wtorek, maja 04, 2021

4224. 124/365  //  na gigancie, dzień 2.

rodzina: kudłata u babci, jabłoń na gigancie, sadownik chwilowo w ulu. wszystko dla dobra każdego z nich.

a heniutka ma dziś urodziny.

124/365

poniedziałek, maja 03, 2021

4223. 123/365  //  na gigancie, dzień 1.

jestem po raz pierwszy w życiu na księżycu bez barier. wszyscy inni znają się i witają piąty, dziewiąty, nasty raz.

jestem doskonałego zdrowia, mam tylko sm — nauczył mnie dziś pewien pan.

123/365

*  *  *

Sadownik & Jabłoń:
(wcześniej, w drodze na księżyc)

Sadownik:
(prorokuje)
Jeeezuuu, jak ja zdziczeję
przez te cztery tygodnie!

niedziela, maja 02, 2021

4222. Przedskoczek kolonijny (II)

I’griega podesłała buczek, nie anonsując o czym, bo zwykle nie jest to potrzebne. Zareagowałam jak swojego czasu Biały Kruk — uznałam, że nie mam przestrzeni na książkę kucharską lub esej o uzależnieniu od cukrów. Koń wciąż śmieje z moich sko­jarzeń.

Kilka dni później Kaan wyprowadziła mnie z błędu, mówiąc: będziesz zachwycona. Już na pierwszej stronie miałam pewność: to nie jest książka kucharska! Kaan miała rację, byłam bardzo zachwycona od pierwszych akapitów. Gdyby dziś była ładna po­go­da, pognałabym nad jezioro. Ktoś, nie ja, zamówił dziś pogodę barową, a to ozna­cza dla mnie niezmiennie czytanie — co godzinkę jedno ćwiczenie i można było wró­cić do czytania w majestacie prawa i lepiej krążącej w ciele krwi. Wskutek na­tu­ry dzisiejszego dnia książka ta skończyła się przedwcześnie.

Teraz cze­kam na kolejną książkę Autorki. W mię­dzy­cza­sie chwycę pierwszą — Ibu­ko­skne­ra dru­gi rok na nią polował (bezskutecznie). Koniec z po­lo­wa­niem, za­or­dy­no­wa­łam — Ibukosknera obrażony — mam ją już na czytniku. Wsiąknę w nią jutro w dro­dze na turnus rehabilitacyjny.

Brakuje mi historii takich osób jak ja, dlatego postanowiłam, że napiszę jedną. Rok 2020 wydaje się do tego najlepszy! Jest on jednocześnie czasem zamknięcia się w domu i czasem wychodzenia na ulice po to, żeby krzyczeć.

*

Chcę, żeby był to kraj dla wszystkich. Może być nawet dla tych osób, które uważają się za patriotów, trudno, może obok innych w końcu się czegoś nauczą.

*

Niektórym osobom nadal wydaje się, że autyzm to patrzący w okno chło­piec z niebieskim balonikiem. Dziewczyny są w tym systemie nie­wi­docz­ne. Jeśli mogą, to znajdują własne strategie, które pomagają im się przy­sto­so­wać. Lepiej naśladują pożądane zachowania, a może też są wychowywane inaczej, z innymi oczekiwaniami ze strony dorosłych. Wydaje mi się, że jest to konsekwencją męskocentryzmu świata, w którym to chłopiec ma być wzo­ro­wo odważny, waleczny i pewny siebie, a dziew­czyn­ka może być żadna. To świat, w którym dziewczynka może być wypełnieniem ładnej sukienki albo przyjemnym rekwizytem na zdjęciu rodzinnym. Jest głównie swoim wyglądem, niewymagającym widzenia od wewnątrz. Wystarczy, że jest czysta i cicha. Problemem jest też brak wiedzy. A tak naprawdę jest mnóstwo problemów.

*

Jednostkowa perspektywa — dla mnie właśnie na tym polega sens pisania. Czytam tekst, dzięki któremu poznaję czyjąś perspektywę, przez co mój ogląd świata staje się pełniejszy. Im więcej w tym szczegółów osobistych, tym lepiej dla mnie.
     Gdybym była mężczyzną, mogłabym ciągle pisać o sobie i nikt nie miałby mi tego za złe. Nawet gdyby to było sześć tomów o moim życiu, z całym roz­dzia­łem o robieniu kupy w lesie. Wszyscy byliby pod wrażeniem z po­wo­du mo­jej szcze­ro­ści. […] Nie byłoby dylematu, czy mnie wydać, czy czytać i czy to się komuś opłaci. Ale jestem dziewczyną, a to podnosi ocze­ki­wa­nia. Więcej rzeczy jest dla mnie objętych zakazem, a jednocześnie muszę się bardziej starać, bo inaczej moja twórczość zostanie naznaczona jako li­te­ra­tu­ra kobieca, czyli do niczego, bo literatura kobieca nie jest dla ludzi ani o nich. Czy to ma sens?

*

Brakuje mi umiejętności, które podobno nazywają się „miękkie”, ale też wierzę w to, że najlepsze rzeczy — nawet w relacjach — to te, które są kru­che i chrupiące, wyglądają trochę ryzykownie, ale też zawsze są takie same i bardzo transparentne. […] Ja nie mam najlepszych narzędzi. Je­dy­ne, ja­ki­mi dysponuję, to wkrętarka, szlifierka mimośrodowa, wy­rzy­nar­ka i blen­der. W kontaktach międzyludzkich są one właściwie bezużyteczne, cho­ciaż to ostatnie przydaje się trochę do okazywania miłości, która dla mnie po­le­ga na tym, że robi się komuś naleśniki na śniadanie. W tym jestem bardzo dobra. Jak autystyczna Mama Muminka z jednym prostym za­da­niem i ciągle w tym samym ubraniu […].

*

Nie potrafię zmusić się do zajmowania się rzeczami, które mnie nie interesują.

*

Każdy ma trochę inaczej. Na tym polega neuroróżnorodność. Temple Grandin — wysokofunkcjonująca osoba w spektrum i doktorka zoo­tech­ni­ki — przekonuje, że świat potrzebuje wszystkich mózgów. To oczy­wi­ście racja, zgadzam się z nią. Niestety świat nie zawsze daje po sobie po­znać, że potrzebuje mózgów takich jak mój.

*

W moim ciele jest nadal dużo pamięci, której nie ma głowa.

*

Czułam się zdeterminowana. Zamierzałam osiągnąć wszystko, co po­sta­no­wię. To nigdy się nie zmieniło. Jest w tym pewna moc i jest mnó­stwo na­iw­no­ści, ale nigdy się nie poddaję, jeśli chcę coś zrealizować. Wiem, że wszyst­ko, czego chcę, jest nieuniknione. To tylko kwestia czasu. Świat w końcu mi to da. Trzeba tylko trochę się postarać i trochę namęczyć się brakiem. Być może to jedyny skuteczny sposób na życie.

*

Niedoskonałość wydaje mi się pełna życia.

*

Moje uczucia są bardzo fizyczne. Dzięki temu mogę się zorientować, że w ogó­le je mam, bo nie zawsze wiem, czy rzeczywiście czuję się zmęczona, czy tylko myślę, że tak się czuję, czy może coś mi się wydaje. To stany pra­wie nie do odróżnienia, ale da się je rozpoznać w ciele.

*

Sny są niezawodne. To moja ulubiona metoda poruszania się w czasie. Wszystko jest w nich dokładnie takie, jakie powinno być.

*

W kłótniach jestem bezbronna i radykalna. Zazwyczaj zastygam z ka­mien­ną twarzą. Staram się mówić językiem żyrafy, ale to wywołuje jeszcze więk­szą agresję w osobach, z którymi się kłócę. Kiedyś myślałam, że z ksią­żek nauczę się, jak rozmawiać z ludźmi i co im mówić, i już nigdy nie znajdę się w sytuacji konfliktowej, wszyscy będą mnie lubić i wreszcie bę­dzie łatwo. NIE JEST.

*

Miałam kilka momentów, kiedy myśl o śmierci była dla mnie najbardziej pocieszająca ze wszystkich planów na przyszłość.

*

Gdybym mogła, to chyba wolałabym być psem niż sobą. Byłabym wtedy kimś łatwiejszym do rozumienia, nawet dla siebie.

Dorota Kotas, Cukry,
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2021.
(wyróżnienie własne)

Dla mnie pisanie to najwyższa konieczność. Jedyny w pełni skuteczny sposób na to, żeby zrozumieć, co się dzieje wokół mnie.

*

[…] byliśmy tylko dziećmi i nie mieliśmy zbyt wielu przywilejów, ani nawet statusu prawdziwej osoby, z którą ktoś by się liczył. Nikt nie wierzył w ani jedno nasze słowo.
     W pisaniu jest dla mnie pewna wolność. Pisząc, daję też znać sama sobie, że moje doświadczenie jest ważne.

*

W pewnym sensie uznaję czytanie za najlepszy rodzaj spotkania towarzyskiego.

*

[…]  jak zwykle miałam szczęście. Szczęście towarzyszy mi przez całe życie. Niczego już nawet nie planuję. Po prostu biorę to, co dostaję. Biorę wszyst­ko to, co jest. Najczęściej jest to dobre. Nie zawsze jest takie od razu, ale za­zwy­czaj po jakimś czasie już tak, albo się przyzwyczajam, albo coś zmie­niam. Dzięki temu wszystko jest dobre.

(tamże)

sobota, maja 01, 2021

4221. Książki bez zaskoczki

Nie patrzyłam i w piątkowy ranek miałam wszystkie cztery części cyklu Elfie po­go­to­wie na czytniku. Po pierwszej części miałam nadzieję na podobny poziom za­chwy­tu w każdej z kolejnych. Nie udało się.

Drugą częścią byłby zachwycony obecny minister antyedukacji: prawie wszystkie grafiki to jeden wielki stereotyp rodem z XIX wieku. Trzecia traktuje żałobę tak wąsko, jakby była książeczką pisaną dla dzieci zbyt głupich, by mogły cokolwiek zrozumieć. Czwarta miała przynajmniej kilka grafik, które zachwyciły mnie na otarcie łez niespełnienia.

Poza subiektywnym wyborem całą resztę polecam wielbicielom ministra, co gienderom się nie kłania.

Każdy jest zdania, że przebaczenie to cudowny pomysł, dopóki samemu nie musi się czegoś przebaczyć.
// C.S. Lewis

Przebaczanie wymaga i odwagi, i siły. Na pewno znajdziesz je w sobie.

Odkryj, dlaczego nie chcesz przebaczać. Trzeba ogromnego wysiłku, aby zapanować nad swoimi demonami. Czyż nie prościej wykorzystać tę energię na zrozumienie i radosną akceptację życia?

O przebaczeniu myśl jak o sile przetrwania. Ono pomoże odnaleźć drogę w ciemnych lasach nieporozumienia, bólu, nienawiści, goryczy.

Przebaczyć można każdą krzywdę. Postanowiłeś inaczej? Zastanów się. Taka decyzja ma ogromną niszczącą siłę.

Nikt nie ma takiej siły, aby odebrać ci radość życia. Tylko ty wybierasz: uraza czy nadzieja? Bierz odpowiedzialność za swoje uczucia; pielęgnuj swoją siłę.

Niech czyny kogoś innego nie kształtują twojego życia.

David W. Schell, O przebaczaniu. Elfie pogotowie,
ilustr. R.W. Alley, przeł. Ernest Bryll i Marta Bryll,
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2016.

⚾  ⚾  ⚾

Tylko wtedy, gdy pozwolimy sobie przeżyć żałobę, możemy ruszyć naprzód. Naprzód — nie powracając do rozgoryczenia i zaciekłości. Naprzód — do świadomego przyjęcia smutku w naszym życiu, do bogatszego zrozumienia, nowych potrzeb i celów, do głębszej duchowości i odnowy samych siebie.

Płacz. Łzy to przecież
świadkowie miłości.
Płacz pomaga i koi.
Niech twoje łzy mówią,
może i boleśnie, o tym,
jak wielką poniosłeś stratę. Niech powoli zmyją twój smutek.

Przeżywaj żałobę na swój sposób.
Drogi żalu są niepowtarzalne.
Biegną przez życie, twój
charakter, przez ciebie samego.
Nie słuchaj więc tych, którzy
określają, co, jak i przez
ile czasu powinieneś odczuwać.

Zapłacz nie tylko nad tym,
co było, ale i nad tym,
co mogłoby być. A potem
czule i z troską pozwól odejść
tym uczuciom.

Najmniejszy krok traktuj jako
początek, sposób na odmianę
życia […]

W pewien sposób nigdy
do końca nie dojdziemy do siebie
po wielkiej stracie.
Ona zmienia nas na zawsze.
Ale to od nas zależy,
czy zmieni nas na lepsze.

[…] Nie zawsze mamy
władzę nad tym, jak biegnie
nasze życie. Ale możemy
nauczyć się czuć jego rytm,
usłyszeć jego pieśń.

Karen Katafiasz, Terapia żałoby. Elfie pogotowie,
ilustr. R.W. Alley, przeł. Ernest Bryll i Marta Bryll,
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2016.

⚾  ⚾  ⚾

Praktykuj sztukę mówienia „nie”.
Kiedy wykluczasz coś ze swojego
życia, zdobywasz przestrzeń
na pełniejsze włączenie
czegoś innego.

Nie oczekuj zbyt wiele
od większego i zbyt mało
od mniejszego. Na odwrót
— spodziewaj się wiele
od mniejszego.
Nie zawiedziesz się.

Trenuj bycie zadowolonym.
Niech zadowolenie stanie się
pracą i nagrodą twojego życia.

Ucz się od najstarszych
istnień ziemi: drzew.
Imponują kwiatami i kolorami,
ale też dobrze wiedzą,
kiedy odrzucić wszystko
i przestać oszałamiać.

Linus Mundy, Pochwała prostego życia. Elfie pogotowie,
ilustr. R.W. Alley, przeł. Ernest Bryll i Marta Bryll,
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2017.

4220. Bo brak słów


4219. Książkowa zaskoczka

Czwartkowy wieczór. Rzuciłam okiem na półkę z książkami Mamy Sadownika. A tam: przeczytane przeze mnie dawno temu, nieprzeczytane nigdy w przeszłości i przyszłości, bo nie moja bajka. I! Grafika przykuła moje oko, chwyciła mnie za serce, zaciekawił tytuł. Myk, myk i było po książeczce.

Piątkowy ranek. Klik, klik, a kto zabroni mieć nadzieję? Nie dosyć, że jest do­stęp­na w ibuku, to jeszcze są trzy kolejne części! Klik, klik i miałam wszystkie. Niech bardzo mądre długonose stworzenia zabiorą cię w podróż. Mnie zabrały.

Zaufaj sobie. W głębi duszy dobrze wiesz, czego naprawdę potrzebujesz i czego pragniesz.

*

Nie bój się mieć dobre zdanie o tym, co myślisz.

*

Jeśli czegoś pragniesz, to pragnij. Nie zniechęcaj się. Nawet gdy tego nie uzyskasz, samo pragnienie jest czymś cennym.

*

Widzisz smutek na czyjejś twarzy — weź głęboki oddech. Spokojnie. Pamiętaj: uszczęśliwianie innych nie jest twoim obowiązkiem.

*

Nie bądź zbyt surowy dla siebie. Pomyśl, czego pragniesz, i postaraj się o to.

*

Miej zawsze chwilę dla siebie. […]

Cherry Hartman, Bądź dla siebie dobry. Elfie pogotowie,
ilustr. R.W. Alley, przeł. Ernest Bryll i Marta Bryll,
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2016.

4218. Rewelacja niespełniająca kryterium

Bo eseje Sontag uwielbiam — za precyzję, błyskotliwość i trafianie w punkt. Bo za­chwy­ci­ła mnie książka Autorki, przy okazji kilka dni temu zwracając uwagę, że mam przed sobą jeszcze jedną jej książkę. Mój wewnętrzny Ibukosknera zemdlał, jak zo­ba­czył cenę elektronicznej wersji książki — i dobrze, bo nie miałam zamiaru ne­go­cjo­wać. Bo, bo, bo. To wszystko bez znaczenia, tę książ­kę się połyka. I kto by po­my­ślał, że o Susan można jeszcze na nowo i pięknie poczy­tać i… ciut odbrązowić Ikonę.

Uśmiechnęłam się, gdy Autorka napisała, że Susan nauczyła ją delektować się fil­ma­mi z pierwszych rzędów. Mnie tego nauczyły studia Sadownika.

Jest tylko jedno, raczej osobnicze „ale”. Gdybym najpierw czytała tę książkę, nie jestem pewna, czy sięgnęłabym po książkę syna Sontag. Nie biłabym się o nią, nie ściągałabym zza wielkiem wody i… trochę bym straciła.

Jest jeszcze jedno, obiektywne „ale” — ta książka wystarczyła tylko na jedną po­po­łu­dnio­wą kawę, dwie godziny nocy i kawałek podróży do Małego Nowego Jorku. Jeśli więc chcesz książkę na kilka wieczorów, to ta nie spełni tego kryterium.

Ileż godzin spędziłyśmy, paląc i rozmawiając. Było to dla mnie niewy­obra­żal­ne: najbardziej zajęta, najbardziej produktywna osoba, jaką znałam, jakimś cudem zawsze miała czas na długą rozmowę.

*

Myśl, że gdziekolwiek może nie pasować z powodu wieku, do niej nie docierała — podobnie jak myśl, że mogłaby gdzieś być zbędna.

*

     — Powiedz Sigrid, jaka byłam, kiedy mnie poznałaś. No, powiedz!
     — Była idiotką — odparła Fornés.
     Kiedy Susan przestała się śmiać, zwróciła się do mnie:
     — Chciałam tylko powiedzieć, że i dla ciebie jest jeszcze nadzieja.

*

[…] mężczyzna, który zachowywałby się tak jak Susan, nauczyłby się już dawno temu, zapewne z pomocą pięści innego mężczyzny, co nieco na temat szacunku dla ludzi.

*

     — Kobiecie   j e s t   trudniej — przyznawała.
     Czyli należy: być poważną, brać siebie na poważnie, sprawić, by inni traktowali ją poważnie. Susan jeszcze w dzieciństwie postawiła na swoim. Pozwolić, by płeć jej przeszkodziła? Nie ma mowy! Ale większość kobiet jest zbyt nieśmiała. Większość kobiet boi się okazywać stanowczość, wyglądać zbyt inteligentnie, wykazywać się ambicją i pewnością siebie. Boją się, że ktoś uzna je za niekobiece. Nie chcą być postrzegane jako twarde, zimne, aroganckie czy egoistyczne. Wolą nie wyglądać męsko. Zasada numer jeden: zignorować takie problemy.

*

[…] nie chciała nosić torebki. […]
     — Dlaczego wydaje się nam, że bez torebki czułybyśmy się zagubione? Mężczyźni nie noszą torebek, jak zauważyłam. Dlaczego kobiety obarczają się takim brzemieniem? Dlaczego nie włożą ubrań z kieszeniami wy­star­czają­co dużymi, by wsadzić tam klucze, portfel i pa­pie­ro­sy, jak robią to mężczyźni?

*

To od Susan po raz pierwszy się dowiedziałam, że film oglądany z miejsca blisko ekranu może być o wiele bardziej ekscytujący.

*

     — No i proszę — mówi, przytulając się do Josifa. — Jeszcze nawet nie w średnim wieku, a już walnięci dwiema najbardziej zabójczymi chorobami na świecie.
     […]
     — Co byśmy dali za te zwyczajne smutki!
     Josif wzrusza tylko ramionami.
     — Uwierz: tych również jej nie brakowało.
     I po dłuższej chwili zamyślony dodaje:
     — Wiesz, ostatecznie to wszystko nie ma znaczenia, to, co przy­da­rza ci się w życiu. Ani cierpienie. Ani szczęście czy nieszczęście. Ani choroba. Ani wię­zie­nie. Nic.
     To dopiero europejskie.

Sigrid Nunez, Sempre Susan. Wspomnienia
o Susan Sontag
, przeł. Dobromiła Jankowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2021.
(wyróżnienie własne)

piątek, kwietnia 30, 2021

4217. 120/365

drugie imię kraju, w którym żyję, brzmi: pogarda. pogarda wobec kobiet, matek, lgbt, bezrobotnych, bezdomnych, osób z nie­peł­no­spraw­no­ścia­mi*. bonus: rzadko należysz tylko do jednej dyskryminowanej grupy.

120/365

_________
  * główna ulica Małego Nowego Jorku — studium barier architektonicznych.

czwartek, kwietnia 29, 2021

4216. Przedskoczek kolonijny

Gepardzica:
(wczoraj późnym popołudniem)
Smoku wybierał, nie zbierał.

Jabłoń:
(wczoraj ryknęła śmiechem, a dzisiaj musiała cyk)

*  *  *

Sadownik & Jabłoń:
(dziś w drodze na ostatnie dni przed odstawieniem
Drzewka na turnus rehabilitacyjny
)

Jabłoń:
(o czterotygodniowym pobycie
na zdrowotnej kolonii bez Stada
)
Bardzo chcę, ale trochę się boję…

Sadownik:
Nie dziwię się…
Odstawiona od męskiego cyca…

(po chwili dodaje)
To się nazywa wygnanie z raju!

Sadownik & Jabłoń:
(ryknęli zdrowym śmiechem)

*  *  *

Jabłoń:
(w drodze, karaluchuje, strawiwszy
kolejny element ciągu Fibonacci’ego
)

Gepardzica:
(zacytowała łotsapem)

[…] w kabale karaluch jest zna­kiem prze­mi­ja­nia sta­rego, po to by nastąpić mogło nowe. W pełnym znaczeniu jest symbolem przemiany duchowej, w któ­rej dawne stan­dar­dy muszą zostać porzucone.

4215. 119/365

choroba to nie problem. choroba to fakt. problemem jest świat, który nie przyjmuje do wiadomości choroby, kalectwa czy śmierci.

119/365

[suplement pikselowy: 24.06.2021]

środa, kwietnia 28, 2021

4214. Ciąg Fibonacci’ego w praktyce

Specjalna książeczka, specjalna instrukcja. Dopracowana forma graficzna nie pozostawia złudzeń: to nie jest paracetamol.

Patrzyłam tylko chwilkę i nie potrzebuję specjalnej książeczki i specjalnej instrukcji, bo to tylko pierwsze elementy ciągu Fibo­nac­ci’ego: 1, 1, 2, 3, 5, 8. Docelowo jest osiem malutkich tabletek za­mknię­tych w jednej większej.

*

Jabłoń:
(mierzy się z niełatwym procesem
przyzwyczajania organizmu do leku
)

Sadownik:
Bądź jak karaluch*,
nie daj się!

____________
  * dostosowująca się i wytrzymała, nie obrzydliwa.

4213. Z zaciśniętymi pięściami

Przyszła do mnie jakiś miesiąc temu za grosze i całkiem przez przypadek.

Jak dużej odwagi trzeba, by, nie mając nic, pozostać człowiekiem; jak mało trzeba, by mając wszystko, przestać nim być — dwa wrażenia, które mi towarzyszyły pod­czas czytania tej książki w bogatym kraju, który postanowił mieć w dupie prawa człowieka.

Jedna historia z tej książki po­zo­sta­nie ze mną już na zawsze — nie wiem, czy to dobrze.

Behrouz relacjonuje wydarzenia w celu wytworzenia nowej wiedzy i zbu­do­wa­nia filozofii, pozwalającej rozpracować i ujawnić systemowość tortur oraz kompleks graniczno-przemysłowy. Jego zamiarem zawsze było od­sła­nia­nie systemu przed nim samym, jego demontaż oraz wytworzenie zapisu historycznego ku pamięci zabitych i tych, którzy wciąż cierpią.
// Omid Tofighian, przełożył tę książkę z farsi na j. angielski.

*

Jesteśmy grupą zwykłych ludzi, uwięzionych tylko za to, że szukali schronienia.

*

Jestem przekonany, że gdyby uchodźcom z więzienia Manus dać szansę ukształtowania i przedstawienia naszej własnej perspektywy i stanowiska, moglibyśmy przeciwstawiać się systemowi w znacznie bardziej rozmyślny sposób i z większą łatwością. Rzeczywistość jest jednak taka, że Australia czyniła, co tylko mogła, żeby sprawić, iż nie będziemy prezentowani jako ludzie wykształceni, jako cenni i wnikliwi uczestnicy dyskursu. Rząd pró­bo­wał nas kne­blo­wać, ponieważ wie, że gdybyśmy byli postrzegani w takim świetle, sprawy wyglądałyby inaczej. […] Respekt jest kluczowy. Po­trze­bu­je­my go, by móc się nadal opierać, potrzebujemy szacunku, to on daje nam siłę i zawziętość.


Behrouz Boochani
(ur. 1983)

*

Jak to możliwe, że piłki do gry w nogę są zakazane, a papierosy zawsze dostępne? Z upływem miesięcy staje się jasne dla wszystkich, że papierosy to krew w żyłach więzienia. Czy raczej tętno samych osadzonych. Kiedy tylko system uznaje to za niezbędne, ogranicza dopływ tej krwi.

*

Tacy już są ludzie, czy to w więzieniu, czy w innych sytuacjach. Ich zacho­wa­nie zawsze wiąże się z otoczeniem, z ludźmi dokoła – dostosowują się do tego. Ta przestrzeń jest miejscem, gdzie stykają się emocje, gdzie do­cho­dzi do pertraktacji między emocjami. Tutaj nie ma pociechy, jeśli z na­prze­ciw­ka nie patrzy na ciebie bratnia twarz, jeśli w twarzy współ­więź­nia nie doj­rzysz braterstwa.

*

To nie tak, że to niewiarygodne /
Po prostu bardzo trudno w to uwierzyć /
To boli, znaleźć się w położeniu, w którym rzeczy niełatwych do uwierzenia jest tak wiele /
Znaleźć się w położeniu, w którym trudno uwierzyć, że niemal każda rzecz musi być urządzona tak, a nie inaczej /
…to położenie staje się przyczyną cierpienia
.

*

Uchodźców przetrzymywano w więzieniu Manus bezterminowo, bez stawiania zarzutów, na wiele sposobów uniemożliwiano im również wymianę myśli i tworzenie planów na skalę szerszą niż więzienna, co ograniczało wpływ, jaki sami mogli uzyskać, próbując działać na rzecz swojego oswobodzenia.
     […] Przetrzymywani uchodźcy dysponują autorytetem, dającym im perspektywę i narzędzia krytyczne niezbędne do analizowania logiki polityki ochrony granic oraz jej szerszych konsekwencji społecznych i kulturowych. Niestety, ograniczona wyobraźnia w kwestiach doświadczeń życiowych i socjopolitycznych osób obdarzonych przywilejem obywatelstwa potrafi czasami doprowadzić do wypaczeń w ważnym i cennym dialogu z więźniami dotkniętymi polityką ochrony granic. Wskutek tego podstawowego braku zrozumienia zdarzają się akty niesprawiedliwości, rozmyślnie rozwijane zarówno przez instytucje rządowe, jak i pozarządowe.

*

[…] bycie zarazem za uchodźcami i przeciwko nim staje się możliwe i dopuszczalne, a sprzeczność tę racjonalizuje się poprzez logiki instytucyjne i społeczne.

*

Przy przedstawianiu tożsamości uchodźców stosuje się poniższe schematy, często umniejszające przeżycia i zdolności tych ludzi, a służące przy tym do wykluczania ich z dyskursu i ruchów na rzecz sprawiedliwości. Schematy te wyrastają z dychotomii niedoboru/nadmiaru, w której uchodźców stawia się w kontraście do obywateli:
      Osoba uwięziona – ucieczka na Zachód;
      Zdesperowany petent;
      Ten, który zwycięża po walce – bojownik;
      Ofiara, tragiczna i cierpiąca;
      Złamana istota ludzka;
      Mistyczny mędrzec – idiosynkratyczny i zagadkowy, trickster.
Każdy z tych stereotypów, stosowany na różne sposoby, czasami w kombinacjach kilku, może sprowadzać uchodźców do przedmiotów narracji upraszczających, oglądackich, wyższościowych i odbierających sprawczość (powyższa lista nie jest wyczerpująca, może być rozszerzana i modyfikowana).

*

Oto jedna z barw walki /
Im dalej od niej jesteś, tym bardziej się boisz /
To tak, jakby oddalając się od jednego rodzaju trwogi /
Otrzymywało się inną /
Tym razem z dala od pola walki.

*

Prorockość oznacza otwarcie nowej drogi /
Prorockość oznacza odsłonięcie nowych horyzontów /
Prorockość osiąga to przez wplatanie poezji /
Prorockość osiąga to przez sączenie emocji /
Prorockość to wykształcenie podejścia, które rodzi miłość
.
     Nie należy jednak utożsamiać proroka ze świętym. W przeciwnym razie mógłbym wstać z tego krzesła, na którym sobie siedzę… mógłbym wstać, wejść na to krzesło, zapalić papierosa, spuścić spodnie i odlać się na wszystko, co święte we wszechświecie.

*

Wypaczony i pokrętny system, czerpiący przyjemność z obserwowania, jak ludzie chorują. Gdy ktoś niedomaga, lekarze i sanitariusze mają doskonałą okazję, żeby dać upust kompleksowi władzy.

*

Tacy właśnie są ludzie. Nawet w niespodziewanych okolicznościach może nimi owładnąć zadziwienie, rozbudzona fascynacja. Choć to, co nie­prze­wi­dy­wal­ne, budzi też lęk. W tej akurat sytuacji, jak myślę, lęk jest bardzo naturalną reakcją.

*

Koniec z przeklinaniem /
Krótki, zdławiony krzyk /
Cisza
.

*

Porzucone spuścizny zawsze budzą w człowieku niewiarygodną nostalgię. Źródło tego uczucia nie jest jasne – przypomina ono emocje, jakich doświadczamy na opuszczonym cmentarzu, zarośniętym chwastami, gdzie zlatują się stare wrony, by przesiadywać na kwaterach.

*

Strach ma niesamowitą moc motywowania ludzi: sprawia, że przyspieszają kroku, wyznacza kierunek ich marszu. Strach to góra lodowa, niemal w całości ukryta pod wodą, strach jest matką wszystkich tortur.

*

Czasem bezpośrednie znoszenie trudności jest łatwiejsze niż nieustanny lęk przed ich nadejściem. Przecież nie pierwszy raz będę musiał przezwyciężać życiowe przeciwności.

*

Gdy trwa walka o uniknięcie śmierci, rodzi się ufność w cuda. Powstaje miejsce dla wiary. Byłoby cudem, gdybyśmy usłyszeli ryk silnika pompy.

Behrouz Boochani, Tylko góry będą ci przyjaciółmi.
Słowa z więzienia Manus
, przeł. Tomasz S. Gałązka,
ArtRage i Książkowe Klimaty, Warszawa–Wrocław 2020.

4212. Nim zacisnęłam pięści

Stara sprawa — na uchodźcach i elgiebetach bezgraniczną polską miłością do bliź­nich nie jedne wybory można wygrać. Brzydzę się polskimi katolikami. Brzydzę się nadwiślańskim katolicyzmem, co bierze się za najłatwiejsze, czyli urządzanie życia innym. Jak łatwo mieć gotowe odpowiedzi dla innych, gdy nie trzeba samemu mie­rzyć się z pytaniami.

Nie byłoby tego wpisu, gdyby nie obraz wyjęty z tej książki, który wciąż za mną łaził i nie odpuszczał. Nie odpuszczała też książka. Na taką dwójkę nie było mocnych — napisałam prawie dwa tygodnie temu.

Nie byłoby tego wpisu na blogu, gdyby nie uchodźcza opowieść, którą skończyłam dwa dni temu. Te cytaty są doskonałym do niej wstępem. A obraz? Wciąż za mną łazi, tak jak Palermo.

Polscy prawicowi publicyści, a wraz z nimi niektórzy duszpasterze, a nawet księża biskupi straszą Polaków. Według nich grozi nam napływ mężczyzn, kobiet, dzieci i starców zagrażających naszemu podnoszącemu się z kolan, ale ciągle jeszcze biednemu krajowi. […] Przecież Polska może zapro­po­no­wać przyjęcie do siebie tych bezpiecznych – martwych uchodźców. Mini­stro­wie spraw zagranicznych i spraw wewnętrznych nie będą mieli problemu ze sprawdzaniem ich statusu i ewentualnym monitoringiem podczas pobytu w naszym kraju.
// x. Wojciech Lemański

*

„Są uchodźcami czy emigrantami ekonomicznymi?”, pytają, jak gdyby uciekać od głodu było czymś mniej wzniosłym i uprawnionym od ucieczki przed wojną.
     Dlaczego? Po co?… Historii jest tyle ilu ludzi i żadna nie jest oczywista. Żadnej się nie wymyśli.

*

Nie zatrzyma się kogoś, kto ucieka od wojny albo wyprowadza rodzinę spod deszczu bomb, z nędzy i głodu. Jedyną rzeczą, jaką można zrobić, jest przygotowanie samych siebie na przyjazd gości. Metamorfoza własnej kultury. Klepsydra została odwrócona. Piasek przesypuje się z dołu do góry. Wędrówka trwa. I nigdy już się nie zatrzyma. Stawianie barier jest bezcelowe. Pozostaje nam tylko przemyśleć siebie.

*

A w ogóle, to dlaczego Europa uważa, że na spotkaniu z Afry­ką może stracić? Niech tylko pomyśli, czego się może nauczyć…

*

     — To grupy rodzinne? – pytam Sycylijczyka.
     — Rodzinne z wyboru…
     — Całe Morze Śródziemne jest rodziną – wtrąca Jean-Charles. – Oni to my, tylko z drugiego brzegu.

*

Zabytkowe serce Palermo to eklektyzm w czystej postaci: coś ze Wschodu, coś z Południa, coś z Północy, coś z Zachodu.


Francesco Lo Jacono, Veduta di Palermo, 1875,
[dostęp: 14.04.2021], źródło.

Na Sycylii, zapewnia Andrea [Cusimano], wszystko jest obce, czyli swoje. Niech dowodem będzie obraz Veduta di Palermo namalowany przez Fran­cesca Lo Jacona (także Lojacono) w XIX stuleciu. Przedstawia krajobraz z okolic miasta: piaszczystą drogę, zielone drzewa i krzewy, na ostatnim planie wapienne wzgórze z nagimi pionowymi turniami. Nie znam się na tym, lecz chyba to dość pospolite malarstwo, nasiąkłe nieznośnym ro­man­ty­zmem jak gąbka wodą. Lecz dla Andrei obraz ma wartość niezwykłą: większość roślin, które odmalował Lo Jacono, czego dowiedli najbardziej poważni botanicy i dendrolodzy, została na Sycylię przywieziona, tym­cza­sem tak wrosły w pejzaż, że bez nich nie ma Sycylii.

*

     Andrea [Camilleri] zaciąga się raz, drugi, trzeci.
     — Widzisz, Jaro… — mówi z zastanowieniem. – Europa albo się sta­nie gościnna, albo utonie. Od lat powtarzam, że to, co się dzieje, to nie jest mała emigracja, tylko ruch epokowy. Przybędą tutaj miliony.

*

     – Ale jakoś się nie martwię – mówi Andrea [Camilleri]. – Kraje takie, jakim teraz jest Polska, prędzej czy później ustąpią. Tyle tylko, że na razie przypominają lustrzane odbicia ISIS. Bo religijne zamknięcie łatwo staje się fanatyzmem. Poczucie, że ktoś, kto nie wierzy w to samo co ty, jest nieprzyjacielem twojej religii. Ciekawe, jak Kościół w Polsce tłumaczy to, że Franciszek leci do Afryki i chodzi sobie ramię w ramię z imamem.

*

Miłosierdzie dla tych, co nie żyją. Miłosierdzie dla nas, którzy coś muszą zrobić z życiem.

Jarosław Mikołajewski, Paweł Smoleński, Czerwony śnieg na Etnie,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2021.
(wyróżnienie własne)

wtorek, kwietnia 27, 2021

4211. Zagadka z zielnika piór

Na urlopie wytchnieniowym Sadownik spotkał pióra, co miały parcie na szkło. Pogroził, że jak nie odlecą, to on zrobi cyk. Nie odleciały. Sadownik słów na wiatr nie rzuca. Cyk.

Dziś po powrocie pióra, wśród wielu innych zdjęć pokazał. W okolicach ula takiego ptaka nie widujemy. Do zielnika piór! — zaordynowało Drzew­ko, mając pewność, że to nie gołąb, fantazjując, że może to pani Szpakowa lub żona Kosa.

Teraz pióra czekają na fachowe oko Saxifragi, co się pew­nie zdziwi, że państwo w ulu takiego łatwego do rozpoznania ptaszka nie znają z imienia.


fot. Sadownik, fragment.

Saxifraga:
Pani Kos

4210. Czekariat (XI)

Ten Pan Szpak miał pewność, że tu trafi, więc cierpliwie czekał. Zaczął się awantu­ro­wać dopiero wtedy, gdy groziło mu, że będzie musiał przepuścić nieznanego pta­ka. Obie­ca­łam mu, że pójdzie na pewno przed nieznanymi piórami.

Nie miałam pojęcia, że będzie czekał tak długo. Pan Szpak uruchamia tyle pięknych snów, że musiałam poczekać na słowa, które mają podobą moc. Przyszły.


fot. Saxifraga, fragment.

Sny przedstawiają życie /
Sny są samym życiem /
Sny to poezja /

*

Zwierzęta zawsze wyprzedzają ludzi o krok, bo polegają na swoich instynktach.

*

Ziszcza się jakiś nieświadomy potencjał, pełen niedostępnych, odległych obrazów.

*

Czy człowiek musi określić logiczny powód dla każdego działania? Boże drogi, jakże oszukańczy potrafi być ludzki umysł. Pozostaję tutaj, oddycham otoczony trwogą i majestatem nocy.

*

W podświadomości poszukuję /
Czegokolwiek, co ukształtowało moje istnienie /

*

Zawsze tak jest: potężna moc płynąca z głębi duszy prze­zwy­cię­ża nasze słabości i podtrzymuje w chwilach utraty nadziei.

Behrouz Boochani, Tylko góry będą ci przyjaciółmi.
Słowa z więzienia Manus
, przeł. Tomasz S. Gałązka,
ArtRage i Książkowe Klimaty, Warszawa–Wrocław 2020.

4209. Sadownicze wytchnienie…

…zatrzymane w pikselach. Cieszy mnie ogromnie.



fot. Sadownik, fragmenty.

niedziela, kwietnia 25, 2021

4208. O miłości obok choroby

Postępująca choroba jest wy­ma­ga­jąca nie tylko dla ludzi nią dotkniętych. Wymaga bardzo dużo od zdrowych bliskich, którzy choć drugoplanowi z punktu wi­dze­nia cho­ro­by, są pierwszoplanowi, jeśli chodzi o system rodzinny mierzący się z chorobą. Dlatego bardzo ważnym elementem dbania o chorego jest, choćby naj­krótszy, urlop wytchnieniowy dla opiekującego się osobą chorą.

Karty w naszej rodzinie rozdane. Szukamy dżokerów, a w międzyczasie Sadownik na pierwszym w życiu, cztero­dnio­wym urlopie wy­tchnie­nio­wym. Raz dziennie przez chwi­lę rozmawiamy przez telefon.

Jabłoń:
Kochasz mnie
jeszcze troszeczkę?

Sadownik:
Nawet bardzo.
Dlatego jestem tu,
gdzie jestem…

(pauza)
…nie na zawsze.


fot. Sadownik, fragmenty.

sobota, kwietnia 24, 2021

4207. W doborowym towarzystwie

Pięć lat temu
     w decathlonie.
Wczoraj
     odbierając ferrari.

Dziś
     od rana już trzy ćwiczenia wymyślone, każde w kilku seriach powtórzone. Obikujemy z Heniutką w ulu. Dobrze się bawiąc, włączamy w nasze wspólne życie ferrari. Znów z Kudłatą jesteśmy duetem.

[…] we are not bound by our wheelchairs—they give us freedom and independence to live our lives.

Naomi G., I Am Not ‘Wheelchair-Bound’,
[dostęp: 24.04.2021], źródło.

piątek, kwietnia 23, 2021

4206. Tam (XIX)

ostatni możliwy lek — start.

ostatni raz korzystając ze szpitalnego wózka.
na kilka godzin przed odbiorem ferrari.

czwartek, kwietnia 22, 2021

4205. Podróżując z miłością życia

Sadownik & Jabłoń:
(w dłuższej trasie)

Sadownik:
Powiedz mi coś dobrego…

Jabłoń:
Kocham Cię.

Sadownik:
O! To taka współczesna wersja
abrakadabra?

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem)

Sadownik & Jabłoń:
(chwilę później ustalili, że abrakadabra to piękny,
świeżutki termin w ich relacyjnym idiolekcie
)

*

Jabłoń:
(pod latarnią ma najciemniej, naprawdę nie pyta
o siebie, bo przecież ma wiele dużych wątpliwości
)
Co robisz z kobietą,
która wszystko wie najlepiej?

Sadownik:
???

Jabłoń:
(szczerze)
Ja olewam.

Sadownik:
(robi teatralną przerwę, by Jabłoń
mentalnie go dogoniła
)
Jak to co?
Kocham.

Jabłoń:
(dogoniła, ale udaje, że nie rozumie,
dlaczego Sadownik zanosi się śmiechem
)

4204. Zielnik (XXVII)

Ze szcze­nię­cych lat przypomniała mi się roślina, która nie­zmien­nie wpra­wia­ła mnie w niemy zachwyt. Choć uka­tru­pi­łam w ulu niejedną roślinę doniczkową, po­sta­no­wi­łam na am­bi­cję sobie wleźć. Klik, klik, zakupiłam, po­cze­ka­łam. Sadownik ode­brał z paczkomatu wczoraj wieczorową po­rą. Bonus! Nie mia­łam pojęcia, że ta roślina kwitnie. Teraz mam i pojęcie, i kwit­ną­cą roślinę. Jest wyzwanie.

Nie zamordować myślą, mową, przesadą czy zapomnieniem.

Starzec Rowleya
/ senecio rowleyanus /

wtorek, kwietnia 20, 2021

4203. Ta wyczekana

Czekałam na tę książkę bardzo. Nabyłam ją kilka dni przed dniem jej premiery i czekałam. W dniu, w którym się ukazała, miałam ją z samego rana na czytniku. Dzięki niej podróżowałam: Sycylia, Szwecja, Sycylia, Szwecja. Po kawałeczku, nie­śpiesznie, tylko przy porannej kawie. Obie książki skończyły się tego samego dnia. Ta potrzebowała dużo więcej czasu, bym miała pewność, które frag­men­ty chcę tu mieć.

Ja potrzebowałam dużo więcej czasu, by odkaszlnąć te zdania, które we mnie zostały, oliwiąc i dając siłę tym kawałkom mnie, które nie są zainteresowane harmidrem chorego współczesnego świata.

Szwecja to kraj kolektywnych marzeń, o równo­upraw­nie­niu, ochronie środowiska, odpowiedzialności za świat.
// // Erikiem Gandini

*

Samotność, która mnie najbardziej przerażała, to ta, która pojawia się w to­wa­rzy­stwie innych ludzi. Niezdolność przebicia się. Rozmowa, której słowa nic nie pozostawiają. Bycie z pozoru częścią kontekstu, ale w rzeczy­wi­stości bycie poza nim.
// Malin Ekman

*

Może jest tak, że szwedzka samotność to po prostu marzenie o wolności? Pragnienie wyzwolenia od zobowiązań? Tęsknota za wyrwaniem się z ko­ło­wrot­ka zdarzeń i społecznych oczekiwań? Za oddychaniem pełną piersią? Za czuciem każdą komórką ciała?

*

Lubiłam i lubię spokojne, introwertyczne zajęcia, czytanie, pisanie, bycie w domu. Potrzebuję też samotności, żeby móc myśleć i pisać.
// Katarzyna Tubylewicz

*

[…] główną cechą introwertyków jest to, że dopiero w samotności odpo­czy­wa­ją. Potrzebują jej tak samo jak snu, po to, by naładować życiowy aku­mu­la­tor. Dla ekstrawertyka bycie wśród ludzi jest sposobem na dodanie sobie energii. Introwertyk po długim czasie w towarzystwie czuje się w środku dziwnie pusty, wydrążony i tylko samotność jest w stanie napełnić go z powrotem życiowymi siłami. I to jest dokładnie mój przypadek.

*

[K.T.] Czym jest dobry seks?
[Therese Bohman] W jakiś sposób to najbardziej uczciwe spotkanie między ludźmi, do jakiego może dojść. Ważna forma komunikacji. Oczywiście nie zawsze, ale może tym być, z właściwym człowiekiem i we właściwych oko­licz­no­ściach. W naszej rzeczywistości seks może być bardzo piękną prze­strze­nią całkowitej uczciwości i autentyczności.

*

Nie chodzi tylko o to, że są jacyś inni ludzie praktykujący to samo co ty, ale o cały system wiedzy. To nie jest tak, że człowiek siada sobie gdzieś sam w le­sie i ot tak sobie medytuje. W tym momencie staje się częścią pewnej koncepcji […].
// Joakim Gavazzeni

*

W twoim wnętrzu otwiera się sklepienie za sklepieniem bez końca. Nigdy nie będziesz gotowy i tak jest słusznie.
// Tomas Tranströmer

*

[…] w spotkaniu z krowami my, ludzie, jesteśmy jak nierozumiejący innych istnień kosmici? Czy to stąd bierze się część naszego wyobcowania? Tu, na ziemi? Mamy za to zmysł zachwytu. Co do tego nie ma wątpliwości.


fot. Daniel Tubylewicz, fragment.

*

„Samotność” to jedno z tych słów, które wywołuje emocje i wiele sprzecz­nych uczuć. Jest podstawową kondycją człowieka, który odcięty od pę­po­wi­ny zostaje sam w swoim pierwszym krzyku i równie sam będzie, kiedy przyj­dzie mu ten świat opuścić. I choćby nie wiem, jak się starał, żeby tak nie było, to samotność będzie mu gdzieś w życiu towarzyszyć lub do­skwie­rać. A z drugiej strony, bez względu na kulturę, w której się wychował, bez względu na epokę, w której żył lub żyje, człowiek także pragnie być sam. Chce się wyrwać z ograniczających go wymagań i nacisków społeczeństwa. Odpocząć od rodziny.

*

Do dyskusji potrzeba argumentów. Należy wykonać jakąś wewnętrzną pracę, wątpić, zastanawiać się.
// Stina Oscarson

*

Jeśli nie potrafimy ze sobą pogadać, to jak, do cholery, mamy zachować pokój? Demokracja nie została stworzona po to, żebyśmy mieli takie same poglądy i wartości. Rozmowa to sposób na to, by się z tym zmierzyć, nie mordując się nawzajem.
// Stina Oscarson

*

Żadne idee nie mają się dobrze, jeśli zamienimy je w kościół. W ko­ście­le czystość ideologiczna staje się szybko ważniejsza od społecznej spra­wie­dli­wości, którą zgodnie z deklaracjami chce się osiągnąć. […] Brudu nie zwal­cza się argumentami, tylko higieną.
// Håkan Lindgren

*

Są takie doświadczenia w chorobie, których zdrowy nigdy nie zrozumie, nie podzieli. W ogóle jest tak, że sytuacje ekstremalne pogłębiają nasze do­świad­cze­nie samotności. To nie musi być tylko choroba, wystarczy nagły rozwód. Są problemy i tematy w życiu, których nie da się dzielić z innymi.
// prof. Peter Strang

Katarzyna Tubylewicz, Samotny jak Szwed?,
Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2021.
(wyróżnienie własne)

*

[Stina Oscarson] Wszyscy możemy zrozumieć drugiego. Stąd moja wiara w rozmowę. Mamy inne doświadczenia, ale uczucia, takie jak samotność czy smutek, są takie same. Dlatego uważam, że inni ludzie mogą zrozumieć i mnie. Nie wszyscy to robią. Ale to jest możliwe i warto w to wierzyć. […]
     [K.T.]
Gdybyś musiała dać radę ludziom doświadczającym podobnej samotności w tłumie, którą przeżywasz czasem ty, tego wytykania palcem, komentarzy z powodu ciała, co byś im poradziła?
     [St.O.] Kiedyś myślałam, że to ja muszę odpowiedzieć w takiej sytuacji, że to ja muszę zareagować, obronić się, pokazać zaświadczenie lekarskie dyrektorowi basenu. Jednak teraz myślę, że w sytuacji, gdy ktoś mnie umniejsza, traktuje mnie jako osobę niedorosłą, jakoś niepoczytalną, to musi pomóc mi ktoś inny. Na tej samej zasadzie będzie lepiej, jeśli to nie czarnoskóry chłopak będzie rozmawiał z pogardzającym nim nazistą. Tę rozmowę mogę przeprowadzić ja. Myślę, że w społeczeństwie musimy prowadzić pewne rozmowy za innych. Pomagać sobie. W takiej sytuacji ten, kto jest sam, nie jest silny. Jeśli ktoś krzyczy za mną na ulicy, to będzie lepiej, jeśli moja przyjaciółka powie: „Przepraszam, co mówiłeś?”.

*

[K.T.] […] jesteś bardzo odważna, czy tylko nauczyłaś się radzić sobie ze strachem?
[Stina Oscarson] Cały czas strasznie się boję. Wcale nie nauczyłam się sobie z tym radzić. We wszystkim, co robię, chodzi o jakąś lojalność wobec mnie samej. O to, że nie mogę zdradzić tego, w co sama głęboko wierzę, że muszę być uczciwa względem siebie.

(tamże)

niedziela, kwietnia 18, 2021

4202. 108/365

przyszły do mnie, nim otworzyłam rano oczy, słowa. mam jeszcze ten dzień. zrobię z niego cacko, obiecałam sobie.

108/365

[suplement pikselowy: 5.08.2021]

piątek, kwietnia 16, 2021

4201. 106/365

szumowiny o zgodności z konstytucją. szumowiny moralne o moral­ności szczepień. koń by się uśmiał, gdyby atrakcje ostatnich dwóch dni zmieściły mu się w głowie.

106/365

środa, kwietnia 14, 2021

4200. Czekariat (X)

Ćwiczenie na temat: Podróż do siebie. Czekało i czekało na mnie ponad miesiąc. Centymetr po centymetrze musiałam wrócić. Do siebie.


Kaan.

Sztuka jest aktem wiary — wiary,
którą uprawiamy w praktyce
.

// Julia Cameron

*

Malowanie to po prostu inny sposób prowadzenia dziennika.
// Pablo Picasso

wtorek, kwietnia 13, 2021

4199. Wewnętrzne safari…  //  Panna cotta (VIII)

Beatore:
(rzekł, o czym napisała Zawsze-Wolna-od-Nudy)
Obudziło się we mnie zwierzę…
Leniwiec.

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem i kupiła na pniu!)

*

non è un leone.
non è una tigre.
è un bradipo.

4198. Czym skorupka nasiąknie…

Zawsze-Wolna-od-Nudy:
(cacko z podręcznika do j. polskiego
dla obcokrajowców przysłała
)

Jabłoń:
(zachwycona, dorzuciła propozycję nieobojętną
światopoglądowo w tym kraju
)
mężczyzna — kobieta — człowiek