na oś czasu. Pyta­jąc, ile czasu minęło, pytam tak naprawdę: „Ile czasu miałeś dotąd, aby prze­pra­co­wać ból?”. […]  Po pięciu tygodniach od śmierci bliskiego od bólu w zasadzie nie da się uciec. Nie ma mowy o tym, aby go „prze­stać prze­ży­wać”. Cierpienie stanowi niezbędny aspekt wspominania miłości. Ból jest jej częścią. Nie da się drugiego człowieka kochać, nie odczuwając bólu. Swój ból trzeba po prostu przeżyć, a dodatkowo dobrze by było, gdyby inni nam w tym towarzyszyli, zamiast odmawiać prawa do przeżywania straty.

🖇

Istnieje wiele dróg do odkrycia sensu, lecz aby je znaleźć, trzeba zacząć szukać. […]  Po co odczuwam ten ból? Czemu on służy? Co jeszcze mogę z nim zrobić? W jaki sposób mogę nadać mu sens?

🖇

Bez względu na to, jak długo dwoje ludzi było razem, to i tak będzie za krót­ko. Ich miłość nie ginie wraz ze śmiercią jednego z nich. Żyje dalej w tej dru­giej osobie. Doświadczenie tamtej miłości nie może być ani zniszczone, ani zmienione nową miłością. Tamta miłość będzie istnieć w swoim własnym czasie i na swój sposób w naszych sercach. […]  Serce potrafi kochać wie­lo­krot­nie. Nowa miłość potrafi wykiełkować na tym samym gruncie, w żaden sposób nie umniejszając poprzedniej. Nadal mamy życie do przeżycia. To samo, o które nie prosiliśmy i do którego nie byliśmy przygotowani. Pomi­mo wszystko warto dalej podążać tą drogą. Historia cały czas się pisze i jest w niej miejsce na miłość.
     […] 
     Czasami wyzwaniem jest nowa miłość, innym razem — nowe życie.

🖇

Yoda w Gwiezdnych wojnach miał rację: „Rób albo nie rób, nie próbuj”. Nawet najdrobniejsza decyzja ma znaczenie.

🖇

Ludzie często mówią: „Nie wiem, jak ty to robisz”. Ja im wtedy mówię, że nie robię. Nie postanowiłem obudzić się rano, tylko się po prostu budzę. A potem stawiam nogę za nogą, bo cóż mam innego zrobić? Czy mi się to podoba, czy nie, moje życie trwa — a ja tylko postanowiłem być jego uczestnikiem.

🖇

Nie pozwól, aby przeszłość 
narzuciła ci przyszłość.

🖇

Strata ma na nas ogromny wpływ. Przenika wszystko, czego dotknie. Budzi w nas nadzieję na więcej miłości i współczucia, ale jednocześnie wzmacnia niechęć, roszczeniowość oraz bunt wobec cudzych oczekiwań.

🖇

Ból nigdy nie wyczerpuje tematu. Czasem można się w nim zagubić, ale zawsze chodzi o coś więcej.

🖇

Ciągle krąży mi po głowie historia o bliźniętach w łonie matki:
     W łonie matki dojrzewało dwoje dzieci. Pierwsze powiedziało do tego drugiego:
     — Czy wierzysz w życie poza tym światem?
     Drugie odparło:
     — No pewnie, musi istnieć coś poza tym światem.
     — Bzdura — rzekło to pierwsze. — Poza tym światem nie ma żadnego życia. Jakie niby życie miałoby to być? Składniki niezbędne do życia odbieramy przez pępowinę. Życie poza tym światem byłoby niemożliwe. Pępowina jest za krótka. Nie może istnieć żaden inny świat poza tym.
     Drugie dziecko obstawało przy swoim:
     — Myślę, że coś tam jest. Może tamten świat jest inny niż ten. Może się tam spotkamy.
     Pierwsze dziecko odpowiedziało:
     — Nawet jeśli istnieje jakiś inny świat, to nikt z niego nigdy nie wrócił. Opu­szcze­nie tego miejsca oznacza koniec życia. Po porodzie donikąd się nie idzie, jest tylko ciemność.
     — No nie wiem — odparł bliźniak. — Na pewno zobaczymy mamę i ona o nas zadba.
     — Mamę? — żachnęło się pierwsze dziecko. — Ty wierzysz w mamę? We wszech­potężną, inteligentną istotę, za sprawą której to wszystko się wydarzyło? A gdzie ona niby teraz jest?
     Drugie dziecko próbowało spokojnie i cierpliwie tłumaczyć:
     — Ona jest wszędzie wokół nas. My w niej żyjemy. Bez niej nie byłoby świata.
     — Ha! Ale ja jej nie widzę. Jest więc logiczne, że ona nie istnieje.
     Na to drugie dziecko odparło:
     — Czasem gdy się zamilknie, można ją usłyszeć, można ją poczuć. Wierzę, że poza tym światem istnieje jakaś rzeczywistość.

     Ta historia każe mi myśleć o tym, że tak samo jak dziecko przed na­ro­dzi­na­mi nie jest sobie w stanie wyobrazić życia po porodzie, a być mo­że nawet uwierzyć w jego istnienie, tak samo my nie potrafimy wy­ob­ra­zić sobie życia po śmierci.

🖇

Wielu z nas wydaje się, że żal po stracie z czasem osłabnie. Tak nie będzie. To my musimy go przerosnąć. […].

🖇

[…]  musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: „Jak najlepiej można by uczcić te lata, których nie było nam dane razem przeżyć?”

🖇

Każdy ma coś do zaoferowania, ale tylko w ściśle określonej chwili. Wszystkie te dary składają się na symfonię znaczeń. Usłyszymy jednak tylko to, czego będziemy nasłuchiwać.

🖇

Gdy życie i śmierć zaczynają się przeplatać, możemy zacząć dostrzegać związki z przeszłością, które nam za życia umykały.

🖇

Zwrot ku miłości rozpoczyna się w momencie uświa­do­mie­nia sobie, że miłość była, jest i będzie. […]  Człowiek jest utkany z miłości.

🖇

Człowiek, który przepracowuje ból, aby się w pewnym momencie od niego uwolnić, odczuwa strach, że po drugiej stronie nic na niego nie czeka. Praw­da jest jednak taka, że gdy cierpienie już przeminie, więź sprowadza się już tylko do miłości.

🖇

Powiedz, co zamierzasz wreszcie robić
z twoim jedynym zwariowanym i cennym życiem?
Mary Oliver (1935–2019), Letni dzień, przeł. Czesław Miłosz.

🖇

Mam pewien cytat, który bardzo lubię: „Gdybym mógł raz jeszcze przeżyć moje życie, znalazłbym cię szybciej, żebym mógł cię kochać dłużej”. Kto­kol­wiek napisał te słowa, ewidentnie zrobił to na etapie akceptacji i zro­zu­mie­nia nieuchronności śmierci.

🖇

Słowa, za pomocą których usiłujemy opisywać nasze doświadczenia, to potężne narzędzia.

🖇

Pod pewnymi względami sens zaczyna się od historii, które sobie opo­wia­da­my, i na tych historiach się kończy. […]  Wszyscy dysponujemy całym zbio­rem historii, które wyjaśniają, kim jesteśmy, co myślimy, o czym ma­rzy­my, czego się boimy, ile znaczy dla nas rodzina i co osiągnęliśmy.
     Istnienie tych opowieści w naszej świadomości to jeden z aspektów na­sze­go człowieczeństwa.

🖇

To my określamy znaczenie naszych opowieści.

David Kessler, Szósty etap żałoby. W poszukiwaniu sensu,
przeł. Magda Witkowska, Laurum, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

[…]  wyczuwam niewidzialną więź, która łączy nasze dusze i wierzę, że ona może przetrwać śmierć […].

🖇

Na etapie szóstym, podobnie jak na każdym innym, nie­zbęd­ny jest ruch. Nie poznamy przyszłości, jeśli nie zo­sta­wi­my przeszłości za sobą. Trzeba pożegnać się z daw­nym życiem i przywitać z przyszłością. […]
     Należy zadać sobie pytanie: „Kim bym był, gdybym się zmienił i rozwinął za sprawą tej straty?”. […]  Kim jesteś jako człowiek, któremu zmarł ktoś ukochany?

🖇

To, kim jestem, w dużej mierze odzwierciedla to, kim on był.

🖇

[…]  życie nic nam nie jest winne. To my jemu jesteśmy coś winni. Są na tym świecie ludzie, którzy zachwycają się wszystkim, co ich otacza. Zwykle wcale nie są to ci, którzy mieli najłatwiej.

🖇

Trudno wyobrazić sobie spuściznę wspanialszą niż przekonanie, że pozytywne cechy bliskich będą dalej trwać w naszym życiu.

🖇

Każdy z nas może odnaleźć sens. Nadal możemy kochać, śmiać się, rozwijać, modlić, uśmiechać, płakać, dawać, odczuwać wdzięczność i doświadczać tu i teraz. Czas na przeżywanie kolejnych chwil przyjdzie wtedy, gdy i one przyjdą.

🖇

Statek w porcie jest bezpieczny, ale nie po to buduje się statki.
 — John A. Shedd (1850–1926)

🖇

Decyzja o tym, że będziemy żyli pełnią życia, dotyczy tego, że będziemy w naszym życiu w pełni obecni, nawet jeśli chwilowo wydaje nam się ono bardzo trudne.

🖇

W naszym świecie jest miejsce
na więcej miłości niż podejrzewamy.

(tamże)

5575. Czekariat (CII)

Dokładnie tydzień temu wypatrzona. Wracaliśmy od lekarza. Musiałam poczekać, by ta uparta zdecydowała się na słowa.


[asystencja: Sadownik]

Pomimo poniesionych strat, trwamy dalej.
Idziemy przed siebie, biorąc co i rusz kolejny oddech.

*

[…]  bizony rozpędzają się i biegną w stronę burzy, aby w ich subiek­tyw­nym odczuciu trwała jak najkrócej. Zwierzęta nie lek­ce­ważą jej, nie ucie­ka­ją przed nią ani też nie liczą na to, że je ominie (jak to często czy­nią ludzie, którzy trzymają kciuki, żeby ich emocje nie do­pa­dły). Często nie zdajemy sobie sprawy, że unikając bólu, w istocie wy­dłu­ża­my czas przeżywania go.

David Kessler, Szósty etap żałoby. W poszukiwaniu sensu,
przeł. Magda Witkowska, Laurum, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

sobota, września 07, 2024

5574. Czekariat (CI)


fot. Pati, fragment.

Obyś była bezpieczna i chroniona.
Obyś znalazła prawdziwe szczęście.
Obyś była zdrowa i silna.
Obyś odnalazła wewnętrzny spokój.

• medytacja miłującej dobroci, metta.

Obyś był bezpieczny i chroniony.
Obyś znalazł prawdziwe szczęście.
Obyś był zdrowy i silny.
Obyś odnalazł wewnętrzny spokój.

piątek, września 06, 2024

(5572+1). Panna cotta (CXXXV)

Raz, film. Dwa, kilka dni konfekcjonowania wrażeń i łomolenia muzyką wyjętą z te­go obrazu. Trzy, lingwistyczny zachwyt mo­no­logiem. Cztery, pięć, muzyka, mo­no­log, muzyka, mo­no­log, muzyka. I decyzja, by ten kawałek tu mieć, skoro wzru­sza mnie za każdym razem do łez szó­sty dzień. Klik, klik i nowa por­cja zachwytu, bo ode­rwać się od obrazka nie mogę. I nowa dostawa łez ze wzru­sze­nia i wdzięcz­ność za niemającą koń­ca zdolność zachwycania się.

Ziarenko mojej przygody z językiem włoskim zasiała sanremowa piosenka z udzia­łem tłumacza języka migowego Mauro Iandolo, a w zasadzie rozmowa z nim, któ­rą bez żadnej znajomości włoskiego obejrzałam kilkadziesiąt razy, za­chwy­ca­jąc się ener­gią języka, melodią i możliwościami ekspresji, jakie daje męż­czyznom, poza­wer­bal­nym przepięknym gadulstwem. Pomy­śla­łam, że chcę doświadczyć tej ma­gicznej formy kontaktu z energią, która tak pięknie zachwyca się światem.

Karmi mnie ta piosenka, karmią mnie te piksele, szczególnie od tego momentu (2:29).

Daniele Silvestri, A bocca chiusa.

perché ce credo o forse per decenza
che partecipazione certo è libertà
ma è pure resistenza

[…]
io non mi fermo, scusa
canto pure a bocca chiusa

guarda quanta gente c’è
che sa rispondere dopo di me
a bocca chiusa

5572. ½ Klubiku „Świnka” (IV)

alternatywny tytuł wpisu:
5572. Panna cotta (CXXXIV)

Wiele osób mówiło: idź na ten film, będzie ci się podobał. Na drodze do kina stanęło dochodzenie do siebie po połamanej ręce, a gdy w końcu był już realny, osiągalny plan, dzień wcześniej rozwaliłam torebkę stawową palucha w stopie i znów trzeba było dojść do siebie, nim będzie można zamachać biletami na seans.

Po wyjeździe i powrocie, po ponownym zagnieżdzeniu się w ulu, pięciu dniach re­ha­bi­li­ta­cji, w ostatni week­end szkolnych wakacji, w ostatnim dniu sierpnia w duecie — jako klubikowa pół­tu­sza, czyli dusze dwie — z małymi przygodami dotarliśmy do na­sze­go ulubionego (jeśli chodzi o dostępność) kina, które gra ten film na szczęście dłuuugo.

Wiele osób mówiło: idź na ten film, będzie ci się podobał. Nie podobał mi się wcale! Zachwycił mnie! Pracuje we mnie wciąż. Przemienił tak, że w słowach nijak tego za­trzy­mać nie umiem. Będzie więc tylko o odpryskach wrażeń, które siódmego dnia „muuuszę” już zebrać w jednym miejscu jako element opróżniania filiżanki wrażeń, nim ruszymy na kilka dni urlopu.

W tym filmie nie ma ani jednej słabej sekundy. Muzyka dobrana jest perfekcyjnie. Pomysł na przedstawienie przemocy fizycznej w inny niż tępo bezpośredni sposób zasługuje na nagrodę filmową i zachwyca tę część mojego jestestwa, która w po­gar­dzie ma dosłowność. Wybuch jest dla mnie jedną z trzech „najnajulubieńszych” scen. Nie wspomniałam o języku włoskim, bo to jakby zbyt oczywiste źródło zachwytu.

Jakby było mało, ten film nie tylko zrobił mnie w konia, ale dokonał niemożliwego: stałam się kinomaniaczką, umiarkowaną, dość wybredną, ale jednak kinomaniczką.

🐷

Jutro będzie nasze, reż. Paola Cortellesi, 2023.

Niech

*

Paola Cortellesi [na rozdaniu nagród:]
David di Donatello 2018.

piątek, sierpnia 30, 2024

5571. Poza słowami (XVIII)

alternatywny tytuł wpisu:
5571. Zwierzę totemiczne…
                …na resztę mojego życia.

 
 
 
 
 
fot. Hawwa, fragmenty.

Przypominam ludziom, że złamanymi pa­ste­la­mi nadal można ry­so­wać i kolo­ro­wać. Może nam się wydawać, że nasze życie jest w strzę­pach, ale nadal możemy zbudować coś pięknego.

David Kessler, Szósty etap żałoby. W poszukiwaniu sensu,
przeł. Magda Witkowska, Laurum, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

*

Georg Friedrich Händel, Suita nr 1 B-dur, HWV 434, Menuet,
Roberto Cominati (fortepian), Wilhelm Kempff (transkrypcja),
White Raven’s Favorites Playlist 2022, #47.

5570. 243/366

usiadłam ko­ło siebie. pogrążona w niemocy, nie znajdowałam odpowiedzi na pytanie, które mi natychmiast zadała, za­pra­sza­jąc do cie­sze­nia się życiem: co zrobimy razem?

po kilku godzinach od zadania pytania złożyła mi propozycję, którą przyjęłam z radością:
     — posłuchajmy bicia naszego serca.

243/366


ilustr. Rosy Ziegler.

Listy rzeczy do odhaczenia przed śmiercią są bez sensu. I tak wszystkiego nie zdążysz zrobić. Trzeba iść na żywioł.

     – A jeśli
     – Nie rób sobie tego! […]  Mo­że­my tak wyliczać cały dzień albo ruszyć się i, no wiesz, pożyć trochę. Nie schrzań swo­je­go ostatniego dnia.
     Rufus ma rację. Wiem, że ma rację. Nie będę się z nim wię­cej spierał.

Adam Silvera, Nasz ostatni dzień, przeł. Agnieszka Brodzik,
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2019.
(wyróżnienie własne)

wtorek, sierpnia 27, 2024

5569. Z oazy (CCLXXVI)

Nie­dzielne odliczanie literek, trzy, poślizgnięte na czasie, trzystu kilometrach po­wro­tu do ula i kolejnych kilkunastu godzinach, gdy wybierając cytaty, starałam się nie upuścić najważniejszych dla mnie literek.

Pamiętam tamtą książkę, tak ważną, tak mocną. Ta przyciągnęła mnie tytułem i opra­wą graficzną. Choć jest o niewyobrażalnym, to jednocześnie jest to książka przede wszystkim o bezgranicznej nadziei i nieskończonej miłości.

26 historii, perspektyw, indywidualnych losów, a w nich powtarzające się ele­men­ty, nie do znudzenia, lecz by dać świadectwo ukrytych w nich dóbr, z niebywałą ła­two­ścią niedostrzeganych w zdrowym, czyli chorym, świecie.

Ta książka uświadomiła mi, że dla mnie najtrudniejsza w żałobie po odejściu Bia­łe­go Kruka jest utrata wspól­nej przyszłości, a w niej tych wszystkich naszych planów, które pozostaną na za­wsze nie­zre­a­li­zo­wane.

[…]  historie, które trzymasz właśnie w swoich dłoniach, histo­rie, które na twoje dłonie zostały złożone i tobie ofia­ro­wa­ne, są do­wo­dem i nadzieją, że nawet po największym trzę­sie­niu ziemi można odbudować swoje życie. Życie, w któ­rym obok bólu jest miłość, obok smutku wdzięczność, obok pustki sens, a przy tęsknocie wia­ra w przyszłość.

Wiadomo, jak nazwać kogoś, kto traci żonę, męża lub rodzica, ale nie ma w języku określenia na osieroconych rodziców. Przyj­mu­jąc tezę, że to język kształtuje naszą rzeczywistość, wygląda na to, że w każdym aspekcie próbujemy zaprzeczyć istnieniu śmierci dzieci. W efekcie mamy samotnych i niemych żałobników.

Magdalena Mikulska

🖇🖇

To okruszki, którymi się nasycisz.
     To okruszki, po których odnajdziesz drogę do własnych wartości.
     To okruszki najcenniejszego kruszcu, które wzbogacą Cię poprzez miłość i wdzięczność.
      […]  ta książka, będąca spotkaniem odbywającym się poza czasem i prze­strze­nią, tu i teraz. Zatrzymaj się. Bądź. Doświadcz. Poczuj.
     […] 
     Przyglądaj się sobie i zaopiekuj się sobą w najlepszy i najdelikatniejszy dla siebie sposób.
     Ta książka nie powinna powstać.
     A jednak jej powstanie rzuca wyzwanie prostym myślowym schematom […].

🖇

[…]  widzimy tylko fragment rzeczywistości. Nie ma co na siłę próbować zrozumieć, ale warto dać sobie szansę na prze­ży­wa­nie życia ze wszystkimi jego blaskami i cieniami.

🖇

Wiedz, że czeka cię długa podróż, która na pewno nie jest łatwa. Ale jak to w każdej podróży bywa, czekają cię zmiany, wyzwania. […]  Waszą siłą jest ta niezwykła miłość i więź, która pomimo śmierci jest nie­ro­zer­walna.

🖇

Czas nie leczy ran. Czas pomaga w zrozumieniu […].

🖇

Prosimy, nie bójcie się z nami rozmawiać. Tak bardzo potrzebujemy być wciąż w społeczeństwie, nie chcemy nie pasować tam, gdzie dotychczas tak dobrze pasowaliśmy. […]  Dlaczego chcemy rozmawiać tylko o zdrowych dzieciach, czy one są lepsze, ważniejsze?

🖇

[…]  dobrym sposobem jest nawet posiedzenie razem w ciszy. Razem. Niby niewiele, ale jest to bardzo intymne i scalające. […]  Tęsknota to bardzo mocne uczucie.

🖇

Sporo ludzi się nas bało, nie wiedzieli, jak z nami rozmawiać […]. Pomijanie tematu było najgorsze, chciałam, żeby powiedzieli: „Nie wiem, co po­wie­dzieć, ale chcę być przy tobie”, zamiast tych wszystkich rad…

🖇

Czasem robiłam trzy kroki do tyłu,
zanim postąpiłam krok naprzód.

🖇

[…]  cieszę się, jak ktoś potrafi mnie wysłuchać. Tylko wysłuchać, nie dawać rad, wysłuchać. […]  Nie udawajcie, że nic się nie stało, nie unikajcie te­ma­tu, bo to najgorsze, co możecie zrobić.

🖇

Staram się nie spieszyć. Z uważnością
obserwować otaczający świat.

Zdałam sobie sprawę, że to ode mnie zależy, jak będzie wyglądać moje ży­cie. Mogę pozostać smutną i obrażoną na cały świat kobietą, ale mogę też to wydarzenie zamienić w dobro. Decyzja należy tylko i wyłącznie do mnie. […]  jesteśmy silniejsi, niż nam się wy­da­je, że jesteśmy w sta­nie prze­trwać sytuacje, które wydają się nie do przejścia.

🖇

Nie można pozwolić, by wciągnął nas mrok i warto za wszelką cenę mieć nadzieję.
     Jak pisał ksiądz Jan Kaczkowski: „Nadzieja to czas bez pożegnań”.

🖇

Z perspektywy czasu widzę, że zauważenie tej bezsilności i zrozumienie, iż pewne zdarzenia dane nam przez los są ponad nami, nie pozostawiają prawa wyboru, prowadzi do zaakceptowania trudnej rzeczywistości.

🖇

     - A wiesz co? Zrozumiałem, co w życiu nie przemija.
     - I co to jest?
     - Miłość.

🖇

Z pozycji rozumu nie jesteśmy w stanie poddać się nieznanemu, które wzbu­dza w nas lęk czy strach. Tylko zaufanie temu, co przyniesie los, da nam szan­sę na uwolnienie stłumionych emocji. Jednak musisz wiedzieć, że nie da się tego osiągnąć na drodze rozumu.

🖇

[…]  warto żyć tu i teraz, doceniać to, co się ma. […]  To budujące, że prędzej czy później można się podnieść z najgłębszego dna rozpaczy.

🖇

Śmierć nie jest dla miłości żadną przeszkodą.

🖇

Zrobimy z tego jeszcze dobre życie.

Alina Wojsław, Magdalena Mikulska, Okruszki.
26 historii spisanych przez rodziców po stracie dziecka
,
Wydawnictwo Franciszkanów Bratni Zew, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a tak działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie.
  — św. Ignacy Loyola

🖇

W całym bólu, rozpaczy musicie zadbać o siebie i nie re­zy­gno­wać z planów, marzeń. To, że bę­dzie­cie szczę­śli­wi i uśmiech­nię­ci, nie znaczy, że nie pa­mię­ta­cie o stracie! Macie prawo do uśmiechu! Życia! Nie za­my­kaj­cie się przed światem!

🖇

Może najpierw trzeba przejść przez piekło, by docenić i zrozumieć, czym naprawdę jest szczęście?

🖇

Przyjęłam to, co się wydarzyło.
     Pozwoliłam słońcu wstać kolejny raz.

🖇

Teraz wiem, że niemal w jednej chwili na pod­ciętych skrzydłach możemy wzbić się ponownie w górę.

🖇

Nikt nikomu nie potrafi czytać w myślach (na szczęście), dlatego mówmy i pytajmy siebie nawzajem o wszystko wprost.

🖇

Ta zmiana ciągle się we mnie dokonuje.

(tamże)

poniedziałek, sierpnia 26, 2024

5568. Z oazy (CCLXXV)

Nie­dzielne odliczanie literek, dwa, poślizgnięte na czasie i trzystu kilometrach po­wro­tu do ula. To nie jest najlepsza książka. To nawet nie jest do­bra książka. Może właśnie dlatego autorzy, kimkolwiek są, nie chcą firmować swoimi na­zwiskami tego dziełka. To jest obietnica bez pokrycia, pułapka i stado świń przy­glą­da­jących się Perseidom.

Mo­ja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina, nie do­pa­trzyłam, że praca zbio­ro­wa, że poradnik, chwyciło mnie w tany zwierzę i ruszył sen o zachwycie. Szybko się z niego otrząsnęłam. Na szczęście ilustracje wynagrodziły wywalone w bło­to gro­si­ki.

Ibukosknera spokojnym tonem, bez niepotrzebnego nikomu moralizowania, za­le­cił tylko na przyszłość: czytać in­for­macje o książce, nawet jak już mnie porwie duch zwie­rzęcia, co Ibukosknera rozumie w całej rozciągłości, uwzględniajac afektywny wymiar mojego istnienia.

Uwaga szczegółowa #1.: tytuł kłamie. Te proste sposoby, nawet po kilku latach sku­tecz­nej terapii mogą być w wielu sytuacjach nieosiągalnymi opcjami — wszak jesteś­my tylko ludźmi, nie zapominajmy, że to dość ułomne zwierzęta.

Uwaga szczegółowa #2.: to mógłby spokojnie być poradnik pt. Jak być idealną XIX-wieczną żoną, doceńmy, napisany XXI-wiecznym, prostym językiem. Ta szybka me­ta­mor­foza nie wymaga szcze­gól­nej wyobraźni. Uprzejmie proszę w poniższym frag­men­cie zamienić Bogu ducha win­ne­go jeżozwierza na zwierzę po­tocz­nie na­zy­wane mężem:

Każdy chce czuć się wyjątkowy, jeżozwierze także. Jeśli wiesz, że twój je­żo­zwierz lubi po ciężkim dniu w pracy relaksować się przy ulubionym napoju, postaraj się, by po powrocie do domu miał przygotowany poczęstunek. W nie­dzielne popołudnia uwielbia w spokoju oglądać mecze futbolowe? Za­pla­nuj dzień tak, by nie okupować telewizora, pozwalając jeżozwierzowi cieszyć się czasem dla siebie.
     Myślenie z wyprzedzeniem o potrzebach jeżozwierza to połowa wy­gra­nej. Nic go skuteczniej nie rozbraja niż pokazanie, że ci zależy!

A to tylko fragment! Ale, ale, ale! Drzewko, przynajmniej spróbujmy nie siać de­fe­tyzmu, wydłubmy z tego zakalca książkowego trochę rodzynek.

Życie jest krótkie. Czas jest cenny. Marnowanie go na obronę i atak lub na gniew i strach to wybór godny pożałowania.

Debbie Joffe Ellis [w:]  Przedmowie.

🖇🖇

Przedstawiciele różnych kultur przez stulecia używali zwierząt do ziden­ty­fi­ko­wa­nia i opisania cech osobowościowych człowieka. U rdzennych Ame­ry­ka­nów na przykład każdy musiał poddać się mistycznemu rytuałowi przej­ścia w celu odkrycia swojego zwierzęcego ducha.

🖇

Dlaczego przyjmujesz postawę obronną?

Największe szczęście w życiu to pewność,
że jesteśmy kochani ze względu na nas samych,
albo raczej pomimo nas samych.

 — Victor Hugo

🖇

W sytuacji zagrożenia maleńkie mięśnie u podstawy każdego kolca na­pi­na­ją się, stawiając kolce na sztorc i nadając jeżozwierzowi wygląd większego niż w rzeczywistości. Następnie zwierzę porusza kolcami, stęka, warczy i tupie.

🖇

Nie pędź na kolce jeżozwierza (pamiętaj, kolce nie mogą cię zranić, póki się na nie nie natkniesz).

🖇

No dobrze, jesteś w środku rozmowy z rozgniewanym jeżozwierzem. Każde z was mówi rzeczy, których w gruncie rzeczy nie myśli. Co należy zrobić?
     PRZESTAĆ!

🖇

[…]  nie doceniamy potęgi dotyku, uśmiechu, dobrego słowa, prostej umiejętności słuchania, szczerego komplementu czy najdrobniejszego przejawu troski.
 — Leo Buscaglia

🖇

Istnieje możliwość, że kwaśny humor twojego jeżozwierza, chociaż przez ciebie sprowokowany, ma z tobą niewiele wspólnego. Agre­sy­wne za­cho­wa­nie jeżozwierza w rzeczywistości wynika z faktu, że próbuje on rozwiązać swoje problemy.

🖇

Lęki i fobie to kwestia perspektywy. Jeśli nie wiesz na pewno, skąd po­cho­dzi twój jeżozwierz, nie popełniaj błędu, przyjmując za pewnik mo­ty­wa­cję jego zachowania.

🖇

W rzeczywistości większość z nas nie ma racji przez większość czasu.

🖇

Diety, piramidy egipskie i zdrowe związki łączy jedno: wszystkie wymagają czasu.

🖇

🖇

Prawdopodobnie każdy ma w swoim życiu jeżozwierza.

Opracowanie zbiorowe, Jak przytulić jeżozwierza. Proste sposoby
kochania trudnych ludzi
, przeł. Alina Siewior-Kuś,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

Bądź żółwiem! […]  Powolny i opanowany wygrywa wyścig!

🖇

Zawsze staram się widzieć ludzi od najlepszej strony – to mi oszczędza wielu kłopotów.
 — Rudyard Kipling

🖇

🖇

Otwartość zwycięża defensywność. Troska pokonuje nieufność. Uwaga leczy lęk.

(tamże)

5567. Z oazy (CCLXXIV)

Nie­dzielne odliczanie literek, raz, poślizgnięte na czasie i trzystu kilometrach po­wro­tu do ula. Przeleżała na stosiku osiem lat. Gdy ją na ten stosik kładłam, miałam dwoje rodziców i nie miałam jeszcze diagnozy. Gdy w końcu po nią sięgnęłam, wszystko jest dokładnie odwrotnie.

Wakacyjne czytanie, książka z niemojej półki. Upiornie wymagała genu Orzeszka: zaczęłaś-to-skończ. Zaparłam się, zdzierżyłam błędy ortograficzne, i już po 85% powieści zaczęłam czytać ją z przyjemnością. Mogłabym obronić tę powieść, ale trudno mi wybaczyć błędy ortograficzne i te upiorne 85% czasu, gdy zadawałam sobie pytania: po co ja to sobie robię?

Żeby odsunąć pytania o mnie, spytałam o zdrowie jej i męża; uzyskałam od­po­wiedzi. Spytałam o jej dzieci i wnuki; też uzyskałam odpowiedzi. Z pew­no­ścią demonstrowałam autentyczną szczerość. Mama byłaby ze mnie zadowolona. Miałam tylko nadzieję, że Gladys nie zauważy znie­cierp­li­wie­nia, z jakim moje palce podrygiwały w sandałach.

🖇

Kiedy w znajomym otoczeniu rozmaite przedmioty zostają przełożo­ne na nie swoje miejsca, oko potrzebuje czasu, by je odnaleźć.

🖇

Ktoś, kto ma trzydzieści jeden lat tak jak ja, nie powinien tak żebrać.
     – Smoky! Chodź się przytulić.
     […] 
     – Smoky? Lepiej mnie kochaj, chłopie. Nie mamy nikogo prócz siebie.
     […] 
     Tymczasem tutaj byłam szantażowana przez osieroconego kota mamy. I to był szantaż emocjonalny. […]
     A jednak bardzo chciałam trzymać go tego wieczoru na kolanach. Pra­gnę­łam gładzić jego zjeżoną sierść, która już nie była taka miękka i lśnią­ca jak za życia mamy, ale nadal była to sierść, a Smoky był ciepłym stworzeniem, które potencjalnie mogło mnie kochać.
     […] 
     Smoky jest u mnie bezpieczny, mamo. Uwierz.
     […]  Przysięgłam sobie, że zmuszę go, by mnie pokochał. Przekonam go do siebie, tak jak to zrobiła mama, kiedy przyniosła ze schroniska wy­nędz­nia­łe, płochliwe sześciomiesięczne kocię.

🖇

Wołanie kota z wyprężonym, drgającym ogonem to ćwiczenie na bez­sil­ność. To wojna woli, nie wygrasz. Robisz z siebie głupka, kiedy błagasz ko­ta, żeby do ciebie przyszedł, a ten po prostu sobie odchodzi, kiedy już cię do­sta­tecznie zawstydził, tak jak Smoky robił to teraz.

🖇

[…]  moja mama najbardziej lubiła styl grzbietowy.
     – Bo wtedy twarz wystaje ci z wody. Bo wtedy możesz się rozmarzyć, zna­leźć się we własnym świecie. Bo wtedy widzisz, gdzie jesteś, jeśli pa­mię­tasz, żeby nie zamykać oczu.
     Od Lillian dowiedziałam się, że moja matka pokładała w wodzie jakąś osobliwą ufność: nie można utonąć, jeśli się ufa wodzie.
     – „Uwielbiam wodę. Woda cię niesie”.
     Słuchałam słów mojej matki w ustach innych i było to niesamowite uczu­cie, które przejmowało dreszczem.

🖇

„A właśnie, że potrafisz!” – krzyczała mama.
     A właśnie, że potrafisz.
     Na ogół okazywało się, że to prawda. Na ogół.

🖇

Ludzie twierdzili, że to właśnie tamtego lata Nikki Eaton się rozpadła. Ja sama uważałam, że właśnie tamtego lata się pozbierałam, że stałam się silniejsza niż przedtem.

🖇

Osądzał po widoku, po zewnętrznych pozorach, bo ostatecznie to właśnie widzą ludzie.

🖇

Miałam przed sobą racjonalnie myślącego mężczyznę, który stara się zro­zu­mieć brak racjonalności u drugiej osoby. Rozsądnego mężczyznę, który stara się poddać czyimś nierozsądnym pomysłom.

🖇

Każdy wie, że rzeczy normalnie oglądane od „zewnątrz” mają swoje „wewnątrz”, ale nigdy się nad tym nie zastanawia. Żeby się nie przerazić.

🖇

     – […]  W danej chwili to za duży wysiłek.
     – To znaczy? Angażowanie się. Zapraszanie cię do domu. Zapraszanie cię do mojego życia. […]
     Zapraszanie cię, byś mógł umyć ręce, które ubrudziłeś z mojego powodu.

🖇

Każdy dzień mijał powoli niczym pociąg złożony z terkoczących, ciężkich wagonów, ale kiedy już minął, wydawało się, że prze­le­ciał szybko i że ciągnął za sobą żal.

🖇

Sytuacja porównywalna do tej, kiedy czujesz, że lada chwila może dojść do kraksy. Wjeżdżasz na skrzyżowanie, masz pierwszeństwo. I widzisz nad­jeż­dża­ją­cy z boku pojazd, który nie zwalnia. Protestujesz w myślach: Przecież to ja mam pierwszeństwo! A zaraz potem nachodzi cię olśnienie: Przecież mo­gę się zatrzymać, mo­gę zapobiec wypadkowi.

🖇

     – A jakie są twoje związki z Kościołem, Nicole?
     […]  Poczułam przelotnie jakby potężne szturchnięcie, człowieka o ta­kim autorytecie koniecznie należało zadowolić.
     – Żadne, ojcze Dorsey. Ale ja też wierzę.
     – To dobrze. To dobrze.
     […]  Było mi go teraz żal, czułam wręcz jakąś sympatię. Nie obwi­nia­łam go i nie czułam do niego niechęci. Widziałam go takim, ja­kim wi­dzia­ła go mama, mężczyznę-chłopca o nieukształtowanej duszy, niczym pą­czek kwiatu, który więdnie, nie otworzywszy się.

🖇

Nie istniał powód, dla którego bym nie mogła. Kiedyś taki powód istniał, tylko co to było?

🖇

Wsunął swoje palce między moje palce i ścisnął mocno moją dłoń. Zro­zu­mia­łam, że w taki właśnie sposób przemawia mi do rozsądku […].

Joyce Carol Oates, Mama odeszła,
przeł. Katarzyna Karłowska, Rebis, Poznań 2016.
(wyróżnienie własne)

Zrobiła się już trzecia piętnaście. Słońce miało wstać oko­ło piątej trzydzieści. I to będzie początek nowego dnia, który nie będzie miał nic wspólnego ze starym, bo po starym nie zostanie żadnego śladu.

🖇

Trudno żałować kogoś, kto ma złamane serce, z ja­kiegoś po­wodu brzmi to jak luksus. […]  liczy się tylko to, że się żyje, reszta jest jakimś zbytkiem.

🖇

Na drugim końcu linii zapanowała nagle cisza. Prędko odłożyłam słuchawkę, żeby ją zakonserwować.

🖇

     – […]  Przyszłość się rozszerza, rozumiesz? Tak jak przeszłość się kurczy.

(tamże)

sobota, sierpnia 24, 2024

5566. Poza słowami (XVII)


fot. Hawwa, fragment.

Poszukiwanie sensu po doświadczeniu straty każdego z nas poprowadzi inną drogą.
   — David Kessler
Dla każdego z nas sens stanowi odzwierciedlenie miłości, którą obdarzaliśmy utraconą osobę.

*

Siergiej Rachmaninow, 12 pieśni, op. 21: 7. Tutaj dobrze,
Pablo Ferrández (wiolonczela), Denis Kozhukhin (fortepian),
White Raven’s Favorites Playlist 2022, #44.

5565. 237/366

wczoraj wie­czorem łódeczki z bardzo Twoimi. dziś łódeczka z Kaan, Apusem i Timką.

nim jutro ruszymy w drogę do ula, z Hawwą dziś późnym popołudniem dopełniliśmy dobry dla naszej trójki czas.

237/366

*

Felix Mendelssohn-Bartholdy, Pieśń bez słów, cykl 2.:
op. 19 nr 6 g-moll, Pieśń weneckiego gondoliera,
Péter Nagy (fortepian),
White Raven’s Favorites Playlist 2022, #39.

5564. Nim…

piątek, sierpnia 23, 2024

5563. 236/366

     — Biały Kruku, proszę, podpowiedz naj­lepsze rozwiązanie, nie dam sobie z tym rady…
     — pamiętasz tamtą chwilę?
     — pamiętam, widziałam, jak pękło* ci serce; pękło w ten sam spo­sób, w jaki teraz pęka* mi…

236/366

_______
  *  przeszedłeś przez to, a potem przyszło wiele pięknych lat, to i ja dam radę.


Autor(ka) nie do ustalenia.

[…]  śmierć niczego nie kończy, tylko zmienia.
Alina Wojsław, Magdalena Mikulska

*

Franz Liszt, Sześć pieśni polskich Chopina, nr 2: Wiosna,
Joseph Banowetz (fortepian),
White Raven’s Favorites Playlist 2022, #35.