poniedziałek, marca 17, 2025

5732. Z oazy (CCCXVIII)

Kilkuty­godniowe odliczanie literek, trzy. W ostatni piątek późnym wieczorem do­wie­działam się o istnieniu tej książki. Pełnia księżyca dała mi popalić, wskutek czego sen był od­le­głym marzeniem, ale dałam radę, nie zapaliłam światła o trzeciej trzy­dzie­ści, nie włączyłam komputera, nie zrobiłam klik, klik. Duma, jaka mnie roz­pie­ra­ła, z tego faktu, świadczy o głębokim uzależnieniu od iesbeenów. W sobotę o siód­mej rano, w maje­sta­cie prawa zrobiłam klik, klik i miałam ją na czytniku. Rzuciłam wszystko, co czy­ta­łam. Dwie kawy i było po lekturze.

Dla mnie to zdecydowanie kolejna książka roku 2025. To również kolejna książka, której fragmencik wprawił mnie w osłupienie, gdy dotarło do mnie, że jego treść świad­czy o tym, że autor(ka) nie rozumieli słów Kübler-Ross. No i na koniec, mu­sia­łam dorzucić swoje pięć kulawych groszy.

[dostęp 17.03.2025], źródło.

Simon Boas
(1977–2024)

🖇 🖇

Dużo szczęścia na twojej własnej drodze, długiej czy krótkiej! Wszystko będzie dobrze, wszystko będzie dobrze, wszystko będzie do cna dobrze!
                                                     Simon
                                                     Trinity, Jersey
                                                     czerwiec 2024

 

🖇 🖇

Niezależnie od tego, jak dużo wiedzielibyśmy czy myślelibyśmy o śmierci, kiedy nadchodzi nasza kolej, wszyscy jesteśmy początkujący. A ja zde­cy­do­wa­nie czuję się nowicjuszem, więc aroganckie z mojej strony jest twier­dze­nie, że będzie to poradnik. To po prostu kilka przypadkowych depesz z linii frontu, z niespodziewanie jasnego, intensywnego i granicznego okresu życia.

🖇

[…]  da się „wejść łagodnie do tej dobrej nocy”, jednocześnie żyjąc i kochając życie w najpełniejszym sensie tych słów.

🖇

Mój tekst opisuje po prostu to, co mi pomogło, a także wyjaśnia kilka zda­rzeń, kiedy musiałem szukać w sobie głębokich rezerw poczucia humoru, aby poradzić sobie z czymś, co znienacka walnęło mnie w łeb.

🖇

Zacząłem patrzeć na trudności i zmartwienia z wielką empatią dla siebie i zrozumiałem, że przecież robię wszystko, co w mojej mocy, i to wystarczy.

🖇

Benjamin Franklin pisał, że większość ludzi umiera w wieku dwudziestu pię­ciu lat, choć do grobu trafiają dopiero w wieku siedemdziesięciu pięciu. Teraz jest czas – bez względu na to, ile masz lat – aby podsumować sprawy i pojąć, że życie jest cenne i skończone.

🖇

[…]  wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani jako uczestnicy wiel­kie­go kosmicznego tańca, a jego sednem są życzliwość i miłość.

🖇

Jak przed śmiercią napisał Christopher Hitchens: „Na głu­pie py­ta­nie: »Dla­cze­go ja?«, kosmos może tylko niechętnie odpowiedzieć: »A dlaczego nie?«”. Sądzę, że jeśli wierzysz w boskie istnienie, musisz podjąć próbę i zig­no­ro­wać to poczucie niesprawiedliwości, nie pytać: „Dla­cze­go ja?”. Jeśli do koń­ca będziesz utrzymywał, że to Bóg ci to zrobił – ale przecież mógłby też zmie­nić zdanie! – umrzesz skupiony na niesprawiedliwości i stracie, a nie na niezwykłym darze, jaki wszyscy otrzymaliśmy.

🖇

Większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ nigdy się nie narodzi. […] Wiemy to, ponieważ liczba możliwych sekwencji ludzkiego DNA znacznie przewyższa liczbę ludzi rzeczywiście żyjących. […]  Należymy do niewielkiej uprzywilejowanej grupy, która wbrew wszystkiemu wygrała wielką loterię urodzeń, dlaczego więc narzekamy na nieunikniony powrót do stanu po­przed­nie­go, skoro ogromna większość nigdy nawet z niego nie powstała?
Richard Dawkins

🖇

[…]  mamy szczęście, że w ogóle istniejemy, i  […]  mamy szczęście, że istniejemy akurat w tym czasie i w ten sposób.

🖇

A z tego, co ostatecznie uznałem za dar, wyciągnąłem dwie główne lekcje.
     […]  zrozumiałem, że śmierć jest nieunikniona – nawet bardziej niż po­dat­ki. Jednak od tych ludzi, w których życiu śmierć jest obecna bardziej niż zwykle, nauczyłem się, że nie musi to wcale umniejszać pełni egzystencji. […]  Ucieczka przed śmiercią to nie tylko marnowanie energii, lecz także przeciwstawianie jej życiu.

🖇

[…]  religia nie tylko nie jest konieczna, by ludzie postępowali etycznie, lecz jest w pewnym sensie z tym sprzeczna. Czy nie oszukujesz ani nie mor­du­jesz, ponieważ przykazania mówią ci, że to nieprzyjemne dla kogoś innego (i poniesiesz karę), czy naprawdę pojmujesz, że to zło?

🖇

[…]  gdy ludzie zbliżają się do końca życia, wielu z nich – w tym ja – za­czy­na się bardziej interesować sprawami ducha. Nie jest to chwytanie się brzy­twy ani ostatnia szansa na zakład Pascala; to przychodzi całkiem na­tu­ral­nie, gdy wreszcie da się wyraźnie zobaczyć śmierć, uwolnioną od wszyst­kich obaw i tabu.

🖇

Zaskakująco łatwo znaleźć w sobie haj dzięki innym ludziom. Nie tylko przyjaciołom i bliskim, nie tylko osobom, z którymi dzielisz zajęcia lub zainteresowania. Możesz chodzić po mieście, sklepie lub szpitalu i czerpać haj od nieznajomych. Świadomość tego naprawdę zmieniła moje życie, a także bardzo się przydała w okresie poprzedzającym śmierć.

🖇

Życie jest niezwykle cenne, niepowtarzalne i piękne. Ty jesteś wspaniały. Kiedy mówisz: „Jest okej”, a zapewne robisz to dwadzieścia razy dziennie, uświadom sobie, że nie znaczy to tylko: „Jest dobrze”. Jest naprawdę do­sko­na­le. Jesteś jedyny w swoim rodzaju. Wyjątkowy. Doskonale stworzony, doskonały jak najlepsza kuchnia, doskonały jak najlepsza porcelana! Na­praw­dę jest okej, a nawet więcej. Często powtarzamy te słowa i nie­świa­do­mie mówimy prawdę.

Simon Boas, Poradnik umierania dla początkujących,
przeł. Dobromiła Jankowska, Angora, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

[…]  najważniejsze jest to, by łapać życie za ge­ni­ta­lia i wyciskać z nich radość. Świat jest tak pe­łen możliwości, dziwności i ko­lo­rów, że szkoda by­ło­by iść przezeń na ślepo, mar­nu­jąc ten nie­praw­do­po­dob­ny dar, jaki otrzy­ma­li­śmy: istnienie.

🖇

Jeśli możesz, ignoruj politykę, przyswajaj jak najmniej newsów i staraj się trzymać z dala od mediów spo­łecz­no­ścio­wych. Wszystkie one pomijają szeroki kontekst.

🖇

[…]  ciesz się, że nasze życie się splotło; pomyśl o tajemnicy i radości z tej jedynej rzeczy, która ostatecznie łączy nas wszystkich.

🖇

Ustal priorytety, na problemy spójrz z dystansu, nie od­kła­daj rzeczy na później. […]  A kiedy śmierć na­gle przy­je­dzie na ognistym motocyklu po ciebie lub ko­goś in­ne­go, będziesz nieco lepiej przygotowany, aby za­pro­po­no­wać jej filiżankę herbaty.
     Akceptacja okazała się dla mnie bardzo wyzwalająca. Tak jest od zawsze i nic tego nie zmieni: rodzimy się i roz­sy­pujemy, wracamy do natury, a być może także do siły, która wszystko wprawiła w ruch. Zaprzeczanie, kurczowe trzymanie się nadziei, że nowa tabletka lub modlitwa cię wyleczą, działają zupełnie od­wrotnie.

🖇

[myślcie] o mnie jak o przeczytanej z przyjemnością książ­ce. Całe nasze życie można w ten sposób po­strze­gać. Dla jednych jesteśmy tylko akapitem lub przypisem, dla innych rozdziałem lub tomem. Dla nikogo nie je­ste­śmy całą książką […]. Jesteśmy postaciami w ich historiach. A oni będą pisać w nich piękne rozdziały rów­nież po naszym odejściu.

🖇

Naprawdę wszyscy powinniśmy zaakceptować fakt, że umrzemy (i zmienić dzięki temu swoje życie).

🖇

Dostrzegajcie drobne akty czułości, stoicki humor, od­wa­gę. Poważna choroba i jej towarzyszka z kosą po­tra­fią wszystkich zrównać, ponieważ każą zdejmować ma­ski i odsłaniają kryjących się pod nimi wrażliwców. Łatwo rozszerzyć tę obserwację poza oddział onkologii i zobaczyć, że naprawdę każdy człowiek po prostu robi na co dzień, co w jego mocy.

(tamże)

5731. Z oazy (CCCXVII)

Kilkuty­godniowe odliczanie literek, dwa. Dwa dni po ukazaniu się tej książki, klik, klik. Po dwóch wieczorach od klik, klik było po książce, ale fusy opadały i opaść nie mogły.

Lista nazwisk osób nieuczciwych (eufemizm!), bez honoru (eufemizm!) lub po pro­stu wygadujących głupoty (eufemizm!) zacna:
     Kaczyński, Tusk, Gronkiewicz-Waltz, Krystyna Janda, Andrzej Seweryn, Maria Seweryn, Magda Umer, Wiktor Zborowski, Krzysztof Materna, Irena Eris, Zbigniew Grycan, Leszek Miller, Marcin Matczak, Tomasz Lis, Małgorzata Starczewska-Krzy­szto­szek (w tej książce jak dla mnie jest to mistrzyni niekwestionowanego absurdu), Piotr Kuczyński, Magdalena Środa, Jeremi Mordasewicz, Balcerowicz, Glapiński, Bogu­sław Grabowski, Gadomski, Petru, Sławomir Dudek, Rafał Brzoska, Sławomir Ment­zen, Jacek Jastrzębski.

Przeczytawszy ze zrozumieniem, trudno będzie obronić Owsiaka, co może wydać się zaskakujące. Dla mnie właśnie takie to było.

Według Keynesa — wyjęte z tej lektury słowa trafiające precyzyjnie w punkt — kapitalizm opie­ra się na emocjach, chci­wo­ści, resentymencie i strachu, które czę­sto nie mają nic wspólnego z racjo­nal­no­ścią, długoterminowym myśleniem i tro­ską o dobro wspól­ne. Dla mnie to książka o chciwości podnoszonej co chwilę po raz kolejny do do­wol­nej potęgi. Zamiast składanego procentu „składana” potęga.

Sadownik wyzywa mnie od lewaczek, ja Go od neoliberalnie wypranych mózgów. On twierdzi, że mogę być lewaczką wyłącznie dlatego, że On jest neoliberałem. W związ­ku z drastycznie różnymi poglądami na rolę państwa w życiu społecznym oraz definicję dobra wspólnego umówiliśmy się, że On przeczyta tę książkę, a ja przeczytam tę, którą On czyta (jestem w połowie, w sumie jest o tym samym, czyli o chciwości, tylko że na skalę globalną).

To w słowach ukryty jest klucz do naszej rzeczywistości. Oprócz znaczenia słów ważne jest, kto je wypowiada, jaką autor może mieć mo­ty­wa­cję. Często tej motywacji sam nawet nie jest świadomy.

🖇

Miałem dobry start i chcę, żeby inni mieli równe szanse. Chcę, żebyśmy równali w górę, a nie w dół. Takie jest moje credo.

🖇
#patoelity

Piękny to kraj, w którym to nie elity dbają o naród, ale naród o elity… Jaś­ko­wiak [prezydent Poznania] uznał, że bycie na świeczniku daje dodatkowe prawa, których zwykli ludzie mieć nie powinni, bo w Polsce wszyscy są rów­ni, ale niektórzy są równiejsi. Wszyscy to wiemy, ale niewielu mówi o tym głośno. Akcja w obronie znanych artystów dobrze oddaje stan ducha i mentalność polskich elit. Składają się na nią: protekcjonalne my­śle­nie, stad­na klasowa obrona zagrożonych interesów, pogarda dla prawa i insty­tu­cji, wiara w przywileje zdobyte poprzez bliżej nie­okre­ślo­ne zasługi na rzecz Polski.

🖇

To często wracający motyw w narracji liberalnych elit, które politykę wolą zastępować psychologią. Według nich ludzie nie głosują na kogoś zgodnie ze swoim interesem i przekonaniami, ale z niskich pobudek, pałając żądzą rewanżu.

🖇
#patointeligencja

Na czele polskiego społeczeństwa stoi warstwa o feudalnych korzeniach […]. Najważniejsze wady tej grupy to: egoizm, kompleks niższości po­łą­czo­ny z poczuciem wyższości, kolesiostwo oraz pogarda dla dobra wspól­ne­go i osób słabszych.

🖇

[…]  etos inteligencji to postawa służby wobec społeczeństwa i narodu. Tym grono ludzi wykształconych różni się od dorobkiewiczów”, któ­rzy zdominowali publiczny pejzaż po 1989 roku.

🖇
#patoliberalna transformacja

Według konstytucji „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”, a pod­sta­wę ustroju gospodarczego „stanowi społeczna gospodarka rynkowa, opar­ta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz so­li­dar­ności, dialogu i współpracy partnerów społecznych”. Tymczasem trans­for­ma­cja doprowadziła do błyskawicznego wzrostu nierówności do­cho­do­wych. Polska z jednego z najbardziej egalitarnych krajów Europy stała się jednym z najbardziej niesprawiedliwych. Średni wzrost dochodu ludności w latach 1989–2015 wyniósł 73%. Z kolei wzrost dochodu najbogatszych 10% wyniósł 190%, „średniaków” 47%, a naj­u­boż­szej połowy jedynie 31%. Kilka procent najbogatszych Polaków przejęło zdecydowaną większość korzyści płynących z terapii szokowej.
     Sama idea sprawiedliwości społecznej spotkała się z wręcz otwartą wro­go­ścią elit.

🖇

O co chodzi w projekcie neoliberalnym? Otóż cała rzeczywistość społeczna ma być podporządkowana zasadom wolnego rynku. Jednostka musi za­cho­wy­wać się jak jednoosobowe przedsiębiorstwo. Człowiek ekonomiczny jest samodzielnie i racjonalnie myślącym podmiotem, który staje się przed­się­bior­cą samego siebie. Neoliberałowie oczekują od niego odpowiedzialności, elastyczności i adaptacji do ciągle zmieniających się ekonomicznych oko­licz­no­ści, które dyktuje rynek.
     […]  Wystarczy przekonać ludzi z pomocą dziennikarzy, ekspertów, wy­kła­dow­ców, influencerów, coachów, piewców dochodu pasywnego, że są od początku do końca kowalami własnego losu. Jeśli powinęła ci się noga, nie masz mieszkania i ledwo starcza ci na życie, to wyłącznie twoja wina. Od bogactwa dzielą cię tylko chęci i jeszcze cięższa praca. […]
     W wizji neoliberałów nie ma czegoś takiego jak przymus ekonomiczny, nierówności systemowe czy nierówny start – jest tylko niezrealizowany indywidualny potencjał. Przemoc ekonomiczna staje się nie­wi­dzial­na, a jej formy przedstawiane są jako wyzwolenie. W ten sposób piętnastometrowe klitki stają się „mikroapartamentami” dla młodych, któ­rzy lubią „życie na mieście” i minimalizm; wieczne życie z współlokatorami to coliving; umowy śmieciowe są wybawieniem, bo dają elastyczność i czas na realizowanie własnych pasji; kredyty hipoteczne z trzydziestoletnim okre­sem spłaty na patodeweloperkę na przedmieściach udzielane na li­chwiar­ski procent to odpowiedzialność i warunek uczestnictwa w klasie średniej, a prostytucja staje się sexworkiem i możliwością realizowania własnego libido w miłych okolicznościach przyrody.
     Wolny rynek wydaje się magiczną odpowiedzią na każdy problem. Jeśli na coś jest popyt, to znaczy, że jest dobre. Rynek się nie myli, tylko ty. Wszystkie ryzyka w neoliberalizmie zostają zindywidualizowane.

🖇
#patopolityka

Nie dziwi was, że od 35 lat na polskiej scenie publicznej są wciąż ci sami ludzie?

🖇

Niemal wszystkie ugrupowania na scenie politycznej łączy bez­kry­tycz­ne poparcie dla radykalnej ideologii wolnorynkowej. Za­rów­no postkomunistyczne, jak i postsolidarnościowe formacje przez ostat­nie trzy dekady realizowały neoliberalny program społeczny i gospodarczy. Prywatyzację emerytur, prowadzoną pod szyldem Otwartych Funduszy Eme­ry­talnych, zaplanował rząd Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a wpro­wa­dził w życie rząd Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności. System publicznego transportu demontowały niemal wszystkie rządy po 1989 roku. Podatki dla najbogatszych znacznie obniżyły rządy postkomunisty Leszka Millera i dawnego opozycjonisty, Jarosława Kaczyńskiego. Deregulację go­spo­dar­ki uskuteczniały rządy Platformy Obywatelskiej i Prawa i Spra­wie­dli­wo­ści, chociaż być może najbardziej społeczną kontrolę nad gospodarką „poluzował” rząd Leszka Millera, który między innymi de facto zlikwidował planowanie przestrzenne w Polsce i zderegulował rynek obrotu alkoholem.

🖇
#patomedia

Chomsky [Noam, językoznawca] przekonuje, że media zajmują się przede wszystkim tym, co nazywa „fabrykowaniem zgody” na działanie systemu. Czyli budowaniem społecznego poparcia dla działań i polityk, które są ko­rzyst­ne dla najbogatszych i wielkiego biznesu. Media dawno przestały od­gry­wać rolę odrębnej (czwartej) władzy i stały się integralną częścią ist­nie­ją­ce­go systemu – zarówno w wymiarze po­li­tycz­nym, jak i gospodarczym.
     Media to przedsiębiorstwa nastawione na zysk i będą robić wszystko, żeby go osiągnąć. Treści mają się klikać, a nie rzetelnie informować. […]  W ce­lu sfabrykowania zgody trzeba skierować gniew w jedną stronę. Wro­giem są zazwyczaj słabsi i obcy: biedni, imigranci, pracownicy, matki, dzieci, zwolennicy „tej drugiej” głównej partii.

🖇
#patosprawiedliwość

Państwo polskie jest szalenie pobłażliwe dla silnych i surowe wobec bez­bron­nych. Jednocześnie jest to państwo, które potrafi być niezwykle sprawne, jeśli tylko tego chce. Zazwyczaj wtedy, gdy realizuje partykularny interes wpływowej mniejszości. Polska jest państwem z kar­to­nu z wyboru – wyboru elit. Jego kartonowość umożliwia realizację ich interesów, które opakowano w „obiektywną” i „naturalną” ideologię pa­to­li­be­ral­ną. Egoistyczny interes elit zawsze może się skryć za hasłami o ochro­nie wol­nego rynku, państwa prawa, własności prywatnej i wspieraniu przed­siębiorczości.

🖇
#patokierowcy

Prawo dżungli panuje również na naszych drogach. Wystarczy przekroczyć granicę z Niemcami czy Czechami i nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki polscy kierowcy zaczynają przestrzegać przepisów.

🖇

W dyskusji nad bezpieczeństwem ruchu drogowego widać, jak bardzo anty­pań­stwo­we i antyspołeczne są polskie elity, które traktują wszelką formę regulacji jako zamach na indywidualną wolność. Nie o wolność tu jednak chodzi, ale o prawo silniejszego do pomiatania słabszymi.

🖇
#patopodatki

Argumenty przeciw progresywnemu opodatkowaniu i oskładkowaniu opie­ra­ją się na kilku mitach rozpowszechnianych przez media i polityków. […]  mitem jest, że progresja jest niesprawiedliwa, bo „karze” za ciężką pracę. W rzeczywistości najcięższe i najbardziej pożyteczne społecznie pra­ce zazwyczaj są niskopłatne i stosunkowo wysoko opodat­ko­wa­ne. O roli niezbędnych pracowników mogliśmy przekonać się w trakcie pandemii […]. Tymczasem najwięcej zarabiali i zarabiają ci, którzy żyją z pra­cy innych ludzi. […]
     Kolejną legendą jest to, że jeśli wzrośnie opodatkowanie bogatych, uciek­ną oni do innych krajów. W rzeczywistości opodatkowanie przedsiębiorców w Polsce należy do najniższych w Unii Europejskiej. Nie bardzo wiadomo, gdzie mieliby emigrować.

🖇

Progresywne podatki przede wszystkim przeciwdziałają wzrostowi nie­rów­no­ści ekonomicznych i umożliwiają zachowanie zdrowej równowagi w spo­łe­czeń­stwie. Bogaci, płacąc wyższe podatki, kupują sobie spokój przed re­wo­lu­cjami i przestępczością. Wysokie nierówności, które generuje nie­spra­wie­dli­wy system podatkowy, prowadzą do de­sta­bi­li­za­cji de­mo­kra­cji, wzro­stu poparcia dla skrajnych ugrupowań politycznych i nie­uf­no­ści wobec instytucji publicznych, które są coraz bardziej utożsamiane z re­a­li­zacją interesów partykularnych grup. Neoliberałowie, strasząc po­pu­li­stami, sami ich tworzą, bo demolują system usług publicznych i odbierają ludziom poczucie bezpieczeństwa i godności.

🖇
#patopaństwo

Cały system podatkowo-składkowy stworzony jest tak, aby koszty utrzy­ma­nia państwa spadały nieproporcjonalnie – na słabszych i gorzej zara­bia­jących.

🖇

Dzisiaj politycy zamiast rozmawiać o bardziej sprawiedliwym rozłożeniu obciążeń, prześcigają się w obietnicach dalszego obniżania składki dla naj­bogatszych Polaków.

🖇
#patopraca

Wezwania do „wzięcia się do roboty” mają na celu dyscyplinowanie pra­cow­ni­ków, aby znali swoje miejsce w szeregu. Przypomina to trochę sto­sun­ki w więzieniu lub zjawisko fali w wojsku. Równanie w dół i myślenie typu: „ja miałem ciężko, więc tobie też ma być ciężko”, jest wciąż powszechne. Od­po­wiedzią na wzrost kosztów życia jest zawsze więcej pracy, a nie wyż­sze pensje, tańsze mieszkania czy lepszy dostęp do usług publicznych. Mamy bez szemrania akceptować warunki pracy, które należą do najgorszych w Europie, co pokazuje Europejski Wskaźnik Jakości Pracy.

🖇

Pracownicy w starciu z pracodawcami są pozostawieni sami sobie. Elity za pomocą państwa osłabiają inspekcję i sądy pracy, zmieniając kodeks pracy w zbiór pobożnych życzeń.

🖇
#patodeweloperka

Oto przepis na patodeweloperkę w kilku prostych krokach: odcięcie finan­so­wa­nia budownictwu niekomercyjnemu, stworzenie monopolu bankowo-deweloperskiego na rynku mieszkaniowym, likwidacja planowania prze­strzen­ne­go oraz deregulacja procesu budowlanego. A gdy sprzedaż miesz­kań deweloperom idzie zbyt słabo – dopalenie dopłatami do kredytów. W efek­cie jest drogo, brzydko i bez sensu.

🖇

Patodeweloperka nie jest dziełem przypadku, lecz naturalną konsekwencją rynkowego fundamentalizmu. Stawia egoizm ponad dobro wspólne oraz prawo silniejszego nad sprawiedliwość. Tworzy państwo, które nie tylko nie stoi na straży ładu i porządku, ale aktywnie ten ład i porządek niszczy. Zdaniem wyznawców tej świeckiej religii wszystko na świecie jest efektem prawa popytu i podaży, włącznie z dachem nad głową i ładem prze­strzen­nym.

🖇
#patobanki

W Polsce system bankowy realizuje w pełni neoliberalną zasadę: zyski spry­watyzować, koszty uspołecznić. Banki przy pomocy państwa prze­rzuciły całe ryzyko prowadzenia swojego biznesu na klientów. Nie od­po­wiadają za nic i cieszą się rekordowymi zyskami.

🖇
#patoalko

Badania opublikowane w piśmie naukowym „Lancet” wskazują, że alkohol obok heroiny jest najgroźniejszym dla człowieka i jego otoczenia nar­ko­ty­kiem. O ile heroina jest gorsza dla zdrowia niż alkohol, o tyle alkohol po­wo­du­je większe szkody społeczne. Alkohol niszczy nie tylko nadużywającego go człowieka, ale wszystkich dookoła niego. Całe życie można nie mieć w ustach kropli alkoholu i być jego ofiarą. Alkohol jest narkotykiem, który – podobnie jak heroina – po odstawieniu może doprowadzić do śmierci osoby uzależnionej. […]  Wedle najnowszych badań nie ma bezpiecznych da­wek alkoholu i każda jego ilość szkodzi człowiekowi.

🖇

Niestety, postawa polskich elit i rynkowy fundamentalizm skutecznie unie­moż­li­wiają walkę z alkoholizmem i nadmiernym piciem. „Jeśli jest popyt, to jest podaż”. „Każdy ma swój rozum”. „Jeśli podniesiemy ceny, to wrócą me­ty i przemyt”. W tej wizji człowiek jest samotną wyspą, a państwo nigdy nic nie może.
     Tymczasem walka z alkoholizmem to walka o postęp i wolność czło­wie­ka. Walka z egoizmem i chciwością. Potrzebne jest nam do tego państwo, którego słabość bywa politykom na rękę. Nie muszą narażać się wpły­wo­we­mu lobby, rozwiązywać skomplikowanych problemów, tworzyć pro­gra­mów profilaktycznych czy pracować na rzecz poprawy warunków życia i pracy. W końcu alkohol to najtańsza terapia na problemy życia w pań­stwie z kartonu.

Jan Śpiewak, Patopaństwo. O tym, jak elity
pustoszą nasz kraj
, W.A.B., Warszawa 2025.

Na przykładach z życia milionów Polaków chciałem po­ka­zać, że na co dzień wciąż jesteśmy zakładnikami idei liberalizmu oraz osób, które je tworzą, promują i dbają o ich trwałość. Zła wiadomość jest taka, że – choć to idee stare i wyczerpane – wciąż mają one wpływ na rze­czy­wi­stość. […]  Polska zrobiła w ostatnich latach ogromny postęp, były to jednak sukcesy jednostek, nie wspólnoty. Na sumie egoizmów nie da się zbudować spra­wie­dli­we­go, sprawnego, odpornego na kryzysy i niepatologicznego państwa.
     Dobra wiadomość natomiast jest taka, że idee mogą się zmieniać, a wraz z nimi może zmieniać się cały świat. Wierzę, że kończy się świat egoizmu, a zaczyna świat em­patii i współpracy.

🖇

Nigdy nie wątp, że mała grupa myślących i od­danych sprawie obywateli jest w stanie zmienić losy świata. W rzeczywistości to jedyne, co go zmienia.
Margaret Mead

(tamże)

5730. Czekariat (CIX)


fot. Saxifraga, fragment.

[…]  najważniejsze są czasowniki
i historia, jaką z nich ułożysz.

Marta Iwanowska-Polkowska. #nażyć się,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

5729. Z oazy (CCCXVI)

Kilkuty­godniowe odliczanie literek, raz. Wiem, dlaczego sięgnęłam po tę lekturę pod koniec lutego. Chciałam sprawdzić, czy dojrzałam już do tego pisarza. Chyba tak. Choć opowieść czytana w 2025 roku w kilku miejscach trąci myszką, a w zasa­dzie nawet wali szczurzym truchłem, to jest to kawał dobrze opowiedzianej historii o miłości syna do ojca i ojca do syna. Jedna scena — jako metafora nigdy zębem czasu nie będzie tknięta — jest tak przejmująca, że właśnie dla niej ten myśliwski dro­biazg warto przeczytać. Nie można tej sceny odzobaczyć, pozostanie się już na zawsze wobec tej sceny w pewnym stuporze.

[…]  zacząłem żałować, że rozpocząłem tę rozmowę, mogłem się przecież spodziewać, że nie przebrnę przez jego spokój, ten spokój za wysoki był dla mnie, nieomal samym mieszaniem łyżką w talerza zdobywał nade mną przewagę, a poza tym potrafił milczeć,kiedy rzecz milczenia była tylko godna.

🖇

Skąd mogę wiedzieć, co by mnie spotkało gdzie indziej – a co człowieka omija, bywa zwykle gorsze od tego, czego doznał.

🖇

     – Nie wierzę już w Boga.
     Chociaż wtedy nie byłem jeszcze tak bardzo tego pewny. Może myśli mia­łem już harde, ale do słów jeszcze widać nie dorosłem. […]
     – Nie każę ci wierzyć. Twoja wola. Pójdziesz i posiedzisz między ludźmi, a to więcej znaczy, niż gdybyś się modlił tam, gdzie ludzi nie ma.

🖇

[…]  może tak naprawdę nie przywiązuje się człowiek do miejsca, lecz do własnego zaufania.

🖇

[…]  bo z losem można jak z kozłem ofiarnym, można go skląć, zemścić, na­urą­gać mu, jak nieboskie stworzenie sponiewierać i wszystko nań zgonić, gdy już nie ma na co, i los zniesie to z pokorą, nie zgniewa się ani nie od­pła­ci ponad to, co musi.

🖇

Nic nie chciałem. Tylko… czy jesteś.

🖇

[…]  z powodzią jak ze śmiercią, zrównuje ponoć ludzi – wobec powodzi bliżsi się sobie stawali, wspólni, otwarci, bo nikt nie musiał skrywać ani pomniejszać swojego nieszczęścia.

🖇

Był ich cieniem, w ich śladach grzebał, po sumieniach im deptał.

🖇

A pamięć jak to pamięć. Wydarzenia nie spoczywają w niej jak świętne sza­ty w kufrze, lecz dzieją się wciąż, choćby przez samo pamiętanie ich, zmie­nia­ją się, rosną, nie możesz nigdy być ich pewny ani budować na nich. Raz ci są bliższe niż teraźniejszość, raz uciekają przed tobą, choć się z dobrą wo­lą do nich zbliżasz.

🖇

Może prawdziwość rzeczom wyznacza dopiero nasza za nimi tęsknota, nasz żal, nasze w nich odnalezienie się, bo na co dzień jesteśmy w rzeczach je­dy­nie zagubieni, błąkamy się wśród nich, nie odróżniając ich od siebie, siebie od nich.

🖇

Może zresztą wyrozumiałość nie jest wcale pokorą czy ustępstwem, lecz tyl­ko radą na los, godnością wobec losu, bo wszystko inne jest tylko dobrym wrażeniem. Jeśli nawet na los swój człowiek może nie mieć wpływu, to przy­naj­mniej może mu wyrozumiałość okazać, dzięki czemu z ofiary staje się ofiarodawcą, bo zyskuje przewagę własnej świadomości nad własnym życiem, i to jest najcenniejsze jego zwycięstwo. Może nawet od tego, z jaką wyrozumiałością potraktuje to swoje życie, zależy, jak się spełni. Chociaż wbrew temu, co się wydaje, nie jest tak łatwo potraktować swoje życie ła­god­nie i z wyrozumiałością, bo do wyrozumiałości, kto wie, czy nie wie­dzie najuciążliwsza droga.

🖇

Bo samo życie bez wyrozumienia niczym jeszcze jest, potrzebuje choćby czy­jejś pamięci, czyjegoś świadectwa, a niekiedy i tej przyjaznej łatwo­wier­no­ści, która je obłaskawia, niejednego przymknięcia oczu, wybaczeń, bo jak mu się zaufa, takie i jest, i ciepła niemało, a przede wszystkim dobrego sło­wa, pocieszającego słowa, słowa nawet i złudnego, a nie tylko przygany.

🖇

Skąd mogłem wiedzieć, że książki nie są martwe, lecz jak stworzenia prze­wrot­ne, podstępne, nieżyczliwe, bo gdy nie mogą strachem zmóc, wtedy cię kuszą, obiecują więcej, niż mogą, niby otuchy ci dodają, a zwodzą, wciągają cię w tę swoją mądrość niby jasną, przestronną jak pańskie pokoje, lecz kie­dy się dobrze rozejrzysz, widzisz, żeś w zwątpienia spętany. Pozwalają ci nawet sądzić, że już bliski jesteś mądrości, chociaż ty się tylko oddaliłeś od swojego prostego spokoju. Szukasz jasności, a tymczasem mądrość ma wie­le twarzy.

Wiesław Myśliwski, Nagi sad,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2020.

[…] skąpy w mowie, nieumiejętny w piśmie, bał się słów, że go oszukają, choć jego własne, i wierzył tylko mil­cze­niu, tej jedynej niekłamanej możliwości wy­zna­nia.

🖇

Różnie się przecież ludzie rodzą, jedni z matek, inni z wielkiej woli, z opowiedzenia, a nie ma między nimi róż­ni­cy, bo i tak w końcu każdy jest na tyle, na ile opo­wie­dzia­ny zostanie albo sam się innym opowie.

🖇

[…]  wiedział najlepiej, co przeklnie,
a czego nigdy nie pożałuje.

🖇

Zamiast mosty sobie przypominać czy zmyślać, iść, aż mosty się nadarzą.

🖇

[…]  milczenie stanowiło jedyny nasz cień.

(tamże)

niedziela, marca 16, 2025

5728. Mały ślad po błysku olśnień

gdy dopuszczasz wszystkie możliwości,
będziesz je widzieć.
*
oskarżając, tracisz kontakt z intencją.
JiM
ocena/interpretacja
nie pozwala zejść głębiej.

5727. Łódeczka dla Białego Kruka


Autor(ka) nie do ustalenia.

[żałoba]  staje się łatwiejsza do opanowania dzięki zie­lo­nym pędom nowego życia rosnącym wokół niej. Zmarli zawsze są obok nas. Gdy o nich myślimy, z cza­sem ból słabnie, a nasze zainteresowania, przy­jaź­nie i poczucie sensu się rozwijają, częściowo nadal dzięki ich wsparciu.

*

[…]  poza workiem tkanek, słabości i nadziei, z których się skła­da­my, coś po nas przecież zostaje. […] do­świad­czamy mi­ło­ści, transcendencji, za­chwy­tu, wdzięczności oraz jedności z innymi i choć to niczego nie dowodzi, sprawia, że wcale nie jest głupio wierzyć, że istnieje coś poza nami.

*

[…]  wszyscy jesteśmy tylko liśćmi na tym samym drzewie, które najpierw się rozwijają, potem opadają i gniją, jednak pozostają częścią trwałej nie­wy­sło­wionej całości.

Simon Boas, Poradnik umierania dla początkujących,
przeł. Dobromiła Jankowska, Angora, Warszawa 2025.


[dostęp 16.03.2025], źródło.

*

[…]  niestrudzenie ćwiczyłem na fortepianie ArięWariacji Gold­ber­gow­skich. Bardzo trudne przedsięwzięcie dla kogoś, kto nigdy nie miał lekcji gry na fortepianie. Przy instru­men­cie czułem się jak dziecko, które po raz pierwszy uczy się pi­sać. Nauka pisania ma w sobie coś z modlitwy. Minęły ponad dwa lata, zanim udało mi się zagrać całą arię z pamięci. Od tamtej pory powtarzam ją jak modlitwę.

Byung-Chul Han, Nie(do)rzeczy, przeł. Marcin J. Leszczyński,
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2023.
(wyróżnienie własne)

J.S. Bach, Wariacje Goldbergowskie, Aria + wybór wariacji,
Samuele Telari (akordeon).
White Raven’s Liked List

piątek, marca 14, 2025

5726. 73/365

nie­miłość. nie ma na nią lekarstwa. jest tyl­ko cena do ui­szcze­nia, zwykle nie naj­niż­sza — swoiste frycowe, karne od­set­ki za zmar­no­wa­ne: czas i nadzieje.

73/365

     – […]  Tak się samo przeważnie układa.
     – To dlaczego tak, a nie inaczej?
     – Bo nie inaczej.

*

[…]  dojść, dojść do tego ostatniego, dzie­wią­te­go mostu, gdzie­kol­wiek jest i co­kol­wiek się potem stanie.

Wiesław Myśliwski, Nagi sad,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2020.

niedziela, marca 09, 2025

5725. 68/365  // Panna cotta (CLI)

a jeśli już nigdy nie bę­dę w stanie tego, co dla mnie ważne lub świeżo odkryte, wyrazić słowami? co, gdy nie będę umiała tego za­trzymać w literkach, by móc do tego wrócić, przyjrzeć się po­now­nie lub skon­frontować z doświadczeniem, które przejdzie przeze mnie później, pozostawiając po sobie ślad? hmmm.

68/365

Leonard Cohen, Hey, That's No Way To Say Goodbye,
Roberta Flack, 1969.

*

mi piace chi sceglie con cura,
le parole da non dire.

Alda Merini
[lubię tę/tego, co ostrożnie wybiera
 słowa, których nie należy wypowiadać.]

czwartek, lutego 27, 2025

poniedziałek, lutego 24, 2025

5723. [']   // 55/365

odeszła. od dziś, Biały Kruku, oboje wiecie coś, czego po tej stro­nie dokładnie nie wie nikt. łomolę więc — tak dobrze pa­mię­tam, gdzie przez dziesięciolecia stał ten winyl.

55/365

Roberta Flack, River.

there’s a river somewhere
flows through the lives of everyone
[…]
there’s a star in the sky
brightens the lives of everyone
[…]
there’s a short song of love
sings through the lives of everyone

[dostęp 24.02.2025], źródło.

Roberta Flack
(1937–2025)

niedziela, lutego 23, 2025

(5721+1). Panna cotta (CL)

Jeśli myślisz, że Sanremo to festiwal typu eurowizja czy wyłącznie blichtr i dno, to ten wpis jest okazją byś zmienił_ zdanie.

Spłakała mnie ta piosenka do gruntu i kości. Wciąż mi to robi. Napisana o relacji z ma­mą cho­ru­ją­cą na alz­hei­mera, wyśpiewana w hołdzie miłości. Zgadzam się z wie­lo­ma ko­men­ta­rza­mi umie­szczonymi na jutiubie, choć najbardziej lubię ten, który przy­to­czy­łam poniżej: klejnot, nie piosenka!

Odcedziłam dwa najgęstsze cytaty ze skończonej opowieści z alz­hei­merem w tle i po­zo­sta­ło mi już tylko zrobić: hopla!

W końcu przypomniał sobie wszystko. Chciał jej po­dzię­kować, za­nim o wszystkim zapomniała. […]
     Byłem wtedy taki szczęśliwy, więc jak to się stało, że wszystko za­pomniałem?

*

     – Wiesz, tak sobie zawsze myślę…
     – Co takiego?
     – Fajerwerki są takie smutne. Zapomina się je, jak tylko się skończą. Jaki miały ko­lor czy kształt.
     – Może masz rację… Ale nawet jeśli zapomnisz ich ko­lor i kształt, to zo­sta­ną z tobą jako wspomnienie te­go, z kim je widziałeś i jak się wtedy czułeś.

Genki Kawamura, Sto kwiatów, przeł. Wiktor Marczyk,
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2024.
(wyróżnienie własne)

*

Simone Cristicchi, Quando sarai piccola,
Sanremo 2025.

ci sono cose che non puoi cancellare
ci sono abbracci che non devi sprecare
ci sono sguardi pieni di silenzio
che non sai descrivere con le parole
c'è quella rabbia di vederti cambiare
e la fatica di doverlo accettare
ci sono pagine di vita,
              pezzi di memoria che non so dimenticare

*

Simone, cosa hai scritto?
Non è una canzone,
è una gemma
.

Valerio Barbaro
[Simone, coś ty napisał? / To nie jest piosenka, / to jest klejnot.]

5721. Z oazy (CCCXXV)

Nie­dzielne odliczanie literek. Wrócona z krainy mroku i bólu łapczywie chwyciłam się wczoraj życia. Szykując się na to, co przyniesie nowy tydzień, dźga mnie i po­ga­nia imperatyw opróżnienia czy­tel­ni­czej filiżanki wrażeń.

Tak. Jest syn, jest matka i alzheimer oraz związany z nim pełen wachlarz trudności. O tym najlepiej doniesie podczytnik, ale jest coś jeszcze. Dla mnie najbardziej zna­czą­cy­mi elementami tej opowieści są te chwile, gdy matka ustępuje kobiecie, któ­rą była. Uśmiechałam się, gdy wyłaniała się z historii, ponieważ w moim życiu było kil­ka matek, które zrejterowały z bycia kobietą, oddały walkowerem bycie czło­wie­kiem. Pogadać z takimi nie dało się.

Rodzice są postaciami, które wywierają na nas niesamowicie wielki wpływ. Kiedyś przez cały czas myślałam, jak mam od nich uciec, tak bardzo odczu­wa­łam siłę, z którą mnie wiązali. Aż w pewnej chwili dotarło do mnie. To nie jest tak, że rolę naszych rodziców koniecznie muszą odgrywać osoby, z którymi łączą nas więzy krwi. […]  Odkąd zdałam sobie z tego sprawę, a byłam już wtedy dorosła, przestałam myśleć, że więzy krwi i rodzina to coś absolutnie koniecznego. Często ludzie potrafią się uzupełniać właśnie dlatego, że są sobie całkowicie obcy, bez więzów krwi.

🖇

I suita wiolonczelowa Johanna Sebastiana Bacha. […]  Izumi słyszał kiedyś, że wiolonczela ma ten sam zakres dźwięków co męskie głosy i dlatego brzmi jak ludzka mowa.

🖇

Zdał sobie sprawę, że jako matka i syn przekroczyli już granicę wyznaczającą połowę ich wspólnego czasu.

🖇

„Osobie chorej nie chodzi o to, żeby się po prostu przejść. Ma jakiś powód, ja­kiś cel, do którego dąży i który musi zrealizować. Są ludzie, którzy chcą się dostać w swoje strony rodzinne, są tacy, którzy uciekają z domu. Dla­te­go proszę nie myśleć, że to jest irracjonalne zachowanie”. Lekarz tłumaczył mu to podczas wystawiania diagnozy, a mimo to Izumi nie umiał po­wstrzy­mać surowego tonu.

🖇

Specjalistka do spraw opieki powiedziała mu przez telefon, że demencja nie oznacza końca, ale raczej początek walki.

🖇

[…]  Tyle rzeczy jego matka pamiętała, choć traciła pamięć. Izumiego za­wsze zaskakiwały świeżość i wyrazistość wspomnień Yuriko. Za każdym razem, kiedy go poprawiała, orientował się, jak bardzo jego pamięć jest zatarta i przepisana tak, żeby mu pasowała.

🖇

„Dokąd ona mogła w ogóle pójść w samym środku takiego tajfunu?”, zastanawiał się Izumi.
     „Jak cię nie ma, Izumi, to strasznie szybko tracę pamięć” – przy­po­mniał sobie słowa Yuriko, jakby wyciągając je siłą z pamięci.

🖇

[…]  usiedli obok siebie na łóżku i w milczeniu wpatrywali się w roz­cią­ga­ją­cy się w oddali letni ocean. Być może dobytek człowieka można było po­rów­nać do jego pamięci. Zbliżając się w stronę śmierci, stopniowo po­trze­bu­je­my coraz mniej rzeczy.

🖇

Są ludzie, dla których uczucie smutku, wtapiając się w piękny krajobraz, przeradza się w miłość.

🖇

     – Tak naprawdę to chciałem zostać architektem – zaczął mówić po chwi­lowym namyśle. – Ale oblałem egzaminy i poszedłem na inżynierię. A stam­tąd trafiłem do okrętów. Wiesz, od zawsze lubiłem pojazdy. Zwła­szcza stat­ki. Samochody są produkowane masowo, ale statki przypominają do­my, każdy jest tworzony indywidualnie.

🖇

Izumi zastanawiał się, w jakim kierunku będzie teraz zmierzać jego matka, która rozstawała się kolejno z rzeczami i słowami, a nawet pamięcią.
     „Może stawanie się dorosłym polega właśnie na traceniu róż­nych rze­czy”.
     Głos Kaori cały czas rozbrzmiewał echem w jego głowie.

🖇

Być może jej pamięć też zawraca i płynie pod prąd.
     – Wiesz, ostatnio gdy wychodziłem z domu opieki, to nagle przytuliła mnie dziwnie mocno.
     – Naprawdę? To musiało być żenujące uczucie, co?
     – Bardzo. Ale mogła mnie też z kimś pomylić. Pomyślałem sobie, że w koń­cu moja matka była też kobietą. – Oczami wyobraźni widział matkę siedzącą na ławce. Oglądając białe statki, czekała na Asabę. – Nie umiałem sobie nawet wyobrazić, że mogłaby się w kimś kochać, ale jak się nad tym zastanowić, to przecież bycie matką jest tylko jedną z jej twarzy.
     – Rozumiem cię. Z moją babcią było tak samo.

🖇

Czy jest ktoś, kogo nawet teraz nie zapomniała? […]  Czyja po­stać pojawia się ostatecznie w jej sercu, podczas gdy traci ko­lejne wspo­mnie­nia o miłości?

🖇

Oświetlone żarówkami ze straganów, czarne niczym węgiel źre­ni­ce Yuriko błyszczały jak szklane kulki. Jaki człowiek od­bi­jał się w tej czerni bez dna?

🖇

Uwielbiałam grę Horowitza, którego fortepiany niemal śpiewały. Nie grał zgodnie z zapisami nutowymi, dowolnie zmieniając tempo. Jednak te wy­ko­na­nia, pełne jednocześnie siły i ulotności, zapadały w pamięć.


Robert Schumann, Kinderszenen, op. 15, Träumerei,
Vladimir Horowitz (fortepian).

„To nie tak ma brzmieć”. Yuriko pokręciła głową na boki, jakby strofowała samą siebie. Westchnęła, niejako dając znać, że odzyskała równowagę, i za­czę­ła grać z pamięci. Kolejne dźwięki komponowały się ze sobą łagodnie je­den po drugim i stopniowo wyłonił się z nich pełen utwór. Sceny dziecięce Schumanna, no. 7, Träumerei. Melodia, której tak wiele razy słuchał w ich małym domu. […]
     – Nie musisz się spieszyć, ale nie przestawaj grać.
     Pomyślał o słowach, które powtarzała mu matka, kiedy jeszcze uczył się grać na fortepianie. „Nie musisz się spieszyć, mamo”.

🖇

     – […]  A ty, Yuri-chan? Kradzież czego by była najgorsza dla ciebie? Bo z pieniędzmi to zawsze sobie jakoś można poradzić.

🖇

Mieliśmy tam blisko i mogliśmy pójść w każdej chwili. Tak my­śla­łam, a w tym czasie minęło ponad pół roku.

Genki Kawamura, Sto kwiatów, przeł. Wiktor Marczyk,
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2024.
(wyróżnienie własne)

Nie sądzi pan, że życie tylko w świecie, który sami po­tra­fi­my sobie wyobrazić, jest bardzo przytłaczające?

🖇

Serce nakazuje ciału, żeby dalej żyło codziennym życiem.

🖇

Życie ma to do siebie, że nie­ustan­nie pcha czło­wieka do przodu.

(tamże)

wtorek, lutego 18, 2025

5720. 49/365

nie ma co się tak na­pinać! życie to szansa, by kochać, wierzyć, nie ustawać. to wy­łącz­nie okazja, by nigdy się nie zatrzymać, na­wet jeśli unieruchomi cię twoje ciało*.

49/365

___________
  *  ono, tak czy inaczej, gra w twojej dru­żynie, zawsze. do­brze jest o tym pa­mię­tać, szczególnie w tych trud­niej­szych chwilach.

poniedziałek, lutego 17, 2025

5719. ⅗+ Klubiku „Świnka” (V)

Gdyby Młodość nie przycisnęła, pewnie odłożylibyśmy kinową wizytę na czas re­gu­lar­nych seansów. Poszłyśmy, bez panów, z Kaan gościnnie, wczoraj wieczorem.

Zdjęcia fenomenalne. Muzyka perfekcyjnie dobrana. Craig zagrał obłędnie, James Bond przy tej roli to nic. Ostatnia scena chwyta za serce i trzyma, dopóki nie opad­ną ostatnie fusy wrażeń, dopóki nie wytrąci się osad osobistych przemyśleń, z którymi pozostaje się już na zawsze ciut „miękciejszym” czyli poprawnie „mięk­szym”, choć to już nie oznacza tego samego w doświadczeniu.

🐷

Queer, reż. Luca Guadagnino, 2024.

Eros, który wedle Platona kieruje duszą, posiada władzę nad wszyst­ki­mi jej częściami: pożądaniem (epithymía), odwagą (thymos) i ro­zu­mem (logos). Każda część duszy ma swoje własne doświad­cze­nie rozkoszy i in­terpretuje piękno na swój sposób.

Byung-Chul Han, Społeczeństwo zmęczenia
i inne eseje
, przeł. Rafał Pokrywka,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2022.

*

Prince, 17 Days, Piano & A Microphone 1983, 2018.

niedziela, lutego 16, 2025

5718. Z oazy (CCCXXIV)

Nie­dzielne odliczanie literek, dwa. Tak, na twórczość Gretkowskiej jestem zwy­czaj­nie za głupia i z bezczelnością godną konfederaty wcale się z tym nie kryję. Próbo­wa­łam kilku książek, ale wysiadłam, zwy­czaj­nie nie dałam rady. Od de­ski do deski przeczytałam jedynie, ponad dwadzieścia lat temu, Polkę — nie tylko ze zro­zu­mie­niem, ale przede wszystkim z zachwytem. Dwuznaczność tytułu, dla nie­zwią­zanej z rodziną czytelniczej duszy, też mnie zachwyciła. Gdy „więc” rzekł ibukosknera i sam z siebie zaproponował nabycie tej książki, nie tylko nie oponowałam, ale po klik, klik rzu­ciłam wszystkie czytane książki, by w tej zanurzyć nos.

W ulu Autorka udomowiona została w naszym potocznym języku jako Gretka. Razem z Sadownikiem uwielbiamy sposób, w jaki zderzają się Jej w głowie kulki. Gretka to, Gretka tamto. Jak ta kobieta łączy słowa, jak konstruuje słowne wytrychy, jak obsikuje święte pola patriarchatu! Tym z partii małych ludzi nie starcza nawet intelektu, by zauważyli, że ich zwyczajnie olała, tfu! powinno być: zlekceważyła. A my, zamiast załamywac ręce nad logiką, jaką kieruje się kraj nad Wisłą, no cóż, mało patriotycznie jesteśmy w zachwycie, że Gretka tak celnie, w punkt i bez zbęd­nych słów. Nie jestem zdziwiona, że ta książka podarowała mi fragmenty, które ko­niecz­nie muszę mieć pod ręką. Bo w punkt i bez zbęd­nych słów.

Wyluzuj, pozwól prowadzić się myślom i obrazom tej książki, próbującej namierzyć, gdzie jesteśmy, pod warstwami nadziei, rozpaczy, mitów, re­klam i makijaży.

🖇

Język indoeuropejskich najeźdźców ma zakodowane w swoim DNA pod­po­rządkowanie kobiet. Po polsku mówimy na przykład „poszliśmy”, cho­ciażby w 100-osobowej grupie był jeden facet. Jego bezcenna obecność ni­we­luje dzie­siątki kobiecych istnień. Ukryte w gramatyce, jesteśmy bra­ne pod ku­ra­te­lę słów. Są naszą burką skrywającą wstydliwe żeńskie końcówki?

🖇

Piszę książki od 30 lat. Nie przeszkadza to jednak facetowi, który nie wydał kawałka prozy, głosić, że nauczył mnie pisać, tylko nie zdążył przećwiczyć w dobrych dialogach. Najwidoczniej jeśli za każdym silnym mężczyzną stoi silna kobieta, to za silną kobietą ciągnie się ogon wykastrowanych z dumy facetów.

🖇

Rozum zawodzi, gdy zostaje rzucony na żer nielogicznemu Fatum, powsta­łe­mu, zanim narodził się czas, a więc kolejność zdarzeń. Logika jest atrapą wszechwiedzącego Fatum. Ono było pierwsze i stoi na straży tajemnicy świata.

🖇

Wbrew temu, co się mówi, miłość, ta prawdziwa, nie jest udręką. Ból po­wi­nien być sygnałem ostrzegawczym, tak jak w ciele. Dobro nie rani. Dobra relacja nie jest karkołomnym wysiłkiem, wspinaczką z maską tlenową, bo się dusisz, ale pokonasz siebie i osiągniecie cel. W miłości nie ma celu. Sama jest celem, dobrostanem. Rozwojem, rozrostem tego, co w tobie i was naj­lep­sze, a nie bolesnym przycinaniem.
     […]
     Buty służą do chodzenia, miłość do rozwoju. Naucz się, córeczko, od­róż­niać ją od euforii zakochania. Miłość podobna jest raczej do me­dy­ta­cji. Niczego w niej nie poprawiaj. Słuchaj, pozwalaj przepływać wra­że­niom. Wtedy poczujesz odpowiedź i będziesz pewna. Jestem szczęśliwa. Nie jestem. Zraniona, niepewna, zagubiona. Zamiast biegać do wróżek, szukać znaków, spójrz w siebie, co naprawdę czujesz tu i teraz. Sama dla siebie jesteś wyrocznią delficką. Inaczej w tej relacji nie będzie, tylko bar­dziej – jeszcze lepiej lub jeszcze gorzej.

🖇

Z marzeń o skandynawskiej równości został nam
tylko syndrom sztokholmski?

🖇

Dlaczego zamiast szumnych, ale mało prawdo­podobnych przysiąg mał­żeń­skich nie moglibyśmy powtórzyć z lekarskiej przysięgi Hipokratesa: „po­wstrzy­mam się zaś przed szkodzeniem…”.
     I nie dlatego że miłości jak na lekarstwo. W XXI wieku, znając lepiej psy­chologię, mając mniej złudzeń niż nasi rodzice czy dziadkowie, wiemy, że druga osoba nie jest koniecznie na zawsze. A na pewno nie jest roz­wią­za­niem czyichś problemów.
     Nie uleczę cię więc miłością i nie oczekuję tego od ciebie. Nie musisz być zbawcą, ja ofiarą. Wystarczy, że nie zatrujemy sobie wzajemnie życia. Nie wstrzykniemy toksyny własnych urojeń. Przestańmy bredzić w miłosnym amoku o wiecznym byciu razem bez względu na wszystko.

🖇

Obdarzeni rozumem błądzimy na oślep w nieracjonalnym świecie. […]  Intuicyjne przeczucie i sen są spoza jasnego świata logiki.

🖇

Przełomowa dla zachodniej cywilizacji Deklaracja praw człowieka i oby­wa­te­la z 1789 roku nie uwzględnia kobiet. Po ponad dwóch stuleciach rozwoju techniki, przemielenia natury i kobiet przez patriarchat wsparty osiąg­nię­cia­mi nauki i przemysłu znaleź­liśmy się w wyjściowym punkcie apokalipsy. Matka Ziemia strząsa nas ze swojej powierzchni huraganami, wypala ża­rem, głodzi i zatapia. Stworzono piekło, karykaturę stworzenia świata. Madeleine Albright, zarządzająca polityką zagraniczną USA za czasów Clintona, odsyłała do diabła za brak feminizmu. „W piekle jest specjalne miejsce dla kobiet niepomagających innym kobietom”. Myliła się, niemal połowa z nas żyje w piekle, wystarczy wejść do domu czy z niego wyjść, nie trzeba być zsyłanym tam za karę.
     […]  głównym problemem zdrowotnym 8-miliardowej ludzkości jest we­dług WHO przemoc wobec kobiet, najczęściej krzywdzi partner. Problem zdrowotny? O gwałcie, pobiciu da się zapomnieć, jeśli jest się spraw­cą. Ofiary przemocy cierpią latami psychosomatycznie.

🖇

Męski, nieśmiertelny, jasny, logiczny i uduchowiony zwalcza swoje przeci­wień­stwo – mroczną kobiecość związaną z naturą, rozrodem, śmiercią.
     Czasem te wyobrażenia, poza realną formą prześladowań i okrucieństw wobec kobiet, przybierają karykaturalną postać folkloru. Poranna erekcja nie jest dla wyznawcy jedynego boga Allacha zwykłym wzwodem. To obie­ca­ne dziewice tęsknią, uwznioślając penisy wiernych.

🖇

Nierówność w damsko­-męskich związkach, przewaga nad kobietą daje po­zy­cję uprzywilejowaną. Kolejne pokolenia dziewczynek są wbijane w muł tego mentalu niby pale umacniające nurt, wokół którego osiadła nasza cy­wi­li­za­cja. Może nie potrafimy inaczej opo­wiedzieć siebie.

🖇

Ewangelia po grecku jest „dobrą nowiną”. Imię Medea znaczy „znająca do­brą radę”. Radę na co? Na kobiecy los?
     „Kiedy życie zmienia się w los? W chwili śmierci?” – pytał Camus. Je­dy­ną „dobrą radą”, wtedy i dziś, jest niszczycielski bunt? Inaczej nie da się po­ko­nać rzeczywistości stworzonej przez mężczyzn? […]  Psychiatrzy ma­wia­ją: „Rzeczywistość nie jest dla wszystkich”.
     Może trzeba być szaloną, żeby chcieć w niej być kobietą.

🖇

Inna epoka, zmieniły się imiona bogów: Fortuna na Kariera, a Fatum na dziedziczność.
     Jedno się nie zmieniło. Większą winę ponoszą kobiety.

🖇

Wolność kobiet prawem? Uważano i nadal uważa się ją za zemstę szalonych kobiet na patriarchacie.

🖇

Nieustraszoność, autentyczna dzikość serca
rozwala teoretyczne mędrkowanie
.

🖇

W XXI wieku walkę płci zamieniono w walkę cywilizacji. Tradycyj­nej, stojącej po stronie przemocowego patriarchatu, i nowej, pod­wa­ża­ją­cej konieczność składania ofiar ze słabszych. Bogowie już ich nie po­trze­bują, a mężczyźni przestają być bogami.

🖇

Jednak uważam, że wydeptywanie samotnych ścieżek przez pokolenia krzywdzonych kobiet jest wzajemnym wsparciem, a nie drogą donikąd. Wytyczona tysiącami podobnych losów staje się drogą kobiet do samych siebie. […]
     Te ścieżki i nawet minimalne gesty mają sens.

🖇

Kobiecy język staje się coraz bardziej bezczelny. Uwielbiam za to stand­-up­er­ki. Mówią celnie i krótko o kobiecym punkcie widzenia. Do te­go za­baw­nie, a śmiech ma prędkość światła w przeka­zywaniu i oświe­ca­niu spraw zaciemnionych hipokryzją. Stand­-up jest dla mnie nową filo­zo­fią. Uczula na paradoksy, każe zastanowić się nad oczywistością.
     Po protestach przeciw nagrodzeniu Polańskiego we Francji mimo no­wych oskarżeń o gwałty głos w jego obronie zabrali wielbiciele sztuki nie­wi­dzą­cy związku między wybitnym dziełem a moralnością twórcy. Od­po­wie­działa im podczas ceremonii rozdania nagród teatralnych Blanche Gar­din, francuska komiczka. Nazwałabym ją filozofką sceniczną. Czym innym, jak nie miłością mądrości, jest filozofia? Gardin, mając na myśli sprawę Po­lań­skiego, szydziła z „dziwnego świata artystów”. „Przecież idąc do pie­kar­ni, nie mówi się, że piekarz co prawda trochę gwałci dzieci, ale bagietki pie­cze wspaniałe”.
     Jednak nawet ostrze słów kobiet bywa nakierowane przeciwko nim sa­mym. Feminizm, walkę o godność kobiet uważa się za krucjatę wście­kłych feministek, wrogich mężczyznom.

🖇

     – A jak wy to sobie wyobrażacie? – Popiłam swoją odwagę słodkim winem. – […]  Bóg jest zawsze i wszędzie… no nie da się go wyskalować w realnym świecie…

🖇

Naprawdę musimy w dziękczynnej procesji nieść niby w koszach na głowie i w głowie patriarchalne schematy? Miotać się między skrajnościami dziw­ka–madonna, kat–ofiara? Albo poczucie winy, albo skrzywdzenia?

🖇

Nie jesteś kobietą, mężczyzną, Afrykanką, Azjatą. Jesteś złudzeniem świa­do­mo­ści. Twoja neuroza nie ma się czego uczepić, bo „ja” nie istnieje. Jest płynność – zamiast kot­wicy tożsamości. Tożsamość przyprawiona przez ego przypomina kulinarny przepis: weźmiesz trochę poczucia dumy, krzyw­dy, narodowości, płci, wymieszasz to w karmicznym blenderze czasu i otrzymasz siebie.

Manuela Gretkowska, Posag dla Polki,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2024.
(wyróżnienie własne)

Nie trzeba szponów i kłów, żeby zostać skazaną na potępienie. Wystarczy wbrew kobiecej naturze mieć własne zdanie.

🖇

Też zaprzeczam rzeczywistości. Nie widzę ludzi, jacy są, zwłaszcza mężczyzn, w których się kocham. […]  Mał­żeń­stwo z miłości, chociaż jak każde zaaranżowane, tyle że nie przez rodziców, a przypadek zwany dawniej Fatum.
     […]  Nie ma w tym niepewności ani przymusu. Jest obecność rozłożona na raty oddechu, uśmiechu, sprzeczek.

🖇

Człowiek jest czymś więcej niż logiczny rozum. Współ­cześ­nie powiedzielibyśmy: czymś więcej niż system obli­cze­niowy. Jest tajemnicą, na której żeruje nieod­gad­nio­ne Fatum, starsze od bogów i czasu. Nie jest zagadką do rozwiązania, tylko na zawsze ukrytą tajemnicą wszech­świa­ta, której ziarno nosimy w sobie.

🖇

[…]  rzeczywistość ma kilka komentujących siebie wzajemnie warstw […].

🖇

Mity są podziemnymi ciekami przenikającymi świa­do­mość. […]  Inicjacja to rodzaj śmierci i odrodzenia.
     […]  Człowiek po scaleniu dryfujących części psychiki wraca tam, skąd przybył, do śmierci.

(tamże)

5717. Z oazy (CCCXXIII)

Nie­dzielne odliczanie literek, raz, poślizgnięte na zapalonym oku i dniach tygodnia poprzedzających tę niedzielę. Jakby było mało, unieruchomione niemocą za­jąk­nię­cia się na temat skończonej dużo wcześniej książki.

Ta książka nie pozostawi cię obojętn_ wobec świata, własnych poglądów, prze­ko­nań czy zapatrywań. Jej konstrukcja ma wadę, która jest jednocześnie zaletą: to jest zbiór esejów.

Wada polega na tym, że na wiele, błyskotliwych skądinąd, akapitów, poddanych tyl­ko nieznacznej zmianie sty­lu, oso­ba czytająca napatacza się kilkakrotnie, co może bu­dzić odrobinę frustra­cji, ale może być wysokogatunkową ilustracją, która w przy­stęp­ny sposób pokazuje, jak wyglądają początkowe objawy choroby nękającej nau­ko­wy świat, tzw. punktozy. Można też tę wadę uznać za zaletę w odcieniu słów kro­pla drąży skałę. Mo­że jak człowiek naście razy prze­czyta to samo, to nie tylko treść, ale rów­nież zna­czenie wyryje mu się w sercu, zmieniając bezpowrotnie coś w życiu codziennym owej ludzkiej istoty: czegoś będzie więcej, czegoś mniej, a jeszcze coś innego odej­dzie nareszcie do lamusa.

Społeczeństwo dyscyplinarne to społeczeństwo negatywności. Określa je ne­ga­tywność zakazu. Dominuje w nim fraza: nie wolno. Słowu należy rów­nież odpowiada negatywność, związana z przymusem. Społeczeństwo osią­gnięć wyzbywa się coraz bardziej negatywności […]. Pozytywną frazą spo­łe­czeń­stwa osiągnięć jest nieograniczone móc. Afirmatywna pierwsza oso­ba liczby mnogiej – Yes, we can – wyraża wła­śnie pozytywny charakter te­go społeczeństwa. W miejsce zakazu, nakazu czy reguły wchodzą projekt, inicjatywa i motywacja. Społeczeństwo dys­cy­pli­nar­ne jest jeszcze opa­no­wane przez nie. Jego negatywność generuje sza­leńców i prze­stęp­ców. Społeczeń­stwo osiągnięć produkuje natomiast cho­rych na depresję i nie­udaczników.

🖇

Wyzyskiwanie siebie jest wydajniejsze niż wyzyskiwanie kogoś, po­nieważ towarzyszy mu poczucie wolności. Podmiot osiągnięć pod­po­rząd­kowuje się wolnemu, stworzonemu przez siebie przymusowi.

🖇

Podmiot osiągnięć jest wolny od zewnętrznej instancji władzy, która mo­gła­by go zmuszać do pracy i wyzyskiwać. Podporządkowuje się tylko sobie. Zanik zewnętrznej instancji władzy nie usuwa jednak struktury przymusu, wręcz przeciwnie: jednoczy wolność i przymus w jednym. Podmiot osiąg­nięć wystawia się na działanie wolnego przymusu maksymalizacji i wy­daj­no­ści. Tak wyzyskuje sam siebie. Wyzyskujący staje się zarazem wy­zy­ski­wa­nym, sprawcą i ofiarą, panem i poddanym. By osiągnąć większe przy­spie­sze­nie, system kapitalistyczny przełącza się z wyzysku innych na samowyzysk.

🖇

Na tym polega podstęp neoliberalizmu. Kto ponosi porażkę, sam jest sobie winny i nosi tę winę odtąd wszędzie ze sobą. Nikogo innego nie można obarczyć odpowiedzialnością za porażkę.

🖇

Także inwigilacja działa w trybie smart. Jesteśmy ciągle zachęcani do dzie­le­nia się potrzebami, życzeniami i upodobaniami, do opowiadania naszego życia. […]  Wolność i inwigilacja stają się nie do odróżnienia.

🖇

Nie móc już móc prowadzi do niszczących samooskarżeń i do auto­agresji. Podmiot osiągnięć jest w stanie wojny z samym sobą. Chory na de­pre­sję to inwalida tej wewnętrznej wojny. Depresja jest chorobą spo­łe­czeń­stwa cier­pią­ce­go na nadmiar pozytywności.

🖇

[…]  głęboka nuda jest kulminacją duchowego odprężenia. […]  Nuda to „ka­wał ciepłego, szarego sukna, podbitego jaskrawym, róż­no­barw­nym jed­wa­biem”, w który „spowijamy się, gdy marzymy”. […]  Wraz z za­ni­kiem odprę­że­nia zatraca się też „dar nasłuchiwania” i zanika „wspól­no­ta na­słu­chu­ją­cych”. Nasza wspólnota aktywnych to jej dia­me­tral­ne prze­ci­wień­stwo. „Dar nasłuchiwania” opiera się właśnie na zdolności głębokiej, kontemplacyjnej uwagi, do której nadpobudliwe ego nie ma dostępu.

🖇

Rewersem społeczeństwa osiągnięć i aktywności jest nadmierne zmęczenie i wyczerpanie. […]  Ekscesywne zwiększanie wy­daj­no­ści prowadzi do zawału duszy.

🖇

Powinieneś ma swoje granice. Mogę nie ma żadnych. Jest otwarte ku górze. Stąd przymus wychodzący od móc także nie ma granic. Znajdujemy się więc w paradoksalnej sytuacji. Wolność jest właściwie antytezą przymusu. Być wolnym oznacza być wolnym od przymusów. Jednak ta wolność, która ma być przeciwieństwem przymusu, sama wytwarza przymusy.

🖇

Teoria stanowi istotną decyzję, która pozwala ujrzeć świat całkowicie inaczej, w zupełnie nowym świetle.

🖇

Eksploatacja siebie jest bardziej wydajna niż eksploatacja innych, ponieważ towarzyszy jej uczucie wolności. Pierwszym symptomem wypalenia jest pa­ra­dok­sal­nie euforia. Ogarnięci euforią, rzucamy się w wir pracy. Na końcu następuje załamanie.

🖇

Święto jest zdarzeniem, miejscem, w którym obcujemy z bogami, w którym samemu można zaznać boskości. […]  Żyjąc w czasie bez święta, w czasie sprofanowanym, tracimy więź z boskością.

🖇

Nie tylko przestrzeń świętości, lecz także przestrzeń pragnienia jest nie­trans­pa­rentna. Przestrzeń pragnienia jest raczej „zakrzywiona”.

🖇

Kapitał podporządkowuje sobie dzisiaj wszystko. Lifetime value oznacza sumę wartości, które można wyabstrahować z człowieka jako klienta, gdy każdy moment jego życia ulega komercjalizacji. […]  Nie ma już obszaru ży­cia, którego nie zawłaszczyłaby komercja i monetyzacja. Hiperkapitalizm obra­ca wszelkie związki międzyludzkie w związki komercyjne. Odbiera czło­wie­ko­wi godność i zastępuje ją w całości wartością rynkową.

🖇

Produkcja kapitalistyczna również nie ma celu.
Jej nie interesuje już dobre życie.

🖇

Przezroczystość nie czyni też umysłu jaśniejszym. Masa informacji nie tworzy prawdy. Im więcej informacji zostaje wypuszczonych, tym mniej przejrzysty staje się świat.

🖇

Więcej informacji nie prowadzi wcale, co udowodniono, do lepszych decyzji. […]  zarówno myślenie, jak i inspiracja potrzebują pustki.

🖇

Przyspieszyć pozwala się jedynie taki proces, który jest addytywny, a nie narracyjny. Działanie procesora jest całkowicie transparentne, ponieważ przebiega czysto addytywnie. Rytuały i ceremonie są natomiast fe­no­me­na­mi narracyjnymi, poza imperatywem przyspieszenia.

🖇

Ekonomia kapitalistyczna absolutyzuje przetrwanie. Karmi się iluzją, że więcej kapitału wytwarza więcej życia, więcej zdolności do życia. Sztywny, rygorystyczny rozdział życia i śmierci wtrąca samo życie w upiorne odręt­wie­nie. Troska o dobre życie ustępuje histerii przeżycia.

🖇

W neoliberalnym społeczeństwie sukcesu takie objawy negatywności jak na­kazy, zakazy i kary ustępują takim pozytywnościom jak motywacja, sa­mo­optymalizacja i sa­morealizacja. Przestrzenie dyscyplinarne zostają za­stąpione strefami wellness. Ból traci wszelkie odniesienie do władzy i pa­no­wa­nia. Zostaje odpolityczniony do postaci zagadnienia medycznego.

🖇

Duch jest tylko wtedy „potęgą”, „kiedy patrzy negatywności prosto w oczy i zatrzymuje się przy niej.
Georg Wilhelm Friedrich Hegel

🖇

Eros natomiast umożliwia doświadczenie Innego w jego inności, które wy­pro­wadza Ja z narcystycznego piekła. Eros uruchamia dobrowolną od­mo­wę siebie, dobrowolne opróżnienie siebie. Podmiot miłości ogarnięty zostaje przez wyjątkową słabość, której równocześnie towarzyszy poczucie siły. To uczucie nie jest jednak dziełem Ja, lecz darem Innego.

🖇

Miłość udowadnia, że wieczność może zaistnieć w czasie życia.

🖇

Miłość, jak pisze [Marsilio] Ficino, jest „najgorszą ze wszystkich plag”, jest „przemianą”. Miłość „pozbawia człowieka jego własnej natury i przydaje mu innej”.

🖇

Istnieje nie tylko ta śmierć, która oznacza koniec nagiego życia. Zarówno porzucenie wyobrażeniowej tożsamości Ja, jak i zniesienie symbolicznego porządku, któremu Ja zawdzięcza swój byt społeczny, stanowią śmierć po­ważniejszą niż koniec nagiego życia […].

🖇

Media społecznościowe i spersonalizowane wyszukiwarki tworzą w sieci przestrzeń absolutnej bliskości, z której wyeliminowane zostaje wszelkie zewnętrze. Spotykamy w niej tylko siebie i sobie podobnych. Brak tam ne­ga­tyw­ności, która mogłaby umożliwić jakąś zmianę. To cyfrowe są­siedz­two przedstawia użytkownikowi tylko te wycinki świata, które lubi. W ten spo­sób niszczy publiczną przestrzeń oraz publiczną, krytyczną świadomość, prywatyzuje świat.

🖇

Dzięki wyobrażeniowym obrazom i narracjom medialnym kultura kon­sump­cyj­na z pewnością wytwarza nowe potrzeby i życzenia. Pragnienie różni się jednak zarówno od życzenia, jak i od potrzeby.
     […]  Fantazja zamieszkuje jednak przestrzeń niezdefiniowaną. Infor­macja i fantazja są przeciwstawnymi siłami.

🖇

W społeczeństwie opartym na zaufaniu nie wygłasza się postulatów trans­pa­rencji. Społeczeństwo transparencji jest społeczeństwem nieufności i po­dejrzenia, które stawia na kontrolę w obliczu niknącego zaufania. Dobit­ne żądanie transparencji wskazuje wręcz na to, że moralny fundament spo­łe­czeń­stwa się rozpada, że wartości moralne takie jak szczerość i ucz­ci­wość coraz bardziej tracą na znaczeniu. Na miejsce kruszejącej instancji mo­ral­nej wkracza transparencja jako nowy imperatyw społeczny.

🖇

Kultura podobania się ma różnorodne przyczyny. Wywodzi się w pierw­szym rzędzie od ekonomizacji i utowarowienia kultury jako takiej. Produ­kty kultury coraz mocniej poddawane są presji konsumpcji. Muszą przyj­mo­wać formy konsumowalne, to jest dające się polubić. Ta eko­no­mi­za­cja kultury idzie w parze z kulturalizacją ekonomii. Dobra konsumpcyjne opa­trywane są wartością dodatkową, obiecują kulturalne, estetyczne prze­życia. […]
     W czasach, gdy sfera sztuki, oddzielona wyraźnie od sfery konsumpcji, podążała za własną logiką, nie oczekiwano od niej, że ma się podobać. Artyści trzymali się z dala od komercji.

🖇

Dla porządku ziemskiego istotna jest tajemnica. Transparencja natomiast to slogan porządku cyfrowego.

🖇

Dla przetrwania dobrowolnie poświęcamy wszystko, co czyni życie wartym życia. […]  Cyfrowa hipochondria i permanentna autoewaluacja za pomocą aplikacji zdrowotnych i fitness sprowadzają życie do funkcji. Życie po­zba­wio­ne zostaje wszelkiego nadającego sens narratywu. Nie jest już tym, co da się opowiedzieć, jest tym, co można zmierzyć i policzyć.

🖇

Jedynie „dotknięcie tego, co jest inne”,
utrzymuje życie żywym.

Byung-Chul Han, Społeczeństwo zmęczenia
i inne eseje
, przeł. Rafał Pokrywka,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

Nikt nie myśli przy tym samym słowie akurat i dokładnie tego samego, co inny, a ta zrazu tak niewielka różnica rozprzestrzenia się niby kręgi po wo­dzie na cały język. Przeto wszelkie rozumienie jest za­ra­zem zawsze nieporozumieniem, wszelka zgodność myśli i uczuć ich rozbieżnością.
Wilhelm von Humboldt

🖇

Uznać, że istnieją pozytywne, produktywne sfery ludz­kie­go bycia i współżycia, które przymus transpa­ren­cji kompletnie rujnuje, oznaczałoby zapoczątkować nowe oświecenie.

🖇

Myślenie domaga się ciszy.
Jest ekspedycją w ciszę
.

🖇

Brak dystansu nie jest bliskością. On ją niszczy. Bli­skość jest bogata w przestrzeń, podczas gdy brak dystansu nisz­czy przestrzeń. W bliskość wpisana jest dal. Bliskość jest rozległa.

🖇

Coś jest więc żywe tylko o tyle, o ile zawiera w so­bie sprzecz­ność, i to o ile jest ową siłą, która potrafi sprzecz­ność sobą objąć i przetrwać ją.
Georg Wilhelm Friedrich Hegel

(tamże)

5716. 47/365   // Łódeczka dla Białego Kruka

pra­we 35 lat temu od Twojej, Biały Kruku, szwagierki dostałam powieść o debussym. rzuciłam jej czytanie, wstrząśnięta tym, jak młody claude potraktował ko­bie­tę, ale teraz nie jestem już pew­na swojej pamięci, może to jej ruch mną wstrząsnął. za to do­kład­nie wiem, gdzie dziś w domowej bibliotece stoi ta książ­ka. łomolę clair de lune i myślę sobie, że chyba już czas, by wró­cić do tej lektury.

47/365


Autor(ka) nie do ustalenia.

Śmierć jest szczególnym sposobem bycia. Jako „tajemnica bycia” śmierć sięga głęboko w życie. Jest „relikwia­rzem niczego, mianowicie tego, co pod każdym względem nigdy nie jest po prostu bytem, lecz co mimo wszystko istot­nie­je, nawet jako tajemnica samego bycia”. Śmierć oznacza, że człowiek jest w związku z tym, co niedostępne i zu­pełnie inne, co nie pochodzi od niego.

Byung-Chul Han, Społeczeństwo zmęczenia
i inne eseje
, przeł. Rafał Pokrywka,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

*

Claude Debussy, Clair de lune [z:] Suite bergamasque,
Alice Sara Ott (fortepian),
White Raven’s Favorites Playlist 2022, #56.

(5714+1). Będąc listkiem drzewa

Bezpośrednim powodem wydzielenia tych trzech fragmentów były części mowy, tak pięknie opisane w jednym z nich. Chciałam móc je mieć, w razie czego, w łatwy spo­sób — okolice języka — pod ręką. Natychmiast odezwały się korzonki genealogiczne.

Miłość do literek odziedziczyłam po mamie Orzeszka. Miłość do kształtu liter i cyfr nautycznych zawdzięczam teściowi Orzeszka. Krótko mówiąc: genu nie wydłubiesz.

Trzeba wziąć blok marmuru i usunąć wszystko, co niepotrzebne. W słyn­nym powiedzeniu jest mniej więcej tyle sensu co w zagadce z czasów mo­je­go dzieciństwa: jak zmieścić cztery słonie w małym fiacie? Odpowiedź, gdy­by ktoś nie pamiętał, brzmiała: dwa z przodu, dwa z tyłu.
     Łatwo się domyślić, jaką minę miał Michał Anioł, gdy tłumaczył na­trę­to­wi: „Ależ, to proste, mój drogi, musisz tylko…”.
     Odkąd poznałem ten cytat, zamieszczony w jakiejś młodzieżowej książce o sztuce, zacząłem sobie wyobrażać rysunki uwięzione w białych kartkach. Obrazy w niezagruntowanym płótnie. Świątki w pniu gruszy. Kotlety mie­lo­ne w prosiaku.
     […]  Stukamy w klawiaturę. Wklepujemy litery […]. Pisząc w ten sposób, łatwo zapomnieć, jak bliski był kiedyś związek typografii i rzeźby.
     A przecież przez stulecia litery wykuwano w kamieniu. Odlewano w me­ta­lu. Wycinano z drewna. Potem tłoczono, walcowano, ściskano pod prasą. Pieczętowano, przybijano. W słowie „druk” jeszcze się czuje ten ciężar.

🖇

Rzeczownik wyraża zaufanie do czytelników. Przy­miot­nik maszeruje obok jak cień lub strażnik. Dopo­wia­da, dociska, naznacza. Dba, żebyśmy nie popełnili błędu w ocenie. Nie przeoczyli cech osoby lub rzeczy.

🖇

Parę lat temu zwiedzałem nowoczesną drukarnię.
     – Zamówiliśmy badania – powiedziała pani dyrektor – z których wy­ni­ka, że zasadniczo książki czytają już tylko dziewczynki między dzie­wią­tym a trzynastym rokiem życia.
     – I co państwo zrobią? – spytałem.
     – Właśnie kupujemy maszynę do brokatu.

Marcin Wicha, Jak przestałem kochać design,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2015.