piątek, grudnia 23, 2016

2165. Jadąc na święta

Stado:
(jechało na święta)

Jabłoń:
(czyta Sadownikowi)
Fafik: Trzy rzeczy mogą
dać szczęście mężczyźnie:
kobieta, praca lub samochód.
Najważniejszą z nich jest pies.

Sadownik:
(do Heniutki)
Słyszysz, suka?

_______________________
    ∆ Przekrój, 1/2017, Warszawa.

(Karina Piwowarska, źródło)

2164. Literkowy przysmak 1/2017 (s. 1–20)

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Świat bez kopytka zmienił prawie wszystko, a przynajmniej bardzo wiele. Rozgrzebana książka. Rozgrzebany cykl. W samym oku cyklonu zdrowienia od miesięcy. Mało! Doszedł rozgrzebany kwartalnik. Delektuję się. Smakuję. Wydzielam sobie jak życiodajne lekarstwo. Parafrazując Fafika, przypominam, że czyta się dla radości!

Właściwie trudno o jasną odpowiedź, dlaczego akurat pewne zdarzenia przyciągają nas w danym momencie. (Tomek Niewiadomski)

*

O powstaniu świata
Skąd się to wszystko wzięło?
Z niczego (Ex nihilo)
[…]
Wszechświat nie jest, lecz wciąż się staje. Nieustannie coś kończy się i zaczyna.

*

Z pozycji obserwatora z kubkiem rumianku zaczęłam zastanawiać się nad tym, co jest nie tak z rzeczywistością, w której uznaje się za normalne, że ludzie są zawsze zmęczeni i muszą korzystać ze stymulantów — tak jakby nie mogli się wyspać. (Olga Drenda)

*

Fafik: Znane, ale przypominam: wszystkie zwierzęta, oprócz człowieka, wiedzą, że żyje się dla radości!

*

[Wojciech Plewiński] tak wspomina współpracę z naczelnym: „Przynosiłem pomysł. Eile mnie wysłuchiwał spokojnie, po czym oznajmiał, że tego się absolutnie nie da zrobić. Brak możliwości, brak funduszy. Pomysł zbyt szalony. A po chwili dodawał: »no dobrze, robimy«. I robiliśmy”. (Ewa Pawlik)

Przekrój, 1/2017, Warszawa.
(wyróżnienie własne)

(2160+3). Pierwsza książka w nowym życiu

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Parafrazując słowa autora: książki nie rodzą się w próżni, śmiało można napisać, że książki nie czytają się w próżni. Bo kto jak kto, ale to właśnie świat bez kopytka, jak nikt inny, nauczył mnie dokonywać zmian — powoli, ale systematycznie; wolniej, ale wytrwale; prawie w miejscu, ale zawzięcie.

Chudzinka, broszurka, książeczka. Ale jej Duch: WIELKI.

Pierwsza książka w nowym życiu za mną. Opatrunek zmieniony. Wizyty lekarskie i rehabka ustawione. Kopytko kończy się chłodzić. Możemy jechać na święta.

Zacznijmy od tego, że nie potrzebujesz tyle, ile myślisz.

*

Mniej znaczy więcej.

*

Wiosną stąpaj lekko;
Matka Ziemia jest brzemienna
.

przysłowie Kiowa

*

Nie wtłaczaj swojego wyjazdu w sztywny plan. Niech będzie odpowiednio płynny, żebyś mógł wchłonąć atmosferę każdego miejsca. Pozostaw sobie nieco czasu na to, co niespodziewane, a jak coś nie wyjdzie, potraktuj to jako wspaniałą okazję!

*

Nie musisz od razu zdobywać szczytu. Idź naprzód, kamień po kamieniu.

*

Upraszczanie to eliminowanie zbędnego,
żeby niezbędne mogło przemówić
.

Hans Hofmann

*

Niezaśmiecone biurko jest esencją piękna.

Leo Babauta, Książeczka minimalisty. Przewodnik szczęśliwego człowieka,
przeł. Maksymilian Gutowski, Helion, Gliwice 2014.
(wyróżnienie własne)

czwartek, grudnia 22, 2016

2162. Przemyślane

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Ma za swoje! W końcu woda do dupy jej się nalała! I te pe. Kto to mówi? Życzliwi? Bardzo. Bezpieczni, zabezpieczeni, ubezpieczeni? Rozgoryczeni własnym życiem, dobrze w nim umeblowani? Mściwi, rządni sensacji? Ale ja nie pytam, kogo widzisz.

Ma za swoje! W końcu woda do dupy jej się nalała! I te de. Kto to mówi? Niech cię nie zmyli wiek, pozycja społeczna. Usłyszysz pięcio- sześciolatka ukrytego w ciele wielodziesięciolatka, uskarżającego się na swój los — żyjącego w strasznym świecie jednoznacznego dobra i zła, w świecie nagród i kar, oczekującego nagrody za dobre zachowanie i kary za złe — nie ma lekko taki ktoś, prawda?

Masz za swoje? W końcu woda do dupy ci się nalała? Akurat! Przydarzają nam się rzeczy całkiem złe, to fakt. Co z tym zrobimy dobrego? Kim się staniemy? To są pytania właściwe, warte zachodu, na które warto szukać odpowiedzi i nie zadowalać się byle czym.

2161. Konfiturka ze słońca w sypialni

cień kabla na ścianie

2160. Pierwszy dzień w nowym życiu

Jabłoń:
Czego szukasz?

Sadownik:
Zaginionego świata.

Jabłoń:
(po chwili)
To ja! To ja!

Sadownik:
Jesteś pewna?

Jabłoń:
A chcesz mnie odnaleźć czy odkryć?

2159. Ostatnia książka w świecie bez kopytka

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Braszka. Gdyby nie Ona w ogóle nie wiedziałabym o tej książce. Przegapiłabym ją. Nie dotknęłaby mnie. Przedwczoraj łapczywie ją kończyłam „zamiast”. Zamiast, bo przedwczoraj najchętniej bym się upiła, by nie czuć. Nie mogłam, bo kilka dni wcześniej podpisałam papiery, w których zobowiązałam się do tego, że przez czterdzieści osiem godzin przed operacją będę trzeźwa jak świnia. Byłam więc świnią uciekającą przed własnym strachem.

Myślę, że bardzo trudno wam zrozumieć, jakie kłopoty sprawia nam wyrażenie tego, co czujemy. Łatwiej nam traktować ból tak, jak gdyby już minął, niż zakomunikować innym, że coś nas boli.

*

My, dzieci autystyczne, chciałybyśmy, żebyście nas pilnowali. To znaczy: „Proszę, nigdy z nas nie rezygnujcie”. Mówię „pilnujcie nas”, dlatego że czasem dodaje nam sił już samo to, że ktoś na nas patrzy.

*

     1. Myślę o tym, co zamierzam zrobić.
     2. Wyobrażam sobie, jak to zrobić.
     3. Zachęcam sam siebie, żeby się do tego zabrać.
To, czy mi się uda, zależy od tego, jak gładko przebiegnie ten proces. Zdarza się, że nie jestem w stanie czegoś zrobić, nawet jeśli naprawdę bardzo chcę. Tak się dzieje, kiedy nie panuję nad swoim ciałem. Nie chodzi o to, że jestem chory czy coś takiego. To tak, jakby całe moje ciało, poza duszą, należało do kogoś innego i nie miałbym nad nim żadnej kontroli. Nie sądzę, żebyście byli w stanie sobie wyobrazić, jakie to okropne uczucie.

*

[…] jeśli tylko możemy nauczyć się kochać samych siebie, to — wydaje mi się — nie ma znaczenia, czy jesteśmy normalni, czy autystyczni.

*

     — Przecież wszystkie ścieżki się ze sobą łączą.
     Gołąbka zdumiała ta niespodziewana odpowiedź. Po chwili się uśmiechnął.
     — No proszę! Więc ścieżka, której przez cały czas szukałem, to ta, na której stoję!

*

Myślę, że ludzie z autyzmem urodzili się poza reżimem cywilizacji.

*

Shun podjął decyzję.
     Przyszłość to coś, co tworzymy.

Naoki Higashida, Dlaczego podskakuję,
przeł. Dominika Cieśla-Szymańska, W.A.B., Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)

*

W swojej pracy inspirujemy się naturą, żeby przemówić do odbiorców, sprowokować myśli i wspomnienia. Podoba nam się koncepcja pokazywania czegoś, czego właściwie nie da się zobaczyć — i zadawania poważniejszych pytań.

(tamże)

Kai & Sunny, jedna z ilustracji umieszczonych w książce, źródło.

środa, grudnia 21, 2016

(2157+1). Peregrynacja, dzień 345.

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

idę. oddać złom.

[…] przeszkody niosą ze sobą coś pozytywnego. Teraz patrzysz na życie z innej perspektywy, to by się nigdy nie stało, gdybyś ich nie spotkał.
     Jadąc po wybojach, tracąc wiele energii, docierasz do miejsca, z którego możesz spojrzeć dalej, zobaczyć więcej. Widok jest spektakularny, a świat wydaje ci się zupełnie inny.

*

Wzdychasz więc i w przypływie odwagi stawiasz kolejny krok, kierowany przez cichy, mądry głos wewnętrzny. Gdy odwagi zabraknie, odpoczywasz i czekasz, aż ukaże ci się kolejny znak i wreszcie go dostrzegasz. On zawsze w końcu się pojawia.

*

A to, co przyjdzie, będzie doskonałe, mimo że strach próbuje temu zaprzeczyć.

Bronnie Ware, Twój rok na zmianę. 52 kroki do szczęśliwego życia,
przeł. Joanna Golik-Skitał, Czarna Owca, Warszawa 2016.

[suplement 22.12.2016]
comi wyjęli z nogi

poniedziałek, grudnia 19, 2016

(1194+962). Z czułością gapię się 8. dzień

w tym samym kolorze.
radość nie ustaje.

2155. Wzruszone

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Od kilku dni przyglądam się napotkanemu olśnieniu, że znaczące relacje, to relacje, których budulcem są podarowane/otrzymane czas i uważność — wszystko inne to tylko drobiazgi.

Na fali tego olśnienia postanowiłam przeczytać książkę, która długo na mnie czekała. Musiał nadejść właściwy moment. Nadszedł. Zapłakała mnie ta książka, budząc piękne wspomnienia.

To był całkiem zwykły dzień. Świeciło słońce, a ja chodziłam po klasztorze i wiedziałam, że Bóg ze mną rozmawia.
     Dziadek odstawia spodek i syczy: Kardynał musiał być wściekły.
     Oczywiście, że był, odpowiada, kimże byłam, żeby rozmawiać z synem Boga?

*

Głaszcze ją po policzku, ona zamyka oczy. Chce go przytulić i zapewnić, że wszystko będzie dobrze.

*

Zaczął machać rękami. Zobacz, robię anioła. Chodź.
     Położyła się w śniegu i poczuła, jak trochę wsypało się za kołnierz. Jest zimno dziadku.
     Zacznij machać, to zrobi ci się ciepło.
     Machała, jak tylko mogła.
     A teraz wstań ostrożnie, powiedział.
     Powoli wstali, a na ziemi został jeden mały i jeden duży. Poszli dalej w stronę jeziora, zaczęło śnieżyć wielkimi płatami.
     Myślisz, że anioły będą tam, jak wrócimy?
     Gdzieś zawsze przecież są, odparł.

*

Ona nie ma Boga, ale dziadka, który za Nim tęskni.

*

     Śpisz dziadku?
     Nie, śnię o dniu, w którym się pojawiłaś.

Ida Linde, Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innym,
przeł. Justyna Czechowska, Lokator, Kraków 2015.
(wyróżnienie własne)

*

Edvard Grieg, Koncert fortepianowy a-moll op. 16.

niedziela, grudnia 18, 2016

(2151+3). Pochłonięte

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Pożarłam — to nie było trudne do przewidzenia.

Myślę sobie, że ta książka może doprowadzić do szału, jeśli skupisz się wyłącznie na słowach, zdaniach i akapitach per se. Termin masło maślane może przyjść do głowy dość szybko.

Najważniejsze, według mnie, jest nie to, co czytasz, ale to, co pojawia się w tobie, gdy czytasz — co się budzi? co cię porusza? co gadać do ciebie zaczyna? Ta książka to okazja na dobre i owocne spotkanie ze sobą, ale też mapa centrum świata, twojego i mojego. Niech!

Zdarza się, że czegoś nie widzisz. Jednak to istnieje. Istnieje i czeka na ciebie. Szczęście znajduje się zawsze w zasięgu ręki. By je dostrzec, popatrz z innej perspektywy.

*

I pamiętaj, że to, czego chcesz ty, chce ciebie z taką samą mocą. Chce być częścią twojego życia.

*

Spisz swoje lęki. Bądź szczery. Swojego serca i ciała nie oszukasz. Twoje ciało i serce o wszystkim wiedzą. Przynieś im ulgę, zdobywszy się na szczerość.

*

Dopóki masz odwagę, by wejść na kolejny stopień, nie wiedząc, dokąd cię to zaprowadzi, dopóty jest dobrze.

*

Nikt nie budzi się pewnego dnia gotowy do zrealizowania swoich marzeń; do tego dorasta się powoli. Stopniowo przygotowuj się więc do życia, o jakim śnisz, zbliżaj się do niego. Dzięki temu wyda ci się ono bardziej osiągalne.

*

Jakie jest twoje największe marzenie i co sprawia, że za nim nie podążasz? Czego się boisz?

*

Znajdź odwagę, by wyrażać siebie. To, co inni myślą o tobie, jest niczym w porównaniu do tego, co ty myślisz na swój temat. Uszanuj swoje najgłębsze pragnienia i bądź sobą.

*

Gubiąc się w różnych miejscach, często dokonuję cudownych odkryć.

Bronnie Ware, Twój rok na zmianę. 52 kroki do szczęśliwego życia,
przeł. Joanna Golik-Skitał, Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

2153.

…nie ma czegoś takiego jak koniec.
Patryk, Na noże, odcinek 11.

sobota, grudnia 17, 2016

(2147+5).

Jabłoń:
(krzyczy ku)
Co?

Sadownik:
(odkrzykuje)
Śmieję się z ciebie!
Panienka-Zarzynarka!

Jabłoń:
(piąty dzień, z utraconym dziewictwem na łomot, łomoli bez umiaru)

LP, No Witness, (niestety bootleg, ale
z fantastycznie wykonanym początkiem utworu).

*

stay brave enough not to tame.
LP, Strange.

2151. Zamiast okołoświątecznych kajdan

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Bo lubię to wydawnictwo. Bo była wielka promocja. Bo czytałam już tę Autorkę. I? I nie dam rady czytać jednego rozdziału na tydzień. Połknę, pochłonę, a potem, już w Nowym Roku, może będę czytać rozdział na tydzień. Zatrzymać się przy tej książce to przywilej.

Tak sobie myślę, że to może być doskonały prezent dla tych, których złapała lub ma chęć złapać deprecha świąteczna oraz dla tych, którzy przymierzają się do tego, by złapać się w pułapkę noworocznych przyrzeczeń. Pieprz to i zrób choćby jeden krok.

Kto jak kto, ale ja w tym rok nauczyłam się wiele o wadze i wartości każdego kroku. Chwilowo mogę wystąpić w roli eksperta w tej kategorii.

[…] nie zawsze jest tak, jak nam się wydaje. W gruncie rzeczy jest o wiele lepiej.

*

Zmiana zawsze wisi w powietrzu.

*

Osoba, którą się staniesz, to ktoś, na kogo twoje serce czekało. Potrzeba czasu, miłości, cierpliwości i chęci, by dać się pozytywnie zaskoczyć tym, kim się naprawdę jest.
     To zdecydowanie najlepsza niespodzianka, na jaką możesz liczyć w życiu.

*

Szczerość wymaga odwagi, tak samo jak milczenie.

Bronnie Ware, Twój rok na zmianę. 52 kroki do szczęśliwego życia,
przeł. Joanna Golik-Skitał, Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

2150. Kłamie nie tylko telewizja

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Nie mogę powiedzieć, że w swoim życiu przeczytałam mało książek, ale po raz pierwszy czytałam taką, do której podczytnik pisał ktoś, kto owej książki najprawdopodobniej nie czytał. Bo jest ona o wszystkim, ale nie o tym, co znajdziemy we wspomnianym podczytniku.

To powieść, ale czyta się jak opowiadanie — kolejne sceny, rozdziały czasem są jak szkice, a czasem jak freski, na których zatrzymujemy, przyglądamy się z bliska temu, co dzieje się w relacjach. Niech nie zmyli cię podczytnik, to opowieść nie tylko o relacjach kobiet z mężczyznami, ale również o relacjach kobiet z kobietami oraz kobiet z nimi samymi. Opowieść o zmianie, dojrzewaniu, perspektywie, z której patrzymy na swoje życie. To opowieść o świrze społecznym i budzeniu się świadomości, by opuścić arenę społecznego zachwytu.

Przede wszystkim jednak to książka o tym, że relacje, również te niby nieznaczące, zostawiają w nas ślad, budzą reakcje, kształtują, pomagają nam stawać się tymi ludźmi, którymi inaczej nie odważylibyśmy się być.

Na szczęście, ciągnął Georgeou, istnieje ta nieskończona rzecz zwana możliwością oraz równie pożyteczna rzecz o nazwie prawdopodobieństwo.

*

To, co nieoczekiwane, czasem bowiem sprawia wrażenie zachęty od losu.

*

[…] złudne jest to, czego nie widzisz, co uważasz za oczywiste. Orientujesz się, że brałaś coś za pewnik, dopiero kiedy ta rzecz przestaje istnieć.

*

[…] wydawało mi się, że […] człowiek wykuwa własny los rzeczami, których nie zauważa i dla których brakuje mu współczucia; i że to, czego nie wiesz i czego nie starasz się zrozumieć, będzie tym, do czego poznania zostaniesz zmuszony.

*

Ciekawe osoby są jak wyspy, powiedział, nie wpadniesz na nie na ulicy albo na przyjęciu, lecz musisz wiedzieć, gdzie ich szukać, i chcąc się z nimi zobaczyć, musisz się najpierw umówić.

*

Myślę, powiedziałam, że to jedna z definicji miłości, ta wiara w rzecz, którą tylko wy dwoje dostrzegacie […].

*

To, co osobiście odbierałam jako prawdę, zaczęło mi się wydawać czymś niezwiązanym z procesem przekonywania innych. Nie chciałam już przekonywać kogokolwiek do czegokolwiek.

*

Jeśli jednak ludzie milczą na temat tego, co im się przytrafia, to czyż nie dochodzi do pewnego rodzaju zdrady, nawet jeśli zdradzanym jest tylko to ich wcielenie, które zostało doświadczone?

*

Jedynie, mówiła dalej Elena, wychodząc poza fantazje ludzi na własnym temat i na temat innych, osiągasz poziom rzeczywistości, na którym rzeczy nabierają prawdziwej wartości i są tym, czym się wydają.

*

Można zmarnować całe życie — powiedziała — na próbie przewidzenia zdarzeń wynikających z własnych błędów.

*

[…] moim zdaniem, za sprawą miłości […] odradza się szczęście, ale odradza się też zainteresowanie.

Rachel Cusk, Kontury, przeł. Jacek Żuławnik,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

piątek, grudnia 16, 2016

2149. Na dwóch końcach tej samej ulicy

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Na jednym końcu ulicy na przemian tracę i odnajduję nadzieję, podczas gdy moje ciało odzyskuje mnie. Rehab. Na drugim końcu tej samej ulicy smakuję. Romesco. Pomyślałam wracając do domu.

Jeden tory prowadzą na. Rehab. Drugie do. Romesco.

*

(jak zwykle zachwycona jedzeniem)
Jabłoń:
(niezmiennie widzi delikatność w najczystszej postaci,
gdy Pan Marcin pochyla się nad talerzem,
by dodać, ułożyć, zamknąć w całość,
nim danie trafi do klienta
)

środa, grudnia 14, 2016

2148. Pewien pies na pewną babę

(wczoraj wieczorową porą)
Jabłoń:
(nie mruczy jak kot, nie ryczy jak lew, z intencją
wydaje z siebie coś pomiędzy mrukiem a rykiem kotowatych
)

Sadownik:
Kugar! Kugar!
Ja boję się spać z kotami!

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem)

wtorek, grudnia 13, 2016

2147.

Kaan, Sadownik & Jabłoń::
(najpierw stali w niebywale długiej kolejce, by wejść)

LP:
(porwała salę już w drugim utworze)

Podczas:

(fot. Sadownik, fragment)


(po wszystkim)
Kaan, Sadownik & Jabłoń:
(szczęśliwi, ze zdartymi gardłami wracali)

*

Ta piosenka też była:
(ale głośniej; dużo, dużo głośniej)

LP, Strange.

we are all strange / and it ain't
ever never ever gonna change

niedziela, grudnia 11, 2016

2146.

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

waliłeś głową w mur. tygodniami, miesiącami, latami i nic. odpuściłeś. minęło trochę czasu i masz to, czego chciałeś. po prostu stało się. myślałeś, że chodzi o umiejętność odpuszczenia.

*

czasem trudno coś zrobić. czasem coś jest na ten moment niemożliwe. trzeba poczekać. poczekać, aż zacznie się wydarzać.

(2109+33+3). Po ciemnej stronie charakteru

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Siedemdziesiąt procent tekstu zajęło mi prawie cztery tygodnie. Tyle, nie licząc jednego epizodu, zajęło rozkręcenie i wciągnięcie mnie w fabułę. Może trzeba było uporu lub głupiego przekonania, że jak się zaczęło czytać, to trzeba skończyć. Dysponowałam wyłącznie oślim uporem i wiarą, że musi coś być za zakrętem.

Pozostałe trzydzieści procent opowieści zajęło już tylko dwa nocne posiady i jedno popołudnie. Ostrzę zęby na kolejny tom.

     — Powiedziałem, że cię pieprzę — odparł chłodno Roland — ale jeśli nie jesteś tego w stanie zrozumieć, Blaine, to powiem jaśniej. Nie. Odpowiedź brzmi „nie”.

*

[…] tak właśnie postąpiłby rewolwerowiec — szedłby naprzód, dopóki ktoś by go nie powstrzymał, a potem jeszcze kawałek, jeśli tylko starczyłoby mu sił.

*

     — Dlaczego mówisz, że musimy? Czy to ka? Jake, musisz zrozumieć, że jeszcze za mało wiesz o ka… o takich sprawach ludzie uczą się przez całe życie.

*

Każdy członek ka-tet jest jak fragment łamigłówki. Sam w sobie każdy kawałek jest zagadką, lecz połączone tworzą obraz… lub jego część. Czasem bardzo wiele ka-tet tworzy cały obraz. Nie powinniście się dziwić, jeśli odkryjecie, że wasze drogi życia często przecinały się, o czym wcześniej nie mieliście pojęcia.

*

Jeśli jednak będziesz zbyt długo rozważał drobne racje, Jake… te najczęściej spotykane… możesz stracić z oczu wielkie, które znajdują się dalej.

*

     — Nie wyrzeźbiłeś klucz, ale nie dlatego, że boisz się skończyć tę pracę. Obawiasz się, że może nie potrafiłbyś tego zrobić. Boisz się zejść między te kamienie, ale wcale nie z powodu tego, co mógłbyś tam znaleźć. Obawiasz się tego, czego możesz tam nie znaleźć. Ty nie boisz się wielkiego świata Eddie, lecz tego małego, który kryje się w tobie.

*

     — Właśnie sobie pomyślałem, jak głupi potrafią być niektórzy ludzie. Umieścisz ich w pokoju, który ma sześcioro drzwi, a oni i tak będą wpadać na ściany. A w dodatku będą narzekać.
     — Jeśli lękasz się tego, co znajduje się po drugiej stronie drzwi, może obijanie się o ściany wydaje się lepsze — zauważyła Susannah.

*

Czuł się jak igła kompasu. Igła nic nie wie o biegunie magnetycznym, ale zawsze wskazuje odpowiedni kierunek, czy jej się to podoba, czy nie.

*

     — A gdybym ci powiedział, że wcale nie chcę być rewolwerowcem, Rolandzie, stary druhu?
     — Odpowiedziałbym ci, że to, czego ty chcesz, nie ma żadnego znaczenia
.
     […] Kiedy rozmowa zaczynała krążyć wokół tego, co mogłoby, powinno lub musiało być, Roland prawie zawsze przestawał się nią interesować.

*

     — Czymkolwiek był, to kawał stukniętego drania — zauważył Eddie.
     Roland uśmiechnął się.
     — Gdybyś przeżył dwa lub trzy tysiące lat, też byłbyś stuknięty.

*

Najbardziej lubił patrzeć na drewno, zanim jeszcze zaczął je formować. Czasem widział samochód lub ciężarówkę. Czasami psa lub kota. […] Rzecz polegała na tym, by dostrzec, co można zrobić z kawałka drewna, nie niszcząc go. Nigdy nie dało się wydobyć wszystkiego, ale czasem dość dużo.

*

Nie skupiajcie spojrzenia na niczym, niech wasze oczy same to znajdą. A teraz… patrzcie!

Stephen King, Ziemie jałowe. Mroczna Wieża III,
przeł. Zbigniew A. Królicki,
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)

piątek, grudnia 09, 2016

2143. Peregrynacja, dzień 332. (raport)

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Jabłoń:
(na rehabie usiłuje)

Oj Tè:
(z drugiego końca sali)
Co tak się patrzy na to bosu?

Jabłoń:
Patrzy… jak sroka w kość.

Oj Tè:
To niech kąsa jak Reksio!

*

Wracałam wczoraj wieczorem do domu z uśmiechem od ucha do ucha. Pomyślałam: w przedszkolu zbierało się kwiatki — pożądałam czerwonych, ale byłam świetna w zbieraniu czarnych. Na początku szkoły zbierało się naklejki z wiewiórką — szło mi bardzo różnie. Od wczoraj zbieram reksie. Pierwszego już mam.

*

wczoraj. rehab. w obrazku:
Jabłoń i jej Strachy.

Jakie one, te Strachy, są cudne!

poniedziałek, grudnia 05, 2016

(2109+33).

dlaczego nie?

*

     — Trzeba iść dalej — mruknął ochrypłym głosem. — To jedyny sposób.

Stephen King, Ziemie jałowe. Mroczna Wieża III,
przeł. Zbigniew A. Królicki,
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2014.

sobota, grudnia 03, 2016

2141.

// po-superwizyjna perełka:
jak się popieprzy, to znaczy, że zrobiła się
przestrzeń na coś nowego.

*

(Coldplay, Up & Up, fragment kadru)

*

Coldplay, Up & Up.

czwartek, grudnia 01, 2016

(2133+7). Kochając

Jabłoń:
(miała dzisiaj pleckową rehabkę)

Sadownik:
(wrócił do domku)
Jak na rehabie?

Jabłoń:
O qu! Oj Tè mnie zabije ćwiczeniami!

Sadownik:
Wieszczysz czy obiecujesz?

2139. Ciepło, cieplej, najsmaczniej

Sadownik & Jabłoń:
(wiele zup czosnkowych jedli, ale ta…
czosnkowa z chorizo i bekonem
…była boska i najlepsza!)

(przy drugim daniu)
Jabłoń:
(pierwszy raz skusiła się na mięsko)
Jaki to sos?

Sadownik:
Nie wiem.
(po chwili niedługiej)
Wiem! Dobry!

niedziela, listopada 27, 2016

2137.

delikatność. wolna jest. wolno… powolna jest bardzo. wolniej… nieśpieszna jest wyjątkowo. jeszcze wolniej… i mięciutka jest w patrzeniu, w słuchania, w dotyku.
     poczułam. uśmiechnęłam się do tego Czegoś Większego we mnie, co prowadzi.

sobota, listopada 26, 2016

2136. Sobotnia czułość

Sadownik:
(znalazł sklep z odzieżą dla wysokich kobiet)

Jabłoń:
(w szoku poznawczym, nie może pojąć, jak On to zrobił)

Sadownik:
Bo ja myślę o tobie!

Jabłoń:
Że niby ja o tobie nie myślę?

Sadownik:
Ty? Ty co najwyżej czasem czujesz, że o mnie myślisz!

2135. Och!

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Ostrzyłam sobie zęby na tę książkę od momentu, gdy tylko się ukazała. Wczoraj ją upolowałam. Porzuciłam na chwilę Mroczną Wieżę i dzisiaj rano miałam Hygge przeczytane i wielokrotnie obejrzane. Jestem introwertyczną skandynofilką i już.

Z samego rana zaszyłam się w swoim hyggekrog, na który składa się meksykański hamak, czeska filiżanka, kawa z Afryki i Azji palona w Poznaniu, amerykański kundel, Sunix spod Grójca na kanapie i drzewny czas.

[Kubuś Puchatek] zapytany, jak się pisze słowo oznaczające pewne uczucie, odpowiedział: „Tego się nie pisze, to się czuje”.
     […]
     Najważniejsze jest jednak to, że hygge się czuje. Na początku książki wspomniałem o Kubusiu Puchatku. Sądzę, że jego mądrość nie straciła nic ze swojej ważności. Słowa miłość się nie literuje. Miłość to coś, co się czuje.

*

[…] produkt krajowy brutto przestał być główną miarą rozwoju. Sama idea nie jest nowa. Ponad czterdzieści lat temu mówił o tym Robert Kennedy:
     „Produkt krajowy brutto nie odzwierciedla stanu zdrowia naszych dzieci, jakości ich wykształcenia i radości, jaką daje im zabawa. Nie opisuje piękna naszej poezji, trwałości naszych małżeństw, poziomu intelektualnego debaty publicznej czy poczucia integralności naszych urzędników państwowych… Krótko mówiąc, mierzy wszystko z wyjątkiem tego, co decyduje o tym, że warto żyć”.

*

Nie można kupić szczęścia, ale można kupić ciasto, a to prawie to samo. A przynajmniej nasze mózgi tak uważają.

*

Jednym z naszych, ludzi dorosłych, problemów jest to, że nadmiernie się koncentrujemy na efektach tego, co robimy.
     Pracujemy, żeby zarobić pieniądze. Idziemy do siłowni, żeby zbić wagę. Spędzamy czas z innymi, żeby nawiązać kontakty z pożytkiem dla dalszej kariery. A co daje robienie czegoś wyłącznie dla przyjemności?

*

Słowo wypowiedziane trwa tyle, ile chwila, kiedy się je wypowiada. Język pisany pozwala nam obcować z myślami sprzed wieków i z ludźmi, którzy są daleko. Czytanie starych listów to bardzo hyggelig forma relaksu i budowania więzi. […] Jeśli dorastaliście w ubiegłym stuleciu, powinniście jeszcze mieć papierowe listy.

*

Żyj tak, jakby jutro miało zabraknąć kawy!
     Wystarczy usiąść z kubkiem gorącej kawy w ręku i od razu robi się
hyggeligt.

*

Powszechnie wiadomo, że we wspomnieniach najlepsze jest ich tworzenie.

*

Może zabrzmi to jak banał, ale introwertyk często woli poświęcić swój „czas towarzyski” na bycie z kimś bliskim, z kimś, kogo dobrze zna, na sensowną rozmowę lub po prostu na lekturę książki przy filiżance kawy czy herbaty. Takie sytuacje miewają wysoki wskaźnik hygge.

*

[…] hygge to też sztuka rozszerzania własnej strefy komfortu, tak by obejmowała także innych ludzi.

*

Czy doświadczalibyśmy miłości, gdyby słowo miłość nie istniało? Oczywiście, że tak. A jak wyglądałby świat, gdyby nie było słowa, które oznaczałoby małżeństwo? Słowa i język kształtują nasze nadzieje i marzenia, a nasze marzenia wpływają na to, jak zachowujemy się dzisiaj.

*

Co ciekawe, państwo opiekuńcze cieszy się tu dużym poparciem. Wynika to ze świadomości, że model opiekuńczy zamienia dobrobyt ogółu właśnie w dobrostan. My nie płacimy podatków, mówią Duńczycy — my inwestujemy w swoje społeczeństwo. Kupujemy jakość życia.

Meik Wiking, Hygge. Klucz do szczęścia,
przeł. Elżbieta Frątczak-Nowotny,
Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)


(Ibidem, s. 192, fragm. fotografii Thomasa Høyrupa Christensena)

piątek, listopada 25, 2016

2134. Fatumiątko

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

ma być. tak jak chcesz. bo tak. bo to najlepsze rozwiązanie. bo tylko to ma sens. bo przecież nikt nie wie lepiej od ciebie, czego teraz potrzebujesz.

ma być. a nie jest. jęk. skowyt. rwanie włosów z głowy. bo klątwa od pokoleń — twój dziadek nie dał rady, twój ojciec nie dał rady, więc i ty nie masz szans. bo inni więcej szczęścia w życiu mają. bo inni mądrzejsi, szybsi, lepiej zorganizowani, bardziej przewidujący.

ma być. a nie jest. to tylko próg. twój dziadek na nim utknął, twój ojciec też, nim z honorem opuścił scenę. naprawdę chcesz wykpić się drzewem genealogicznym? to tylko próg. to tylko tajemnica. do odkrycia.

ma być. a może nie będzie.

zobaczymy.

2133. Piątkowe puzzle apetytu na nowe

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

*

Oj Tè zapytany, czy zdrowy człowiek też wyje, gdy mu podnosić skórę na plecach, powiedział:
     — Wszyscy są zdrowi, tylko mają mniejsze lub większe dysfunkcje.

2132. Moja wiolonczela

 wpis przeniesiony 26.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Sprzątałam dysk. Katalog po katalogu mozolnie przeglądałam. Pliki, pliki, pliki. Przesuwałam w inne miejsca. Wyrzucałam. Nudno było okrutnie. Aż znalazłam cytat, który chwycił mnie za serce. Odnalazłam autora tych słów. Zamówiłam jego książkę. Są rzeczy, które nie trafiają do mnie po polsku. Co zrobić, taki ludzki egzemplarz.

[…] not many years ago I began to play the cello. […] Most people would say that what I am doing is “learning to play” the cello. Our language give us no other words to say it. But these words carry into our minds the strange idea that there exists two very different processes: (1) learning to play the cello; and (2) playing the cello. They imply that I will do the first until I have completed it, at which point I will stop the first process and begin the second; in short, I will go on “learning to play” until I have “learned to play” and that then I will begin “to play”.
     Of course, this is nonsense. There are not two processes, but one. We learn to do something by doing it. There is no other way
.

John Holt, Instead of Education: Ways to Help People Do Things Better,
Sentient Publications, Boulder 2004.
(wyróżnienie własne)

środa, listopada 23, 2016

2131.

czasem jest trudniej niż trudno. aż nie chce się o tym gadać. Sadownik na to: jeśli czujesz, że masz pod górkę, to pamiętaj, że idziesz na szczyt.

dziś jest trudniej niż trudno, ale nie mogę się nie uśmiechnąć.

poniedziałek, listopada 21, 2016

2130. Peregrynacja, dzień 315.

moi tegoroczni Studenci nie znają mnie zdrowej. ja zdrowej siebie nie pamiętam. taki czas.

2129.

nie wiem. naprawdę nie wiem. i nie chodzi o słowa, chodzi o stan, który za tymi słowami się kryje.

nie wiem. stoję pod ścianą?
nie wiem. jestem w potrzasku?
nie wiem. zeżrą mnie wątpliwości i niepewność?

nie wiem. bardzo, mocno i głęboko. trwam. mówię głośno i odkrywam, że moje „nie wiem” to początek; pierwszy krok, by pójść tam, gdzie powiem: wiem.

nie wiem. a dzięki temu
wiem, gdzie idę.

niedziela, listopada 20, 2016

2128. Peregrynacja, dzień 314.

Dziś jest drugi dzień projektu 21-12-16.
Rehabilitacyjny i rehabilitujący spacer.
Lampeczkę Leonidowi Telidze zapaliliśmy.

A po drodze takie znalezisko…

(2125+1+1). Książkowy rykoszet

Jabłoń:
(bo ta książka również inspiruje)
Wiesz, dzisiaj nad ranem
przyszedł mi do głowy pomysł na projekt…
(po chwili zawahania)
…ale on chyba trochę głupi…

Sadownik:
Najpierw opowiedz mi o pomyśle.
Problemy będziemy tworzyć później.

(2125+1). Z polecenia

 wpis przeniesiony 25.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Pamiętam, jak poleciła mi książkę, która skrzydeł dodaje. Pamiętam, jak moje osobiste wspomnienie o Kalmarze uruchomiła. Nie zdziwiło mnie, gdy poleciła mi tę książkę. Zataczamy koło. Niepierwsze.

*

Zamieszanie wokół nazwiska autorki na okładce, gdy szukam w sieci jotpega-gifa-peenga w przyzwoitej rozdzielczości. Merytoryczny błąd w książce, który przegapiła korekta, redakcja, a fuj, obrzydlistwo! Niech cię to wszystko nie zniechęci. Literki te nie pozostawią cię obojętnym.

Dla mnie to książka o tym, że są w nas dziury, których nie zasypie żadna działalność społeczna, choćby nie wiem jak zacna. O tym, że narkotyzować można się nie tylko substancją, ale również działaniem na rzecz innych. O tym, że można użyć choroby jako katalizatora do zmiany, do przekraczania własnych granic, ale również do tego, by nie liczyć się z innymi.

Przede wszystkim jest to dla mnie książka o intencji: dlaczego robisz to, co robisz? Jeśli po to, by zasypać dziury w sobie cudzym zachwytem, nie tylko się to nie uda, to cię zabije, nawet jeśli pozostawi cię przy życiu.

Oj tam! Bo wis cłeku, ze te problemy som jak wenzełki na powrozie tego naszego zycia. Jak ktoś kce się ino po nim poślizgoć, to go straśnie dupa zaboli, a jok będzie mondry, to kozdy wenzełek wykozysta, coby wyzej wleźć.

*

[…] nie można iść w sztormie cały czas pod pełnymi żaglami.

*

[Bernard] Goosen zawsze powtarza, że życie to w dziesięciu procentach to, co się przytrafia, a w dziewięćdziesięciu to, co sam z nim zrobisz.

Julia Lachowicz, Umarłem cztery razy,
Burda Publishing Polska, Warszawa 2016.

sobota, listopada 19, 2016

2125. Obcując z przekleństwami

Z książki, którą czytam:

[…] któryś z pograniczników zauważył filozoficznie: Sczastie nie chuj — w ruki nie wozmiosz” (czyli: szczęście nie chuj, w ręce nie weźmiesz).

Julia Lachowicz, Umarłem cztery razy,
Burda Publishing Polska, Warszawa 2016.

***

Z życia terapeutów:

zamiast mówić „spierdalaj”,
wyjdź z kompleksu.

czwartek, listopada 17, 2016

2124. Dziecko prawdę ci powie, zawsze!

Uwielbiam. I tylko wciskam plej, plej i plej. Nie pierwszy dzień.

Tía la loca.
Vía

2123. ||, &&

Wracałam do domu. I napadła mnie nieoczywista oczywistość.

life is not
     about being a good or bad man.
life is
     about living and loving.

2122. Czytało się bardzo, bardzo długo

 wpis przeniesiony 25.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Gdybym nie czytała wcześniej nic tej Autorki, ta książka by mnie zniechęciła do innych jej tytułów. Rzuciłam się jak szczerbaty na suchara, bo Autorka, bo ciepłe kolory na okładce, bo zżerała mnie ciekawość co i jak w tych opowiadaniach się ułoży, jakie będą puenty. I?

I. Niektóre opowiadania zwalają z nóg — są rewelacyjne! Niektóre są. Niektóre męczą, dręczą i nie chcą się skończyć. I nie jest, że najpierw te fantastyczne, potem te, co mogą być, ale bez fajerwerków, a na końcu, dla koneserów i masochistów te, co nie wiadomo, co z nimi zrobić. Nie! Ułożone są chyba bez klucza, a przynajmniej bez takiego, może nawet całkiem losowo.

Zbudzenie się w domu, którego się nie zna, przypomina zbudzenie się w czyimś śnie.

*

Nie mogę tego opowiedzieć. Nie mam słów. Pamiętam wszystko, ale nie mam słów. Nawet kiedy je wypowiadam, nie są to właściwe słowa.

*

Zawsze w pewnym momencie to, że coś się widzi, nieodwracalnie przeradza się w to, że się wie […].

*

     — Nie wiem, jak zacząć, Diane — powiedział cicho.
     Pogładziła go po włosach i odpowiedziała:
     — A ja wiem, że wiesz

*

Stracił rachubę czasu. Dzięki czemu wiesz, że jesteś tu, gdzie masz być, i że nikt nie może zająć twojego miejsca.

*

Czy muszę być kimś? Kimś szczególnym?

*

Życie składa się z wielu faktów, niezaprzeczalnych faktów, których nie chce się przyjąć do wiadomości.

*

Myślę, że sam fakt zadawania niektórych pytań stanowi dowód nadziei na to, że można uzyskać na nie odpowiedź.

*

— Co to znaczy, że coś jest smutne? Jesteśmy takimi, nie innymi ludźmi, ponieważ tak się ułożyło nasze życie; gdyby potoczyło się inaczej, bylibyśmy inni. Jak więc mam odebrać ocenę mojej osoby wynikającą ze stwierdzenia „to smutne”?

Joyce Carol Oates, Czy zawsze będziesz mnie kochać? I inne opowiadania,
przeł. Agnieszka Pogojska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)

wtorek, listopada 15, 2016

2121.

mignęły mi te słowa w zeszłym tygodniu. mignęły, ale wciąż ze mną są i uśmiechają mnie:

be a woman
     you needed as
a girl.

bądź! mruczę sobie.

niedziela, listopada 13, 2016

2120. Warsaw Powerspot

anything,that helps you to get the bigger perspevtive, is perfect. Julie Diamond

*

what you do is the smallest part. but who you are is the biggest part. Julie Diamond

2119. Ochy i achy wieczorne

 wpis przeniesiony 25.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Co siedem lat człowiek wymienia wszystkie swoje komórki, podobno. Bliźniacza Liczba, nie licząc ojczystego języka i trzonu rodowitego zestawu przekonań — po wymianie wszystkich komórek, niektórych nie jeden raz — jest w pewnym sensie cudzoziemką.

Wczoraj wieczorem Cudzoziemkę zabraliśmy do kulinarnego raju. Były ochy i achy — Sadownika nad mostkiem wołowym, Bliźniaczej Liczby nad bakłażanem z serem halloumi. Jabłoń wyła z rozkoszy nad rydzami w cebuli, czosnku i białym winie.

Bliźniacza Liczba, Sadownik & Jabloń:
(wracali, zachwyceni)

Bliźniacza Liczba:
(na ostatnich schodach do domu)
A ten deser!!!

piątek, listopada 11, 2016

2118. Świątecznie

 wpis przeniesiony 25.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Pięć dni temu, na niedzielną superwizję przyniósł. Ćwierkał, że o siódmej rano wstał i machnął serniczek. No i przyniósł. No i smacznego.

W poznawczym szoku trwałam. Zamężna seksistka we mnie miała dylemat. Że chłop sam z siebie o siódmej rano machnął serniczek. Nie mieściło się w mojej głowie. A On przyniósł. No i smacznego.

Sernik do mnie nie przemawia, nie gada. Nie jesteśmy z sernikiem po słowie i miłość nas nie łączy. Bez serniczków żyć mogę. A On przyniósł. No i smacznego.

Nie zjadłam ani kawałeczka. Pożarłam trzy kawałki. Serniczek przemówił, gadał i miłością zapałałam. Upewniłam się, że przepis mnie intelektualnie nie pokonana, a kuchnia nie uwięzi na zbyt długo. I podjęłam decyzję, że na przyjazd Bliźniaczej Liczby machnę serniczek. Czyli dziś. No i smacznego.

Bliźniacza Liczba, Gepardzica, Sadownik, Wspólny wieczorny czas, Serniczek, Heniutka i ja. No i smacznego.

(fragm. zdjęcia, źródło i cały przepis)

(1627+490).

Czekając na Bliźniaczą Liczbę.
Czekając na wieczór z Wiedźmami.

Trzysta dni później. Śnieg.
300 dni temu. Też był. Śnieg.

2116. TO to TO i już!

spytała z niedowierzaniem. bo przecież gasi pożar za pożarem i chwilami ma dość:
     — co? teraz TO?
     — tak. teraz TO.

_____________
  † problem, kłopot, konflikt, choroba.
  ‡ nieznany ląd, potencjał, okazja, przygoda.

środa, listopada 09, 2016

2115. Koci Nauczyciel

 wpis przeniesiony 25.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

wczoraj. główny gmach. główne wejście. i? na mej drodze kudłaty Nauczyciel. nauczał: każdego dnia szukaj, nie ustawaj, trop, znajdź i zachwycaj się dobrem, bo jest; zawsze jest. każdego dnia.

nawet w listopadzie.

poniedziałek, listopada 07, 2016

2114. Tekstylia i życie

// po-superwizyjna perełka:
ciało odpowiada na strój.

usłyszałam. i poczułam. i uśmiechnęłam się.
inaczej teraz patrzę na to, co w szafie.

czwartek, listopada 03, 2016

2110.

czas. ten, który mi pozostał.

(2096+12+1). Naprawdę!

 wpis przeniesiony 25.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Cholerka! Naprawdę? Nie wierzę! Ja nie mogę! Dasz wiarę? A jednak!

Pierwszy tom był dobry. Ale drugi jest — jak dla mnie — miliony razy lepszy. Zwykły, ale i niebywały zachwyt od pierwszego po ostatni rozdział. Dziś trudno mi uwierzyć, że omijałam fikcję wielkim łukiem.

Przedziwna pępowina łączy nasz świat ze światem rewolwerowca.

*

Roland był na swój szorstki sposób romantykiem… a także realistą w wystarczającym stopniu, by wiedzieć, że czasem miłość naprawdę pokonuje wszystkie bariery.

*

     — Idź albo zostań. Przestań mnie obrażać.

*

     Nie da się niczego schować w samolocie.
     I nie da się niczego wyrzucić.
     Oczywiście nie można też uciec z niektórych więzień, obrabować niektórych banków, wykręcić się z niektórych oskarżeń. Mimo to ludzie robią to.

*

     — Chciałabym myśleć, że masz bardziej umiarkowane poglądy.
     — Powiedziałbym, że to, co chcielibyśmy myśleć o sobie, rzadko pokrywa się z tym, jacy naprawdę jesteśmy, ale owszem… uważam, że mam bardziej umiarkowane poglądy. Dlatego przyjmij moje przeprosiny, Eddie.
     — Pod jednym warunkiem.
     — Jakim? — znów się uśmiechnęła. […]
     — Daj temu uczciwą szansę. Oto mój warunek.

*

     — Nie.
Gapił się na nią, nie potrafiąc znaleźć właściwej odpowiedzi. Pomyślał, że dotychczas nie zdawał sobie sprawy, jak nieograniczone możliwości mogą kryć się za jednym zwyczajnym przeczeniem.

*

     Odszedł.
     Miał dokąd pójść.

*

     — I co? Co o tym myślisz?
     — Myślę, że jesteś tutaj.
     Eddie przystanął i podparł się pod boki.
     — To wszystko? Tylko tyle?
     — Tylko tyle wiem — odparł rewolwerowiec.

*

Potem znów musiał zwymiotować, i może dobrze, bo cokolwiek można sądzić o wymiotowaniu, ma ono przynajmniej jedną zaletę: dopóki to robisz, nie myślisz o niczym innym.

*

Umierasz. Zbliżasz się do rozwiązania swojej własnej tajemnicy — jedynej, jaka naprawdę ma znaczenie dla każdego mężczyzny i każdej kobiety.

Stephen King, Powołanie trójki. Mroczna Wieża II,
przeł. Zbigniew A. Królicki,
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)

(2096+12). Niech dba o siebie

 wpis przeniesiony 25.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Od soboty jestem pod wrażeniem słów.

to,
     co ma się wydarzyć,
ma się wydarzyć.

Przedwczoraj spotkało mnie to samo innymi słowami. I uśmiechnęło mnie. A dziś? Co ma być, będzie. Ka zadba o siebie.

Wiem tylko, że przeszłość to przeszłość, a co będzie, to będzie. To drugie jest ka i samo troszczy się o siebie.

Stephen King, Powołanie trójki. Mroczna Wieża II,
przeł. Zbigniew A. Królicki,
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2015.

wtorek, listopada 01, 2016

2107. Świąteczny raport

wieczór westchnął, myśląc o wrażeniach zgromadzonych w ciągu dnia:
     — życie nie jest tym, co o nim myślałaś rano.

[suplement pikselowy: 20.05.2021]

poniedziałek, października 31, 2016

2106. Będę upierdliwa do bólu od dziś

 wpis przeniesiony 25.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Jeśli ci na czymś zależy, upewnij się, że drugi człowiek rozumie, o co ci chodzi, co jest dla ciebie ważne. Sprawdzaj, nie odpuszczaj.

Jeśli ci na czymś zależy, upewnij się dwa, trzy, dziesięć razy, że fachowiec rozumie, o co ci chodzi, co jest dla ciebie ważne. Sprawdzaj, nie odpuszczaj.

Zależało mi, ale nie upewniłam się drugi, trzeci, piąty raz. Nie sprawdziłam, odpuściłam. I mam.

Jeśli będzie mi na czymś zależało, od dziś upewnię się, sprawdzę. Nie odpuszczę. Nikomu!

*

druga strona medalu: wiesz, na czym ci naprawdę zależy?
czy umiesz o tym zakomunikować?
sprawdź, nie odpuszczaj!

niedziela, października 30, 2016

2105. Błogosławieństwo

potrzebujesz siebie takiej,
    jaką jesteś.

(2095+9). Degustacja #7

 wpis przeniesiony 25.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

W niedzielę trzydziestego października, tyle że jedenaście lat temu pisany był ten rozdział. Uśmiecham się do świadomości, że ta książka byłaby dla mnie piekielnie nudna, gdyby nie peregrynacja, która trwa. A tak, jest to książka fascynująca! Degustuję.

Jak większość życiowych problemów, ból dopadł mnie znienacka i bez ostrzeżenia.

*

Kiedy po raz ostatni myślałem poważnie o kolanach? Rozważając to wszystko, poczułem lekkie wyrzuty sumienia. Kolana mają absolutną rację. Jeden oddech można zastąpić innym tyle razy, ile się chce, ale kolana są niezastąpione! Są jedynymi kolanami, jakie mam, więc należy się nimi opiekować.

Haruki Murakami, O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu,
przeł. Jędrzej Polak, Muza, Warszawa 2010.
(wyróżnienie własne)

sobota, października 29, 2016

(2101+2). z plew, popiołu i szans

 wpis przeniesiony 25.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

perspektywa. kulisowa. barwna. żabia. musza. z lotu ptaka. ta wąska. za wąska. zaboli. zrani. w pułapkę zamknie. kłębowisko myśli czarnych wygeneruje zupełnie od niechcenia.

cyk. zamiast gapić się w jeden jak-być-powinno punkt czasoprzestrzeni. zamiast upierać się przy perspektywie przekonania najwłaściwszego. można spojrzeć szerzej, dalej. perspektywa. uzdrawiająca. przyśniła mi się.

piątek, października 28, 2016

2101. Drzewny Kopciuch

wystarczyło. jedno słowo. jedno zdanie. rozsypana na milion kawałeczków. zbieram się. zboże od plew. mak z popiołu. mrzonki od szans na spełnienie. rodząca się świadomość boli jak cholera.

(2101+1). dzień w dwóch krokach

Jabłoń:
(zboże, mak i mrzonki odłożyła na bok)
rehab solo i romesco z Sadownikiem.
(plan wykonany, marzenie spełnione)

Carlos Kunz,
(fot. Sadownik)