niedziela, stycznia 05, 2020

3636. Przy wczorajszej kawie

W Nowy Rok skończyłam przepiękną książkę, ale jeszcze przez jakiś czas nie mogę się tu o niej zająknąć. Wrażenie, jakie na mnie zrobiła ta, o której dzisiaj cicho-sza, pogoniło mnie na półki z papierem, by odkurzyć inną książkę. Wczoraj przy kawie delektowałam się tą inną zupełnie na nowo, bo nie pamiętałam fabuły. To jedna z trzech książek Autora, z których nie wyrosłam i wciąż uwielbiam. Jedna z trzech, które zostały w ulu, gdy pozostałe go opuściły jakiś czas temu.

     — Nie nazywam się Momo, tylko Mojżesz.
     Następnego dnia on z kolei dorzucił:
     — Wiem, że nazywasz się Mojżesz, właśnie dlatego mówię na ciebie Momo, to brzmi trochę mniej groźnie.
     Następnego dnia, licząc monety, zapytałem:
     — A co to panu przeszkadza? Mojżesz to po żydowsku, nie po arabsku.
     — Nie jestem Arabem, Momo, jestem muzułmaninem.
     — To dlaczego mówią, że idą do Araba, skoro pan nie jest Arabem?
     — Bo „u Araba”, Momo, to znaczy „otwarte od ósmej rano do północy, a nawet w niedzielę”, kiedy się mówi o sklepie
.

*

Za sprawą pana Ibrahima w świecie dorosłych pojawiła się rysa, przestał być wciąż tym samym jednolitym murem, o który się obijałem, przez szparę wyciągała się do mnie jakaś ręka.

*

     — Panie Ibrahimie, kiedy mówię, że uśmiech jest dla bogaczy, chcę powiedzieć, że jest dla ludzi szczęśliwych.
     — I tu się mylisz. Bo właśnie uśmiech daje szczęście.
     — Akurat.
     — Spróbuj
.

*

     — To niesamowite, panie Ibrahimie, jak ubogie są wystawy bogaczy. Nic na nich nie ma.
     — Na tym polega luksus, Momo, niczego na wystawie, niczego w sklepie, wszystko w cenie
.

*

     — Nie, nigdy nie udało mi się wierzyć w Boga.
     — Nigdy się nie udało? Dlaczego? Trzeba się starać?
     Popatrzył w otaczając go półmrok.
     — Żeby wierzyć, że to wszystko ma jakiś sens? Tak. Trzeba się bardzo postarać.
     — Ale tato, przecież obaj jesteśmy Żydami.
     —Tak.
     — A to, że się jest Żydem, nie ma związku z Bogiem?
     — Dla mnie już nie ma. Być Żydem znaczy po prostu, że ma się wspomnienia. Złe wspomnienia
.

*

     — Nie szkodzi — mówił pan Ibrahim. — Miłość, jaką do niej żywisz, jest twoja. Należy do ciebie. Jeżeli ona jej nie chce, to i tak nic nie może zmienić. Po prostu z niej nie korzysta. To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze; to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!

*

     I właśnie tam po raz pierwszy zobaczyłem wirujących mężczyzn. Derwisze […].
     — Widzisz, Momo! Kręcą się wokół siebie, kręcą się wokół własnych serc, które są miejscem, gdzie przebywa Bóg. To jest jak modlitwa.
     — Pan to nazywa modlitwą?
     — Ależ tak, Momo. Tracą ziemskie punkty odniesienia, ociężałość zwaną równowagą, stają się pochodniami, które spalają się w wielkim ogniu. Spróbuj, Momo, spróbuj. Chodź
.

*

Żyć powoli, na tym polega tajemnica szczęścia.

*

Przy panu Ibrahimie zdałem sobie sprawę, że żydzi, muzułmanie i nawet chrześcijanie mieli wspólnie mnóstwo wielkich ludzi, zanim zaczęli wodzić się za łby.

Eric-Emmanuel Schmitt, Pan Ibrahim i kwiaty koranu,
przeł. Barbara Grzegorzewska,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2004.
(wyróżnienie własne)

     — Tutaj, Momo, mieszkają ludzie bogaci: popatrz, są pojemniki na śmieci.
     — Co z tego, że są pojemniki na śmieci?
     — Jeśli chcesz wiedzieć, czy jesteś w miejscu bogatym czy biednym, rozglądasz się za pojemnikami na śmieci. Jeśli nie widzisz ani śmieci, ani pojemników, okolica jest bardzo bogata. Jeśli widzisz śmieci obok pojemników, nie jest ani bogata, ani biedna: jest turystyczna. Jeśli widzisz śmieci bez pojemników, jest biedna. A jeśli ludzie mieszkają pośród śmieci, jest bardzo, bardzo biedna
.

*

     — Nie, nie autostradą, Momo, nie autostradą. Autostrady mówią człowiekowi: jedź, nie ma na co patrzeć. Są dla idiotów, którzy chcą jak najszybciej dostać się z jednego punktu do drugiego. My nie uprawiamy geometrii, my podróżujemy.

(tamże)

sobota, stycznia 04, 2020

3635. 4/366

pomyśl. ile osób brało czynny udział w tym, byś pojawił się na świecie, choć przecież wcale się o to nie prosiłeś? dlaczego wierzysz, że ze wszystkim w życiu musisz sobie radzić sam?

4/366

3634. U Orzeszka i Białego Kruka (LXII)

Biały Kruk:
(wczoraj napisał i dołączył dowód)
Sukces
…o 17:10.

Jakiś czas temu napisałam: zima trwa 3 000 puzzli. I proszę, połowa zimy za nami. Żurawie mogą zacząć myśleć o pakowaniu manatków, by do nas wrócić.

piątek, stycznia 03, 2020

3633. 3/366

     — nie myśl sobie, że możesz mnie kontrolować — powtarza choroba lub życie, by po chwili dodać z udawanym wyrzutem:
     — a ty niezmiennie, z uporem maniaka, w ułudzie… do następnego razu, gdy dziobem zaryjesz w błocie.
     — podniosę cię — westchnęło dobre życie, co z ludźmi od wieków łatwego losu nie ma.

3/366

*
Są tylko dwa sposoby przejścia przez życie.
Jeden — jakby nic nie było cudem, i drugi —
jakby wszystko było cudem
.

Albert Einstein
(1879–1955)

czwartek, stycznia 02, 2020

3632. Zaspokajając potrzeby

Self-publishing i sporo wiadomo (niestety). Redakcja i korekta przydałyby się tej pozycji książkowej (bardzo) — chwilami było ciężko. Kodeks etyczny pracy przydałby się autorce (w jednym miejscu) albo chociaż odrobina empatii — o której tak dużo w książce — a której w tym jednym miejscu zabrakło. Z karty redakcyjnej nie dowie się człowiek, kto jest autorem ilustracji — szkoda — można się tylko domyślać, ale pewności brak, więc tej informacji nie umieściłam w tym wpisie.

Pomimo wszystkiego tego, co powyżej, czytanie warte zachodu. Fajny pomysł, kilka cennych perspektyw i… 75/100, czyli coś o człowieczeństwie. Na koniec trzeba odnotować, że choć jest w tej książce coś drażniącego (im dalej, tym bardziej to czuć) — pewien rodzaj sztywności i schematyczności — to i tak warto zajrzeć choćby na chwilę lub dla jednej ilustracji czy jednego zdania. W tym sensie jest to książka i doskonała, i potrzebna.

Leżała sobie kilka lat na mojej cyfrowej półce i na mnie czekała. Wpadłam na nią przez przypadek, szukając czegoś w wirtualnej bibliotece. Łapałam przy tej książce oddech i uśmiech w świąteczny czas, czyniąc go lepszym i bardziej żyrafim, ale bez przesady.

Czym się różni chęć od gotowości? Kiedy masz chęć, to mówisz: chciałabym, ale… i masz 100 milionów wymówek. I nic nie robisz. Ale bardzo chcesz. Chęć nie oznacza, że idziesz i robisz. Gotowość oznacza, że chcesz i robisz. Ruszasz cztery litery i zasuwasz.

Trawa nie rośnie dlatego, że się ją ciągnie, podobnie, jak nie pcha się sznurka.

*

     — Co u Ciebie?
     — Dobrze.
     No, jak słyszę „dobrze”, to… nic nie słyszę, nic mi to nie mówi

*

Nie zawsze ludzie są gotowi do rozmowy. Warto się przyglądać, czy są gotowi, a jeśli tak, to ile mogą unieść.

*

ODRACZAĆ to nie znaczy REZYGNOWAĆ. Odraczać, to znaczy świadomie na chwilę zaczekać, ale kątem oka widzieć swoje potrzeby i o nich pamiętać. […] Jesteś CZŁOWIEKIEM i pamiętaj o tym.
     Odroczyć możesz, nie rezygnuj nigdy. Czy masz odwagę
?

[…] wcale nie chodzi, aby wybierać zawsze dobrze, tylko umieć powiedzieć sobie, że mój wcześniejszy wybór nie był najlepszy, zawracam i wybieram coś innego.

*

Siedzę na schodach, twarz mam w dłoniach. Biorę chwilę dla siebie, jakby mnie nie było. Hanka przysiada się i mówi w tempie karabinu maszynowego: smuteczek masz? To może ja ci coś pomogę? […] Ale może ty chcesz herbatki, a może kolację, a przytulaska? Ale masz smuteczek, czy jak? Ej, kobieto, co się martwisz, przecież masz tę MOC!

*

Rozwój jest tam, gdzie nas jeszcze nie było, w tym, czego jeszcze nie próbowaliśmy. To co znamy, to znamy.

*

Trzeba mieć odwagę powiedzieć NIE, i umieć zatroszczyć się o osobę, która to NIE słyszy. Mieć odwagę przyjąć NIE i zatroszczyć się o siebie. Trudna sztuka.

*

[…] on uczy mnie przyjmowania WSPARCIA. Żeby przyjąć wsparcie, to się trzeba zatrzymać. I on mnie zatrzymuje, kiedy nadal biegnę, choć nie mam już siły.

Zmień pionki na szachownicy — zmienisz wynik gry. Wymień jeden pionek, a już układ i rozkład sił może się zmienić.

*

Powiedziałeś czemuś TAK, wsiadasz i jedziesz, ale widzisz tylko kawałek. Nie potrzebujesz więcej. Jedź! Nie przewidzisz wszystkich przeszkód. Nie wiesz, gdzie będą roboty drogowe, gdzie się zatrzymasz na kawę i ciacho. Jak poczujesz, że potrzebujesz odpoczynku, to się zatrzymasz. Nie wiesz, gdzie trafisz na drzewo zwalone i naglę będzie objazd. Nie wiesz, gdzie utkniesz w korku.
     Ale wsiadłeś i jedziesz… i dojedziesz
.
     […] Widzę tylko to, co mam TU i TERAZ. Więc uczę się czerpać z pewności, jaką mam TU i TERAZ, w związku z tym, co TERAZ widzę oraz siłę z tego, że przecież jak dojadę do przeszkody, to się wtedy zastanowię, co mam zrobić. Teraz nie będę się zastanawiać, bo nawet nie wiem, jak ona wygląda.

Marzena Kopta, Podążając za żyrafą,
Wydawnictwo internetowe E-bookowo.pl, Będzin 2015.
(wyróżnienie własne)

To, co poniżej, jest ważne, bo często właśnie tak jest, ale ja bym dużego kwantyfikatora nie użyła, bo czasem (nawet jeśli tylko nieczęsto) krytyka dotyczy dokładnie tego, co robimy (naprawdę!). I dobrze, że tak jest — przekonałam się o tym wiele razy.

Każda krytyka mojej osoby, każda ocena, opinia dotycząca tego kim jestem, co robię, lub czego nie robię — jest wyrazem niezaspokojonych potrzeb i emocji osoby, która krytykę wypowiada. Mówiąc o mnie, tak naprawdę mówi o sobie!

(tamże)

3631. 2/366

czasem, by gapić się w ścianę. czasem, by biec przed siebie. a dzisiaj — co jest ważne?

2/366

środa, stycznia 01, 2020

3630. 1/366

idź i kochaj. dzień po dniu. ciekawe, gdzie dojdziesz za 366 dni.

1/366

*


Kaan.

ten kartonik jest ze mną trzeci tydzień… i uśmiecha. niezmiennie i bardzo. wpędził mnie w wyzwanie.

3629. Dobra wróżba

Kaan:
Dobra kawa to jak
dobra wróżba na nowy rok ;)

Kaan, Sadownik & Jabłoń:
(kilka godzin później w ulu dobro wspólnie wróżyli)

Jabłoń:
(ma nadzieję, że wszyscy
bliscy jej sercu pili dziś dobrą kawę
)

wtorek, grudnia 31, 2019

3628. Już za chwileczkę, już za momencik

Stado:
(jadące na święta dziesięć dni temu)

Jabłoń:
(przyznało się do trudności,
którą od jakiegoś czasu ma
)
Boję się marzyć…
(po chwili ciszy dodała)
…bo boję się, że mi los
środkowy palec pokaże… :(((

Sadownik:
Coś Ty temu losowi zrobiła?
Cztery razy pod rząd oblałaś?

Jabłoń:
Czym?
(dopiero po chwili przypomniała sobie, że
nauczycielem akademickim była
…)
Acha… :((((

Sadownik:
To przestań marzyć, stawiaj sobie cele.
Do celów los nie ma nic!

* * *

U pani Marii dwa dni później czerwień chwyciła mnie za serce. Ten kalendarz — skojarzenia z brewiarzem nasunął, przypomniał magiczny notes Kaan — nie musiał się prosić, by wprosić się do mojego życia.

Brewiarzyk dobrego życia dał się wczoraj sfotografować w Małej Danii, a jutro rusza do pracy…

* * *

Nikt ci nie przywróci dawnego życia.
Musisz je odzyskać sam
.

// Defenders, sezon 1, odcinek 1.

poniedziałek, grudnia 30, 2019

3627. Apus i już!

Krytyk wewnętrzny Autora, pomimo szczenięcego wieku, poczęstował mnie nad wyraz wyrośniętą wątpliwością. Nie, nie uwielbiam tego Portretu dlatego, że Autorem jest dziecko.

Autor nie wie, że prawda o mnie jest taka, że nie znoszę dzieci. Nie jestem zainteresowana, nawet w minimalnie społecznie wymagany sposób, dopóki w dziecku nie zobaczę człowieka. Jeśli jednak dojrzę Duszę, to jestem kupiona. Bywa też tak, że Duch w dziecku zagada do mnie (najczęściej niewerbalnie) i … jestem kupiona już na zawsze.

Autor Apusa w sercu zatrzymał. Apus do tej pory był tu tylko stopami.


Autor: Oś.

*

Miłość jest prosta… to namaluj! Ja się poddaję.

Umiem ją tylko zobaczyć.

3626. w Galerii

Zamknięte galerie frustrują. Ale nie Ta!

Otwarte galerie cieszą. Rzadko poza wystawą możesz jednocześnie rzucić okiem na przestrzeń magazynową. Ale w Tej Galerii możesz! Tylko spójrz!

obie fot. Kaan.

sobota, grudnia 28, 2019

3625. Kobieto! Puchu, co czynisz różnicę!

Gdy ją dostałam – miesiąc i pięć dni temu — nie umiałam się nią ucieszyć, bo śmietnik widziałam, a nie coś-ury, o których dowiedziałam się dużo, dużo później. Zapomniałam o niej. Tylko mój telefon pamiętał.

Nigdy nie wierz kobiecie! Było tu, że już żadnych błysków Julii Hartwig nie będzie, a jest! Jest, bo przypomniał mi o nieucieszonej na czas martwej naturze i Kaan, i o plastrach, których obecność uśmiecha mnie nie mniej niż coś-ury.

„Martwa natura” to obraz materii nieożywionej.
     A jednak są martwe natury, za którymi czuje się obecność ludzką
. […]

Julia Hartwig, Zwierzenia i błyski,
Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2004.
(Błyski: I, II, III)


Kaan.

*

Nigdy nie wierz kobiecie! Było, że do końca roku książki w „papierzu” nie kupię. I co z tego, że w moich rękach będą dopiero po Nowym Roku — jedną zamówiłam, drugą kupiłam, obie w drodze. Charakteru mi brak. Za to śniegu jeszcze troszkę jest (tego pierwszego).

3624. Odcienie bieli


piątek, grudnia 27, 2019

(3598+15+10). Piękno i już (II)

W nowiutkim plecaczku wszystko (co potrzebne) do podróżowania samochodem było wczoraj pod ręką — dwie książki, kundel, chusteczki higieniczne, portfel i drugie błyski. Nim dojechaliśmy do Małej Danii, nim ściemniło się, było po nich. Koniec. Więcej błysków Julii Hartwig nie przeczytam, bo więcej nie ma.

Niektóre się powtarzają. I co z tego? Czujność czytającego sprawdzana, a może błyszczą tak mocno, że w dwóch książkach muszą się znaleźć.

Teraz nie pozostało nic innego, jak czekać na własne błyski — nie przegapić, zanotować, pochylić się nad nimi i uśmiechnąć się, że są.

„Kochanie, zdaje się, że już za stary jestem na rozłąki. To jest dobre dla młodych, romantycznych liryków:
     «Rozłączeni, lecz jedno o drugim pamięta».
     No i co? Wielka rzecz, że pamięta. Gdyby tylko o pamiętanie szło
”.

Najpierw przez długie lata terminować w podziwie dla cienkości, wyrazistości, „subtelności” myślenia i słowa, a potem już tylko pośpieszna lekcja wyrozumiałości wobec tych, którzy z taką nauką nie tylko nie mają nic wspólnego, ale zdają się nawet nie wiedzieć o jej istnieniu.

*

A jednak mówię ci, że nie ma recept nowych
i to co większe od nas — było zawsze tym,
co czyni życie życiem.
Jeżeli warte ma być tego miana
.

*

Nie musi następnego dnia wstać słońce, nie musi w oczekiwanym czasie wstać dzień, ani nadejść noc.
     Zbyt mocno wierzymy, że wszystko to nam się należy, że wszystko to jest absolutnie pewne
.

*

To, co prywatne, najprywatniejsze, to, co serdeczne, najserdeczniejsze, nigdy nie będzie powiedziane.

Lekkomyślność pogody. Od zmiany do zmiany.
     I bieg wiatru w poszukiwaniu wciąż nowego piękna
.

I ulubiony przez A. cytat z Desnosa:
     „Będą nas leczyć dni mijające
”.

*

*

Tęsknota największa, bo nieosiągalna, to dotknąć tej najczulszej chwili przeszłości. Dotknąć jej ciepła, barwy; dotknąć cieleśnie.

Okropnie pokochałem małego Tropika. Hania pyta się, co widzisz w tym psie? Jak to co? Pokochał mnie i będzie kochał do końca mojego czy swojego życia, nie będzie się żenił, ani rozwodził, nie będzie naciągał mnie na pieniądze, nie będzie pisał książek i szukał protekcji, nie obszeka mnie wśród innych psiaków, nie będzie miał ambicji, które przerosną jego uczucia, a najwyżej będzie się napierał kawałka serca. Czyż to nie najlepszy przyjaciel?
// z dzienników Jarosława Iwaszkiewicza, z dnia 26 stycznia 1966.

*

„Pies, gdy przestaje obserwować otaczające go przedmioty, zaczyna wyć” — mówi Jerzy Stempowski.
     Jestem więc z psem skoligacona
.

*

*

Odpowiedz, odpowiedz!
     Potrząsa Panem Bogiem, potrząsa wskrzeszonym widmem, potrząsa swoją skazaną na milczenie, niemą duszą
.

*

Jeden człowiek zbawił ludzkość.
     Jak On sam mógł w to uwierzyć
?

*

Julia Hartwig, Zwierzenia i błyski,
Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2004.
(wyróżnienie własne)

(3595+27). Suplement do ryczenia

Może nie pierwsze, ale drugie, co zrobiłam po przyjeździe do Małej Danii, wyjęłam książkę i poprosiłam Białego Kruka, by wklejkę mi zanucił. Zanucił.
     — Schumann — dodał chwilę potem.

Miałam nosa, że to musi być konkretny utwór. Biały Kruk wynalazł dla mnie przyzwoite wykonanie i mam tu wszystkie miniatury. Ta z wyklejki to 2. Marsz żołnierski… słuchasz i widzisz, jak czwórka przyjaciół mija Cię i idzie dalej.

Schumann skomponował Album dla młodzieży dla swoich trzech córek, doczytałam. Nie wariowały wyłącznie przy gamach, pomyślałam.

Robert Schumann, Album dla młodzieży op. 68,
Michael Endres (fortepian).

*

*

fragment wklejki (nieobecnej w ibuku)   

Charlie Mackesy, Chłopiec, kret, lis i koń,
przeł. Magdalena Słysz, Wydawnictwo Albatros, Poznań 2019.

środa, grudnia 25, 2019

3620. zasłyszane

w korytarzu zbierali się do wyjścia.
małemu człowiekowi rzekło się:
     — ciocia, ta od pieska.
i wszystko jasne.

(3618+1). Świąteczne czytanie

Wrażeń i jedzenia dużo. Prezenty piękne. Powieści leżą świątecznym odłogiem. Zaległy tomik chrupał się aż miło. Poezja pomaga na pogodę — nie pada.

i mówił jesteś
w końcu
i bez końca

*

za zgodę biorą milczenie
tego co na górze
czy w dole
wierzy w siebie
coraz słabszym światłem

*

powiem komu innemu
na kogo wciąż czekam
choć przecież o takich
sprawach
powinno rozmawiać się tylko
w rodzinie

*

a gdyby ta smuga pomiędzy chmurami
nie była smugą
tylko innym miastem?

i jakim miastem
byłoby to miasto?

i ja kim byłbym
w tym mieście
?

*

życie żeby było musi być
szczęśliwe?
           nie może życiem
być ta niewygoda
           za ciasny
kaftan zbyt luźna piżama?
 
[…]

i kto to wybiera
?

*

miłość moja
niemoja
ta która jest we mnie
biegnie za swym słowem i prosi
no powiedz wreszcie
 
no powiedz

*

źródło życia
 
miłości
która jesteś we mnie
 
święć się nie imię
bo imienia nie znam
 
święć się twoje piękno
zostań ile możesz
 
bądź niewola twoja
 
jako we mnie tak we wszystkich
we wszystkim
 
bądź jak chleb
powszedni
kiedy jest powszedni


[…]

nie przestawaj uwodzić
pokusą przygody
która niech nikogo
nie krzywdzi

*

moje dojrzewanie do boga
okazało się jego
dochodzeniem do mnie
 
spotkaliśmy się na rozdrożu
na przystanku nad trasą
który podobno jest w połowie drogi
 
rozpoznałem go po nerwicy
stwarzania
 
do kawiarni wejść
nie chciał
 
tłumaczył się że jest
osobą publiczną
że w szatni trójkąta nie zostawi

[…]

milczeliśmy przez cały spacer
niezręcznie
jak na pierwszej i jedynej
randce na której
o całą wieczność za późno
odkrywamy różnice stanu
wrażliwości
 
stosunku do wiewiórek
i karpi
 
ale uciec już się nie da
można tylko zerwać
 
nie da się ukryć że wstępnie
byliśmy sobą zainteresowani
nawzajem

*

jest jakaś możliwość w jej ponurej
religii że ta wędrówka zakończy się dobrze
 
ale kto z nas co mamy
lat pięć lub dwadzieścia
da sobie uciąć rękę lub głowę
?

Jarosław Mikołajewski, Listy do przyjaciółki,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

poeci których tłumaczę

czasami mówią o tak bliskich
rzeczach
 
o tak bliskich ludziach
 
tak moim językiem
 
aż myślę że tłumaczę
ich przekłady ze mnie
 
niestety
 
co najmniej daty przemawiają na moją
niekorzyść
 
trudno mi znaleźć wyjaśnienie inne
niż to
że pochylam się nie nad biurkiem
lecz studnią
i wpadam do wody która bije wszędzie
 
w każdej studni ta sama

na chwilę przed upadkiem
widzę jeszcze naszą wspólną twarz

(tamże)

3618. Chłopcom / koniecznie podstarzałym

Są mężczyźni, w których z łatwością widzę delikatność, choć są postrzegani za niereformowalnych twardzieli. Są mężczyźni, których nieumiejętnie skrywana wrażliwość uśmiecha mnie od pierwszego gestu. Są tacy, którzy kryją swoją naturalną ludzką bezsilność za świetnym radzeniem sobie z życiem. Są. Wokół Ciebie też.

Są wiersze pisane przez mężczyzn, które wyjmują mnie z bucików. Czasem w tych wierszach mężczyzna pochyla się nad chłopcem… Robi mi to różnicę trudną do uchwycenia w słowie lub dwóch — różnica ta jest jednak znacząca.

Oto powód, dla którego Mikołajewski długo nie trafi do kanonu lektur. Pięknie do niego nie trafia.

chłopiec w wannie pięćdziesiąt lat temu
siedziałem nad własnym wstydem a w płyciźnie
rozedrganej wody uniosły się krzaki
którymi myślałem tylko ja na świecie
porosłem na kształt pęczniejącej na stawie
rzęsy wodnej wokół lilii
kwitnącej jak na przyspieszonym
filmie przyrodniczym z nieporadnych lat
sześćdziesiątych

i nagle nie wiem od dotyku wody czy własnego
wzroku wykipiałem życiem poszarpanym
na dziesiątki wstążeczek dziesiątki dusz zdradzonych
przez białko i różnicę ciepła
ryb powołanych i od razu śniętych

i nie wiedziałem że oto jak nigdy
objawia mi się życie jego potęga daremność
i wstyd stwórcy co czuje że niczego nie stworzył
a dał się zaskoczyć na akcie stworzenia
w chwili kiedy na próżno chciał złapać to życie
a ktoś właśnie nacisnął klamkę
od zewnątrz

Jarosław Mikołajewski, Listy do przyjaciółki,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

wtorek, grudnia 24, 2019

3617. Za oknem deszcz

Pogoda nie rozpieszcza świątecznie. Dobre myśli, w formie niskich i ociężałych lotów, ryją w błocie. Anioły (z powodu przemoczonych skrzydeł), zadziwione swoim opadaniem, mierzą się z pytaniem: czy nie są już przypadkiem upadłe?

Na swojej wirtualnej półce szukałam książki, z której bardzo konkretny wiersz chciałam wyjąć i… odkryłam, że jestem właścicielką tomiku, którego, nie wiedzieć czemu, jeszcze nie czytałam. W taką pogodę… tylko poezja daje radę, więc klik, klik.

Ten tomik nie poprawia pogody. Zatrzymuje i dotyka ran. Nie daje nadziei, ale leczy. Szturcha sens, by ten wziął głęboki oddech. Wigilia po tych wierszach będzie miała inny smak. Z bezbronnymi będę przy jednym stole. Na chwilę, która nigdy już nie wróci (wiem), a wydarzy się dopiero za cztery godziny.

Nawet nie wiem
czy to historia nas stworzyła
czy my stworzyliśmy historię.
Czy jesteśmy tylko echem
czyjegoś innego serca
.

*

Trop w trop za sobą.
Całe życie na polowaniu
.

*

Spotykamy się po latach
z planami na przyszłość
.
 
Tyle z nas zostało?
Pytają zmieszane.
 
[…]
 
Niektóre z nich umarły.
W kilku wypadkach
doszło do rękoczynów
z losem
.

[…]

Teraz
są jak wahania walut
na nerwowych giełdach.
Chwytają ciężko
oddech
i mają smak huraganu
.

*

Życie
dotkliwy środek zapobiegawczy
wobec śmierci
.

*

Odwaga żyje z niebezpiecznych chwil.
Zawsze była dzielna i nieustępliwa
.
[…]
 
Jeździła z nami na wakacje.
Miała zawsze na oku
kontuzje okaleczenia rany.
Potem skakaliśmy ze skał prosto do nieba.
Już na własny rachunek. Ryzyko zacierało ręce
.

[…] 
 
Dzisiaj coraz częściej popada w stres.
Nocami zasypuje nas gradem pytań.
Rzęzi jak wściekły silnik i ma lęk wysokości
.

*

Samotność nie ma ciała.
Nawet kiedy nas obejmuje
.

*

Miękka flanela
dzieciństwa
kiedy Absolutny Czas Newtona
nie zawracał nam głowy.
 
Uczyliśmy się liczyć.
Dodawaliśmy
niepiśmienne jeszcze
palce.
 
Odejmowanie
należało już do umarłych.
 
Pamiętasz pewność siebie
?

*

Młodość. Owoce szczęścia
nie obrane jeszcze z łup
.
Starość należy do starych.
Byliśmy tacy jak oni.

*

Odwiedziny umarłych
wypadają zawsze
w niefortunnych godzinach.

Właśnie wychodzimy do kina.
Na dyskotekę. Do supermarketu.

A oni przynoszą fragmenty
murów. Kawałki blachy.
Zwinięte w bólu druty.
I mówią zakłopotani:
Śmierć to przecież samo życie…

I co z tym zrobić.

Rozbieramy się.
Robimy kawę.
Wyciągamy butelkę bourbona
i patrzymy sobie
prosto
w przepaść
.

Ewa Lipska, Czytnik linii papilarnych,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015.

KILKA SŁÓW
O KSENOFOBII

Kojarzy się z obżarstwem języka.
Ze spasioną nienawiścią. Tłustą nudą.
Z poruszającymi się gąsienicami
makaronu. Z kakofonią polityki.

Jest jadem niestrawionych zdań.
Gęstym ciastem przesądów.
Z łakomstwa wybiera przepisy
na słodkie ciasteczka wojny.

Na forach internetowych
zostają po niej mdłości
.

(tamże)

poniedziałek, grudnia 23, 2019

3616. Jest takie miejsce…

Jest taki dzień / bardzo ciepły, choć grudniowy…  Jest takie miejsce, które kilkanaście lat temu w ciepły wakacyjny dzień skradło mi serce, chwilę po tym, gdy Sadownik wziął sobie moją Duszę. Tym miejscem jest księgarnia, znajdująca się w rodzinnym mieście Sadownika — księgarnia, jakich niewiele w naszym kraju.

* * *

Nie potrafię powiedzieć, kiedy zaczęliśmy tam chodzić, przede wszystkim po to, by odwiedzić Państwa Mińskich. Od wielu lat była to nasza świecka tradycja. Wczoraj, jak co roku, ostatnia niedziela przed świętami oznaczała, że księgarnia otwarta, a każda książka, zakupiona na prezent, pięknie opakowana. TA księgarnia — nasz punkt obowiązkowy na mapie świątecznych życzeń — nasza książkoholiczna Rodzina.

Wczoraj. Pani Maria, Jej uśmiech, wyciągnięte w naszą stronę Jej ramiona i nasze, wytęsknione i gotowe na objęcie. Pan Tomek obecny tak bardzo swoją nieobecnością w miejscu, w którym widziałam Go najczęściej. Wciąż Go tam widzę i Jego żywe, uśmiechające się oczy. I studiuję do bólu na nowo hartwigowy błysk:

Poznajemy śmierć poprzez tych, których tracimy.
     I poprzez doświadczenia, w których uczy nas ona siebie
.

Julia Hartwig, Trzecie błyski,
Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2008.

* * *

Z Panią Marią o książkach — przyjemność w najczystszej formie! To jedyna Osoba, która na tym blogu pojawiła się i jest dziś pod własnym imieniem i nazwiskiem, bez żadnej ochrony, bo Pani Maria to Instytucja.

Wiedziałam o tej książce, gdy się ukazała. Wówczas z dumą słuchałam audycji, w której wzięła udział pomysłodawczyni i realizatorka tego przewodnika po zacnych miejscach. Wczoraj wspominałyśmy tę książkę z Panią Marią. Spotkało nas ogromne szczęście — zostaliśmy obdarowani tym pięknie ilustrowanym przewodnikiem po miejscach i spotkaniach z ludźmi z pasją. Łyknęłam ją oczami i sercem. Muszę ją pokazać Białemu Krukowi.

To, co znajduje się w przewodniku, który trzymacie w rękach, to efekt sześciu lat podróży i przygód. Głębokiego przekonania, że warto czytać i kupować książki.
// Anna Karczewska

*

Księgarnia Pegaz w Choszcznie to piękny sen, który się iści.

*

Księgarnia Pegaz to nie tylko ich praca, to ich pasja i całe życie. Pani Marysia* na książkach przykleja kolorowe karteczki z minirecenzjami, żeby ułatwić gościom wybór. Moja ulubiona to „Książka o trzeciej miłości. Przeczytać warto dla pięknych fraz”.

___________
* w książce są: Pan Tomasz i Pani Marysia… ale dla mnie od zawsze na zawsze: Pani Maria i Pan Tomek. (przyp. własny)

*

Oczywiście najważniejsze jest, żeby goście znaleźli to, czego szukają, ale też mieli szansę natknąć się na coś, co być może zmieni ich życie.

*

To nie jest sklep z artykułami papierniczymi i książkami. Niesie ze sobą emocje, wartości zupełnie niewymierne. To jest księgarnia!

*

To jest miejsce nie tylko sprzedaży książek, ale też przestrzeń do spotkań z drugim człowiekiem. Miejsce, w którym literacka przygoda zyskuje domową przytulność, ciepłą atmosferę przesyconą zapachem aromatycznej kawy. Tu kultura jest na wyciągniecie ręki, rozbrzmiewają długie rozmowy i śmiech. Każdy może zwolnić i zanurzyć się w chwili, jakby czas stał w bezruchu, pomiędzy słowami.

*

Księgarnia powstała, bo jestem naiwną idealistką.
W następnym życiu zrobię to samo
.

właścicielka księgarni Drzewiec.

*

Mówi się, że książka i kawa to idealne zestawienie. My odkryliśmy, że bliskość człowieka o podobnej wrażliwości literackiej, dla którego książka stanowi istotną wartość jest najważniejsza.

Anna Karczewska, Rezerwaty książek. Polskie księgarnie kameralne, Wydawnictwo MOST, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

Aktualna mapa kameralnych księgarń w Polsce.

niedziela, grudnia 22, 2019

3615. Chwila…

…na dzisiejszym spacerze.

3614. Podróżujące czytanie

Kaan:
(dokładnie dwa tygodnie temu, jadąc
pociągiem, dała znać, że czyta tę książkę
)

Jabłoń:
Będzie mocno!!!

Kaan:
Ja tylko z ciasta
lubię zjadać samą kruszonkę;
życie lubię smakować od dna…

Smakować od dna? Coś mnie tknęło, by sprawdzić, o czym ta książka jest, bo że się ukazała, że powieść, to wiedziałam. Przeczytałam podczytnik, zaktualizowałam dane: to nie jest książka o pedofilii w polskim kościele katolickim (skąd mi się wziął ten pomysł, nie wiem). Zaznaczyłam do upolowania.

Przyzwoita cena pojawiła się trzy dni temu — niższej nie będzie — klik, klik i na kundlu. To książka, która wspaniale wpasowuje się w podróżowanie. Heniutka spała, Sadownik powoził, słuchając swojej książki, a ja tę przeczytałam — takie było wczorajsze Stado w drodze na święta.

Ta książka nie jest ani łatwa, ani przyjemna, choć czyta się ją bardzo szybko. Tylko jedna scena mnie rozśmieszyła, reszta budziła grozę. Szaleństwo nie mieszka w polskich psychiatrykach — szaleństwo tam zbyt często dowodzi. Pamiętaj, jest wiele dróg…

Niektóre z rozmów oraz przemyśleń bohaterów inspirowane są prawdziwymi wypowiedziami ludzi, którzy współcześnie znęcają się nad dziećmi, a także przemówieniami przywódców III Rzeszy.

*

     — Wiem wszystko — ucięła.
     Adam zorientował się, że nie tylko pielęgniarki przekazują ordynator raporty z poprzedniej nocy. Kilku nastolatków donosiło na swoich kolegów. W zamian mogli liczyć na różne przywileje. Otworzenie paczki ze słodyczami od bliskich, telefon do rodziców, nowe ubrania. Doktor nigdy nie dawała nic od siebie. System nagród na oddziale opierał się na tym, co i tak powinno przysługiwać pacjentom
.

*

     — Jak myślisz, kiedy byłem prawdziwym Danielem? — spytał kiedyś, a Adam spojrzał na niego wyczekująco. — Czy wtedy, gdy widziałem różne rzeczy, byłem sobą? Czy teraz, po różowych tabletkach, gdy nie czuję nic?

*

Już wcześniej zastanawiał się nad fenomenem odcięcia pacjentom kontaktu z ich rodzinami. Ordynator mówi rodzicom, że to dla dobra ich dzieci. Twierdzi, że terapia powinna odbywać się w ściśle izolowanym środowisku. Adam zdawał sobie sprawę z tego, że autorytet w Polsce ma magiczną moc. Habit, toga, kitel lekarski potrafią zamydlić ludziom oczy. Wprowadzić w osobliwy trans absolutnego posłuszeństwa.

*

     — Nie jestem uzależniony — zaprotestował pacjent. — Koledzy piją więcej

*

Myślicie: trzeba przeczekać pobyt w szpitalu, wrócić do normalności. Nie zdajecie sobie sprawy, że punktacja i klasyfikacja są w każdej sferze życia. Gdy w pracy odezwiecie się do kogoś w nieadekwatny sposób, gdy skłamiecie, gdy nie poradzicie sobie z powierzonym zadaniem, dostaniecie od ludzi punkty ujemne. Różnica jest tylko taka, że oni zapisują je w myślach, a ja na waszych kartach. Uważacie, że oddział drelichowców to piekło? Negatywne postrzeganie przez ludzi krok po kroku doprowadzi was do prawdziwych piekieł — odtrącenia, poniżenia, izolacji od świata, samotności. Zależy mi, byście nigdy tam nie trafili.

Justyna Kopińska, Obłęd,
Świat Książki, Warszawa 2019.
(wyróżnienie własne)

Nie ma dwóch dróg. Musimy zadać sobie pytanie, czy chcemy doprowadzić do powstania społeczeństwa analfabetów i ułomnych? A może zdecydujemy się na tych, którzy rozumieją więcej. Nie dajmy sobie wmówić, że wszyscy są równi. Mamy moralny obowiązek, by unicestwić tych, którzy nas psują. I nie wolno nam zarazić się od naszych wrogów słabością nihilizmu. Musimy spełnić trudne zadanie, ale jednocześnie nie czynić zniszczeń we własnych wnętrzach, sumieniach i charakterach. Musimy być twardzi i nigdy nie tracić z oczu właściwego celu. Nasze dzieci muszą być wychowywane w świadomości co jest dobre, a co złe, by wykonywały swoje obowiązki z radością, pełne nadziei na przyszłość, by nie czuły osamotnienia i desperacji, wyzbyły się strachu, słabości, a przede wszystkim płaczu. Jestem dumny, że nigdy nie widziałem, by mój syn płakał. Tacy ludzie tworzą historię. Nie zaprzątajmy sobie głowy niepotrzebnymi emocjami. […] Rozwaga i realizacja celu. Do tego dążmy! Wtedy zrealizujemy naszą ideę społeczności marzeń! Nie pozwolimy na obciążanie nas dodatkowym bagażem, który nigdy nie powinien się pojawić. Pamiętajmy, że proste rozwiązania są trudniejsze niż nieustanne tkwienie w niejasnościach i mroku. Trzeba się napracować, by ujrzeć ideę społeczności. Ale warto, bo kiedy już ją zobaczycie, możecie zmienić świat!

(tamże)

(3598+15). Piękno i już (III)

Błyski — moja ukochana forma twórczości literackiej, której jeszcze miesiąc temu nie znałam ani z imienia, ani z bliska. Mój osobisty gatunek literacki, już to wiem.

Pierwsze błyski wyjęłam z tej książki. Szybko namierzyłam trzecie. Dopiero gdy trzecie przyszły do ula, doczytałam, jaki tytuł mają drugie. Ominęłam przyrzeczenie grubymi nićmi: wywierciłam dziurkę i nie łamiąc danego słowa, nabyłam drogą kupna drugie za pozwoleniem Sadownika — by być mniej książkowo-gołosłowną, wyobraziłam sobie, że prosił mnie, prosił i prosił, bym sobie tę książkę jeszcze przed świętami kupiła — taka cwana ze mnie nieanalfabetka z wyobraźnią.

Gdy drugie do mnie szły, połknęłam te, czyli trzecie. Bez zmian — pozostaję w niemym zachwycie.

Moi czytelnicy mówią mi czasem: „Dziękuję, że powiedziała pani to, czego ja nie umiałem powiedzieć”.
     I to jest nagroda.
     A ja mówię poetom, którzy powiedzieli to lepiej ode mnie:
     Dziękuję, że zrobiliście to lepiej
.

*

„Ogromny sukces naszego życia polega, jak sądzę, na tym, że nasz skarb jest dobrze ukryty; a raczej zawiera się w tak zwykłych rzeczach, że nic nie jest w stanie go naruszyć” (Virginia Woolf, Dziennik).
     Jakie bliskie jest mi to zdanie
.

*

Kiedy latami ogląda się obrazy z prawdziwego upodobania, a może nawet miłości, otrzymuje się w darze wiedzę, którą inni zawdzięczają zawodowym studiom.

Miłość poprzedzona jest trudnym do wytłumaczenia przystępem strachu.      Być może strach ten jest zapowiedzą powagi rodzącego się uczucia, może jest znakiem, że jest ono prawdziwe i wymagające.

*

Chrześcijaństwo jest dopiero przed nami — powiedział ksiądz Tischner.

*

Zachwycały mnie arcydzieła, ale szkice rozpalały wyobraźnię.

*

Jest takie popularne powiedzenie: „Wszystko jest dla ludzi”.
     Mówi się tak wówczas, kiedy człowiek doświadcza czegoś bardzo złego, kalectwa, szaleństwa, głodu, obozu, więzienia. Tak, to „wszystko jest dla ludzi”.
     Nie używamy tego zwrotu w przypadkach szczęśliwych
.

*

Już nie pora na pokorę. Trzeba się zmierzyć z własną siłą.

*

Pozwalała przepływać obrazom i słowom, które kiedyś wydawały jej się cenne i warte zapisania, bo wiadomo było, że już nie wrócą.

*

Człowieku, nie możesz improwizować od zera, musisz improwizować na jakiś temat — perswadował koledze mistrz jazzu, Mingus.

*

„Ja jestem Nikt”.
     Żeby móc tak powiedzieć, trzeba, jak Emily Dickinson, naprawdę  b y ć
.

*

*

Opowieść może najkrótsza [z zebranych przez Martina Bubera]:
     „Rabbi kozienicki prosił Boga: Panie świata, proszę Cię, wybaw dzieci Izraela. A jeżeli nie chcesz, to wybaw gojów
”.

*

Twoje dur pobrzmiewa mol-em.

*

Julia Hartwig, Trzecie błyski,
Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2008.

3612. Życzenie świąteczne (II)

Anarchistka we mnie… zachwycona!
Ta od ćwiczeń fizycznych… zachwycona!
Od tygodnia wracam do tego zdjęcia i niezmiennie reaguję leczącym uśmiechem.

Dziś zobaczyłam w nim najdoskonalszą kartkę bożonarodzeniową. Z takimi życzeniami:

w świąteczny Czas  
miej luźne szelki!


fot. Saxifraga, fragment.

Sadownik:
Do tego zdjęcia powinien być
komentarz skoczka narciarskiego —
luz w dupie!

Jabłoń:
To też przyzwoite życzenie na rodzinny czas. Niech!

3611. Momentum

Dla jednych to początek astronomicznej zimy. Dla innych jej środek. Dla mnie to pierwszy koniec zimy. Najkrótszy dzień roku. Wczoraj.

Wczoraj. Całe w podróży. Już za nami. Dziś dziarsko idziemy we wspaniałym nastroju ku wiośnie.

sobota, grudnia 21, 2019

3610. Życzenie świąteczne

Sponiewierani trudnym tygodniem odmóżdżaliśmy się wczoraj.

zamiast czuć i reagować,
będziesz musiał myśleć i wybierać
.

// Iron Fist, sezon 2., odcinek 8.

Kupiłam na pniu. Skroiłam na swoje potrzeby
i mam życzenie świąteczne:

zamiast reagować na myśli,
będziesz potrzebował czuć i wybierać
.

// Drzewko

piątek, grudnia 20, 2019

3609. U Orzeszka i Białego Kruka (LXI)

Jabłoń:
(trzeci dzień, dzwoniąc do Białego Kruka,
dodzwania się do przedsiębiorstwa
)

Biały Kruk:
Tu Fabryka Pierników*,
oddzwonię za dziesięć minut.

(dziś, po oddzwonieniu, sprzedał Drzewku
męski patent na skrawki ciasta
)

____________
* Jabłoń zachwycona podwójnym znaczeniem wyrażenia.

*

Biały Kruk:
(wieczorkiem napisał i zdjątka przysłał)
Konkurencyjne
…wyroby…


fot. Biały Kruk, fragmenty.