jak wejdziesz w sen, dostaniesz
nowe dodatkowe informacje.
*
poczucie bezsilności mówi: „nie tędy”;
jak odpuścisz, pojawi się droga.
KD • Teachers
szukaj bram do snu.
★ ★ ★
co ci sprawia frajdę?
Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Wczoraj mignęła mi informacja o spotkaniu z poetą. Kulki w głowie natychmiast się zderzyły, generując pytanie: czyżby nowy tomik? Więc klik, klik i wszystko było jasne. Więc klik, klik i wieczorna degustacja.
Raz w życiu byłam na spotkaniu autorskim. Powiedziałam sobie: nigdy więcej, ale tomik nowy chrupnąć wiersz za wierszem: zawsze. Biegusiem!
ufność że nadzieja rozumienia losu
choć nie jestem z rodu jego dumnych sierot
jest pretensją która zasługuje na wzgardę
[…]
miała piękno i mądrość
ale co to znaczy?
🖇
trwało to nietrwale
lecz jakoś pamiętnie
🖇
Daj mi proszę tysiąc i sto pocałunków
i raz jeszcze tysiąc i sto pocałunków,
po czym znowu tysiąc i sto pocałunków.
A kiedy zliczymy już wiele tysięcy,
ukryjemy liczby miłosnych rachunków
przed sobą i tymi, co złośliwym czarem
mogą nam zaszkodzić, poznawszy ich miarę.
🖇
jak oni to robią że ich nagle nie ma?
stają na poboczu wykluczonych z ruchu
i patrzą jak jadę […]
🖇
na miejscu był lekarz
zdjął sznurek i zbadał
skrzydła
co w dzieciństwie wyrosły u ramion
były naturalne
gotowe do lotu
🖇
centralny
centralny
della nostra vita
na drugim peronie strada infinita
🖇
i do końca życia szukał go po lasach
żeby się odstało co się nie zdarzyło
🖇
kiedy dante stanął przed samą miłością
zobaczył węzeł powszechny
miłości
ujrzał – zaświadcza – jak się scala związane
to co rozprasza się
w świata wszechświecie
nie tak związane że niewoli
miłość
lecz nie wyklucza z miłości
niczego
ponadto jest to spektakl tak ciekawy
że zmienia się wszystko
ale w tym co patrzy
🖇
za każdym razem kiedy widzę z bliska
krzewy twoich dłoni
myślę o rzeczach którymi mnie karmią
[…]
czy wiesz
że jeśli wciąż żyję to przez nie?
🖇
[…] miłość jest tym co jest w życiu niezbędne
bez czego się dusisz
bez czego się nudzisz
[…]
miłość jest tym tamtą
i tą
tamtą ową
[…]
miłość niezależna jest od kochanego
i od tego co kocha
[…]
w ten sposób jesteśmy boginią i bogiem
uniwersalną wiązką pokochania
tego niewszystkiego co nas umie porwać
🖇
ktoś mówi inwazja
ktoś mówi tsunami
a jej wielkie pola
zestawione z niebem
to flaga narodu który jest
za miedzą
boję się o nawłoć
martwię się o wrotycz
🖇
co za radość być nikim
niczym co przeszkadza
nawet nie wiesz komu
nie domyślasz się czemu
🖇
mój amuleciku
muszelko tyrreńska
kamyku z napisem amor vincit omnia
[…]
kocham cię tak bardzo że nawet ja tłumacz
nie przełożę tego na przewrotny język
🖇
Mówić, nazywając rzeczy po imieniu,
z poczuciem, że imię nie jest przeznaczeniem,
tylko nową rzeźbą pod dawną postacią,
nowym ożywieniem archaicznej gliny.
Ale do rzeczy… O co chodzi temu,
co myśląc o kraju, który chce być Bogiem
tylko dlatego, że jest katolicki,
życzy mu, by pragnął być kruchym człowiekiem,
dostrzegając w innych okruchy boskości.
To proste: on pragnie… Ja pragnę, ty pragniesz…
Przecież społeczność to jest koniugacja
w całej rozciągłości losów i przypadków,
reguł i wyjątków, form ułomnych i pełnych…
🖇
nie kocham wiersza który właśnie piszę
ale kocham rękę która pisze co piszę
nie przez to że moja tylko że posłuszna
komuś kim nie jestem
że idzie przeze mnie w niebywałą stronę
nie do przewidzenia
[…]
wszystko idzie samo
i idzie przez innych
Jarosław Mikołajewski,
Na skrawku,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025.
(wyróżnienie własne)

na skrawku papieru
na skrawku czasu
na skrawku domowej ciszy
na skrawku hałasu który robi cisza
[…]
na skrawku siebie
[…]
na skrawku
na skraweczku
na skrawku języka
na języka skraweńku
na skrawku wszystkiego co trwa i co nie trwa
na skrawuniu
na samym skrawuniu
na samym
🖇
czasami moje serce jest tak trudne
i ciężkie
że czekam na kogoś kto mi je poniesie
[…]
albo że otworzy i przyjmie do siebie
🖇
ku przerażeniu przodków
co są we mnie
ku ich zachwytowi i serca bezsłowiu
🖇
nie walczę o lepsze
bo lepszego nie ma
nie żałuję gorszego
bo przeszłość jest częścią
tego mojego prawdziwszego teraz
🖇
nie jestem wodą
nie jestem kamieniem
nie wiem od razu
nie wiem także potem
🖇
pomyślałem że mało trzeba do wdzięczności
i zmysłu wielkości własnej szansy na ziemi
🖇
chcę odprowadzić cię do domu który
nosisz w samej sobie
(tamże)
jest pytanie, piękne, bo pozwala pytanej osobie zachować godność, podmiotowość i sprawczość. jest to samo pytanie, wciąż piękne, bo umożliwia osobie pytającej uniknąć pokus, jakimi są omnipotencja i kontrolowanie światów.
to magiczne pytanie brzmi: w czym mogę ci pomóc?
316/365
Są ludzie, którzy celują w dostrzeganiu innych w sposób, który nazwałbym policyjnym. Dużo widzą, ale na każdy temat mają wyrobioną opinię. Czymś innym jest bycie dostrzeżonym z ciekawością i otwartością, bez ocen, nawet tych pozytywnych w rodzaju „o, jak świetnie wyglądasz”. Bo nawet pozytywne opinie są w końcu opiniami. […] W świecie queer bardzo ważne jest zjawisko wybranej rodziny. Są to bliscy ludzie, którzy przechodzili przez podobne, nierzadko trudne doświadczenia. Wspieramy się i na jakimś głębokim poziomie ufamy sobie, jeszcze zanim się dobrze poznamy. Mam poczucie, że w relacjach z osobami queer mogę głębiej oddychać, bo one potrafią dostrzec we mnie to, czego osoby normatywne nie są w stanie zobaczyć.
// owen kraus
Katarzyna Tubylewicz, Wolności moja. Książka
o poszukiwaniu,
Wielka Litera, Warszawa 2024.
Przegapiłabym tę książkę, bo czytana trzy lata temu nie przeskoczyła wysoko zawieszonej — przez poprzednie książki — poprzeczki.
Nie przegapiłam, bo po skończeniu ostatnio wydanej nowej książki Autorki, zatęskniłam za sposobem, w jaki formułuje Ona zdania, więc zrobiłam klik, klik i okazało się, że… bingo! Ta książka ukazała się w zeszłym roku. Nic o tym nie wiedziałam.
Chciałam wyrobić się z odcedzaniem najważniejszych dla mnie fragmentów na dzień niepodległościowego wzmożenia. Nie udało mi się. Dałam radę, delektując się wszystkimi wyróżnionymi w książce kawałkami, dopiero dziś. Odcedziłam, ustanawiając przy okazji 12 listopada moim prywatnym świętem wolności.
Moja wolność jest inna od Twojej. Obie bezcenne. Oby nikt nam ich nie odebrał pod osłoną niepodległości, wartości rodzinnych, wzrostu gospodarczego czy paciorków różańca.
Wolność wymyka się definicjom, można o niej opowiadać z tak wielu perspektyw, szukać jej na tak wiele sposobów. Nigdy nie jest pełna, zawsze coś ją ogranicza, marzymy o niej, uciekamy przed nią, pragniemy jej, boimy się. Ma cenę, bywa trudna, dąży do niej niewielu i często ci, dla których jest ważna, są trochę samotnikami.
🖇
[Agnieszka Holland] Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka. […] Z tej przyczyny libertarianie, Korwin-Mikke i antyszczepionkowcy bardzo się mylą. […] nie ma czegoś takiego jak nieograniczona wolność w świecie, w którym istnieją powiązania między ludźmi.
🖇
Nieznający od prawie trzystu lat wojny Szwedzi […] definiują i czują wolność inaczej niż Polacy. Dla Polaków jest ona silnie połączona ze zbiorowym patriotyzmem i walką, dla Szwedów jest podarunkiem, który powinien być sprawiedliwie rozdzielony między wszystkich członków społeczeństwa: kobiety i mężczyzn, dorosłych i dzieci, starych i młodych, zdrowych i chorych.
🖇
[Marcin Wilk] […] wolność znajduje się na przeciwległym biegunie do poczucia bezpieczeństwa. Mamy w sobie silną tęsknotę za wolnością, ale kiedy zdamy sobie sprawę z tego, czym ona naprawdę może być, to się jej boimy. Prawdziwa emancypacja wiąże się przecież z buntem, często też z odrzuceniem, z przekraczaniem granic i norm społecznych. Jest w niej miejsce na burzenie naszych wewnętrznych murów, musimy się konfrontować ze zinternalizowanym obrazem samych siebie, wtłoczonym nam przez wychowanie i wpływ otoczenia.
🖇
[…] istnieją luksusowe formy zniewolenia, których może nam zazdrościć otoczenie, a które wcale nie są takie wygodne.
🖇
[…] jaki rodzaj argumentów na rzecz zmian zasługuje na poważne traktowanie. Czy fakt, że ktoś czuje się czymś dotknięty, stanowi argument nie do odrzucenia? Nawet jeśli nie ma powodów do obrazy?
🖇
Instalacja [Doroty Nieznalskiej Pasja, 2001] polemizowała z patriarchalnymi przekonaniami Kościoła i znajdującego się pod jego wpływem społeczeństwa.

Dorota Nieznalska, Pasja, 2001, fragment,
[dostęp 11.11.2025], źródło.
Kiedy opowiedziałam o niej moim szwedzkim studentom, nie mogli uwierzyć. Jak to możliwe, by ścigać sądownie twórcę za coś tak niewinnego jak penis na krzyżu?
🖇
W polityce tożsamości pierwszeństwo mają uczucia. Żyjemy w społeczeństwie, w którym mantrą stało się słowo „urażony”, a niepokój, że można kogoś dotknąć, prowadzi do bezsensownych ustępstw […].
Sara Kristoffersson
🖇
[Sara Kristoffersson] – Różnorodność jest interpretowana tylko jako obecność ludzi o różnym kolorze skóry, ale przecież powinna oznaczać też różnorodność pochodzenia społecznego. […]
Poza tym różnorodność powinna też oznaczać różnorodność perspektyw […], bo w przeciwnym razie ląduje się w sytuacji, gdy obowiązuje tylko jeden sposób patrzenia na świat. Wszystko się przez to upraszcza.
🖇
Jonas Gräslund, w debacie prasowej na temat palenia Koranu napisał, że reprezentanci wszelkich religii powinni cieszyć się istnieniem bluźnierstw i religijnych prowokacji: Bluźnierstwo to ważna część religii i zawsze religiom towarzyszyło. Zakazanie prowokacji powoduje, że religia staje się czymś dla bigotów, grą o władzę, okopywaniem się na z góry ustalonych pozycjach. Pomyślcie tylko, jak bardzo obrażał uczucia religijne sam Jezus!
🖇
Władza służy zakazywaniu. Władza jest przeciwieństwem wolności.
🖇
[David Lagercrantz] Do tego, że świat jest dziś w ruinie, doprowadził cały łańcuch wydarzeń, a wszystko zaczęło się właśnie wtedy: od wojny w Iraku. W 2001 roku, po atakach na World Trade Center, cały świat zjednoczył się w solidarności względem USA, w tym większość świata arabskiego, ale kiedy zaczęła się wojna w Iraku, zaczęto niszczyć podstawowe wartości. Amerykanie torturowali ludzi, by zwalczyć terroryzm, tworząc w ten sposób nowych terrorystów. Zaczęły się fale uchodźcze, które zachwiały stabilnością świata. Efekty trwają do dziś. Z wojną w Ukrainie będzie tak samo, bez względu na to, kiedy się skończy, będziemy pod jej wpływem przez kolejne dziesięciolecia.
🖇
[David Lagercrantz] Bunt jest tym, co sprawiło, że znalazłem siebie. […] Dopiero w momencie, w którym zaczynasz się buntować przeciw oczekiwaniom, zaczynasz jednocześnie znajdować siebie. Być może bunt sam w sobie nie ma wartości, ale jest w nim jakaś wielka siła. Człowiek rośnie w burzy.
🖇
Wolność słowa wbrew religijnej drażliwości ma cenę. Jak wszystko, powie cynik, jak rzeczy ważne, podkreśli idealista.
🖇
Ludziom może się wydawać, że różnią się diametralnie, bo pochodzą z innych światów, ale jeśli przebije się mur pozorów, okazuje się, że mają ze sobą wiele wspólnego.
David Lagercrantz
🖇
[Arti Grabowski] Opowiem ci jeszcze jedną pouczającą historię z Indii, z Bombaju. […] zarezerwowałem sobie z dużym wyprzedzeniem hostel, bo w Bombaju hotele są bardzo drogie. Wpłaciłem zaliczkę, a kiedy poszedłem pod wskazany adres, okazało się, że hostelu już nie ma. Spłonął dwa dni wcześniej. Zdenerwowany i spanikowany dzwonię do menadżera z pretensjami, że miałem rezerwację, że nie mam gdzie spać, co ja mam teraz zrobić?! W mieście nie ma nigdzie wolnych miejsc! Co za pech! A on na to: Nie, nie, nie! Jaki pech?! Pan jest wielkim szczęściarzem! Pan mógł być w tym hotelu. Przyznam, że kompletnie o tym nie pomyślałem, ale teraz moje podejście do tego typu sytuacji jest właśnie takie: to szczęście!
🖇
Wiem, jak to jest być w mniejszości. A poza tym nigdy nie utożsamiałem się z patriarchalnymi wzorcami męskości. Rozumiem, że dla niektórych ludzi podporę stanowi przekonanie, że aby być fajnym facetem, trzeba spłodzić syna, jeździć autem i kupić mieszkanie. Dla mnie męskość jest dużo bardziej złożonym zagadnieniem, to między innymi samorozwój, a jeśli siła, to taka, z której korzystasz w obronie słabszych lub prezentujesz ją przed samym sobą, na przykład na treningach boksu, na które uwielbiam chodzić.
Andrzej Gryżewski
🖇
[Arti Grabowski] […] małżeństwo to nie jest tak naprawdę związek z jedną osobą. […] Często nie zgadzam się z tym, co narzucają kultura i społeczeństwo. Na przykład z ideą, że podstawową jednostką społeczną ma być małżeństwo. To zdecydowanie zbyt często się nie sprawdza i bywa źródłem potwornych traum, które są potem pokoleniowo przekazywane.
🖇
[Arti Grabowski] Bardziej ekscytujące wydaje mi się stanie na skraju gzymsu niż skok w dół, bo konsekwencje skoku da się przewidzieć, a konsekwencji stania na gzymsie niekoniecznie.
🖇
[Marcin Wilk] […] czy zwierzęta zadają sobie pytania, co to jest dobrostan albo szczęście? One po prostu są w ciele, które mają. Nie zastanawiają się nad tym, czy ono jest dobre, czy ono jest złe, czy ono odpowiada standardom, czy nie, ale myślę, że bardzo silnie je czują i może to jest właśnie ich wolność.
🖇
[Piotr Ibrahim Kalwas] Wiesz, jest taki werset w Koranie, w polskim tłumaczeniu to brzmi jakoś tak: „Bądźcie wdzięczni, a nie niewdzięczni”. Zawsze pamiętam o tych słowach i mam w sobie wdzięczność.
🖇
[Marcin Wilk] Denis oduczał mnie wiecznego poczucia winy. Zauważyłaś, że człowiek, odczuwając zbyt długo przyjemność, zaczyna się zastanawiać, czy ona mu się należy i czy nie skończy się to katastrofą? Od razu czuje się winny. Pies obgryzający swoją zabawkę czy kostkę albo bawiący się z innym psem czuje po prostu bardzo dużą przyjemność, pokazuje to, machając ogonem, i nie ma żadnych wyrzutów sumienia.
Katarzyna Tubylewicz, Wolności moja. Książka
o poszukiwaniu,
Wielka Litera, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

[David Lagercrantz] Ścigane zwierzę po prostu biegnie. I to właśnie robiłem. […] No i jeśli przeżyjesz piekło, to zaczynasz się umacniać, już wiesz, że dasz radę ze wszystkim.
🖇
W dużej mierze nie można żyć bez wolności, jaką oferuje demokracja. Wolności przemieszczania się, wolności słowa, wolności od strachu, głodu, prześladowań, wolności osobistej, stowarzyszeń, wolności wyznania i przekonań. O wolności mogę opowiadać długo, natomiast główną refleksję mam taką, że nie jest ona moim celem, tylko nastawiony jestem na proces wyzwalania się z różnych ograniczeń zewnętrznych i wewnętrznych, by gdzieś na końcu tej drogi powiedzieć: „Żyłem, jak chciałem”.
Andrzej Gryżewski
🖇
[Arti Grabowski] Generalnie myślę, że większość czasu i tak jesteśmy bezpieczni, a na pewne źródła braku bezpieczeństwa nie mamy wpływu, dlatego nie ma sensu żyć w strachu.
🖇
[Piotr Ibrahim Kalwas] […] może być tak, że wolność polega na tym, iż wybierasz pewien rodzaj przymusu, który daje pewien rodzaj przestrzeni w myślach i w duszy. Ktoś mógłby powiedzieć, ojej, to jakiś nałóg, jakaś obsesja, jakieś uzależnienie. Ale to jest praktyka.
🖇
[Piotr Ibrahim Kalwas] Wąż zrzuca skórę od jednego do czterech razy w roku. Ludziom zdarza się, że rodzą się na nowo. Po prostu bywa tak, że ktoś staje się nowym człowiekiem.
🖇
[Sławomir Sierakowski] […] hasło maja 1968 roku „Bądź realistą, żądaj niemożliwego”. Przepis na pragmatyzm.
🖇
Może być tak, że wolność kobiet w pewnym wieku po prostu nie ma granic i bywa bardzo trudna do zaakceptowania przez społeczeństwo.
🖇
[…] w życiu liczy się głównie to, że żyjemy, a cała reszta jakoś się ułoży.
🖇
Potrzebujemy szaleńców, żeby podążać przetartą przez nich ścieżką, choć w dużo już bardziej opanowany sposób. I przy odrobinie szczęścia, bez popełniania ich błędów.
🖇
Nadzieja to także forma wolności.
🖇
W dzisiejszym świecie upieranie się, że potrzebny jest czas na przemyślenia, na uleżenie się i ułożenie, zaczyna być postawą radykalną, wolnościowym szaleństwem.
(tamże)

Kaan.
Myśląc o wolności tworzenia, warto patrzeć na dzieci, na ich radość kreowania. Kiedy dziecko rysuje obrazek, nie interesuje go efekt finalny, a gotowe dzieło od razu oddaje rodzicowi czy komuś innemu. Za to głęboko wchodzi w proces rysowania, podąża za kolorem, za kreską, za plamą.
Arti Grabowski
•
Czy jesteś gotowa, gotowy na to, aby pogodzić się z tym, że najważniejszym etapem w tworzeniu sztuki jest samo tworzenie? Dziecięce zatracenie się w procesie, czysta wyzwolona sztuka!
// Arti Grabowski
Katarzyna Tubylewicz, Wolności moja. Książka
o poszukiwaniu,
Wielka Litera, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)
*
[suplement 13.11.2025]
Życzę, by w szkołach najpierwszym przedmiotem
była niezależność: sztuka wybierania
w poczuciu wolności od wszelkich nacisków
tłumu i rodziny. Przed każdym wyborem,
jak mieć odwagę, by zejść na dno siebie
i ujrzeć tam światło, poczuć własny oddech
nietłumiony uciskiem żadnych oczekiwań.
Jarosław Mikołajewski,
Na skrawku,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025.
(wyróżnienie własne)
— im bardziej upierasz się, by biec, tym wolniej kroczysz we właściwym kierunku — świadomość wetknęła kij w mrowisko, odwieszając na haczyk białą kurteczkę. po chwili, odkładając czerwone rękawiczki na półkę, cisnęła dalej, w razie gdyby potrzebował innymi słowami to samo usłyszeć:
— zwolnić często oznacza przyspieszyć, a zatrzymać się to nic innego, jak zrobić milowy krok naprzód.
315/365
myślą: pustka. pomyśl: nisza. może być, że
to w swej formie tylko najczystsza okazja.
313/365
|
|
|
|
|
|
| [częściowa asystencja: Sadownik] | |
Ilekroć dostaję jakiś znak, traktuję go jak piękną wiadomość o nadziei, bezpieczeństwie i jedności, a także o tym, że wszyscy jesteśmy połączeni […].
•
Kiedy człowiek dostaje znaki, pragnie otrzymywać je nadal.
•
Kiedy słyszę od ludzi, że nie wierzą w te rzeczy, zawsze myślę sobie: W porządku, ale jeśli nie jesteście na to choć trochę otwarci, być może przegapicie coś naprawdę niesamowitego.
Laura Lynne Jackson, Znaki. Jak odczytywać
sygnały,
które wysyła wszechświat, przeł. Michał Lewiński,
Wydawnictwo Illuminatio, Białystok 2025.
(wyróżnienie własne)
*
Roberta Flack, After You.
— nie umiem prowadzić własnego życia — jęczał, skomlał, użalając się nad sobą bardziej niż zwykle.
— no raczej! — odwarknęła poirytowana świadomość, by zaraz potem, otrzepawszy fartuszek, już całkiem spokojnie udzielić informacji zwrotnej — to życie* prowadzi ciebie, chociaż tak bardzo opierasz się i z uporem maniaka zawracasz kijem rzeki.
312/365
______
* a nas dziś przeogromnie obdarowało.
nie, nie mogł_ś zapobiec. nie, nie mogł_ś zrobić więcej, lepiej, szybciej, inaczej. jedyna woda, na którą możesz się przygotować, nad którą możesz zapanować, to kałuże.
311/365
Cierpienie ma głęboki sens. Cierpienie ma taki sens jak rzeka, co nagle przecina ci w poprzek drogę. Nie ma mostu, nie ma brodu, nie ma promu, nie ma materiału ni narzędzi do zbudowania tratwy. Ty masz dostać się na drugi brzeg, żeby iść dalej. Masz to zrobić, wszak rzeka przecięła ci drogę, zatem twoja droga nie kończy się na tym brzegu, tu nie jest meta, bo wtedy się nie mówiłoby, że rzeka przecięła ci drogę. Więc twoja droga prowadzi przez rzekę i dalej, już po tamtej stronie. Nie możesz zrobić nic innego, jak rzekę przebyć.
— Czy nie ma sposobu na ominięcie rzeki, to znaczy na uniknięcie bezpośredniego kontaktu z wodą? Czy nie mogę iść w bok, w lewo czy w prawo, aż do napotkania mostu lub przewoźnika z łodzią?
— Rzeka przecięła ci drogę. Jeżeli ta rzeka jest na twojej drodze, to znaczy, że ta rzeka jest twoją drogą. Przebycie tej rzeki należy do twojej drogi. Jeżeli wykonasz obrót o dziewięćdziesiąt stopni i pójdziesz w bok, w lewo czy w prawo, to znaczy, że z drogi zbaczasz. Jeżeli obrócisz się na pięcie o sto osiemdziesiąt stopni i ruszysz, to znaczy, że z drogi zawracasz. Jeżeli usiądziesz na brzegu, na tym brzegu i zaczniesz liczyć sekundy, to znaczy, że twoja droga urywa się. Ta droga to droga do życia. Więc albo idziesz do życia, albo nie. Jeżeli tak, musisz rzekę przebyć. Musisz cierpienie przecierpieć. Tylko tak je przekroczysz i zostawisz na zawsze za sobą.
[…]
— Więc mam wejść do wody, nie umiejąc pływać?
— Czy możesz nauczyć się pływać bez wody?
— Ale przecież mogę się utopić!
— Utopić się możesz stojąc na brzegu i nie skacząc do wody. I zaiste, wtedy topisz się, wtedy toniesz.
— Kiedy?
— Kiedy stoisz na brzegu i nie skaczesz do wody.
Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)
kształtujący mnie, w kolejności pojawienia się w moim życiu. jezus, buddha, lao tzu i… stachura*.
310/365
____________
* wziął się za mnie niewierszem.
Ta książka nie jest do przeczytania. Ta książka jest do odkrycia. […]
Ta książka jest opisem czegoś, co jest. To coś to nieśmiertelnie żywe życie. Możesz to odkryć, jeżeli nie utkniesz na słowach, jeżeli nie zachłyśniesz się słowami, nie zadusisz słowami i nie spoczniesz na słowie jak w trumnie. Jeżeli zawieruszysz się dalej, poza słowo, poza grób.
Komu w drogę, temu teraz.
Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)
To z tej rozmowy wyjęto najpiękniejsze (dla mnie) fragmenty filmu. A z tej rozmowy dziś wyjęłam książkę. Klik, klik. Rzuciłam wszystko i nie śpieszę się. Nie czytam, delektuję się.
Pierwszy fragment, który mnie dziś leczy z niepewności i ze zniechęcenia, dał czadu — muszę go tu mieć już teraz. Ciekawe, co wydarzy się dalej…
— Kim jestem?
— […]
— Kim jestem? Inaczej.
— Jest rzeka. Piękna, nieporównywalna, niepowtarzalna, zawsze nowa a nieprzemijająca. Rzeka życia. Rzeka-życie.
Na rzece jest most. Arcydziwaczny. Most, który nie wie, skąd wziął się, nie wie też, po co wziął się, nie wie, czym jest, nie wie nad czym, nie wie nic, a wszystko wydaje mu się. Nie widzi ani nawet nie domyśla się płynącej pod nim rzeki życia. Wydaje mu się, że on jest rzeką życia.
Ty jesteś tym mostem.
Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.
(wyróżnienie własne)
*
Męskie Granie, Wywiad z Jackiem
Budyniem Szymkiewiczem, część I–III, 2012.
to czysty przypadek, że policzyłam. dziś skończyłaby 186 miesięcy. przeczytałam* poniższy fragment i ruszyła fala.
308/365
______
* najpierw przeczytałam, zachwyciłam się, zadumałam, zatęskniłam okrutnie, dopiero potem skojarzyłam datę i policzyłam, i muszę tu zaparkować tę tęsknotę i wdzięczność, że mogłam być Jej człowiekiem; ze zdjęć w telefonie odcedziłam Heniutkę jesienną z czasów, gdy śmierć trzymała się z daleka od Małej Danii.

[…] zwierzęta pojawiają się obok nas, żebyśmy się dowiedzieli czegoś nie o nich, ale o nas samych.
Katarzyna Tubylewicz, Wolności moja. Książka
o poszukiwaniu,
Wielka Litera, Warszawa 2024.
Skontrum rodzinnych osobliwości. W kategorii słynny polski muzyk i Sadownik, i ja wnieśliśmy w wianie i posagu po równo, po jednej sztuce artysty. Ten sam stopień pokrewieństwa, niezaangażowania i braku relacji. I muzyka, której, nie licząc wyjątków, nie rozumiemy, nie słuchamy, nie znamy, przy której nasze słuch nie czuje się komfortowo, nie odpoczywa, wysiada. Pełna równowaga wkładów.
Ale na film w Zaduszki? Koniecznie. Piękny! On w tym filmie taki, jakim Go znaliśmy: Mistrz Puenty, który nigdy nie brał jeńców; Mimowolny Mistrz Niespotkania i Aferki, otoczony wysokim murem roli, którą wybierał ad hoc, by przetrwać. On w tym filmie, jakim Go nigdy nie znaliśmy, bo przypadła nam w udziale wyłącznie rola tych, których czasem spotykał przy stole obstawionym rodzinnym obowiązkiem.
Uruchamiał ludziom sny i nadzieje, uruchamiał szybko, uruchamiał przepięknie — o tym jest ten film. I nie ustawał w bawieniu się słowem. I. Piosenkę z kina przyniosłam sobie i łomolę… tym, co było w Nim najlepsze, czym karmił Świat.
Nie miałam wątpliwości, że nigdy się nie spotkaliśmy, choć wiele razy przy jednym stole siedzieliśmy (i cierpieliśmy albo nie), ale dotarło do mnie, że i On tylko zbliżał się do siebie samego. Jak my wszyscy? Jak my wszyscy albo nie.
Albo nie! Zapamiętaj, nie rodzisz się dla Rodziny, w której przysz_ł_ś na świat. Oni nie muszą Cię rozumieć. Więcej, mogą nie dać rady Cię zrozumieć mimo dobrych chęci. Urodził_ś się dla Świata, tak jak Budyń; dla Miłości, w którą musisz wierzyć, by ją odnaleźć. To do mnie dotarło po obejrzeniu tego filmu.
Babu Król, Nie napinaj.
albo nie […] albo nie, albo nie,
a a a albo nie
*
Szkoda, że nareszcie,
reż. Sebastian Juszczyk, 2025.


fot. Sadownik, fragment.
Niepokój jest dobry.
To znaczy, że mamy intuicję.
Andrzej
Glina. Nowy rozdział, S1E4,
reż. Władysław Pasikowski & Dariusz Jabłoński.
Lampeczki generałowi, żeglarzowi, stwórcy dziadka Jacka i profesorowi zapaliliśmy. Dokładnie w tej kolejności zapaliliśmy. Jak co roku, a potem.
Zaprosiłam Sadownika na kawę, a On wziął mnie na nią do miejsca, w którym jeszcze nie byłam. Psie futro od wejścia, a w środku samo zdrowie, czyli zero cukru. Przywitał nas stały kudłaty klient o imieniu Zefir o trzech łapkach i apetycie na życie za pięciu atletów. Ze ścian patrzyły na nas psie oczy. Nawet złapany na kawie utwór muzyczny na towarzyszącym mu rysunku poniżej ma sierść.
W tym roku kudłate Zaduszki, pierwsze moje, są dla mnie dziś.


[asystencja: Sadownik]
*
Alex Serra, Outter Space.
you’ve got the power in your smile
to bring back the feeling
*
[Ola Synowiec] Niektóre rodziny podtrzymują tradycję, zgodnie z którą starszy członek opowiada młodszym o zmarłym, inicjując rundkę wspomnień. Każdy przywołuje na przykład swoje pierwsze wspomnienie związane z tą osobą, następnie najpiękniejszą historię, a na koniec – najtrudniejszą. Żeby było jasne: nie jest tak, że o zmarłych mówi się tylko dobrze.
To już nieco inna perspektywa od naszej.
Jest jeszcze czwarta runda – chyba najgłębsza. Członkowie rodziny dzielą się opowieściami o tym, jak zmarły wpłynął na ich życie. Jakie decyzje podjęli dzięki niemu albo przez niego. To refleksja nad tym, jak jego obecność wciąż jest odczuwalna w ich życiu. Coś pięknego!
•
[Ola Synowiec] Że przychodzi ona [śmierć] do każdego z nas. Zaduma nad tym uczy, że im wyraźniej widzimy, że nasze życie jest skończone, tym bardziej je doceniamy. Im wyraźniej widzimy, że życie naszych bliskich jest skończone, tym bardziej ich życie doceniamy. Dzień Zmarłych to wielka celebracja życia.
•
W Meksyku wierzy się – lub wierzyło – że w tych dniach granica między światem żywych a światem zmarłych jest wyjątkowo cienka, co pozwala duszom przechodzić na drugą stronę.
•
Wracając więc do Meksyku – u nich to nie jest celebracja śmierci, ale jedna wielka celebracja życia. Życia własnego, życia bliskich, życia, które już się wydarzyło.
Anna Matusiak-Rześniowiecka, Ze śmiercią im
(nie) do twarzy, Wielka Litera, Warszawa 2025.
(wyrożnienie własne)
*
z dzisiejszego snu, co też z kłaczkiem:
pamiętaj, z zającami trzeba powolutku.
Wyjęłam tę opowieść z tej książki. Nieśpiesznej konsumpcji tej lektury towarzyszyło tykanie dobrymi myślami ludzkich Osób, do których mam jeden uścisk dłoni. Ludzkich Osób, które poznały już smak straty kochanej nieludzkiej Osoby.

🐾🐾

🐾🐾

🐾🐾

🐾🐾

🐾🐾

🐾🐾

🐾🐾

🐾🐾

🐾🐾

Marianna Sztyma, Pustka,
Fundacja Tranzyt, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)

Chcielibyśmy wierzyć, że nie odwiedziła Cię jeszcze Pustka. Zresztą możliwe, że zanim przyjdzie, już dawno u Ciebie jest. Potem, jak sama mówi, będzie już zawsze z Tobą.
🐾🐾



(tamże)
Rok temu nie zainteresowałaby mnie żadna z tych dat:
Amerykańskie Stowarzyszenie Lekarzy Weterynarii (AVMA) ustanowiło drugi wtorek czerwca Światowym Dniem Pamięci o Zwierzętach Towarzyszących. W Polsce w pierwszą niedzielę października na cmentarzach dla zwierząt obchodzony jest Dzień Pamięci o Zmarłych Zwierzętach, określany jako Zwierzęce Zaduszki.
W tym roku za późno się o nich dowiedziałam, by stały się dla mnie szczególnymi dniami zadumy czy wdzięczności.
Dużo w tej książce różnych gatunków zwierząt, ale smutek, ból i żałoba te same, choć jednocześnie jednostkowo zupełnie inne i niepowtarzalne jak miłość, która po stracie nie wie, dokąd ma pójść.
W tej publikacji od samego początku drażni mnie okładka. Naprawdę nie dało się choć ciut inaczej?
Tęsknię.
🖇 🖇
Wsparciem dla żółwi w walce z pasożytami są chrzan i piołun.
🐾🐾
– Ona już nie chce – oceniła.
– Wiem – przyznała Ola. – Też to widzę.
Położyła się przy koniu i mocno się do niego przytuliła.
[…]
Przez parę dni Ola nie przyjeżdżała do stajni. Gdy się wreszcie odważyła, zajrzała do pustego boksu. Chyba miała nadzieję, że zobaczy tam Gałkę.
🐾🐾
Na początku 2025 roku ogłoszono, że na cmentarzach miejskich w Mediolanie można pochować człowieka razem z prochami zwierzęcia towarzyszącego (w tym samym grobie, ale w osobnych urnach). […]
Groby ludzko-zwierzęce nie są wymysłem współczesnych czasów. Najstarszym znanym miejscem pochówku człowieka z psem jest grób w Bonn-Oberkassel sprzed czternastu tysięcy lat.
🐾🐾
Siedzę i myślę, że to niemożliwe, żeby jej nie było.
Wypatruję jej w każdym kącie.
🐾🐾
Radosław pokochał Szarika już pierwszego dnia. Wszyscy spali, on jeszcze robił coś w kuchni, gdy zobaczył, że kot wpatruje się w niego z zaciekawieniem.
🐾🐾
Świat widziałam jak zza szyby. Byłam zła,
że się nie zatrzymał, kiedy Tymid umarła.
🐾🐾
Leczenie nie pomagało, więc Ola zdecydowała się na eutanazję domową.
Wcześniej poszła z Tosią do osiedlowego sklepu.
– Który kotlet poleciłby pan dla tego psa? – zapytała sprzedawcę.
– Pies chyba nie powinien jeść kotletów – odpowiedział zdziwiony.
– Daje pan najlepszy kotlet, jaki pan ma – poprosiła hardo.
Tosia zjadła mielonego ze smakiem. To był jej ostatni posiłek przed uśpieniem.
🐾🐾
rozglądnij się wkoło,
ale nie w górę,
patrz nisko
i – może wystarczy zawołać,
on może być już tu blisko…
A jeśli ktoś mi zarzuci,
że świat widzę w krzywym lusterku,
to ja powtórzę:
on wróci,
choć może w innym futerku…
🐾🐾
Inną indywidualną formą upamiętnienia są tatuaże […]. Często wykorzystywanym motywem jest symbol nieskończoności oznaczający wieczną więź.
Gdy śmierć nie jest niespodziewana, można stworzyć wyjątkową pamiątkę w postaci wspólnej sesji zdjęciowej. Fotografka Lauren Smith Kennedy zainicjowała The Tilly Project. To międzynarodowa organizacja non-profit zrzeszająca fotografów z całego świata, którzy za darmo wykonują fotografie pożegnalne. W kwietniu 2025 roku nie znalazłam w bazie nikogo z Polski.
🐾🐾
W 2023 roku Sąd Najwyższy potwierdził, że zwierzęta nie są rzeczami, należy je traktować podmiotowo i mają pełne prawo do ochrony ze strony państwa.
Krzywdzenie zwierząt często towarzyszy przemocy wobec ludzi.
🐾🐾
Dla niej zaczęłam robić prawo jazdy. Wcześniej zapierałam się, że nigdy, przenigdy się na to nie zdecyduję, ale chciałam zabierać Ziutę na wycieczki. Mogłaby leżeć wygodnie na tylnej kanapie i spać. Marzyła mi się wspólna podróż do Włoch. […]
Kiedyś się spakuję, wsiądę w samochód i pojadę spełnić marzenie o włoskich wakacjach. Ziutę zabiorę ze sobą. Włożę jej zdjęcie za osłonę przeciwsłoneczną.
Daria Grzesiek, To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach,
Wydawnictwo Dowody, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

Jutro minie miesiąc. Przez ten czas zauważyłam, że:
– nienawidzę pytania: „Jak się czujesz?”; […]
– […] nie spieszę się,
– nigdy nie wiem, kiedy żałoba złapie mnie za gardło i nie pozwoli oddychać, przychodzi niespodziewanie.
Kiedy to wszystko minie? Minie?
(tamże)
kropki połączone,
kości rzucone.
zamiast obryzgać przyszłość
słowami nigdy cię nie zrozumiem.
odnotować fakt: nie rozumiem*
i iść dalej swoją drogą.
304/365
__________
* zerwał lotniczą zawieszkę — „głupek, idiotka, skurwiel, suczydło” — przytwierdzoną od dziesięcioleci do woreczka osobliwych ludzkich figurek gromadzonych przez życie; nakleił nową etykietę „nie rozumiem”. i mu ulżyło, i poszedł dalej.
Kilku pracowników zoo wyraźnie nie lubiła [słonica Kinga]. Potrafiła rzucić w nich kamieniem. Robiła to celnie.
Daria Grzesiek, To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach,
Wydawnictwo Dowody, Warszawa 2025.
alternatywny tytuł wpisu:
5925. wynosimy choinkę (II)
Kołdra Jabłoni:
(przeprowadziła się na stałe
kilka dni temu do sypialni)
Rysia:
(nim zaczęła z Drzewkiem rehabkę)
Widzę, że choinka coraz bliżej wyjścia.
🍆
Jabłoń:
(przeczytała Sadownikowi
poniższy fragment)
Sadownik:
Wbrew temu, co się uważa,
drabinka okrucieństwa od góry to:
dzieci, kobiety, mężczyźni.
Sadownik & Jabłoń:
(pamiętają smak rówieśniczego draństwa w szkole,
gdy w Polsce nikt jeszcze nie znał słowa bullying;
zgodzili się, że tylko w przemocy fizycznej
złoty medal należy do mężczyzn)
Byłam inna, odstawałam od reszty klasy i dziewczynki wzięły mnie sobie za cel ataków, więc jak słyszę, że dzieci są dobre i kochane z natury, to chce mi się rzygać.
Dzieci z byle głupiego powodu potrafią zaszczuć inne dziecko. Oczywiście nie wszystkie – wiem, że jest sporo całkiem dobrych i miłych dzieci. Ale istnieją też małe skurwiele, które gdyby były większe i silniejsze, stanowiłyby wielkie zagrożenie.
Katarzyna Tubylewicz, Nie czekam na szklankę wody.
O świadomej niedzietności,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025.
Wyczekana. Ukazała się w tym samym dniu co księga, więc na początku była tylko podczytywana.
W części dotyczącej doświadczeń, które przerabiałam na własnej skórze przez dziesięciolecia — należąc w pewnym sensie do awangardy zjawiska, będąc pełnowymiarową awangardą w rodzinach, do których należę — nie ma nic nowego, czasem tylko innymi, bardziej dosadnymi słowami wypowiedziane kwestie. Ale wątek o szklance wody zacytowałam poniżej, ponieważ przeskoczył z dużym marginesem moją ulubioną wersję o tej samej pani w depeesie, co i dzieciatym, i bezdzietnym wodę podaje.
Mam w tym dziale kilka ulubionych wpisów, ale gdybym miała wybrać jeden — najcenniejszy, najbardziej w punkt, najgłębszy w kresce osobiście maźniętej, bez szans na przeterminowanie — wybrałabym ten.
Liczba wyimków skromna, bo nie warto powtarzać tego, co tu latami od czasu do czasu odbijało się czkawką. Wzięłam, by mieć tu po ręką to, o czym w tym temacie nie wiedziałam, nie umiałam tak pięknie napisać lub nad czym nigdy się nie zastanawiałam. Najpiękniejsze umieściłam na samym końcu, na deser. Zostawiam tu, zastanawiając się, w której bogini szeregach się urodziłam.
Zmian w myśleniu i stylu życia nie da się jednak zatrzymać – czas dojrzał jak późnojesienne jabłko.
🖇
Rodzina nuklearna jednak nie od dziś jest jedną z bardziej egoistycznych form społecznego istnienia. „Wszystko dla dzieci”, „rodzina jest najważniejsza” – to hasła, które mogą usprawiedliwić wszystko. Nawet korupcję, podłość i całkowite nieliczenie się z resztą świata.
🖇
[…] bycie rodzicem małych dzieci jest tak pochłaniające, że staje się wyraźną częścią tożsamości – podobnie jak częścią tożsamości staje się bezdzietność, między innymi ze względu na to, że zbyt często się ją kontestuje.
🖇
Mona Chollet w książce o czarownicach zauważa, że słowa: „Pewnego pięknego dnia jeszcze pożałujesz!”, to groźba regularnie kierowana wobec kobiet bezdzietnych z wyboru. Według niej jest to zresztą groźba bardzo osobliwa. „Czy można zmusić się do zrobienia czegoś, na co nie ma się najmniejszej ochoty, tylko po to, by zapobiec hipotetycznemu żalowi rzutowanemu w daleką przyszłość?” – pyta retorycznie.
🖇
Kiedy słyszę: „A kto ci na starość szklankę wody poda?”, to mam ochotę rozjechać czołgiem tę jebaną szklankę. Myślę, że należy przywyknąć do wina, żeby tą wodą się nie przejmować.
Dzieci to nie jest żadna gwarancja na starość.
🖇
W pewnym sensie trzeba wszystko wymyślić i przemyśleć na nowo. Kobiecość też. Czy raczej kobiecości, bo jest ich wiele.
🖇
Zdekonstruowanie kategorii kobiecości pozwala jej zaistnieć w zupełnie nowy sposób. Staje się kategorią otwartą, różnorodną, wielopostaciową. Jest czymś w rodzaju amorficznej wspólnoty, kościoła tych, którzy wypadli poza obręb uprzywilejowanej męskości.
Olga Tokarczuk
🖇
Naprawdę jest coś bezmyślnego i pozbawionego empatii
w naciskaniu na to, by ludzie realizowali
czyjeś gotowe życiowe schematy.
🖇
[…] oparcie na byciu matką jedynej słusznej kobiecej tożsamości wyklucza z grona kobiet nie tylko te świadomie niedzietne, ale także te, które już dzieci odchowały, a wraz z nimi oczywiście również te, które dzieci mieć nie mogą, te których nie stać na in vitro, te, które dzieci chciały, ale nie zdążyły, i wiele innych.
🖇
[…] problematyczne staje się poszukiwanie nowych, nawet odkrywczych odpowiedzi na to, jakąż to istotą jest kobieta. Dlaczego? Bo wiemy, że kobiecość ma wiele form i że kobietą może być też osoba żyjąca w ciele o przypisanej przy urodzeniu płci męskiej. I że owo męskie ciało wcale nie zawsze musi zostać poddane operacjom i kuracjom hormonalnym, aby żyć pełnią kobiecości.
🖇
Prawd jest wiele i nie zawsze do siebie wzajemnie pasują. A jednak współistnieją, taki to już świat.
🖇
Udało się to, co się udało. Inne rzeczy nie – i nie jest to tragedia. Zmiany są częścią życia. Zmiany mogą rodzić zachwyt.
Katarzyna Tubylewicz, Nie czekam na szklankę wody.
O świadomej niedzietności,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025.
(wyróżnienie własne)

Wśród kobiecych archetypów rodem z mitologii greckiej niematek jest więcej niż matek. Czyżby starożytni znali więcej równorzędnych wzorów kobiecości od świata współczesnego? Wysportowana, gibka Artemida – wolna samotniczka, bogini łowów i księżyca, opiekunka zwierząt i istot nowo narodzonych. Błyskotliwa i pełna spokoju Atena – bogini mądrości i rękodzieła, patronka herosów – czy nawet opiekująca się domowymi ogniskami tajemnicza Hestia, która jednak sama niczyją matką nie jest. Wszystkie one są bezdzietne, a zarazem niezwykle płodne w innych wymiarach, pochłonięte swoim przeznaczeniem, kreujące światy. Oczywiście są też w mitologii boskie matki […]. Kluczowe jest jednak to, że kwestia kobiecości bogiń związana jest z pozostawaniem w zgodzie z wewnętrzną prawdą i talentami, a nie z podporządkowaniem się naturze pojmowanej jako animalistyczna zdolność kobiecego ciała do rodzenia.
🖇
Kiedy staramy się zrozumieć i zobaczyć to, co jest, łapiemy dystans, nastrajamy się filozoficznie i przestajemy tak histerycznie bać się o przyszłość, która wymyka się wszelkiej kontroli i która nigdy nie jest taka, jak ktoś sobie wyobrażał. Jakaś będzie na pewno.
🖇
Brak dzieci w moim życiu to decyzja równie egoistyczna, jak decyzje innych osób o potomstwie.
(tamże)
*
Édith Piaf, Non, je ne regrette rien.
czym innym jest doświadczanie progu
(np. w formie obezwładniającej niemocy),
a
czym innym doświadczanie niewiary,
że coś za tym progiem jest.
wyznanie wiary:
zawsze jest.
wracałam*. wróciłam podwójnie, słuchając dziś piosenki, której każda fraza przed oczami przesuwa mi pradawne śnieżne szczęśliwe wspólne chwile. w białce tatrzańskiej sadownik uczył się jeździć na nartach, a ja wtedy nawet nie przeczuwałam, że pojawi się w moim życiu kudłata, otworzy mi oczy i pokocham śnieg w mieście, że już zawsze będzie on dla mnie tylko pamięcią o Jej zachwycie na widok białego puchu.
298/365
__________
* „do siebie” trzy–dwa razy dłużej, niż zakładałam, ale wróciłam. pognałam w czwartek do mojej kawiarni, gdzie wraz z baristą ucieszyliśmy się bardzo, widząc siebie nawzajem. piłam, prawie jak dawniej, kawę, czytałam i… zabrzmiała dawno niesłyszana piosenka**.
** i wróciły wspomnienia z czasów, gdy słuchałam — do upadłego, uparcie, bez wytchnienia — zapętlonego albumu, z którego pochodziła.
Sting, Desert Rose.
Czasem muzyka potrafi oddać to, co niewypowiedziane.
Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
pół roku — dziś to nie jest miara czasu lecz tęsknoty. to zdjęcie zobaczyłam po raz pierwszy w zeszłym miesiącu, choć zostało zrobione w styczniu 2021 roku.
już nie mogę się doczekać, by przyszła do mnie śniegiem.
297/365

fot. Maggie, fragment.
Od tamtej pory w domu jest dziwnie. Nie ma jej i nie ma części nas. […]
Co zostało? […] Odruch patrzenia w miejsca, w których zwykle leżała. […]
Nie ma jej i życie toczy się dalej. […] Czasem wydaje mi się, że wystarczy mnie dotknąć, a rozpadnę się na kawałki. I wciąż oddałabym wiele, by móc ją głaskać […].
•
Gdybym mogła jej powiedzieć, jak bardzo ją kocham, a ona by mogła zrozumieć, jaką jest niezwykłą […] istotą.
•
Nie można się wstydzić wielkich słów, trzeba po nie sięgać, by wyrazić wdzięczność, póki jest okazja.
Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
Chyba jeszcze nowość wydawnicza. Poetycka smaczna świeżynka. W poezji najbardziej lubię to, że te same słowa, wersy, strofy znaczyłyby dla mnie zupełnie co innego dwadzieścia lat temu i co innego — jestem tego pewna — będą znaczyć za rok.
Dzisiejszy wybór ma więc siłą rzeczy wymiar tymczasowy. To „chwilówka”, swoisty papierek lakmusowy miejsca, w którym znalazłam się dziś w życiu.
Jak poranek, kiedy zdecydowałam: zostanę bogiem nowego świata,
a świat odpowiedział: meh, czemu nie.
Jak popołudnie, kiedy powiedziałaś: raczej nie interesują mnie Chiny,
ty mnie interesujesz, więc chodź tu, bo nisza niszum vocat,
i świat się dopasował, i oddał nam chipsy.
🖇
Utknęłam między piętrami, ale duchowo wzrastam.
🖇
Aż tu z rana ona poprosiła mnie o chodzenie.
Pan Bóg się śmiał i aniołowie, a także znajomi,
[…]
Ale powiedziałam „ok”.
🖇
Zdążymy? Zdążymy. Ale czy zdążymy?
Im dłużej powtarzasz to słowo „zdążymy”,
tym bardziej mi się zdaje, że chyba jednak nie.
🖇
Tren, kurwa
[…]
wiedziałyśmy obie: jutro nie nadejdzie,
i kiedy przysnęłam, ona się zakradła.
Dzisiaj tuż za tobą ustawiam się w rzędzie,
nie bardzo się boję, choć klamka zapadła,
bo mnie nauczyłaś: co będzie, to będzie.
🖇
Jak pracować z tęsknotą bez adresu?
🖇
Gdy mówię „niech mi się stanie według słowa twego”,
mam na myśli „YOLO, niech lecą konsekwencje”,
a nie, że ci ufam. […]
Tak się kończy twój świat, kiedy szepczesz „zostań”
do czegoś, co nie umie ci już odpowiedzieć.
🖇
Życie, najmilsi, składa się ze stosów.
Stosów nieprzeczytanych książek, brudnego prania,
czystego prania niewłożonego do szafy,
pojedynczych butów na czarno-białych fotografiach,
ciał. Stosu siana, z którego się skacze
raz po raz, bo jest to wspaniała zabawa, i raz jeszcze.
[…]
Jeśli zaś chodzi o ten, z którego do was mówię,
zapraszam serdecznie, można już podpalić.
🖇
Chciała wiedzieć natomiast, dlaczego nie mówi się „nieżyjący”
zamiast „nieżywy” czy wręcz „martwy”. Taka drobna zmiana,
a przecież mogłaby zrewolucjonizować nasze podejście do śmierci.
🖇
Pewnie, że chcę żyć, tylko nie tu i nie teraz.
🖇
Żaden człowiek nie jest oddzieloną wyspą,
a jeżeli jest, niech się pospiesznie pożegna z tym stanem.
Życie nie poczeka, choć możesz wysiąść na żądanie.
Czy zauważyłaś, ile jest litery „ż” w tym wierszu?
🖇
Wierzę ci, gdy mówisz „jutro”, a jutro znów mówisz „jutro”.
Nie każde jutro może przyjść jutro. Wiem, że mnie nie oszukujesz.
🖇
[…] Gdy wieczorem zaczynasz
recytować mi liczbę pi, żebym mogła zasnąć,
zasypiam tuż po przecinku, żeby ci nie robić kłopotu.
Kolejne cyfry są jak deszcz płatków nieistniejących kwiatów.
Justyna Bargielska, Kubek na tsunami,
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.

Przesuń ten kubek, nie chcemy tu demonów.
Twoje dni się dzielą na w górę i w dół,
moje na przetrwać i dotrwać. Uwierz,
pojechałbym tą windą, gdyby to było możliwe.
🖇
Mogłabym ci w nieskończoność tłumaczyć,
czym jest horyzont czasowy i że to dla mnie ważne,
ale nic cię tak nie śmieszy, jak moje zegarki.
Spokojnie – mówisz – nie musisz się spieszyć,
ten wiersz się kończy, gdzie następny zaczyna.
(tamże)
Wyczekana. Piąta w ramach serii wydawniczej. Czekająca kilka dni, by opadły fusy wrażeń, by odcedziły się fragmenty, które muszę mieć już zawsze pod ręką. Kilkanaście z nich rozlało się przepięknie tu po kilku wpisach z lat 2021–2025 (kolejno połączone linki: żółty, żółty, żółty… pierwszy żółty). To nie tylko pierwsza, ale jedyna (póki co) w moim życiu tak rozbiegana książka.
Najpiękniejsze w tej lekturze jest to, że obok ludzkich historii są również losy pięknych nieczłowieczych Osób, po których śmierci też się płacze i bardzo długo tęskni. I dobrze, że tak jest, bo czyni nas to doświadczenie bardziej ludzkimi istotami.
Pisanie brakiem, zapełnianie tego braku potokiem słów. Chciałabym wierzyć, że niepozbawionych sensu. Wodosłowie, wodolejstwo. W chwili pisania jeszcze te słowa coś znaczą, nasycone emocjami. Potem?
[…] dotknąć słowami żywej tkanki, przywrócić życie tym, którzy odeszli bądź odchodzą. […] Uczucia. Każde słowo jak łza, gdy piszemy o bólu, każda litera jak uśmiech, gdy piszemy o szczęściu. Jak oddać w krótkim fragmencie coś uniwersalnego? Czy nie tego szukamy w książkach? Odbicia siebie?
🖇
Śmierć przychodzi w najmniej spodziewanym momencie, nigdy wtedy, gdy jesteśmy przygotowani na najgorsze, ale właśnie wtedy, gdy wydaje nam się, że najgorsze minęło.
🖇
Według jakich standardów oceniłam jego życie? Swoich własnych? Przecież moje życie tak bardzo odbiega od normy, że właściwie to samo ktoś inny mógłby o nim powiedzieć po mojej śmierci. Bezdzietna niezamężna kobieta. Czyli nieszczęśliwa. A przecież to nieprawda. Przy tej ocenie tak wiele szczegółów umknęłoby tym, którzy wydaliby ten wyrok nad zimnym ciałem. Ciałem, które kochało namiętnie, ciałem, które pragnęło. […] Zimno w mroźny poranek, promienie słońca na twarzy, zapach kwiatów na wiosnę, dotyk drugiego człowieka, niezależnie od płci, wieku, stopnia pokrewieństwa. On to czuł. Ja też. I to nas łączy.
🖇
Wtedy jeszcze wszystko było możliwe, za moment już nic nie będzie.
🖇
„Te voy echar de menos” – powiedziała. „Yo tambien” – odpowiedział i ją uściskał. Zawsze dziwiło ją, że trzeba użyć tylu słów, by po hiszpańsku powiedzieć komuś, że się będzie tęsknić.
🖇
W przypadku, gdy umierają inni, mam pewność braku, bo sama staję się wybrakowana. Mój brak jest dowodem na ich istnienie. Żyją w mojej pamięci, a moja codzienność nigdy nie będzie już taka sama. Jestem okaleczona i kulawa. Ale jednak żywa. Pracuję, jem śniadanie, idę na spacer. Wciąż mnie to zdumiewa, że świadomość śmierci (innych) nie zmienia życia bardziej radykalnie.
🖇
Czemu tak mam? Co mogę z tym zrobić? Co próbuję tym załatwić? Może jest tak, że gdybym ciągle myślała o śmierci tych, których mogę stracić, nie mogłabym unieść rozpaczy. Nie mogłabym postawić kroku ze strachu. Nie mogłabym wstać z łóżka, by zacząć kolejny dzień. Myślenie o własnej śmierci pomaga mi więc żyć. Może to dlatego.
🖇
To brzmi banalnie, wiem. Ale właśnie w tym banalnym niepogodzeniu się i niezrozumieniu – jak to się mogło stać, że był człowiek i już go nie ma – tkwi cała tajemnica, której nie poznamy nigdy. A nawet jeślibyśmy ją poznali, to czy rzeczywiście potrafilibyśmy się z nią pogodzić?
🖇
Chwytam ten dzień i osobę, którą kocham. Chwytam, póki to, co nas łączy, trwa. Chwytam rozpaczliwie, ze świadomością bliskiej utraty. Chwytam ślepo, na bok odkładam obowiązki wobec innych. Myślę, że będą i jeszcze zdążę okazać im zainteresowanie i troskę. A jeśli się mylę? Jeśli stracę ich, zanim zdążę im okazać miłość? Wydaje się nam, że to, co jest, będzie na zawsze, że zdążymy się tym nacieszyć i się z tym pożegnać. I nagle, znienacka, okazuje się, że to ma swój kres i że przegapiliśmy dany nam czas. Przepuściliśmy go przez palce. Nie pożegnaliśmy się z należytą uwagą.
🖇
Pamięć o tobie, o twoim umiłowaniu życia, sprawia, że mam siłę iść dalej, że wiem, iż cokolwiek mnie spotka, przetrwam. Jestem sama mimo otaczających mnie ludzi. Jestem sama, mimo że jestem z kimś i mimo że kocham. Jestem sama, bo wiem, że to, co jest w tej chwili, za chwilę utracę. I pozostanę sama. Na jakieś swoje zawsze.
🖇
Jestem jej córką i nic o niej nie wiem. A czy wiem cokolwiek o tobie? Czy to, co wiem, nie jest jedynie opowiadaniem o sobie samej, o fragmencie mojego życia z tobą, o tym fragmencie, który dzieliłyśmy, o tym niespotykanym szczęściu, którego sens zrozumiałam dopiero w momencie straty?
🖇
Gdy wracaliśmy z cmentarza, moja starsza córka poprosiła, bym im nigdy tego nie robił, nie odchodził bez pożegnania.
Wolałbym umrzeć szybko, nie cierpieć, nie chorować. Nagła śmierć jest dobra dla umierającego, ale rozumiem teraz, że dla żyjących może być nie do zniesienia. Jest szokiem dla wszystkich. Nie można w nią uwierzyć. Nie można się pogodzić, po kolei odtwarza się alternatywne scenariusze zdarzeń. Tak jak ja teraz. Może mogłem coś zrobić? Jakoś go zatrzymać?
🖇
Przecież wiem, że twoje życie było twoje i jako takie dla mnie jest niedostępne. Twoja historia opowiedziana przez ciebie wyglądałaby zupełnie inaczej. Nie ma dwóch takich samych opowieści, nawet jeśli dotyczą tych samych wydarzeń. […]
Czym jest tak naprawdę śmierć ukochanej osoby? Czym jest przeżycie jej śmierci?
🖇
A może nie tracić nadziei wbrew wszystkiemu?
🖇
[…] wybory matek są zawsze zapośredniczone przez środowisko społeczne, stanowią wypadkową (braku) możliwości, zdolności, umiejętności. Jej matka była tylko śrubką w ogromnie złożonym mechanizmie. Były rzeczy, które zrobiła źle, ale były też rzeczy, które robiła dobrze, bo nikt nie jest jednowymiarowy.
🖇
Podcieranie tyłka ma jednak głębszy sens, gdy ten tyłek należy do osoby, którą się głęboko kocha.
🖇
Uczyłaś mnie przykładać wagę do takich szczegółów, którymi nawet nie chciałam zawracać sobie głowy. Dziś myślę, że z tych szczegółów składało się twoje życie. Z jakich składa się moje?
🖇
Nigdy nie myślałam, że jestem szczęśliwa. Twoja śmierć uzmysłowiła, że byłam.
🖇
W gruncie rzeczy byłaś czarodziejką prostoty. Mistrzynią cierpliwości. Nie oczekiwałaś od życia zbyt wiele i może dlatego potrafiłaś je cenić w jego najbardziej zwyczajnych formach.
🖇
Miarą poziomu cywilizacji danego kraju jest sposób, w jaki traktuje się w nim zwierzęta. „Pod tym względem jesteśmy barbarzyńcami” – pomyślała z goryczą.
🖇
Po smutku przychodzi ukojenie, po burzy spokój. Najpierw bunt na zapewnienia innych, że życie musi się toczyć dalej. Potem stopniowe poddawanie się jego rytmowi, wsiąkanie w życie na powrót. I pewnego dnia uświadomienie sobie, że wciąż potrafimy się cieszyć z tego, że trwa.
🖇
To, co nie miało być ostatnie, stało się ostatnie, może dlatego słowa „nie spiesz się” wciąż tkwią zapisane w mojej głowie. Są jak twoja rada, tak, jak ją rozumiem: „Nie spiesz się, zwolnij, poczuj strumień życia przepływający przez ciebie, stań się jego elementem, w tym bezruchu odczuj każdą sekundę”. […] To, co miało być stale, skończyło się; to, co miało trwać chwilę, wciąż trwało.
Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

[…] proszę, umieraj stąd. Życzę ci szczęśliwego życia gdzie indziej.
🖇
Teraz już wiem, jak to jest. To trochę jak z wyjazdem w daleką podróż. Opuszczamy jakieś miejsce i życie tam toczy się bez nas. Nic nie znaczymy dla codzienności innych. Jestem tu, sama dla siebie, sam na sam ze sobą. Jak wszyscy.
🖇
Tak to już jest. Życie toczy się dalej. Za chwilę jakaś inna ja będzie płakać nad stratą. Ona jeszcze nie wie, że nie ma takiego braku, którego nie zastąpi inny, i takiego, którego inny nie poprzedzał. Ale tego można się nauczyć tylko na własnej skórze.
🖇
Patrzę na plecy śpiącej obok mnie kobiety. Poczucie bezpieczeństwa, jakie przy niej czuję, w myślach, niczym mantrę, powtarzając sobie: „Nie przyzwyczajaj się za bardzo”. Wyciągam rękę i dotykam delikatnie, tak by jej nie zbudzić, jej ciała, które przywraca mi poczucie rzeczywistości. Jej ciepło, spokojny oddech, ponownie mnie usypiają. Pragnę być kochana tak, jak byłam kochana przez ciebie. Do końca. I wiem, że to niemożliwe, że mam tylko tę chwilę całkowitego oddania, po której już wkrótce nie pozostanie żaden ślad.
[…] Gdy tęskniłam do twojej bliskości jako dziecko i gdy tęsknię do niej teraz, oznacza to jedynie pragnienie twojej obecności w moim życiu, żywej obecności, poprzez ciało i w nim.
🖇
A zegar spokojnie odmierza pozostałe nam godziny, minuty, sekundy.
(tamże)